Kategorie: Recenzje

Stanik jak druga skóra. Recenzja biustonosza Freya Snapshot

Na przejrzyste tiule, a już zwłaszcza ciemnozielone, nigdy nie pozostaję obojętna! Sprawiając sobie komplet Snapshot marki Freya w kolorze emerald sądziłam, że dostanę coś, co już dobrze znam – jak wiele innych tiulowych staników na fiszbinach. Okazało się, że Freya Snapshot w wersji high apex (typ znany w polskich kręgach jako „braletka na fiszbinach” – nawiasem mówiąc, konstrukcja bez drutu też jest w linii) prezentuje się wcale nie tak klasycznie i stanowi poniekąd spełnienie moich marzeń o swobodnych, minimalistycznych tiulach bez fiszbin, które widuję w ofercie kilku marek… Tyle, że z fiszbinami ?

Podejrzewam, że ortodoksyjne zwolenniczki wymodelowanych piersi nie będą piszczały z zachwytu. A ja raduję się – nie tylko figą, a raczej dwiema figami, które w Snapshocie pokazuję kanonowi kulistych piersi pod brodą, ale przede wszystkim wygodą tego modelu. Warto było strzelić sobie Snapshota.

Biustonosz Freya Snapshot, konstrukcja: high-apex, kolor: deep emerald, rozmiar: UK 36G/EU 80I; figi Freya Snapshot, rozmiar: L

[Rozmiary biustonosza: UK 28-30 D-G, 32-36 C-G, 38 D-FF / EU 60-65 D-I, 70-80 C-I, 85 D-H; rozmiary fig: XS-XL; cena biustonosza: 166 zł, cena fig: 75 zł; kupisz z 12% rabatem pod tym linkiem wszystkie produkty z linii Snapshot (do końca lutego 2022)! Recenzja we współpracy ze sklepem online Karoline.pl]

Estetyka

Prostota na maksa – cóż tu może być nieestetycznego? Całą ozdobą tego stanika jest materiał – jego przejrzystość (jedna warstwa siatki na całych miseczkach!) oraz kolor, zgrabnie przyprawione prostą, ale niebanalną ozsobą na mostku. Plus, rzecz jasna, biust osoby go noszącej – bo przez tę siateczkę widać wszystko.

Oprócz tego trapeziku na mostku, złociste są także elementy regulacji z tyłu. Wszystko w dotyku raczej jakościowe, choć niekoniecznie – drogie.

Ramiączka mają lekki połysk, podobnie jak lamówki na wykończeniu miseczek. Wszystko jednolicie ciemnozielone, zielenią dość chłodną, niepozbawioną jednak odrobiny żywego, roślinnego ciepła 🙂

Tył biustonosza z powernetu dobrze zgrywa się z tiulowym przodem, zapięcie jest solidne (wykończone od spodu przyjemnie puchatą dzianiną), cała reszta również – prosta, ale skuteczna.

Dopasowanie

Przez pewien czas się zastanawiałam, czy aby na pewno słusznie wybrałam UK 36G w tym modelu. To przez lata był mój zwykły brytyjski rozmiar, ale ostatnio trochę urosłam w obwodach i mimo że modele Frei są przeważnie spore, a przynajmniej mocno elastyczne, było mi ciasnawo – co czułam zwłaszcza na bokach obwodu. Do tego miseczki wcinają mi się nieco krawędziami, szczególnie na większej piersi, ale w tym udział ma też specyficzna konstrukcja (o tym wcinaniu słyszałam też od innej użytkowniczki Snapshota). Po tygodniu-dwóch przestałam czuć jakąkolwiek ciasnotę, więc machnęłam ręką. Myślę, że jest to dość rozciągliwe 36/80, skoro na moich noszących przeważnie 85 plecach w końcu przestało być odczuwalne.

Kształt

Ostatnio regularnie mam konflikt wewnętrzny, oceniając kształtowanie – brafittingowy kanon wydaje mi się zbyt ograniczający, a oczekiwania co do wyglądu biustu w biustonoszu mogą być wszak różne. Większość osób zainteresowanych brafittingiem zakłada, że biust w dobrze dobranym staniku ma być uniesiony, zebrany do środka i okrągły. Wymagania te Snapshot spełnia połowicznie. Przede wszystkim słabo zbiera. Nie wiem, jak działa na biustach naturalnie skupionych pośrodku – mój taki nie jest i Snapshot ani nie zbliża, ani nie oddala od siebie moich piersi. Mają w nim mniej więcej taki rozstaw, jak bez niego. Są jednak podniesione wyraźnie mocniej, niż gdy są gołe (zerknij niżej na porównanie fotek w ubraniu). Jeśli więc chcesz powiedzieć, że ten model nic z biustem nie robi – to przyznam ci rację, ale częściowo 🙂

Snapshot na fiszbinach unosi mój biust na podobny poziom, co przeciętny bezfiszbinowiec (tak, mogłabym na siłę skrócić jeszcze bardziej ramiączka, ale prawie nic by to nie zmieniło, a byłoby mi strasznie niewygodnie, zwłaszcza że są wąskie) i zaokrągla. W sumie zawsze chciałam takiego tiulowego bezdrutowca, jak te, które oferuje np. marka Lara Intimates – raczej nie uzyskałabym w nim mocniej wywindowanego biustu, lecz taki właśnie swobodny, „wyzwolony” look. Podsumowałabym to tak: ten stanik nie ma w moim rozmiarze mocy kształtowania biustu (choć pewnie inaczej by było w przypadku 30E) – ale kształt, jaki nadaje, jest dla mnie do przyjęcia.

Fiszbiny są sporo krótsze od tuneli – przesunęłam je trochę w stronę boków, dlatego mostek wygląda na fotkach, jakby odstawał, ale to tylko puste końcówki tuneli. Gdy są tam fiszbiny, przylega gładko.

Dla porównania – mój biust w Snapshocie (przesuń suwak w lewo) i po zdjęciu stanika (w prawo):

[bafg id=”31196″]

[bafg id=”31199″]

Konstrukcja i podtrzymanie

W zasadzie już pierwszy rzut oka na układ szwów na miseczkach zdradza: to nie jest mocno zbierający stanik. Miseczki w połowie przecięte są szwem o małym skosie, zbliżonym do poziomego, a to zwykle oznacza brak skupienia piersi w kierunku środka. Efektu można się było zatem spodziewać. Fiszbiny są stosunkowo krótkie i mocno odchylają się na boki, co u mnie powoduje, że trafiają idealnie w granicę piersi, nie naciskają na nie ani nie zamykają ich z boków. Chciałabym móc przymierzyć większe miseczki i sprawdzić, czy nie będą mniej się rozchodziły.

Przedłużone ku ramionom miseczki sięgają wyżej niż w balkonetkach, ale ponieważ nie unoszą mocno piersi, przy ramiączkach nie tworzą się praktycznie puste przestrzenie (strap gaps).

Siateczka, z której uszyte są miseczki, jest stabilna, ale jednak trochę się naddaje, ramiączka są wąskie (15 mm) i w związku z tym dosyć rozciągliwe. To plus konstrukcja, która sama z siebie niezbyt unosi piersi, sprawia, że otrzymujemy biust trochę rozkołysany, na pewno nie unieruchomiony. Nie biegałabym w tym staniku, bo mogłoby to być bolesne, ale do spaceru, a już na pewno do pracy biurowej, nadaje się znakomicie. Byłby też świetny na upały, kiedy poruszasz się niespiesznie i gdy każdy powiew wiatru na biuście jest w cenie.

I jak mam ocenić tę konstrukcję? Wszystko zależy od założeń, tak naprawdę. Ta konstrukcja miała być braletkowata i taki też mało modelujący efekt oferuje, aczkolwiek większość z nas od fiszbinowca oczekuje chyba czegoś innego – stąd skromna punktacja (chyba w końcu zrezygnuję z tych punktów, skoro tak ciężko tu o obiektywne kryteria). Podkreślam przy tym, że serio lubię Snapshota i według mnie jest on bardzo trendowski 🙂

Wygoda

W Snapshocie blisko mi do stwierdzenia, że jest wygodny jak druga skóra, bo naprawdę minimalnie go czuję (choć z początku było mi ciasno). Ma bardzo przyjemne, mięciutkie, szerokie tunele fiszbin. Ten szczegół naprawdę robi różnicę, zwłaszcza pod biustem.

Jeśli lubisz wąskie mostki, możesz docenić fakt, że tunele przy końcówce na siebie nachodzą.

Oraz – tadaam! – wreszcie nic nie kłuje przy zapięciu. Czy polscy producenci mogliby wziąć pod tym względem przykład z brytyjskich?

Do kompletu

Figi Snapshot, rozmiar: L

Oczywiście figi są sporo za niskie jak na mój gust (choć istnieją niższe), ale za to są przezroczyste i za to je lubię. Trudno, zjeżdżają pod brzuch, jak większość moich majtek, ale są wygodne, nigdzie nie cisną ani nie drapią. Gumka u góry lekko połyskuje, podobnie jak ramiączka stanika, a z przodu dynda ta sama trapezowata zawieszka, co na staniku.

Rozmiarowo majtki kończą się na brytyjskim XL, które jest zdecydowanie większe od polskiego – tłumacząc na polski dopisałabym jeszcze ze dwa iksy, a moje L wypada co najmniej jak polskie XL.

Komplet jest fajny, prosty, nowoczesny. Gdyby był jeszcze produkowany lokalnie z eko materiałów, byłoby jeszcze milej. Może kiedyś doczekamy się polskiej Lary Intimates?