Recenzje

Bardotka na duży biust made in Poland, czyli recenzja biustonosza Ava AV 1787 Last Night Strapless

Pamiętacie porównanie bezramiączkowców Panache sprzed roku? Sporo osób było zaskoczonych, że biustonosz bez ramiączek na duży biust jest w ogóle możliwy 🙂 I trudno się dziwić, biorąc pod uwagę rozmiarówkę z sieciówek – wiele z nas zakłada, że jeśli nie zmieści się w „biustonosz opaska” z Intimissimi, to znaczy, że nie ma szans na bluzki hiszpanki i odkryte ramiona. Na szczęście na sieciówkach świat się nie kończy. Nie mogę Was niestety zapewnić, że na każdej wielkości biust znajdzie się odpowiedni strapless, ale jesteśmy dość blisko tego stanu rzeczy.

Rok temu brakowało mi tylko jednego: żeby pojawiła się godna uwagi bardotka na duży biust produkcji polskiej, dochodząca do mojego rozmiaru. I doczekałam się. Zobaczcie, co potrafi Last Night Strapless marki Ava 🙂

Skłamałabym, twierdząc, że strapless made in Poland na mój rozmiar pojawił się u Avy dopiero teraz, bo już jesienią miałam okazję przymierzyć cielisty model tego typu (AV 1710 Strapless Snowflake) i już wtedy zrobił na mnie niezłe wrażenie. Był nawet urodziwy, pokryty materiałem w delikatny żakardowy wzorek.

Wydaje mi się, że dzisiejszy bohater – czarny gładzioch – jest jakby wygodniejszy i lepiej pasuje, choć dla pewności musiałabym teraz je porównać. Na recenzję cielistego się wówczas nie zdecydowałam, wylądował tylko na instagramie. Bardziej mnie do siebie przekonał czarny 🙂

Ava – AV 1787 Last Night Strapless, rozmiar: 85F, kolor: czarny

[Rozmiary maxi (wg katalogu): 65 F-I, 70 E-I,  75 D-H, 80 C-G, 85 B-F, 90 B-E, 95 B-D, 100 B-C, cena: 108,45 w sklepie Kontri.pl; biustonosz otrzymałam od producenta]

Istnieje także wersja push-up tego modelu, wyposażona we wkładki, ta recenzja jednak dotyczy wersji tzw. maxi, przeznaczonej dla większych rozmiarów i pozbawionej wkładek.

Estetyka

Straplessy rzadko kiedy są „estetyczne” – wśród tego typu modeli króluje funkcjonalność i minimalizm. Czasem tylko pojawiają się np. koronki w białych biustonoszach ślubnych – niestety wersje czarne traktowane są po macoszemu i wyjątkowo rzadko coś się w nich ciekawego dzieje. Last Night przynajmniej próbuje nadrabiać brak jakiegokolwiek wzoru ozdobą na mostku. Mamy tu miłą tiulową kokardkę i zawieszkę – perełkę w „kabaretkach”, jak to często u Avy bywa. Dobre i to.

Stanik jest porządnej jakości, w całości pokryty lekko lśniącą dzianiną, starannie uszyty. Ma solidne pięciohaftkowe zapięcie, które nie odkształca się w noszeniu. Jak zauważycie na zdjęciu nabiustnym od tyłu, jedna z pętelek czasem się wysuwa z materiału. Niestety zdarza się to haftkom, ale u mnie nigdy taka wysuwająca się haftka nie opuściła zapięcia na dobre.

Dopasowanie

Ucieszyłam się, że jednak mieszczę się w Avie w rozmiar 85F, w co ostatnio kazały mi wątpić testy modeli See Me i Secret Kisses. W międzyczasie przymierzałam też jeden z miękkich modeli side-support z wiosennej kolekcji i znowu 85G okazało się za duże, a F – w sam raz. Z radością wracam do miseczki F, zwłaszcza że zakres rozmiarów tego modelu właśnie na tej miseczce się kończy, przy moim rozmiarze pod biustem… Mam fuksa. Większych miseczek nie miałam więc szansy nawet przymierzyć, ale przypuszczam, że by mi odstawały i nie trzymałyby piersi jak należy.

Jeśli chodzi o rozmiar pod biustem, jest odpowiednio ścisły i moim zdaniem typowy dla Avy w tym rozmiarze.

 

Kształt

Last Night jest modelem o typowo zamkniętym kształcie miseczek, co jest odpowiednie dla mojego biustu. Miseczki nie odstają na krawędziach, utrzymują  piersi skutecznie wewnątrz i zapobiegają „falowaniu”, o co w przypadku straplessa bardzo łatwo. Zabawnie widać w tym modelu moją asymetrię – miseczka na mniejszej piersi nie odstaje, za to ta większa ciut bardziej ciąży w dół, co widać na fotce „en face” (en biust? 😉 ) W ubraniu nie jest to widoczne, podobnie jak napieranie krawędzi misek na ciało (bez niepokoju, nic tam się nie wpija – pierś mam miękką, więc przy tak skrojonych zamkniętych miskach, nie podniesionych ramiączkami, ciężko by było straplessowi leżeć dokładnie równo ze skórą).

Profil w tym straplessie jest naprawdę niezły, piersi są dobrze uniesione, natomiast zebranie z boków średnie, ale to mnie nie zaskakuje, zwłaszcza w modelu szytym. Lepsze zebranie biustu uzyskuję tylko w modelach na dość twardej kopie (bezszwowych), jak Koko marki Cleo by Panache, którego testowałam w zeszłym roku. Takie mniej modelujące są dla mnie jednak dużo bardziej komfortowe.

Na zdjęciu poniżej jestem pochylona i mocno się garbię. Widać, że miseczki odstają tylko minimalnie, a biust siedzi w środku. Czuję się w Last Night totalnie bezpiecznie i mogę swobodnie się poruszać.

A tak Last Night Strapless prezentuje się we właściwym zastosowaniu, czyli pod sukienką odkrywającą ramiona (Solar, zeszły sezon, rozmiar 44 😉 )

A pod spodem wyglądam tak 🙂 Istnieją, owszem, majtki Last Night do kompletu (nie posiadam) – są to zwykłe gładkie figi. Na poniższej focie pozuję w pełnych figach z nieodżałowanego M&S z mieszanki bawełny z modalem z wykończeniem „no VPL”, czyli w moim ulubionym rodzaju majtek na co dzień.

Konstrukcja, podtrzymanie i funkcjonalność

Spośród wszystkich szytych straplessów, jakie znam, ten ma najlepszą konstrukcję miseczek i nadaje najlepszy kształt, ex aequo z Dionne marki Sculptresse. Trójdzielna u dołu miseczka plus zamykający panel u góry to chyba optimum dla mojej wielkości i konsystencji biustu. Podtrzymuje naprawdę dobrze, nie zsuwa się, w czym zapewne mają swój udział także silikonowe paski pod spodem, umieszczone zarówno od góry, jak i od dołu obwodu. Powiem szczerze: nie próbowałam w Last Night tańczyć ani biegać, ale żwawy marsz znosi, pozostając na miejscu.

Jak zauważycie być może na zdjęciach, boki są skrojone w taki sposób, że od góry tworzą linię poziomą, będącą przedłużeniem górnej krawędzi miseczek. To zapewne powoduje, że górna część piersi jest lepiej przytrzymana. Warto założyć Last Nighta tak, by górna krawędź tyłu była dość wysoko, na poziomie bliskim górnej linii krawędzi miseczek, choć oczywiście granicą są nasze łopatki i możliwość poruszania nimi 🙂 W każdym razie: dolna krawędź tyłu może lekko wznosić się ku górze i nie jest to oznaka „podjeżdżania” obwodu. Ten model po prostu tak jest skonstruowany.

O co mam największą pretensje do Last Nighta? O ramiączka. Po co bardotce ramiączka? Przede wszystkim po to, by przepinać je na różne sposoby do różnych dekoltów, tak by móc jednak czasem skorzystać z dodatkowego podtrzymania, jeśli nasza kreacja daje taką możliwość. Niestety ramiączka są tak krótkie, że już w zwykłej pozycji muszę je wydłużyć prawie do maksimum, a skrzyżować się już po prostu nie dają. Nie mówiąc już o opcji halterneck, czyli przełożeniu jednego ramiączka przez szyję. Do tego celu musiałabym nabyć dodatkowe, dłuższe ramiaczka. Być może taka długość wystarczy dla drobniejszych sylwetek i mniejszych rozmiarów, dla mnie to jednak za mało.

Powiedzmy jednak, że ramiączka najważniejszym elementem bezramiączkowca nie są, zatem skupiam się w mojej ocenie na innych elementach 🙂

Wygoda

Jak na straplessa – Last Night wygodniczkiem jest. Nie uwiera mnie nawet „patykami”, czyli pionowymi fiszbinami bocznymi. Serio, nie wiem, jak on to robi, ale nie uwiera praktycznie wcale. Oczywiście wychodząc na miasto chętniej wdziewam co innego, jeśli nie mam „straplessowego” dekoltu, bo jednak taki pancerzyk, obiążony moimi piersiami i zakotwiczony wyłącznie na podbiuściu, generuje dosyć mocne obciążenia i naciski, zwłaszcza na fiszbinach u dołu. Ale, powtarzam – jak na straplessa, to jest niebo, więc stawiam maksa.

W mojej ocenie utwierdził mnie test ekstremalny – tydzień temu wyszłam w Last Night pod sukienką w 35-stopniowy upał i poszłam na piechotę do pizzerii, w której, jak się okazało ku mojej rozpaczy, wysiadła klimatyzacja. Wytrzymałam bez dyskomfortu (wyjąwszy temperaturę) kilka godzin i wróciłam, również na piechotę, do domu. Wszyscy przeżyli bez szwanku 😉

Galeria

Oto wszystkie ujęcia Last Nighta. Nie jest może fajerwerkiem designu, ale szczegóły warto sobie obejrzeć.

Podsumowanie

Skaczę z radości (choć nie w straplessie), że polskie firmy zaczęły szyć na mnie straplessy, choć jednocześnie smuci mnie, że większe od mojego biusty muszą obejść się smakiem (a raczej: wspierać brytyjską produkcję). Rozmiarówka straplessów Avy kończy się albowiem na mojej miseczce – większe literki dostępne są tylko w mniejszych obwodach.

Mam nadzieję, że to nie jest ostanie słowo Avy w dziedzinie bardotek i że z czasem odważy się powiększyć rozmiarówkę. W moim odczuciu ta konstrukcja ma zdecydowanie potencjał do powiększenia gabarytów.

A jak jest u Was? Macie, nosicie straplessy? Udaje Wam się zmieścić w rozmiarówki polskich marek, czy jednak wpadacie w „objęcia” brytyjskich bardotek? 

Ostatnie

Biustonosz bez fiszbin. Jak go oswoić? Poradnik dla poszukujących

W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…

2 miesiące temu

Podgrzejmy atmosferę! Lato w środku zimy na Salonie Bielizny – II

Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…

4 miesiące temu

Klasyk w prążek. Recenzja biustonosza Gorsenia Nela

Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…

5 miesięcy temu

Uwolnij się! Recenzja biustonosza Panache Sport Freedom

Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…

5 miesięcy temu

Gładki, ale z pazurem. Recenzja biustonosza KrisLine Simple Soft Pro Comfort

Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…

6 miesięcy temu

Zróbmy lemoniadę, czyli wiosna (i jesień) na Salonie Bielizny 2025

Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…

6 miesięcy temu