Przedstawiam wam rzecz należącą jednocześnie do dwóch światów: świata bezpretensjonalnej, gładkiej bawełny elastycznych topów i wiązanych troczków niczym w bikini, i świata biustonoszy bez fiszbin wyposażonych w strukturalne miseczki, zdolne podnieść i podtrzymać, a nawet nieco uformować całkiem duże biusty. Model Flexi Size brytyjskiej marki Molke, która specjalizuje się w bawełnianych biustonoszach i topach bez fiszbin w inkluzywnym zakresie rozmiarów, jest próbą stworzenia konstrukcji łączącej te światy. To popis sztuki konstruktorskiej, wspartej długimi testami – mamy bowiem przed sobą nie pierwszą, a kolejną, udoskonaloną wersję tego biustonosza. Czy się udało? Nie mam porównania z poprzednią wersją, ale powiem, że jestem całkiem pod wrażeniem tego flexu! 🙂
[Rozmiary biustonosza: UK 28-52 DD-O; cena biustonosza: 251 zł; recenzja w ramach współpracy afiliacyjnej z firmą Molke (niektóre linki w recenzji mogą być linkami afiliacyjnymi – to znaczy, że jeżeli kupisz coś na stronie, wchodząc z mojego linku, to dostanę za to parę groszy do skarbonki na zakup kolejnego stanika do testów, albo na opłacenie domeny – będzie mi bardzo miło, jeśli to zrobisz!)]
Nie da się powiedzieć wielu ekscytujących rzeczy o tym designie – spodoba się tym, co lubią czarno i gładko, jak ja, ale czekam też na kolejne wydania z printami. Ma estetykę prostego biustonosza bikini (przez skojarzenie z troczkami) skrzyżowanego ze… stanikiem do karmienia? 🙂 Czysta funkcjonalność – ale miło, że jest gładko i bez kiczu. Troczki można ściągnąć, obniżając w ten sposób dekolt, można je związać na kokardkę i bez trudu zawinąć do wewnątrz.
Udało mi się dobrać rozmiar od razu, przy pierwszej próbie – na podstawie doświadczenia z noszonym dotąd modelem Original, oraz kalkulatora rozmiarów Molke. Jedyne, co mam do zarzucenia, to fakt, że mój rozmiar różni się nieco od noszonego w innych brytyjskich markach (np. Panache) – spodziewałabym się raczej 38FF/G, ale kalkulator zaproponował mi grupę rozmiarów o oczko większą. I, jak się okazało, miał rację, bo biustonosz pasuje i jest mi w nim wygodnie.
Jak widać na metce, w przypadku Flexi Size mamy do czynienia nie z pojedynczym rozmiarem, a z grupą 3 rozmiarów (plus podwójne rozmiary miseczek) – na każdy z nich ma szansę pasować ten jeden stanik. W poniższej tabeli (bazującej na rozmiarach brytyjskich) każda z grup jest reprezentowana przez jeden rozmiar. Na podstawie tego, co noszę w innych „brytyjczykach”, powinnam wylądować w grupie 40F/FF, a znalazłam się w 40G/GG. Być może uprawnia to do wniosku, że miseczki są trochę mniejsze niż przeciętnie. Za to zakres rozmiarów i miseczkowych, i pod biustem jest naprawdę duży. Nie ucieszy się natomiast większość biustów z zakresu D-DD – Flexi obsługuje raczej te większe.
Jeśli chodzi o rozmiar pod biustem – rzeczywiście sądzę, że mój Flexi z powodzeniem może pasować zarówno na podbiuście większe, jak i mniejsze od mojego. Noszę go zapiętego nie na ostatnie, a na przedostatnie z aż 6 stopni zapięcia. Mogłabym go z powodzeniem zapiąć ciaśniej, ale lubię maksimum swobody – więc póki nie czuję, że tył podnosi mi się na plecach, nie mam potrzeby nic zmieniać.
Bardzo przyda ci się znajomość swojego rozmiaru brytyjskiego. Możesz wtedy bez trudu skorzystać z propozycji na stronie produktu – z rozwijanych list wybierasz swoje brytyjskie rozmiary miseczki i pod biustem i zamawiasz rekomendowany rozmiar. Na stronie są też przeliczniki rozmiarów europejskich na brytyjskie.
Możesz również skorzystać z kalkulatora, do którego link jest przy każdym produkcie – wynik pomiaru będzie trzeba jednak przeliczyć na cale albo użyć miarki calowej. U mnie ta metoda, jak widać, sprawdziła się najlepiej.
Molke Flexi Size – strona produktu, z tabelką rozmiarów i linkiem do kalkulatora rozmiarów (oraz jak zawsze świetnymi zdjęciami)
Myślę, że na widok Flexi większość zada pytanie: jak będę w tym wyglądać pod ciuchem oraz na ile kształt biustu zależy od stopnia ściągnięcia troczka? Czy trzeba go w ogóle ściągać?
W moim odczuciu ani uniesienie, ani zebranie biustu nie zmienia się w żaden zauważalny sposób. W każdej wersji, czy to z zerową interwencją troczkową, czy z zauważalnie ściągniętym troczkiem, jest przyzwoicie podniesiony i zebrany, jak na bezfiszbinowca. A jak na bezfiszbinowca wyglądającego z daleka jak opaska z bawełny, to już w ogóle zaskakuje skutecznym modelowaniem.
Prześledzimy więc różne ustawienia. W wersji najbardziej podstawowej, à la bandeau/opaska – bez ściągnięcia, z troczkiem schowanym do środka, żeby nie przebijał przez ubranie, biust „en face” prezentuje się tak:
Troczek można schować, żeby nie przebijał, ale w cienkiej koszulce widać szwy na miseczkach.
Oczywiście im grubsza rzecz, tym mniej są one widoczne, bardziej ukryją się też w ubraniach we wzorki.
Przypuszczam, że większość z nas jednak będzie chciała wypróbować rozdzielające własności troczka i przynajmniej trochę go ściągnie. Poniższe zdjęcia są zrobione z umiarkowanym ściągnięciem. Na końcu pokazuję wersję „ekstremalną”.
Związać Flexi możesz na kokadkę albo na supełek. Możesz pozostawić troczek na wierzchu (wtedy może przebijać spod ubrania), możesz też – bez najmniejszego trudu – schować go do środka (i nie ma tendencji do wychodzenia).
W wersji ze ściągniętym troczkiem dekolt się obniża – u mnie widać nawet fragment rowka. Ten poziom zabudowania pasuje u mnie do wszystkich ubrań. Wewnątrz piersi są delikatnie rozdzielone – nie całkowicie, ale zauważalnie, co daje zdecydowanie większy komfort niż w „sklejaczach piersi” projektowanych tak, by maksymalne zbierały do środka. Jeśli jednak liczysz na pełne rozdzielenie piersi, Flexi tego nie daje.
Wracając do zabudowania – nie mam w szafie bardziej wydekoltowanych rzeczy niż ten top z prążkowanej bawełny (zdjęcie niżej), który odsłania górne partie piersi, a czasem nawet wbrew mojej woli eksponuje przerwę między nimi.
Jak widać – spod tej koszulki szew nadal trochę przebija, nie widać natomiast tych wszystkich zmarszczek, które tworzą się pośrodku biustonosza na skutek ściągnięcia troczka. One powstają tylko na samym środku stanika, który cofa się głębiej między piersi i nie ma styku z materiałem ubrania. Czy coś może się czasami wypuczyć? Tak, ale to może być jedna-dwie małe wypukłości. Jeśli chcesz mieć stanik-niewidkę – Flexi nim nie jest. Pełną niewidoczność dostaniesz jednak tylko w bezszwowcu (takim jak np. Elomi Downtime).
Jak widać na zdjęciach z profilu, Flexi podnosi biust jak przeciętny bezdrutowiec. W sumie dość przypomina mi niektóre sportowe, choć jest mniej stabilny od typowego sportowca.
Czy można tak obniżyć mostek Flexi, by nadawał się do głębokich dekoltów? Można maksymalnie ściągnąć troczek, ale osobiście nie widzę sensu takiego kroku. Brzeg miseczki zaczyna wtedy wcinać się w pierś, stanik nieco też traci na własnościach podtrzymujących, piersi nie stają się też istotnie bardziej rozdzielone – raczej ściśnięte od góry. To nie jest model do super wydekoltowanych outfitów. Ale sprawdźmy, jak daleko możemy się posunąć. Mocniej już się nie da:
Co kto lubi – być może znajdą się biusty, które będą się dobrze czuły w takim wariancie. Ja wybieram wariant umiarkowany, albo wręcz nieściągnięty w ogóle.
Wróćmy do umiarkowanej wersji – oto Flexi ubrany. Na zdjęciach z profilu w koszulce widać, że bok stanika trochę wystaje pod pachami – jest dość wysoki w tym miejscu.
Podsumowując – Flexi daje zupełnie dobry kształt, porównywalny z modelami na drucie. Najlepiej działa z umiarkowanie ściągniętym troczkiem (albo w ogóle bez ściągania go – lubię tę wersję).
Konstrukcja Flexi Size nie przypomina niczego, co znam. Część „miseczkowa” składa się z dwóch paneli i trzeciego, najwęższego, u samej góry; pośrodku rozdzielają je tunele na troczki. Ta górna część w starszej wersji (której nie mam) wydaje się zredukowana do dość prostego wykończenia – a tutaj zdecydowanie zaprzęgnięto ją do pracy. Najwięcej o tej pracy dowiemy się jednak z wnętrza…
Od środka każdy z paneli, podobnie jak boki i tył, jest wzmocniony warstwą gęstego powernetu. To nie jest prosty kawałek bawełny z haftkami i ramiączkami… Ramiączka doszyte są z przodu w dwóch miejscach. Szwy łączące przód z bokiem biegną na skos, nie pod kątem prostym do dołu.
Działanie tej konstrukcji na biuście mojej wielkości jest moim zdaniem imponująco skuteczne, w połączeniu z prostotą i wygodą. Flexi Size moim zdaniem lepiej podnosi i podtrzymuje biust niż np. Elomi Downtime.
Ramiączka nie są zbyt grube ani sztywne, ale robią robotę i nie są za elastyczne.
Zaliczam Flexi do wygodniczków, choć wielogodzinne noszenie jednak wyciąga z niego pewne drobne mankamenty. Mój Flexi ma na koncie m.in. wycieczkę za miasto, w tym kilka godzin prowadzenia samochodu. W ciągu pierwszych godzin nie czułam w ogóle, że mam go na sobie! Po powrocie jednak już czułam trochę miejsce, w których przylegał do ciała szew łączący dolną gumę z biustonoszem, widać było tam wyraźny różowy ślad. Niby nic niespotykanego w przypadku bezfiszbinowców (większość jest odczuwalna w tym miejscu), ale bez tego byłoby jeszcze fajniej.
Molke Flexi Size od środka: szew łączący gumę z dołem biustonosza
Poza tym, Flexi nie sprawia żadnych problemów, nie gniecie ramiączkami. Biust nie jest przymurowany do klatki i przy intensywniejszych ruchach się kołysze, ale trudno oczekiwać czego innego. Jeśli chcesz podtrzymania porównywalnego z modelami sportowymi, to lepszy będzie staniko-top Molke Original, który mocniej przytwierdza piersi do klatki. Jego mankamentem z kolei jest brak zapięcia (jest wciągany, co przy dużym biuście może być niełatwe) i związanej z tym regulacji.
A propos – zapięcie Flexi jest doskonałej jakości. Miłe w dotyku, gładkie, niedrapiące w miejscach doszycia i aż sześciostopniowe, co daje bardzo duży zakres regulacji. Najbardziej lubię nosić Flexi zapiętego na przedostatni rządek haftek, choć pewnie mogłabym go zapinać nawet ciaśniej, gdyby mi się chciało przepinać w ciągu dnia.
Tym razem krótka sesja plenerowa w deszczowy wiosenny dzień 🙂
W tej pozycji doskonale widać, że z tym rozdzielaniem piersi, to nie dochodzi tu do ekstremów 😉
Tu możesz przewinąć i obejrzeć wszystkie zdjęcia z mojego studia 🙂
Moim zdaniem Flexi Size jest zdecydowanie godnym uwagi bezfiszbiniakiem. Miękkim, wygodnym, bezpretensjonalnym, raczej luzackim, choć nadaje się pod większość ubrań, może z wyjątkiem jakichś super formalnych. Stanowi udane połączenie wygodniaka z jednak podtrzymującym stanikiem. Dla niektórych biustów może być game changerem, zwłaszcza dla tych, które nie mieszczą się w większości rozmiarówek. Udał się marce Molke ten konstruktorski popis!
Lubię swojego Flexi także po prostu za to, skąd pochodzi i za wartości, które reprezentuje Molke, jako marka etyczna i inkluzywna (przypominam, że jest na mojej liście etycznych marek Etyka Stanika :-)). Polecam wszystkim, dla których ma znaczenie, komu dają swoje pieniądze.
Tu znajdziesz wszystkie moje posty na temat Molke.
Na razie jedynym miejscem, gdzie możesz kupić Molke, jest firmowa strona Molke w Wielkiej Brytanii. Dla nas, jako należących do EU, oznacza to konieczność dopłaty VAT, na szczęście nie musimy nic w tym celu specjalnego robić – już w koszyku automatycznie dolicza się 48 zł dodatkowej opłaty (zawiera koszt wysyłki). Dotyczy to zamówień poniżej £130 (niestety nie wiem, co się dzieje, gdy przekroczymy tę kwotę). Tak więc do ceny Twojego Molczaka musisz niestety doliczyć 48 zł.
Na razie w nowej konstrukcji dostępna jest jedynie wersja gładka czarna. Można jednak liczyć w przyszłości na kolory i nadruki, które w Molke są wybitne – autorskie, zabawne i bardzo barwne. Mam cichą nadzieję, że na przykład na ten…
Molke Flexi Size, wzór Retro Rainbows. Jeszcze stara konstrukcja, dostępne już bardzo nieliczne rozmiary, promocyjna cena. Czekamy na nowy!
Jeśli masz ochotę sprawdzić Molke Flexi Size – będzie mi ogromnie miło, jeśli skorzystasz z linków do sklepu zawartych w tej recenzji. Dzięki Twoim zakupom dostanę parę groszy do skarbonki, które pomogą mi w utrzymaniu blogaska (czyli np. w opłaceniu domeny i hostingu, oraz od czasu do czasu zakupów stanikowych, dzięki którym nie jesteśmy skazan_ na współprace z markami – mogę wypróbować wtedy modele, które są dla nas wszystkich interesujące, a nie tylko te, które marki chcą akurat promować
Link do kupna tego modelu: Molke Flexi Size Bra NEW – Black
Jeśli masz już doświadczenia z Flexi – zapraszam do podzielenia się! A jeśli nie – daj znać, co Cię najbardziej zaciekawiło! Czy to w tym modelu, czy ogólnie – w marce.
[UWAGA: zachęcam Was do komentowania w blogu! Komentarze w serwisach społecznościowych szybko tracimy z oczu, a tutaj mogą one nieść cenną wiedzę dla innych osób. Treść zamieszczona na Facebooku (który jest zatkanym reklamami, schyłkowym miejscem) jest treścią dla nas straconą. W formularzu do komentowania wystarczy podać jakikolwiek nick i e-mail, nie trzeba nigdzie się logować.]
W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…
Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…
Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…
Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…
Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…
Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…
Komentarze
Bardzo ładny profil, nie sądziłam ze to możliwe w takim staniku. Wyglada lepiej niż w niektórych druciakach (przynajmniej subiektywnie, ja akurat preferuję takie łagodne półkule).