WBrafitting, Ciałopozytywność

Jak pozbyć się wałków na plecach i po co? ;-)

Biustonosz zmienia wygląd naszego ciała. Wiemy, że podnosi, podtrzymuje – jeśli jest właściwie dobrany – i zwykle trochę modeluje kształt piersi. A co się dzieje z twoim ciałem w staniku nie z przodu, a z tyłu? Powodem głośnych utyskiwań w przymierzalniach są czasem tak zwane wałeczki na plecach. Są to albo naturalne fałdki, albo takie, które powstały pod naciskiem opiętego pasa biustonosza. Czy można uniknąć wałeczków na plecach oraz… czy to celowe? Jak w ogóle podejść do Problemu Wałeczka?

Jeśli kiedykolwiek irytował cię twój wygląd z tyłu, albo w staniku jest ci notorycznie niewygodnie w plecy i boki – ten tekst definiuje realne – nie wydumane – problemy z tyłem biustonosza, wskazuje rozwiązania, a przy okazji wspomina o oszustwie (potocznie mówiąc, wałku 🙂 ) serwowanym nam w ramach wizerunku „idealnego” ciała w reklamie. Przeczytaj, nie daj się wałkom – i noś wygodny stanik! 🙂

Wałek reklamowy

Zacznę trochę od końca, czyli od tego, że jeśli twoim ideałem są plecy perfekcyjnie gładkie niczym deska – to prawdopodobnie żaden stanik nigdy nie pozwoli ci go w pełni osiągnąć. Dlaczego? Ponieważ jest on nierealny. Został wymyślony przez speców od reklamy, która gloryfikuje ciało pozbawione nierówności. Jeśli masz wątpliwości, zapraszam cię najpierw serdecznie do tekstu o tym, jak reklamy bielizny i zdjęcia modelek w biustonoszach są manipulowane po to, by wymazać z nich wszelkie fałdki i w jaki sposób takie obrazy powodują, że kobiety ze strachu przed „wałkami” nie potrafią dobrać sobie same biustonosza, albo robią to nieprawidłowo.

O, właśnie tak robią to retuszerzy. To autentyczne zdjęcie z katalogu. Widzicie, w którym miejscu obraz jest zmanipulowany? Pisząc na swoich fotkach #WOLNEODRETUSZU mam na myśli to, że nigdy czegoś takiego nie robię. Widzicie każdą moją fałdę!

Pamiętaj: zdjęcia reklamowe nie pokazują prawdy. Jeśli stanik nijak nie chce leżeć na tobie tak, jak na modelce – to nie twoje ciało jest dziwne, tylko te zdjęcia. Obiecuję!

Czy można nie mieć wałków na plecach?

Wiele z nas ma naturalnie gładkie plecy, na których nie widać żadnych fałdek. Część z nas ma widoczną fałdkę lub więcej, są też plecy z mocno widocznymi wieloma fałdkami i jest to zupełnie normalne w przypadku, gdy masz sporo tkanki tłuszczowej.

Powiedzmy więc, że należysz do grupy bez fałdek na plecach. Co jednak dzieje się w momencie, gdy zakładasz biustonosz? Dobrze dobrany stanik trzyma się pasem na całym obwodzie. Znaczy to, że nie jest luźny, bo wówczas nie spełniałby swojej funkcji (pod ciężarem biustu z przodu tył podsunąłby się do góry i cała konstrukcja pt. biustonosz przestałaby mieć sens. Jak działa stanik i jakie warunki musi spełnić, by prawidłowo grał swoją rolę – dowiesz się z poradnika Jak dobrać stanik?). Ciało każdej z nas jest do pewnego stopnia miękkie. U najszczuplejszych i tych, u których warstwa tkanki tłuszczowej na klatce piersiowej jest minimalna, pod wpływem opiętej taśmy obwodu wytworzą się bardzo drobne zagłębienia. Fałdek w takim przypadku szukać trzeba trochę z lupą. Ale skóra i tkanka podskórna też są miękkie (a pod nimi są mieśnie, również nie ze stali) i nie jest możliwe, by pod opiętą gumką takie wgłębienie nie tworzyło się w ogóle.

Plecy modelki w staniku SM Misty na stronie Ewy Michalak. Jest ona osobą szczupłą, ale nie jest plastikową lalką – jej ciało nie jest twarde i gumki od stanika trochę się w nie zagłębiają.

Zatem odpowiedź brzmi: można, ale bez stanika. W staniku – praktycznie się nie da nie mieć żadnego zagłębienia w ciele  co nie znaczy, że powinno ono w jakimkolwiek stopniu zaprzątać naszą uwagę. Nie mamy twardych ciał. Ani nie musimy, ani nie powinnyśmy takich mieć. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, albo pokazuje ci zdjęcia, na których żadna gumka nie zagłębia się w ciało modelki nawet na milimetr – nie wierz w to. To oszustwo, czyli, potocznie mówiąc – wałek! 🙂

UWAGA: moje plecy nie są kanonem!

Poniżej zobaczysz pewną liczbę zdjęć przedstawiających moje plecy w biustonoszu. Chciałabym tu podkreślić, że moje plecy nie wyznaczają standardu wyglądu pleców w staniku! U osób o innych wymiarach i innej grubości warstwy tkanki tłuszczowej wygląd pleców może być zupełnie inny. W szczególności, możesz mieć dużo więcej fałdek ode mnie i nie oznacza to, że twoje plecy są gorsze, nienormalne, albo staniki na pewno źle dobrane. Oceniając swój wygląd w staniku, porównuj go przede wszystkim z własnym wyglądem – w innych stanikach, albo bez stanika. A tak w ogóle, to nie liczymy sobie tu fałdek, tylko stopień komfortu! 🙂

Czy wałeczki na plecach robią się w każdym staniku?

W prostej konsekwencji tego, co napisałam wcześniej – no raczej tak.

Mogą być ledwie widoczne, jeśli masz bardzo gładkie i twarde plecy, z minimalną warstwą tkanki tłuszczowej. Jeśli nie masz obsesji doszukiwania się fałdek wszędzie, możesz ich nawet nie zauważyć. Ale owszem, każdy biustonosz odrobinę zagłębi się w miękkie ciało. Tak samo, jak robią to wszelkie gumki, paski od spodni czy rajstop, ściągacze od skarpetek. Jedyne, co może leżeć gładko na miękkim ciele, mimo że je opina, to krawędź superdelikatnych, cienkich, bezszwowo wykończonych majtek. Potrafi być niewidoczna nawet na bardzo miękkim pośladku. Zwróć jednak uwagę na fakt, że nogawki majtek nie muszą niczego podtrzymywać, ani bronić się przed pociągnięciem do góry lub zsunięciem w dół. A stanik – musi!

Ja z tyłu w komplecie Alegra marki Lisca. Widać kilka rodzajów fałdek oraz ich braku 🙂 Bezszwowo wykończone nogawki majtek leżą gładko i bez wglębień, górna gumka jednak już zagłębia się w ciało, podobnie jak gumki stanika (ten stanik należy jednak do mało „wałkujących”). Pośrodku widać jeszcze trochę moich fałd naturalnych, czyli takich, które mam i bez bielizny.

Czy wałeczki na plecach robią się w za ciasnym staniku?

Tak. Ale Nie Tylko.

Skoro praktycznie każdy pas biustonosza opinający ciało tworzy w nim wgłębienie – tym bardziej zrobi to stanik za ciasny. Nieprawdą jest jednak, że wałeczki na plecach robią się tylko w za ciasnym staniku, a w dobrym – nie. Rzecz jasna, jeśli porównamy swój wygląd w staniku dobrze dobranym i za ciasnym, to w tym za ciasnym wałeczki będą większe. A w tym dobrym – mniejsze. Ale też będą.

Warto zauważyć, że większe wałeczki na plecach mogą się zrobić nie tylko w staniku o za małym rozmiarze pod biustem, ale także w staniku o za małych miseczkach. Dlaczego? Ano dlatego, że piersi wypychają miseczki ku przodowi. Jeśli mają w nich za mało miejsca – wypychają mocniej (a oprócz tego jeszcze np. „wylewają” się nad miseczkami i po bokach). Pchając miseczki – ciągną za pas stanika, powodując, że z tyłu jeszcze mocniej zagłębia się on w plecy.

Mam dobrze dobrany stanik, a robią mi się straszne wałki na plecach. Czy tak musi być?

Trochę tak. A trochę nie.

Pas stanika musi być opięty, inaczej stanik nie da rady podnieść i podtrzymać biustu – to już wiemy. Siłą rzeczy, zagłębia się więc w miękkie ciało. Im bardziej ciało jest miękkie, tym bardziej się zagłębia. Jeśli masz dużo tkanki tłuszczowej na plecach i wałeczki tworzą ci się same, to pas stanika może wchodzić między fałdki. Nawet jeśli jesteś gładka, ale miękka – na tylnym pasie stanika, między jedną gumką u góry, a drugą u dołu, może wytworzyć się wypukłość. I prawde mówiąc, najczęściej tak się dzieje. Fałdek na plecach nie da się zupełnie uniknąć. Ale można je nieco ograniczyć.

Czy jak wezmę stanik za duży pod biustem, to wałeczki znikną?

Zanim napiszę ci, jak możesz zmniejszyć fałdki – rozwieję ten mit. W za dużym staniku wałeczki też będą.

W biustonoszu za dużym pod biustem „problem wałka” może się nawet nasilić. W jaki sposób? Przy za dużym obwodzie pasa, pas ten, ciągnięty z tyłu przez ramiączka, będzie podsuwał się do góry, w ten sposób niejako zgarniając przed sobą wałek z twojego ciała. Z tego może wyniknąć megawałek. Nie mówiąc już o tym, że na tym pseudorozwiązaniu straci podtrzymanie twojego biustu oraz rozbolą cię ramiona od wpijających się w nie ramiączek. Dlaczego? Bo zamiast trzymać się na pasie, twoje piersi, pozbawione zakotwiczenia ramiączkami z tyłu, będą wisieć i kołysać się na ramiączkach. To boli – nie rób sobie tego. Nie chodzi o wygląd – chodzi przede wszystkim o twój komfort, a tak się składa, że obie te rzeczy ucierpią na noszeniu za dużego pod biustem stanika.

Po tym mało optymistycznym wtręcie, przechodzimy do clou tego wpisu. A więc:

Czy mogę mieć mniejsze wałeczki na plecach w dobrym biustonoszu?

Pewnie wiele z was nie zada nawet tego pytania, bo zwyczajnie nie wierzy w taką możliwość. Opięty na ciele stanik i brak wałków? No więc odpowiedź brzmi: TAK!

Z tym brakiem wałków to, rzecz jasna, przesadziłam. Ale to miejsce na twoich plecach, gdzie między dwiema fałdkami ciała prawie zniknął ten nieszczęsny pasek i piłuje cię niemiłosiernie w skórę i to co pod spodem, może wyglądać inaczej. Niekoniecznie stanie się płaskie. Jednak to zagłębienie nie musi być aż tak głębokie – a tobie może być po prostu wygodniej. I to jest w tym wszystkim najważniejsze.

W jaki sposób możesz osiągnąć zmniejszenie wałków? Dzięki odpowiedniemu pasowi (tyłowi i bokom) biustonosza. Zanim powiem, jaki tył jest odpowiedni – napiszę najpierw, jaki jest nieodpowiedni. Nie będę tu umieszczała tych prześmiewczych, bodyshamingowych fotek czyichś fałdzistych pleców z ledwie trzymającym się na ostatniej haftce czymś, które znamy z internetu. Na pewno przynajmniej jeden taki obrazek pamiętasz. Ale w sumie mogłaby to być niezła ilustracja zjawiska.

Źle uszyty, złej jakości tył stanika po naciągnięciu zamienia się w coś w rodzaju sznurka – zamiast pozostać gładkim, szerokim paskiem. Powodem jest zbyt mała szerokość owego paska oraz zbyt elastyczny, cienki materiał, z którego jest zrobiony. Takiego tyłu nie chcemy! No chyba, że dla naprawdę niedużego, „samonośnego” biustu, gdy pas nie musi być bardzo naciągnięty, by go podtrzymać. W małych rozmiarach producenci mogą pozwolić sobie na cieńsze, bardziej rozciągliwe materiały, w większych – powinni zadbać o większą solidność (co nie znaczy, że mają oszczędzać na ładnym wzornictwie – to inna, też bardzo ważna historia!).

Skąd jednak wziąć biustonosz z dobrym tyłem? Co wtedy zmieni się dla twoich pleców?

Dobry rozmiar biustonosza – to nie tylko przód

Pierwszym krokiem do dobrej jakości tyłu, komfortowego dla pleców, jest oczywiście prawidłowy rozmiar, który nie będzie powodował zjawiska opisanego wyżej w punkcie o staniku za dużym pod biustem (megawałka). Prawidłowe rozmiary staników mają też zwykle to do siebie, że mają odpowiedniej szerokości tyły – dostosowane do większych gabarytów ciała. Zwłaszcza dotyczy to większych miseczek. Jeśli więc jesteś właścicielką sporego biustu – koniecznie zadbaj o odpowiedni, nie za mały rozmiar miseczek. Dzięki temu z dużo większym prawdopodobieństwem cały pas twojego biustonosza, a więc i boki i tył, będą dość szerokie. Producenci staników robią to po to, by dostosować całą konstrukcję do dużej miseczki i zapewnić odpowiednie podtrzymanie dla cięższych piersi. (Jak dobrać rozmiar miseczki? Zajrzyj: Jak dobrać stanik?).

Ten biustonosz – model Katya marki Sculptresse – jest niski na mostku (służy do głębszych dekoltów – to model typu plunge). Mimo niskiego zabudowania pośrodku, jego miseczki są wystarczająco głębokie i szerokie – po bokach obejmują całe piersi, a nawet mają ozdobne przedłużenie ku górze (tzw. high apex). Bok w tym biustonoszu jest naprawdę wysoki. Jego rozmiar to UK 38G / EU 85I.

Jeśli jesteś szczupłą osobą z dużym biustem, to pewnie znasz to zjawisko z mniej korzystnej strony – dla osoby o drobniejszej budowie w takich szerokich bokach bywa niewygodnie. Dla figur plus size natomiast mogą one być błogosławieństwem, pod warunkiem, że piersi nie są bardzo wysoko umieszczone, bo wtedy bokom zdarza się wchodzić pod pachy. Z tym najlepiej radzą sobie designerzy marek plus size (np. Elomi), którzy odpowiednim podkrojem pod pachą rozwiązują problem.

Model Matilda marki Elomi. Jak widzicie, bok jest wysoki, ale miseczka z boku jest wykrojona w taki sposób, by nie uwierała pachy i pozwalała na swobodne poruszanie ręką. Pod pachą znajdują sie mięśnie oraz warstwa tkanki tłuszczowej i skóry, jak wszędzie na ciele – może tworzyć się w tym miejscu wypukłość i biustonosz nie powinien się w nią wpijać.

Szerokość ma znaczenie

Szeroki tył biustonosza nie będzie tak skłonny, by pod wpływem naciągnięcia zamienić się w wąski paseczek i utknąć gdzieś w fałdach twojego ciała. Dlaczego jest tak ważne, by tego nie robił? Bo na takim „sznurku” skupi się cały nacisk i będzie on zwyczajnie piłował twoje ciało w jednym punkcie, a ściślej mówiąc, linii. Nie nastąpi żadne rozłożenie obciążenia. Twoje plecy wzdłuż tej linii „oberwą” prawie całym ciężarem twoich piersi i nie będzie ci wygodnie. I wcale się nie zdziwię, że w takiej sytuacji będziesz miała ochotę zdjąć całe ustrojstwo, po czym spróbować od początku z większym obwodem, w nadziei, że nie będzie cisnął… Ale, jak już sobie wyjaśniłyśmy wcześniej – za duży pod biustem biustonosz nie rozwiąże problemu. To musi być po prostu inny biustonosz. Po pierwsze – w prawidłowym rozmiarze, po drugie, z odpowiednio szerokim tyłem, dostosowanym do twojego rozmiaru oraz do twoich potrzeb.

Na szerokim pasie nacisk na twoje ciało rozłoży się na większą powierzchnię, dzięki czemu w każdym z punktów będzie mniejszy, niż w przypadku wąskiego paska. Dzięki temu:

  • pas mniej zagłębi się w ciało,
  • pas będzie słabiej naciskał na ciało, sprawiając ci mniejszy dyskomfort,
  • pas nie będzie wciśnięty między fałdki, co jest jeszcze bardziej niewygodne (materiał w takiej sytuacji szybko staje się wilgotny od potu i jeszcze bardziej uwiera).

Poniżej – mały quiz. W obu tych stanikach, szczęśliwym trafem, jest mi dosyć wygodnie, inaczej nie przyjęłabym ich do swojej komody 🙂 Ale w jednym z nich jest wygodniej. Zgadnij, w którym? 🙂

Biustonosz z szerokim tyłem, który również z innych przyczyn jest jednym z najwygodniejszych w mojej kolekcji.

Ten biustonosz ma tył wąski i rozciągliwy. Jest także wygodny, ale jednak nie czuję w nim takiego komfortu i podtrzymania, jak w stanikach z szerszym, solidniejszym tyłem. Myślę, że dla osoby tęższej, z grubszą warstwą tkanki tłuszczowej niż ja, nie byłby już odpowiedni.

Muszę tu jednak dodać jeszcze jednen ważny warunek. Nawet najszersze skrzydełka tylne nie utrzymają swojej szerokości po zapięciu stanika, jeżeli będą wykonane z bardzo cienkiego, bardzo elastycznego, słabego materiału o rozciągliwości bliskiej rajsopom albo gumce od majtek. Dlatego oprócz szerokości ważna jest jakość materiału, z którego są zrobione.

Po czym poznać dobrej jakości tył stanika?

Kiedy zwiedzam targi bielizny i oglądam nowe modele na wieszakach, najpierw oczywiście odruchowo zachwycam się kolorami, haftami i koronkami na miseczkach. Ale potem moja ręka wędruje na tyły staników. Biorę w palce materiał i naciągam. Sprawdzam: co to za materiał? Czy to powermesh, czy zwykła dzianina? Jaka jest jej grubość? Czy tył składa się z jednej warstwy, czy z dwóch? Jaka jest jego sprężystość, elastyczność? Czy ciągnięty pas materiału łatwo i prawie od razu rozciąga się do maksimum, po czym stopuje (źle)? Czy też naciągnięcie go wymaga wysiłku i nie jest łatwo osiągnąć maks (dobrze)? Czy gumki są dużo mniej rozciągliwe niż materiał (tzn. tył trzyma się tylko na gumkach – źle)? Niestety, moja ocena często jest daleka od wysokiej. Firmy bieliźniarskie nie zawsze dostatecznie dbają o sprężyste, dobrej jakości tyły biustonoszy.  

Tymczasem w przypadku biustonosza, zwłaszcza na duży biust i/albo figurę plus size, jakość materiału z tyłu jest sprawą absolutnie kluczową! A na pewno nie mniej istotną, niż materiał czy konstrukcja miseczek. Dobrej jakości materiał tyłu biustonosza w dużym rozmiarze powinien być raczej grubszy (choć sama grubość nie gwarantuje jeszcze dobrych właściwości mechanicznych), sprężysty, lecz nie nadmiernie rozciągliwy, ścisły, spoisty, gęsty. Trudno mi to przekazać samym tylko obrazem i słowem – to trzeba poczuć. Pójdźcie kiedyś do salonu z bielizną, który prowadzi dobrej jakości marki biustonoszy plus size, najlepiej takie dla dużych biustów i dużych wymiarów całego ciała jednocześnie – np. Elomi – i weźcie do ręki tył takiego biustonosza. Na wieszaku, z daleka, na zdjęciach wyglądają całkiem zwyczajnie – cała magia jest zauważalna dopiero w dotyku.

Matilda – stanik z tyłem znakomitej jakości. Warto zauważyć, że jest to tylko jedna warstwa materiału – gęstej, elastycznej siatki powermesh. Materiały powermesh są różnej grubości i „mocy”, ten należy do najmocniejszych, mimo że wciąż jest ażurowy, przepuszcza powietrze i jest przyjemny w dotyku. Materiał z tyłu Matildy jest niełatwy do rozciągnięcia palcami – jego siła dość przypomina gumkę, którą jest obszyty od dołu.

Inny przykład dobrego tyłu (model Alegra marki Lisca). W tym biustonoszu składa się on z dwóch warstw dzianiny, wewnętrznej – powermesh i zewnętrznej – ozdobnej. Powersiatka jest cieńsza niż w Matildzie wyżej, ale razem z zewnętrzną dzianiną są one tak sprężyste i ścisłe, jak gumki.

Ta spoistość, sprężystość i pewna twardość materiału powoduje, że przy naciągnięciu mało się on marszczy, mało zwija – pozostaje w miarę płaski. Nie tak łatwo rozciągnąć go do maksimum – mówimy wtedy, że dzianina dobrze pracuje. Dzięki tej sprężystości jest ci wygodniej, bo pas biustonosza dostosowuje się do twojego ciała przy ruchach, nie mówiąc nagle „stop”, gdy gwałtowniej zarzucisz biustem 🙂 Dobry materiał tyłu nie powoduje też, że całość trzyma się tylko na gumach, bo pracuje równie mocno, jak one.

Na zdjęciach poniżej – tyły dwóch biustonoszy, które lubię, jeden z nich jednak ma tył lepszej jakości. Zgadnij, który?

Zgadłaś – pierwsze zdjęcie przedstawia lepszej jakości tył! Czy widzisz, jak materiał układa sie na ciele? Wyżej – dość płasko, mimo że odrobinę się marszczy. Niżej – cienka dzianina wyraźnie się fałduje i uwypukla nad dolną gumką.

Na zdjęciu poniżej Ula – Galanta Lala – ma na sobie stanik tej samej marki, co ja na tym pierwszym, wyższym zdjęciu – Elomi, która jest marką plus size. Ula nosi biustonosze o 2-3 rozmiary większe pod biustem ode mnie (za to z mniejszym rozmiarem miseczki) i ma nieco więcej ciała na wysokości podbiuścia niż ja. Tył biustonosza zwija się u niej bardziej niż u mnie i jest to całkowicie zrozumiałe. Ten biustonosz także zasługuje na pochwałę – tył nie roluje się w wąski paseczek, a jego nosicielce – zgodnie z jej słowami – jest w nim wygodnie.

Ula w biustonoszu w rozmiarze UK 40E (czyli okolice EU 90F)

Solidny i mocny materiał nie musi być nieprzyjemny, sztywny w dotyku. To też ważne, żeby nie był zbyt sztywny. Sprawdzając tył, weź też do ręki gumki, zwróć uwagę, czy nie są drapiące. Przy okazji zobacz, czy zapięcie nie ma drapiących krawędzi czy zgrzewów. Generalnie w przypadku bardziej fałdzistych pleców dobrze jest, gdy zapięcie biustonosza również jest szerokie. Sama jestem wielką fanką trzyhaftkowych zapięć. Niestety, nie zawsze producenci tak samo doceniają rolę zapięć i przy całkiem niezłych, szerokich tyłach czasem spotykamy takie sobie, za wąskie, cienkie zapięcia. Szczerze mówiąc, nie rozumiem takiej niekonsekwencji.

Ten tył, jako taki, jest do przyjęcia, ale zapięcie przydałoby się szersze i solidniejsze. Zwracam uwagę, że ten stanik jest, wbrew pozorom, raczej luźny, a nie napięty do granic 😉

Ten stanik zyskałby moim zdaniem na ciut szerszym zapięciu, choć i tak jest ono szerokie, jak na dwuhaftkowca (szersze niż w moim pomarańczowym Tango wyżej).

Podsumowując – rozumiem sytuacje, gdy zachwyt kolorem czy wzorem skłania do zakupu biustonosza o mało jakościowym tyle… ale zdawajmy sobie sprawę z konsekwencji. To nie „wina” tego całego brafittingu i mocno dopasowanych obwodów, że robią nam się wałki. Wałki są częścią życia w staniku, a dobry biustonosz z dobrej jakości tyłem minimalizuje ich wpływ na nasz komfort.

Fiszbiny boczne – do czego służą i… czy mogłoby ich nie być?

Pisząc o fiszbinach bocznych mam na myśli nie te w miseczkach staników, lecz pionowe usztywnienia, które wszywane są w boki – powiedzmy, na granicy między bokiem a tyłem.

W miejscu zaznaczonym na różówo znajduje się fiszbina boczna (plastikowe usztywnienie zaszyte wewnątrz kanalika)

Moje ulubione staniki nie posiadają fiszbin bocznych – a to dlatego, że te sztywne „patyki” bardzo często mnie uwierają. Jaki jest ich cel? Ano taki, żeby boki i tyły miały mniejszą skłonność do zwijania się na ciele. Niektórym z nas nie przeszkadzają i faktycznie powodują, że materiał układa się bardziej gładko. Inne zaś skazują na nieznośne katusze (znajome blogerki nazywają je wykałaczkami szatana 😉 ), wbijając się w fałdę cielesną poniżej, powyżej lub w obu miejscach. Ja czasem je po prostu usuwam.

Moja opinia na temat „patyków” wyraża się w stwierdzeniu faktu, że najlepszej jakości biustonosze plus size nie mają w ogóle fiszbin bocznych 🙂 Wystarcza im właściwa szerokość tyłu i jakość materiału.

Wyjątkiem jest model, który bardzo cenię i wielbię – strapless Smooth marki Elomi. Tu jednak genialna konstruktorka zdecydowała się wbudować „patyki” w tył biustonosza, tak by zapobiec marszczeniu się bardzo szerokiego pasa na plecach. Pas ten jest wyjątkowo szeroki, ponieważ musi utrzymać duży biust na dużym ciele bez pomocy ramiączek. Dla mnie jest to bardzo wygodne rozwiązanie, bo tak umieszczone usztywnienia w nic mi się nie wpijają. Choć chętnie poznałabym też opinię osób o większych wymiarach niż moje – i bardziej fałdzistych plecach.

Tył w bardotce Smooth marki Elomi

Jeśli więc przeszkadzają ci usztywnienia boczne w twoich stanikach, możesz spróbować je usunąć. Po tym zabiegu będą nadal nadawały się do noszenia. Jednak jeśli tył jest za wąski albo złej jakości – usunięcie patyków oczywiście na to nie pomoże.

Usztywnienie boczne po wyciągnięciu z kanalika. Można je wyjąć, zwyczajnie robiąc w nim dziurę nożyczkami albo prujką. Rób to oczywiście od wewnętrznej strony stanika. Przedziuraw tylko kanalik, nie naruszając innych materiałów.

Jeśli twoje staniki mają usztywnienia boczne i jest ci z tym OK, nie przeszkadzają ci, ani nie uwierają, spełniając swoją funkcję wygładzania boków i tyłów – to też super. Trochę ci zazdroszczę 🙂

W sumie to czemu boisz się wałków na plecach?

Cały ten antywałkowy poradnik, jako opis radzenia sobie z „problemem wałka”, może się wam wydać wyrazem wałkofobii 😉 – czyli bliskiej koleżanki fatfobii. Jednak, tak naprawdę, zupełnie nie o to tutaj chodzi.

To fakt, że większość osób obawia się wałków plecnych, bocznych i w ogóle wszelkich – dlatego, że uważa je za nieestetyczne objawy posiadania przez ciało tkanki tłuszczowej. Tymczasem, czy nam się to podoba czy nie, ciało jest miękkie, również wtedy, gdy jest szczupłe, a wraz z grubością zwykle miękkość ta rośnie. Dobrej jakości, nie zwijające się tyły staników oczywiście wyglądają na ich nosicielkach bardziej płasko i generują mniej fałd dodatkowych, co zadowala większość anty-tłuszczowych estetek i estetów.

Część osób podnosi kwestię, że przecież naturalnie wiele z nas nie ma żadnych fałd na plecach – generują je staniki, a zatem mamy prawo chcieć, by to się nie działo. O ile szanuję wolę każdej z nas i prawo do tego, by wyglądać tak, jak się jej/jemu podoba i potrafię też zrozumieć tęsknotę do tego, by stanik udawał, że go nie ma, to jednak tutaj na przeszkodzie stają nam prawa fizyki. Nie każde ciało może uniknąć widocznych zagłębień nawet przy porządnym tyle stanika. Warto – i to szczególnie podkreślam – również pamiętać o tych z nas, które mają fałdy na plecach także bez staników, i o tych, które mają ich dużo. I którym stanik ich – mówiąc szczerze  – nie wyprasuje, choćby nie wiem co, bo nie jest to ani możliwe, ani celowe. Biustonosz to nie bielizna wyszczuplająca (jak pisałam swego czasu w tekście o pachach – zajrzyjcie tam, bo pachy to też wieczny powód do narzekań nosicielek biustonoszy).

W co gryzie wałek

Za najważniejszy cel „walki z wałkiem” – która jest możliwa w pewnym ograniczonym zakresie, ale możliwa – uważam dbanie o wygodę. Stanik o tyle złej jakości, wpijającym się w skórę, zamieniającym się na niej w wąską tasiemkę, jest dla nosicielki udręką, bo ciśnie i gryzie w plecy. I to właśnie gryzienie w skórę jest tu istotne, a nie gryzienie w czyjekolwiek poczucie estetyki. Czerpiące – czy tego chcemy, czy nie, bo tak jesteśmy wychowane i wychowani – z podświadomej (lub całkiem świadomej) fatfobii. Zastanów się więc, czym tak naprawdę denerwują cię twoje wałki na plecach w staniku. Czy chodzi bardziej o estetykę, czy o komfort? Spróbuj, po pierwsze, zapewnić sobie taki stanik, w którym będzie ci jak najwygodniej (w końcu powiększanie twojego komfortu to, tak naprawdę, jego główna funkcja). Osobiście namawiałabym do tego, by gładkość pleców nie była celem samym w sobie, a tylko ubocznym objawem tego, że masz na sobie porządny, wygodny stanik, przystosowany do twojego ciała, jego wymiarów i konsystencji.

Bądź dobra dla swoich pleców – i dla swojej głowy. Zapewniam: gdy będzie ci wygodniej w tym, co masz na ciele – to ciało również zacznie ci się wydawać jakieś takie fajniejsze i będziesz miała z niego więcej przyjemności. A w konsekwencji – będziesz zdrowsza i szczęśliwsza. Sprawdziłam – na własnej skórze. Tył ma znaczenie!

A dla ciebie jakie tyły są najwygodniejsze? Boisz się wałków? 😉 

Może ci się spodobać