WRecenzje

Czy Dina to skoczna kotka? Recenzja biustonosza sportowego Ava Active Dina

Dobry polski stanik sportowy na duży biust – wyczekujemy go od dawna! Rzecz jasna, rynek odnotował już kilka premier, ale mnie ciągle brakowało tego wow! Tego, które sprawiłoby, że przesiądę się (ja i wiele innych biustów) w sportową bieliznę-polszczyznę, zamiast tkwić w markach z importu. Czy stworzona przez naszą Avę marka Ava Active zrobi nam rewolucję na rynku?

Myślę, że jest na to szansa! Dlatego prowadzę testy. Piszę: prowadzę, bo nie chciałabym kończyć na tej pierwszej recenzji – ten produkt (a właściwie trzy produkty, bo tyle jest modeli) zasługuje na to, by przyglądać mu się długo i wszechstronnie. Czas – start!

Ava Active – biustonosz sportowy Dina Full Cup Navy Blue [Rozmiary: 65 E-J, 70 C-J, 75 C-L, 80 B-K, 85 B-J, 90 B-I, 95 B-H, 100 B-G, 105 B-F; cena: 232 zł; recenzja w ramach współpracy reklamowej z firmą Ava].

Estetyka

Przyznam, że ta chłodna, zimna wręcz kolorystyka początkowo mnie nie pociągała, ale na żywo spojrzałam na nią łaskawiej, a po wciągnięciu na biust uznałam, że Dina jest, jak to się mówi, twarzowa. Te marmurowate wzory w różach i niebieskościach świetnie ją ożywiają i kojarzą mi się trochę kosmicznie, a trochę z mapą burzowej letniej pogody. Wzór typu „maziajki” jest dość typowy dla biustonoszy i ubrań sportowych, ale cieszę się, że Ava Active nie zaczęła od wersji gładkiej, tylko właśnie od wzorów. Granat to bardzo uniwersalny kolor i powinien być łatwo „sprzedawalny” (choć mnie, wiadomo, marzą się neony! ?).

Bardzo mi się podoba lśniący niebieskawo logotyp – mam nadzieję, że nie spierze się zbyt szybko.

Podoba mi się też specyficzne zapięcie – dzięki brakowi haftek nie kojarzy się ze zwykłą bielizną i powoduje, że stanik mocniej nabiera charakteru topu do noszenia samodzielnie.

Całość jest uszyta starannie i sprawia wrażenie legitnego sportowego ciucha 🙂

Kształtowanie

Jestem przyjemnie zaskoczona. Biust w Dinie jest bardzo dobrze podniesiony i zebrany oraz nie sprawia wrażenia spłaszczonego. Te miseczki nie są miękkie, ale też nie klasycznie usztywniane. Pianka, z której są uszyte, lekko się naddaje i dopasowuje do piersi – jest jednak na tyle stabilna, że biust trzyma formę. Nie bez znaczenia jest też na pewno ich konstrukcja (są szyte, nie termicznie formowane). Stanik nie odznacza się pod koszulką, nie odstaje u góry, co potrafi się zdarzać innym bardzo zabudowanym modelom sportowym – tu w dekolcie wszystko działa bez zarzutu!

Konstrukcja, podtrzymanie i redukcja ruchów biustu

Niestety moja aktywność ruchowa nie obejmuje biegania, przez co nie jestem idealną testerką. Bardzo chętnie usłyszę opinie od Was, biegających osób, i z czasem dołączę je do tej recenzji. Na razie poprzestałam na teście skokowym, który wypadł bardzo dobrze! Na pewno nie gorzej od dotychczas testowanych sport-staników ? Dina to skoczna kotka! (a dlaczego kotka? Bo moim pierwszym skojarzeniem z imieniem Dina jest kotka Alicji z Alicji w krainie czarów ?).

 

 

 

Miseczki Diny bardzo dobrze blokują piersi przed opadaniem i chyba całkiem nieźle w czasie ruchu wznoszącego i na boki. Jest to zasługa wielu elementów – po pierwsze, dobrze stabilizującej konstrukcji (Dina nie jest formowana termicznie, a zszywana), po drugie – dobrej jakości materiałów.

Przyglądając się Dinie od spodu, zauważycie dobrze znany pattern trzyczęściowej miski. Jest ona jednak mocno wydłużona ku górze, sporo ponad fiszbiny (mimo to, całość dobrze się układa). Spodnia warstwa to lekko elastyczny (ale bardziej w poziomie, niż w pionie), gruby, miękki, piankowy materiał z dodatkowymi „porami”. To jeden z tych materiałów, które chce się zgniatać w palcach bez końca ? – przypomina piankę typu spacer i przypuszczam, że należy właśnie do tej rodziny dzianin, co zwiększa jego przepuszczalność. Dzianina wierzchnia, mocna i podobna do simplexu, na pewno bierze także udział w podtrzymaniu biustu. Kostrukcja tej wierzchniej powłoki jest bardziej złożona, przypomina side-support z dużym panelem bocznym.

Wzmocnione pianką są też ramiączka w przedniej części; w tylnej (regulowanej) – zrobione z mało rozciągliwej gumy. Trochę mam do nich pretensje o to, że piankowa część nie jest dłuższa i u mnie granica pianki wypada trochę za blisko szczytu ramienia, jak na mój gust (dobrze to widać na zdjęciach nabiustnych).

Dodatkowym ficzerem ramiączek jest możliwość skrzyżowania na plecach dla wzmocnienia supportu, ale dla mnie są na to niestety za krótkie 🙁 No i zapięcie ich wymagałoby chyba czyjejś pomocy. Zapinane są na łatwe w użyciu (gdy masz stanik w ręku…), płaskie plastikowe sprzączki.

Tył nie jest bardzo pancernie nierozciągliwy, ale przyzwoicie pracuje i trzyma. Jest zrobiony z dwóch warstw dzianiny, niezłego powernetu i raczej rozciągliwej części wierzchniej – bardziej od tej zewnętrznej warstwy w trzymaniu pomagają dobre gumki ukryte wewnątrz. Bok jest oczywiście stabilny, rozciągają się jedynie skrzydełka.

Podsumowując, Dina jest niezłym pancerniakiem i nadspodziewanie dobrze ogarnia podtrzymanie – najlepiej z przymierzanych dotąd przeze mnie polskich biustonoszy sportowych. 

Dopasowanie i przewidywalność rozmiaru

Moim rozmiarem w biustonoszach Avy na ten moment jest już raczej 85H (po wcześniejszym 85G). Dlatego liczyłam na to, że i w Ava Active ten rozmiar się sprawdzi. Miałam jednak tak duże trudności z zapięciem się w 85H, że zamieniłam go na siostrę – 90G. Nie bez znaczenia było tu nietypowe zapięcie (o którym niżej). Wolałabym mieć we wszystkich Avach ten sam rozmiar, z drugiej strony – sportowce bywają ciaśniejsze od codzienniaków… Być może jednak Ty nie będziesz potrzebowała zwiększać obwodu.

Podsumowując, rozmiar siostrzany do obecnego się sprawdził, z czego wnioskuję, że wielkość miseczek jest w Avowskiej normie.

Komfort noszenia

Na chwilę obecną (nie udało mi się jeszcze wrócić na siłownię! Moja praktyka z Diną to jedynie marsz ☹️) nie mam zastrzeżeń do wygody w Dinie. Jest supermiękka i miła w dotyku i niczym nie gryzie. Fiszbiny co prawda nie są zatopione w silikonie, ale nie dokuczyły mi jeszcze. Od spodu cały mostek i tunele z fiszbinami oraz boki (odcinek między fiszbiną a skrzydełkiem tylnym, połączonym z zapięciem) pokrywa ten sam mięciutki, trochę włochaty, „misiowaty”, gruby materiał, który amortyzuje druty i sprawia, że nie wpijają się w ciało. Ich rozstaw jest dla mnie, powiedzmy, wystarczający, jak zwykle u Avy, choć mogłoby mi być wygodniej w szerszym łuku (ale to sprawa globalna, nie problem samej Diny).

Obszywki na całym dole biustonosza są ukryte między dzianinami – żadnych twardych, drapiących gumek. Skrzydełka są uszyte jak „tunele”, kryjące dolne gumki obszywkowe.

Ramiączka nie uwierają, a zapięcie nie drapie ani nie gniecie, nie uwiera też w plecy przy leżeniu.

Jeśli chodzi o oddychanie i odprowadzanie wilgoci – uważam, że te testy jeszcze przede mną, bo nawet dynamiczny spacer w upalny dzień to trochę za mało, by przetestować sportowy stanik. Na pewno podzielę się wrażeniami! (super mieć tę dodatkową motywację ?). Na razie to, co widzę, dobrze wróży – przepuszczalna pianka, wentylacyjna siatka na środku biustonosza.

Komfort zakładania i regulowania

Teraz będę narzekać. Zapięcie Diny na pierwszy rzut oka i rąk jest fantastyczne – nie ma nic prostszego, jak wsunąć tę plastikową końcówkę w „szufladkę” i spłaszczyć całość. Klik – i gotowe!

Niestety „schody” zaczynają się w momencie, gdy trzeba to zrobić na plecach, przy naciągniętym obwodzie, gdy trzymany w rękach „haczyk” nie jest płaski, a poodginany na rogach. Na razie zapięcie tego biustonosza wymaga ode mnie wielu prób. Może dojdę kiedyś do wprawy? Mam nadzieję, bo uważam, mówiąc nieskromnie, że jestem w tym naprawdę dobra. Zapinam się z tyłu „od urodzenia”, bez problemu radzę sobie z sześciohaftkowym półgorsetem – a Dina stanowi wyzwanie. Dlatego na razie nie mogę jej pochwalić w tym punkcie!

Regulacja ramiączek jest OK, natomiast zapięcia- cóż, może i chciałabym zapiąć się na drugi z czterech stopni, ale na razie nie umiem 😉

Pranie

Tu też chwilowo daje kredyt zaufania – prałam Dinę w warunkach wakacyjnych tylko w ręku i bez wirowania. Nie poniosła oczywiście żadnej szkody, wysychała w ciągu nocy – sądzę, że po odwirowaniu w pralce zajęłoby jej to kilka godzin, ale muszę to jeszcze sprawdzić.

Galeria

Przewiń i zobacz więcej fotek!

Podsumowanie

Na razie – powtarzam, na razie, bo Dinę muszę sprawdzić wszechstronniej – moja ocena tego biustonosza jest pozytywna. Jego największym mankamentem dla mnie jest trudne w użyciu zapięcie. Do głębszego przetestowania zostaje mi wygoda przy intensywnym ruchu oraz odprowadzanie wilgoci, ale firma utrzymuje, że materiały mają odpowiednie własności.

I jeszcze jeden pozytyw – Ava Active jest eko! Że zacytuję za stroną marki: „Do produkcji linii sportowej wykorzystaliśmy materiały wykonane z najwyższej jakości przędzy pochodzącej z recyklingu poużytkowego z plastikowych butelek. Materiały farbowane są bez użycia wody, a przy ich produkcji wykorzystuje się zieloną energię. Dzięki krótkiemu łańcuchowi dostaw została zmniejszona emisja CO2 do atmosfery.”

Kibicuję nowej marce i mam nadzieję na dużo dalszych testów (ha, może zacznę się w końcu ruszać!). Super, że jest polska, produkowana lokalnie oraz tańsza od brytyjskich. Zakres rozmiarów jest nieco mniejszy niż np. Panache Sport, ale zupełnie przyzwoity (odpowiada zakresowi rozmiarów codziennych staników Avy) i większy niż się na początek spodziewałam (zwracam uwagę nie tylko na miseczki do L, ale także rozmiary pod biustem do 105).

Gdzie kupić biustonosze sportowe Ava Active?

W chwili, gdy to piszę, w sprzedaży są dwa modele: Dina oraz miękka Carri na fiszbinach. Na przełomie lipca i sierpnia 2023 dołączy do nich model miękki bez fiszbin – Naomi. Premierowe modele rozeszły się po sklepach stacjonarnych w kraju oraz innych online’ach i nie są już dostępne w sklepie online Avy (buuu), ale pojawią się i tam wraz z kolejnym doszyciem. Wszystkie modele będą cyklicznie doszywane, następna „doszywka” planowana jest na wrzesień 2023.

Jeśli więc chcesz zaopatrzyć się w Dinę bądź Carri – zerknij na onlajny oraz do lokalnych sklepów brafittingowych. Ava ma na stronie mapkę sklepów, ale oprócz tego warto też sprawdzić salony ze Spisu Dobrych Sklepów Brafitterskich.

A teraz czekam na Wasze opinie – po recenzji, a jeszcze lepiej, przetestowaniu! Czy nowa polska linia „sportowców” w dużym zakresie miseczek ma szansę wyprzeć importy z naszych biustów? Jakie „ficzery” najchętniej widziałybyście w biustonoszach sportowych made in Poland? Miałyście już Avę Active na biuście? ?

Może ci się spodobać

2 komentarze

  • Alicja

    Biustonosz kupiony i przetestowany 🙂 Rozmiar 90F (85G – za ciasny obwód). Sprawdzony podczas intensywnego chodzenia, gimnastyki, podskoków, jazdy na rowerze – bez zarzutu. Zaliczył też pływanie w jeziorze. Minus – zapięcie. Sporadycznie udaje mi się go zapiąć z tyłu, wnerwia mnie to, bo z innymi stanikami nie mam problemu i jestem sprawną osobą.

    10 czerwca 2024 at 11:18 Reply
    • Stanikomania

      Dzięki za komentarz – nie miałam okazji sprawdzić go w wodzie 😉 Co do zapięcia – powstała już wersja z klasycznym zapięciem, bo chyba wiele osób zgłaszało ten problem. I bardzo dobrze. To dowodzi, że warto marudzić 🙂

      10 czerwca 2024 at 12:49 Reply

    Leave a Reply