Staniki z paseczkami w dekolcie bywają zaprojektowane na wiele sposobów, ale patent z „ważką” marki Elomi naprawdę trudno przebić! Dziś pokażę wam kolejne wcielenie tego genialnego rozwiązania. W Elomi w porę zauważono, że ważka będzie hiciorem i nie zawahano się jej kontynuować przez kolejne sezony. Moje stanikomaniackie serduszko zawsze cieszą takie słuszne działania firm na naszą i ich przy okazji korzyść ?
Brianna z koronkami i metalem będzie migotać jako gwiazda niejednej kolekcji, i w niejednym kolorze. U mnie debiutuje w ostrym koralu!
[Rozmiary biustonosza: UK 38-44E, 36-44 F-FF, 34-44 G, 32-42 GG-HH, 32-40 J-K / EU 85-100 F, 80-100 G-H, 75-100 I, 70-95 J-L, 70-90 M-O; rozmiary fig: M-4XL; cena biustonosza: ok. 241 zł, cena fig: ok. 126 zł; Gdzie kupić? Zajrzyj do WYSZUKIWARKI SKLEPÓW z marką Elomi! Recenzja w ramach współpracy reklamowej z firmą WACOAL EMEA Limited, właścicielem marki Elomi.]
Motyw paseczków można, jak wiemy, potraktować minimalistycznie (jak w modelu Sachi), albo połączyć go z bieliźnianymi zdobieniami, jak koronki czy hafty oraz, rzecz jasna, z mniej klasycznym kolorem niż czerń. Efekty są różne i czasem można odnieść wrażenie, że paseczki przy większej ilości ozdób stają się zbędne. Tutaj jednak dokonano zdecydowanie udanego ukoronkowania paseczków 🙂 Koronki Brianny nie przyćmiewają efektu dekoltowego, ale go uzupełniają. Górna część miseczek co prawda stała się częściowo mniej przejrzysta, za to optycznie zyskała jeszcze zgrabniejszą formę dzięki nachodzącym na nią brzegom koronki. Ta ostatnia jest ładna, ma nawet lekko połyskujące elementy, nie ściąga jednak za bardzo wzroku.
Brianna to prostu udana kompozycja i, jak już wiemy, dobrze grająca w wielu kolorach (czy widziałyście już Briannę w ciemnochabrowym kolorze Lapis? Albo w bardziej klasycznym przydymionym różu Ash Rose?)
A skoro już mowa o kolorach… Kolor Cayenne nie jest aż tak ostry, jak można by się spodziewać po katalogowej nazwie – to nie intensywna czerwień ani jaskrawy pomarańcz, nie jest też wbrew pozorom neonem, choć zdjęcia mogą to sugerować. To po prostu żywy koral, świetnie współgrający z różnymi karnacjami. Jeśli więc nie kochacie się w jaskrawościach, śmiało sięgajcie po Briannę Cayenne – ma w sobie zarówno dawkę intensywności, jak i spokój pasteli.
Atrakcją Brianny w porównaniu z jej minimalistyczną koleżanką Sachi są bardziej ozdobne elementy metalowe: pośrodku „ważki” oraz przy ramiączkach. Ogniwka są dobrej jakości i mają złoty kolor.
Myślę, że należy się jeszcze słówko o tym, dlaczego tak kocham Elomiową wersję paseczków. Otóż nie są to elementy w prosty sposób doczepione jako dodatek, ale stanowią w gruncie rzeczy część miseczek, wyrastają z nich. Najlepiej widać to na biuście. Wrażenie optyczne jest takie, że ten biustonosz mógłby w zasadzie sięgać wyżej, ale został wykrojony w kształt ważkowych skrzydełek. Też tak to widzisz?
W Briannie zachwyca mnie jeszcze jedna rzecz: doskonałe dopasowanie kolorystyczne poszczególnych części biustonosza. Żaden z elementów nie różni się od pozostałych odcieniem. Wchodzą w to także regulatory, ogniwka z tyłu i haftki.
Jakościowo dodatki są doskonałe, podobnie jak materiały całego stanika.
Brianna nie zaskoczyła mnie rozmiarem, sama się trochę zaskoczyłam wzrostem obwodu i być może kolejny testowany Elomczak będzie już w rozmiarze 38 (co przekłada się na polsko-europejskie 85) pod biustem. Tymczasem przyjęłam jeszcze swoje regularne 36G. Jeśli znacie już model Sachi czy Eugenia – Brianna wypada tak samo, czyli jest odrobinę mniejsza niż full cupy typu Cate.
Brianna nie podkreśla mocno biustu jako takiego – nie dostaniemy tu kulek pod brodą – a normalnie podniesione, zebrane, okrągłe piersi o kształcie raczej łagodnym. Główny akcent czeka na nas w dekolcie. Z mocniej wyciętych ciuchów „ważka” na pewno nam wyjrzy, i o to właśnie chodzi.
Brianna ma standardowy w marce Elomi krój typu side-support: miseczki skrojone z 4 części, z których jedna to tak zwany panel boczny – ta, z której wyprowadzone jest ramiączko. Mostek Brianny jest niższy niż w full-cupach Elomi – należy ona do rodziny Elomiowskich plunge, jak bestsellerowa Matilda, czy Lucie. Miseczki są bardzo stabilne – dolna część to zlaminowane ze sobą dwie warstwy markizety. Koronka gra niby tylko rolę ozdobną, ale do środkowej części dołu miseczki została tak samo „przyspawana”, co tworzy razem aż trzy warstwy materiału. Panel boczny nie jest zlaminowany z koronką, ale i tak jest gruby – z markizetą sprasowano warstwę grubszej dzianiny przypominającej w dotyku bawełnę.
Osiągnięciem jest moim zdaniem połączenie tak solidnej materiałowej mocy z optyczną lekkością – wizualnie Brianna nie wydaje się ani trochę ciężka przez te nakładające się przejrzystości, nie mówiąc już o paseczkach. Paseczki dodatkowo spajają miseczki i przyczyniają się do lepszego ogarnięcia górnej partii biustu – choć są delikatne i elastyczne, jednak naciągają trochę materiał.
Mój biust trzyma się w Briannie tak samo, jak w zabudowanym staniku. Przy bardziej wiotkich piersiach nie ma gwarancji, że paseczki nie będą się wcinały w miękką górną część piersi, ale to niebezpieczeństwo grozi nam w każdym bardziej wyciętym modelu. Boki, ramiączka i zapięcie mają doskonałe własności podtrzymujące, nic się nie rozciąga nadmiernie, ani nie rozchodzi.
Jak wszystkie biustonosze Elomi, tak i Briannę kwalifikuję do wygodniczków. Fiszbiny są zapakowane w mięsiste i szerokie tunele, dzięki czemu nie wbijają się twardo w ciało, mają też idealny dla mnie łagodny, szeroki łuk. Nie czuję także nacisku końcówek fiszbin na mostku, mimo że jest on niski (u mnie to często grozi uwieraniem, tutaj – nic z tych rzeczy). Szczęśliwie twórcy marki Elomi nie wpadli nigdy na wyposażenie staników w fiszbiny boczne, więc od tej strony też mam spokój. Jedyne, co może bym udoskonaliła – zapakowałabym dolne gumki obszywkowe w takie coś, jak w Lucie, tj. pokryła dzianinami – wtedy już w ogóle stałyby się niewyczuwalne. Jak już zasmakujesz czegoś dobrego, chcesz to mieć już zawsze 🙂
Muszę dopisać jeszcze jedną linijkę do tego peanu. Jak wiecie, często narzekam na kłujące brzegi zapięć, zwłaszcza w bieliźnie polskiej produkcji. Tu mamy przykład pozytywny. Listwa z haftkami jest doszyta do stanika w taki sposób, że na szwach nie ma nic twardego ani drapiącego. Nie ma tutaj co ukłuć ani drapnąć. Drodzy producenci, zwłaszcza bielizny plus size – bierzcie przykład!
Majtki Brianna leżą mi wprost doskonale. Mają idealną wysokość, są ładnie wykrojone, choć mogłyby bardziej odsłaniać pośladki, ale nie wymagam od każdych majtek fasonu high leg. Jednego mi tu szkoda: są dość kryjące i mało przyciągają wzrok detalami. Mamy tu tylko nieduże wstawki z tiulu i koronki, dobre i to, ale chciałoby się więcej, zwłaszcza po genialnych przejrzystych z tyłu gatkach do Lucie. Jakiegoś paseczka, okienka, ogniwka nawiązującego do tego, co dzieje się na biustonoszu.
Niezależnie od designu, są to świetnie skrojone majtki na plus-size’owe pupy. Rozmiarówka zdecydowanie wygrywa ze znanymi mi markami: do brytyjskiego 4XL, co w Polsce równałoby się tak ze sześciu iksom, jak nie więcej. Ja nadal dobrze czuję się w L-ce, mimo że w naszych markach wybieram XXL i patrzę już na trzeci iks. Także jeśli masz spore biodra – nie martw się, z tego kompletu najpewniej nie wypadniesz!
Komplety Elomi uwielbiam właśnie ze względu na niezawodne majtki. Miło się rano ubrać w taką spodnią warstwę, co do której masz pewność, że przez cały dzień będzie sprawowała się bez zarzutu.