Wiecie, jaki jest mój największy problem, jeśli chodzi o biustonosze z paskami w dekolcie? Taki, że nie wyglądają. Znaczy, paski owe nie wyglądają na światło dzienne spod większości mojej odzieży, nawet tej dość wydekoltowanej. I piszczę z radości, ilekroć trafi się model, w którym wreszcie mogę pokazać, jaka jestem do przodu z bieliźnianymi trendami, nie tylko wkładając transparentny top. Tym razem współautorką mojego modowego sukcesu jest firma Ava (która, nawiasem mówiąc, właśnie obchodzi dwudziestolecie – wszystkiego najlepszego!). A więc zobaczcie, jak to wygląda 😉
[Rozmiary katalogowe biustonosza: 65 E-J, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, 100 B-D; rozmiary fig: S-3XL , cena biustonosza: ok. 100-105 zł, cena fig: ok. 45-50 zł; biustonosz otrzymałam od producenta]
Po pierwsze, gromkie brawa za koncepcję stanika nawiązującego jednocześnie do trendowych staniko-topów i biustonoszy z paseczkami. Trójkątna „firanka” jest doszyta u dołu do mostka i częściowo wpuszczona w szwy miseczek, u góry zaś naciągnięta bardzo elastycznymi paseczkami, które do tego są regulowane, co eliminuje zagrożenie odstawaniem. Jest zrobiona z siateczki, która nie jest zwykłym elastycznym tiulem, a siatką o drobnych oczkach. Warto zwrócić też uwagę na to, co dzieje się pod spodem – górna część miseczek jest z tiulu tak cienkiego, że na ciele jest on naprawdę niewidoczny (dotyczy to osób o jasnej skórze).
A najbardziej przekonuje mnie do tego modelu fakt, że Sekretne Pocałunki wcale nie są takie sekretne. Co prawda pod niewydekoltowanym ciuchem zachowują się jak zwykły stanik, ale większy dekolt nareszcie zapewnia mi właściwy poziom wyglądu – to znaczy, wyglądania górnej części siatkowego trójkąta na zewnątrz 🙂 (patrz fotki ubrane niżej).
To, co nie do końca mnie przekonuje, to detale – wydaje mi się, że ten projekt lepiej działałby albo w wydaniu minimalistycznym (bez ozdób, kokardeczek, wisiorków), albo wręcz przeciwnie – wymyślno-lukśnym, tj. gdyby kokardki nie były ze zwykłych wstążek, a z koronki, tiulu lub aksamitki, gdyby zawieszki (są dwie identyczne) były z wyższej półki, gdyby staranniej wykończono wierzchołek trójkąta. To zapewne podrożyłoby całość, a Ava należy do marek bardziej budżetowych… Czy jednak nie mogłaby czasem zaszaleć, nawet podnosząc cenę? Ja byłabym za. Luksusowa linia Avy, hmm… Ava Black? 😉 Co Wy na to?
Poza fikuśnymi doczepkami, Sekretny Pocałunek jest raczej solidnym Avowskim stanikiem: dobrze pracująca dzianina z tyłu, solidny simplex z przodu, porządne ramiączka z metalowym hardware’em. Pranie w woreczku znosi.
Miast zwyczajowego dotąd 85F, przesiadłam się w 85G. I zastanawiam się, na ile przyczyną jest tu powiększenie moich obwodów, a na ile zwiększająca się ciasnota obwodów Avowskich 😉 Słyszę też i od innych stanikomaniaczek, że obwody Avy zrobiły się ciasne, a to też wpływa na odczucie „w miskach”. No dobrze, niech więc będzie 85G, choć niepokoi mnie fakt, że jest to ostatnia miseczka w moim obwodzie. Secret Kisses nie ma segmentu rozmiarów tzw. maxi, co oznacza, że mam największą miskę dostępną w tym modelu.
Nie mam zastrzeżeń – zbiera, podnosi, choć nie wybija do góry tak, jak niektóre side-supporty (to inna konstrukcja). Nadaje piersiom zaokrągloną formę.
Już niemal tradycyjnie, jako „podkoszulek brafitterski” (czyli ubranie służące do sprawdzania, jaką formę ostateczną nadaje biustowi stanik) posłużyła mi bluzka polskiej marki Urkye, która tworzy ubrania na duży biust, a tak naprawdę – dla kobiet o różnych wielkościach biustu. Oprócz zwykłego rozmiaru konfekcyjnego („rozmiar talii”) mają one też, zależnie od materiału trzy (o, oo, ooo) albo dwa (o/oo, oo/ooo) rozmiary biustu. Ja mam na sobie bluzkę kopertówkę czarną w rozmiarze 46 o/oo (na metce zapisywane też 46 1/2). Warto zauważyć, że głębokość dekoltu w bluzkach kopertówkach Urkye jest regulowana – można ułożyć materiał tak, że będzie odsłaniał mniej lub więcej. Ja dla uzyskania odpowiedniego poziomu wyglądu wybrałam opcję głęboką 🙂
Secret Kisses ma tę trochę mniej przeze mnie lubianą konstrukcję biustonosza miękkiego Avy – według producenta jest to K-1154 (Charente). Jest ona jednak zmodyfikowana innym przebiegiem drugiego szwu. Osobiście najbardziej kocham side-support, ale obiektywnie nie ma niczego złego w tej konstrukcji. Biust jest podtrzymany bardzo dobrze, jak we wszystkich miękkich Avach z simplexu. Jedynym elastycznym elementem przodu jest „firanka”, która jednak pełni funkcję czysto ozdobną i na podtrzymanie nie wpływa.
Boczne fiszbiny, zwane potocznie patykami, są tu niestety dosyć długie i do tego wszyte w sposób, który u mnie wzmaga ich uwieranie, toteż planuję się ich pozbyć. Myślę, że po tym zabiegu będzie to bardzo wygodny stanik, ale na razie ocena jest, powiedzmy, zawieszona 😉
Bardzo przyjemne figi, przede wszystkim cudownie przezroczyste z tyłu i po bokach. Nie mają wysokiego stanu, ale znam niższe i bardziej zjeżdżające w dół od tych. Z tyłu są wykończone złożonym na pół tiulem, co eliminuje widoczną linię majtek (nie mam obsesji tejże, ale na pewno wiele osób to doceni). Dobrze, że nie mają tej perełkowej zawieszki, bo to już byłoby naprawdę za dużo 😉 Wygodne, elastyczne – warto mieć ten komplecik dla przyjemności, choć i gładkie czarne majtki się sprawdzą.
Uwaga: figi zwykłe nie mają dodatkowego paska w pasie, wbrew zdjęciom katalogowym umieszczanym w sklepach online! No, przynajmniej moje nie mają. I szczerze mówiąc, nie brakuje mi ich.
Nie mogłam nie pokazać Secret Kisses w stylizacji. W końcu jego główna zaleta to Wyglądanie 🙂 Oto, jak wygląda z dwóch moich najbardziej wydekoltowanych bluzek kopertowych.
Całkiem fotogeniczne te Pocałunki 😉