WRynek i moda

Jak kupić biustonosz w internecie? Poradnik dla nieufnych

Jestem totalną fanką zakupów internetowych – przez internet mogłabym kupować prawie wszystko, zaczynając od spożywki, a kończąc na meblach. Są jednak rzeczy, które wolę kupować stacjonarnie (np. buty…) i dlatego doskonale rozumiem, jeśli nie palicie się do zamawiania staników przez neta. Ale wierzcie mi: lepiej się pomęczyć z niezbyt lubianą formą zakupów, niż zostać z niczym! Nie wiesz, jak się zabrać do kupowania bielizny w sklepie internetowym, nie wierzysz, że się uda? Boisz się kupować „bez przymierzenia”, nie jesteś pewna, czy będziesz mogła zwrócić biustonosz w złym rozmiarze? Czytaj dalej – a może za chwilę wyklikasz sobie w necie nowy stanik! 🙂

W niniejszym poradniku nie znajdziesz wszystkiego o tym, jak kupować cokolwiek przez internet (np. jak można płacić, jakie są formy dostawy) – zakładam, że pewnie już to wiesz, albo łatwo się dowiesz 🙂 Skupię się przede wszystkim na kupowaniu bielizny. Ten poradnik będzie raczej krótki, żeby dał sie szybko przeczytać i zastosować, czyli żebyś szybko zrobiła fajne zakupy.

Jeśli chcesz o coś dopytać – zapraszam do komentarzy! 🙂

 

Moje ostatnie zakupy w brytyjskim sklepie internetowym Bravissimo z bielizną i odzieżą dla kobiet z dużym biustem. Dysklajmer: firma ta nie sponsoruje tego posta (a szkoda 😉 )

 

W internecie jest pełno bielizny. Dużo, dużo więcej, niż stacjonarnie.

Serio, ktoś kupuje bieliznę w necie? No więc – nie tylko kupuje, ale przede wszystkim sprzedaje. Internety roją się od sklepów zarówno ciuchowo-wielobranżowych, typu Zalando, gdzie jest także bielizna (nie wspominając już o serwisach typu Allegro), jak i od sklepów i sklepików specjalizujących się tylko w bieliźnie. Czym różni się świat bieliźnianych e-sklepów od tego, co możesz dostać w przeciętnym centrum handlowym czy w sklepie na osiedlu?

W internecie znajdziesz:

  • marki bielizny, których nie dostaniesz w centrach handlowych, a w osiedlowych sklepach ich wybór jest niewielki – w szczególności polskie marki biustonoszy (takie jak Ava, Gaia, Nessa, Samanta…). Wiele z Was jest rozczarowanych, czytając najpierw recenzje w tym blogu, a potem usiłując znaleźć polecane przeze mnie modele w pobliskich sklepach. Ciężko bywa. Chyba, że wiecie, gdzie jest najbliższy salon „z brafittingiem” i możecie w nim zapytać, czy ma na stanie dany biustonosz. Niestety odpowiedź dość często będzie negatywna – małych sklepów nie stać na zatowarowanie we wszystkie marki, modele i rozmiary, więc jeśli marzysz o czymś konkretnym, to trochę potrwa, zanim to znajdziesz. W internecie to parę klików.
  • większy wybór rozmiarów. Znacznie większy. Jeśli nie mieszkasz blisko żadnego salonu ze Spisu Dobrych Sklepów, możesz mieć problem z kupieniem swojego rozmiaru gdziekolwiek w pobliżu (chyba że jest to 75B – taki kupisz wszędzie – ale najpierw sprawdź, czy to na pewno twój rozmiar, bo wciąż zadziwiający procent kobiet nosi rozmiar nieodpowiedni do swoich wymiarów). A jeśli już znajdziesz swój 85G czy 65D, to raczej nie będzie on dostępny w 50 różnych modelach. W internetach znajdziesz ich setki. Oczywiście, istnieją niestety rozmiary bardzo rzadko sprzedawane/produkowane, których nawet w internecie jest niedużo, ale i tak znacznie więcej niż w salonach.
  • większy wybór modeli, kolorów… No, w ogóle wszystkiego jest większy wybór. Wynika to z tego, jak już wspomniałam, że sklepy stacjonarne, przynajmniej te, które nie są międzynarodowymi sieciówkami, nie mają środków na to, by trzymać na stanie ogromne ilości towaru. A ty przecież chcesz mieć wybór większy, niż między beżem i beżem, prawda?
  • niższe ceny. Czasem sporo niższe. Da się kupić porządny stanik za dwucyfrową cenę, co stacjonarnie jest bardzo trudne (chyba że nosisz rozmiary dostępne w tańszych sieciówkach).

Jeśli więc nie mieszkasz w pobliżu żadnego dobrego salonu brafittingowego, ani twój rozmiar/upodobania nie pasują do oferty sieciówek w centrach handlowych – to net jest miejscem, do którego naprawdę warto się udać.

 

Jakie sklepy internetowe z bielizną są dobre?

Powiem szczerze – moje doświadczenie z polskimi e-sklepami nie jest największe na świecie – po prostu mam kilka sprawdzonych, a gdzie indziej szukam dopiero wtedy, gdy nie mogę znaleźć czegoś konkretnego. Do tej pory nie mam żadnych szczególnie negatywnych doświadczeń z żadnym ze sklepów, w których kupowałam.

Jakie w ogóle sklepy z biustonoszami znajdziemy w internetach?

  • wielomarkowe sklepy z bielizną, takie jak np. Kontri.pl – sklep specjalizujący się w polskiej bieliźnie, głównie firm białostockich i łódzkich (takich jak Ava, Gaia, Gorsenia) czy myBra.pl – sklep głównie z bielizną brytyjską, choć także polską (z tym drugim współpracuję i powiem Wam, że jest ogólnie w porządku 😉 ). Gdy szukam czegoś polskiego, idę przeważnie najpierw do Kontri.
  • sklepy firmowe marek polskich (np. Samanta, Ewa Bien, Gaia)
  • internetowe „filie” stacjonarnych salonów z bielizną (np. Lady’s Place)
  • polskie oddziały sklepów firm zagranicznych (np. Change)
  • wielomarkowe sklepy zagraniczne – moje ulubione to: Bravissimo, Figleaves, Brastop – wszystkie mają siedzibę w Wielkiej Brytanii.

Kliknij w któryś z podanych wyżej przykładów i zobacz, jaki jest tam wybór. Pewnie większy, niż ostatnio widziałaś w sklepie, prawda?

Do jakiego sklepu internetowego udać się najpierw? To zależy od tego, czego potrzebujesz. Jeśli chcesz kupić biustonosz brytyjski w rozmiarze, który ostatnio polecała ci brafitterka, najtańsze zakupy zrobisz zapewne w UK, ojczyźnie noszonej przez ciebie marki. Jeśli jednak wolisz brytyjski stanik kupić w Polsce – szukaj internetowych filii salonów ze Spisu Dobrych Sklepów albo klikaj w myBra 😉 Jeśli chcesz obkupić się w polską bieliznę – uderzaj najpierw do Kontri, a jeśli nie ma tam konkretnej marki, której szukasz – użyj Google’a, poszukaj w innych sklepach (jest ich naprawdę dużo), poszukaj sklepu firmowego danej marki. Uważaj na ceny – czasem ceny w firmowych sklepach są wyższe niż w tych wielomarkowych.

Niektóre sklepy firmowe działają trochę jak outlety i sprzedają stare kolekcje, których firmie nie udało się zbyć gdzie indziej – wtedy wybór jest ograniczony. Ja raczej radziłabym szukać nowych kolekcji (są po prostu lepsze od starych – firmy naprawdę się rozwijają!), chyba że masz już jakiś konkretny, sprawdzony, stary model i chcesz go kupić taniej.

 

A co jeśli nie trafię z rozmiarem biustonosza? Ja muszę mierzyć.

„Jak byłam ostatnio w sklepie, to na 10 mierzonych staników pasował jeden, a wszystkie miały ten sam rozmiar…” – piszecie. Albo: „Mierzyłam dwa kolory w tym samym rozmiarze i tylko jeden był dobry.” Wniosek, jaki wyciągacie, brzmi najczęściej: nie mogę kupować w internecie, bo ja muszę przymierzyć. 

Być może teraz cię zaskoczę, ale: wszystkie musimy mierzyć! Nie tylko ty masz taki „dziwny” biust, że musisz mierzyć. Tak jest zawsze! Naprawdę, nie jesteś freakiem, który „nie może” kupować staników w internecie.

Jest milion przyczyn faktu, że na żadną z nas nie pasują wszystkie staniki „w naszym rozmiarze”, zaczynając od tego, że ten rozmiar może być różny w różnych: firmach, modelach, a nawet kolorach. Rozmiar to zresztą nie wsystko – są jeszcze różne kształty biustu i różne kroje staników. Ogólnie – zanim się coś zaprosi do swojej bieliźnianej szuflady, zawsze trzeba to przymierzyć. Ja też zawsze przymierzam. Mimo to 99% mojej szafy pochodzi z internetu!

W przypadku zakupów internetowych różnica jest tylko jedna: przymierza się nie przed, a po złożeniu zamówienia – czyli wtedy, kiedy przesyłka już do nas trafi. No dobra, ale przecież wtedy stanik jest już kupiony? No więc NIE BĘDZIE KUPIONY, zanim ty tak nie zdecydujesz. Na razie tylko go przymierzasz. A jeśli nie pasuje? To oddajesz go i zamawiasz nowy – tak jakbyś oddawała go sprzedawczyni w przymierzalni, a pieniądze za oddany stanik trafiają z powrotem na twoje konto. KAŻDY ZAKUP INTERNETOWY MOŻNA ZWRÓCIĆ. Każdy. Naprawdę! Niektóre z Was są ciągle zaskoczone, gdy się o tym dowiadują – chyba pokutuje wciąż zwyczaj z dalekiej przeszłości, że bielizny osobistej się nie przymierza, a towar macany należy do macanta 😉 To już dawno nieprawda. Można zwrócić każdy zakup. Także ten, który upolowałaś na totalnej wyprzedaży za 30% ceny.

Stanowi o tym polskie prawo, a podobne prawa obowiązują wszędzie indziej na świecie. Zakup internetowy to umowa zawarta na odległość, a od takiej umowy można odstąpić w ciągu 14 dni. W praktyce wiele sklepów oferuje dłuższy termin zwrotu – handlowcy są realistami i wiedzą, że nie dając klientce możliwości wygodnego zwrotu towaru i gwarancji zwrotu pieniędzy, zniechęcą ją do zakupów. Pomyślmy logicznie: nikt nie kupowałby w necie, gdyby nie można było łatwo zwracać towaru. Nie ma powodu, by nie dotyczyło to bielizny. Stanik, który zwracasz, nie musi być wadliwy – wystarczy, że nie pasuje albo ci się nie podoba. Nikt nie będzie cię pytać o uzasadnienie, dla którego zwracasz stanik – zwracasz i koniec. Niektóre sklepy pytają o powód w formularzu zwrotu, ale jest to tylko ich prywatna ciekawość i nie ma żadnego wpływu na to, czy zwrot zostanie przyjęty czy nie.

 

Przymierzanki. Oj, nie podobam się sobie zbytnio w tej braletce. Za bardzo spłaszcza biust 🙁 Raczej wróci do sklepu…

Tak, naprawdę możesz przymierzyć stanik, a potem go zwrócić. Majtki też.

Możesz rozpakować i przymierzyć nie tylko biustonosz, ale i majtki czy body. Warunki są dwa: bielizna nie może mieć śladów noszenia i powinna mieć oryginalne metki. Majtki przymierz więc na swoją bieliznę. Dbaj o to, by być czystą i raczej bezwonną, zanim przymierzysz – aby nie zostawić śladów ani fizycznych, ani zapachowych na przymierzanych rzeczach. Nie odcinaj metek, póki nie zdecydujesz, że zakup zostaje u ciebie. Nie wyrzucaj faktur ani formularzy zwrotu.

Sklep często pisze w regulaminie, by towar zwrócić w oryginalnym opakowaniu. Nie oznacza to, że nie możesz go otworzyć! Spokojnie otwórz foliową torebkę, a jeśli przy tym się zniszczy mimo twojej ostrożności (obchodź się ostrożnie zarówno z opakowaniem, jak i towarem!), nie przejmuj się. Na wszelki wypadek włóż ją do opakowania, a biustonosz możesz zapakować w inną, czystą i nieużywaną torebkę.

Przymierzaj spokojnie, zarezerwuj sobie na to trochę czasu. Możesz założyć i zdjąć biustonosz kilka razy. Możesz schylić się, podskoczyć itp. Możesz wypróbować stanik pod kilkoma ciuchami. I nikt nie bedzie cię do niczego namawiał, przekonywał, wywierał presji. Jesteś tylko ty i lustro. To wielka zaleta „domowej przymierzalni”.

 

Przymierzam drugi model Bravissimo. Hmm, może, może? Podoba mi się ten look à la trójkąty oraz hafty, i w sumie nie przeszkadza mi słabe zebranie piersi. Stanik jest dobrej jakości i wygodny. Ale chciałabym przymierzyć większy rozmiar miseczki. Dlatego zamówiłam już drugi rozmiar i czekam na dostawę. Gdy przesyłka dotrze, porównam je ze sobą i wybiorę lepszy rozmiar.

 

Zamawianie, zwracanie? Ale to tyle trwa…

Owszem, w trochę cierpliwości trzeba się uzbroić, bo mamy do czynienia z pocztą, kurierami itp. Ale w przypadku porządnego sklepu nie czeka się ani na dostawę, ani na zwrot pieniędzy miesiącami. Wszystkie terminy – zarówno dostawy, jak i zwrotu – powinny znajdować się w regularminie sklepu. Zwykle link do regulaminu jest gdzieś na dole strony. Oprócz regulaminów sklepy zamieszczają też przystępniej napisane instrukcje, w działach typu „Dostawa i płatność”, „Zwroty i reklamacje” itp. Jeśli chodzi o zwrot twojej kasy – dostaniesz go zwykle dość szybko po tym, jak zwracany towar trafi do sklepu (czas ten liczy się w dniach).

Co zrobić, żeby było szybciej? Osobiście często praktykuję zamawianie dwóch rozmiarów biustonosza, czasem więcej. Na przykład, w przypadku bielizny brytyjskiej najczęściej jest to 36FF i 36G lub 36G i 38FF, nawet wtedy, gdy daną markę już dobrze znam – czasem lepiej pasuje FF, czasem G. Robię to po to, by nie tracić czasu na wymianę – wybieram ten dobry, odsyłam ten niedobry i mam z głowy.

Jeśli nie stać cię na zamrożenie podwójnej czy potrójnej ceny biustonosza –  musisz zamawiać i zwracać po jednym. Pomyśl jednak, czy na pewno nie warto się „szarpnąć” i zaoszczędzić na czasie i przesyłkach.

Ja staram się tylko nie robić zbyt dużych zamówień, wychodząc z założenia, że przesyłka mimo wszystko może zostać skradziona w transporcie. Zdarza się to bardzo rzadko i w mojej kilkunastoletniej „karierze” kupowania staników przez internet było to może ze 3 razy. Za każdym razem (z jednym wyjątkiem – nieuczciwy sklep na e-bayu) dostałam albo ponowną wysyłkę, albo zwrot pieniędzy. Dodatkowo, jeśli sklep umożliwia zapłatę PayPalem – obejmuje cię ochrona kupującego przez PayPal i masz gwarancję zwrotu pieniędzy w przypadku, jeśli przesyłka do ciebie nie dotrze.

 

…i kosztuje? Mało.

Jeśli chodzi o koszty – darmowa dostawa zdarza się, ale nie jest regułą. Przeważnie też musisz zapłacić za przesyłkę zwrotną do sklepu, jeśli zwracasz towar. Ale! Jest coraz więcej sklepów z bielizną i ubraniami, które oferują darmowy zwrot – wtedy nic nie płacisz za przesyłkę zwrotną. Z moich ulubionych – jest to wspomniane Kontri.pl i myBra.pl. W pierwszym – korzystasz z serwisu szybkiezwroty.pl i zwracasz towar do paczkomatu, w drugim – drukujesz etykietę i zanosisz paczkę na pocztę, nic przy tym nie płacąc. Na pewno takich sklepów jest więcej – jeśli znasz inny sklep z darmowymi zwrotami, wpisz go w komentarzach!

Jeśli zwracasz biustonosz i chcesz kupić inny, to oczywiście musisz zapłacić znowu za jego wysyłkę, chyba że dany sklep wysyła za darmo. Jak dla mnie, jest to główny mankament tej formy zakupów.

Biustonosze i majtki mają jednak tę miłą cechę, że są małe i lekkie – ich wysyłka jest tania. Jeśli zwracam stanik do sklepu bez darmowych zwrotów, pakuję go w kopertę bąbelkową i wysyłam pocztą listem poleconym priorytetowym – zarówno do Polski, jak i za granicę. Cena takiej przesyłki nie jest zaporowa. Moim zdaniem warto wliczyć to sobie w koszta, zwłaszcza jeśli masz wybór między nie posiadaniem w ogóle fajnej i pasującej bielizny, a kupieniem jej sobie przez internet.

 

Pamiętaj, nie usuwaj metek zanim zdecydujesz, że zakup pasuje i zostaje u ciebie!

 

Od jakiego rozmiaru zacząć?

Jeśli znasz już swój rozmiar w danej firmie, to oczywiście od tegoż rozmiaru. A co, jeśli:

Nie znasz swojego rozmiaru w ogóle i/lub podejrzewasz, że ten, który nosisz, jest zły?

Zapraszam cię na początek do rozdziału „Jak dobrać stanik”. Da się zrobić to samodzielnie, jeśli nie masz dobrej brafitterki w pobliżu.

Znasz swój rozmiar w firmie X, ale chcesz kupić stanik firmy Y.

Po pierwsze, raczej nie korzystaj z tabel rozmiarów polskich firm (chyba, że jest to sklep Ewy Michalak – wówczas skorzystaj z kalkulatora, i słuchaj się instrukcji mierzenia). Przykro mi to mówić, ale tabele rozmiarów polskich firm, nawet tych najbardziej przeze mnie cenionych i robiących naprawdę fajną bieliznę, nie są miarodajne – noszę zupełnie inne rozmiary, niż wynikałoby to z tabelek. Sprawdzają się tylko „mniej więcej”, i to częściej mniej niż więcej. Dlatego, kupując polską bieliznę, przy zmianie firmy musisz się nastawić na możliwość błędu.

Polscy producenci bielizny, według mojej osobistej praktyki, dzielą się na takich, którzy szyją miseczki raczej małe, i takich, którzy szyją raczej duże. Przykładowo – w miękkich stanikach firmy Ava noszę rozmiar 85F, w firmie Nessa – 85H 🙂 Poniżej kilka przykładów, wraz z rozmiarami, które noszę:

Do „dużomiskowych” zaliczam firmy: Ava (85F), Samanta (80H), Avocado (80H)

Do „średniodużomiskowych” zaliczam: Gaia (80H-I), Kinga (80H), Gorsenia (80H)

Do „małomiskowych” zaliczam: Ewa Bien (80I), Gorteks (80I), Nessa (85H) (z zagranicznych – Change – 80I)

Nie ujmuję w tym spisie Ewy Michalak, bo Ewa stosuje rozmiarówkę zupełnie inną niż pozostałe firmy polskie – bardziej podobną do brytyjskiej. U Ewy noszę 85FF – ten sam rozmiar, co w brytyjskiej marce Panache.

Firmy brytyjskie (takie jak Panache, Freya, Curvy Kate) są dość konsekwentne, jeśli chodzi o rozmiary. I o ile też nie zawsze trafia się na 100% – to generalnie radzę, przesiadając się z marki brytyjskiej w inną markę brytyjską, brać ten sam rozmiar, a na podstawie przymiarki ewentualnie modyfikować. Tutaj znajdziesz tabelę rozmiarów brytyjskich.

 

Nie skacz po markach i modelach

Robiąc pierwsze, eksperymentalne zakupy, które służą w pierwszej kolejności wyczuciu rozmiaru, postępuj w miarę systematycznie. Wybierz model, który ci się podoba, i który jest dostępny w dużym wyborze rozmiarów, tak byś mogła w razie czego wymienić na inny rozmiar w obrębie tego samego modelu. Najlepiej najpierw dobierz sobie rozmiar w tym jednym, konkretnym modelu (no chyba że totalnie ci nie podszedł za pierwszym razem), a potem dopiero bierz się za inne.

Doradzałam kiedyś dziewczynie, która każdy zakup robiła w innej firmie i modelu. Gdy pierwsze (przykładowo) 70G okazało się za duże w miseczkach, zamówiła 70F w innej marce i modelu, pewnie dlatego, że akurat był tani. Oczywiście w tej innej firmie i modelu stanik leżał zupełnie inaczej i też był niedobry… i tak dalej, i tak dalej. W ten sposób trudno osiągnąć cel w rozsądnym czasie i łatwo się totalnie zniechęcić – warto na początek trzymać się jednego modelu.

 

Zawsze możesz zapytać o radę.

Jeśli nie wiesz, jaki rozmiar wybrać – pytaj mnie albo inne użytkowniczki staników 🙂 Możesz to zrobić tu w komentarzach, na fejsie, na priva, formularzem kontaktowym, mailem, albo zapytać na grupie facebookowej „Stanikomaniaczki – jak dobrać biustonosz?”.

To samo, jeśli nie znasz jakiegoś sklepu i jesteś ciekawa opinii o nim.

 

Porzuć lęki! 😉

Mam nadzieję, że przekonałam cię, że nie takie zakupy w necie straszne 😉 Bieliznę można przymierzać, tak samo, jak ubrania. Możesz robić to w spokoju, w domowym zaciszu. W razie czego – zawsze możesz zwrócić to, co zamówiłaś, bez uzasadnienia. Dostaniesz zwrot pieniędzy. Tak samo, jak w przypadku każdego innego towaru zakupionego na odległość.

 

Ten biustonosz kupiłam przez internet, od początku pasował i jestem z niego bardzo zadowolona 🙂 Jest to model Fetysz polskiej firmy Ewa Michalak.

 

Ale ja bym mimo wszystko wolała stacjonarnie!

Powiem ci tak całkiem szczerze: ja też bym wolała. Gdyby w każdym centrum handlowym był mega zaopatrzony piętrowy sklep samoobsługowy z wszystkimi markami i rozmiarami, ja też kupowałabym stacjonarnie. W necie szukałabym tylko najbardziej fikuśnych, niszowych, artystycznych rzeczy. Z minusów, pewnie nie miałabym takiej motywacji, by pisać bloga, gdyby wszystkie rozmiary i fasony były w zasięgu ręki, a mój 80H czy I wisiał wszędzie w setkach modeli i kolorów (a tak serio, pewnie blogowałabym wtedy o czymś innym). To byłby mój wymarzony świat. Tylko, że tak nie jest i wiele wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości – nie będzie.

Bardzo wiele towarów choć trochę specyficznych, czyli niesprzedających się w zawrotnych ilościach sztuk niczym skarpetki w rozmiarze one size, i wymagających większego zróżnicowania (więcej niż 4 rozmiary i 5 fasonów), stało się w ostatnich latach dostępnych niemal wyłącznie w internecie. Jest tak na przykład z odzieżą w rozmiarach plus size, która, nawet jeśli jest produkowana przez popularną markę, można ją zamówić tylko przez internet (co mnie osobiście oburza). Jest tak, i od początku tak było, w przypadku biustonoszy D+. Oczywiście, są dobre salony (wciąż niezbyt liczne), jest stacjonarna sieciówka Bravissimo w UK, gdzie można się zaopatrzyć w rozmiary niesieciówkowe. Części z nas to w zupełności wystarczy. Jeśli jednak mieszkasz 100 km od najbliższego porządnego bra-salonu albo chcesz mieć do wyboru więcej niż kilka – kilkanaście modeli, musisz poradzić sobie inaczej. Ta dostępność w ostatnich latach się poprawiła, ale wciąż internet wygrywa z tym, co mamy do wyboru stacjonarnie.

Oczywiście, brafitterki z salonów (tych dobrych) są nam niezwykle potrzebne i dla wielu z nas wykonały i wykonują nieocenione usługi. Zawsze będę wspierała i promowała najlepsze fachowczynie w tej dziedzinie. Ale nie da się ukryć, że jeśli do dobrego salonu jest nam daleko, albo mamy specjalne wymagania – net jest wciąż nieocenionym źródłem. Na szczęście, jak już wspomniałam – stanik rzecz lekka, więc przynajmniej nie zbankrutujemy na transport, a e-zakupy otwierają przed nami praktycznie cały świat bieliźnianej produkcji.

To jak, klikasz? 😉

 

Czy ten krótki poradnik pomógł ci podjąć decyzję o sieciowych zakupach? Masz pytania? A może chcesz podzielić się doświadczeniem?

Jeśli jesteś już weteranką e-zakupów – napisz, co poradziłabyś początkującym internetowym bra-shopperkom! 🙂  

 

Dysklajmer: sklep Bravissimo, ani Ewa Michalak, ani żadne inne sklepy ze stanikami nie sponsorowały tego wpisu (a szkoda 😉 ).

Może ci się spodobać