Czas na ciąg dalszy malkonetnckiego przeglądu kolekcji na nadchodzącą wiosnę. Narzekałam ostatnio na Freyę, teraz kolej na Fauve. Kolekcja ta bynajmniej nie pozostawiła mnie obojętną – dwa modele z niej przyprawiają mnie o przyspieszone bicie serca – nie potrafię jednak ukryć rozczarowania całością. Nie dość, że modeli sezonowych jest ogólnie mało, to jeszcze jeden z nich, najbardziej barwny, nie wejdzie wcale do produkcji! Po uszczupleniu kolekcji aktualnej (nie będzie pięknej czarnej Anastasii w żadnej wersji, a wszystkie mgiełkowe half-cupowe Delphiny zostały usztywnione!) miałam nadzieję na lepsze wiadomości na przyszły sezon… No cóż, pozostaje cieszyć oko tym, co jest, choć tęsknię za czasami, gdy na widok niemal każdej Fauviaczki oczy otwierały mi się szeroko z zachwytu, a myśl podążała w kierunku… przecen 😉
Miejmy to za sobą – zacznę od tego, czego podobno nie będzie, choć wciąż nie mogę w to uwierzyć. Może to jakaś pomyłka? Anise – oto najżywiej ubarwiony model, zdobiący okładkę katalogu, który ponoć nie wejdzie do produkcji:
Anise miała być miękką balkonetką do GG oraz usztywnianym halfcupem do G. Zrobiłam jej chyba najwięcej zdjęć ze wszystkich modeli – teraz nie ma sensu ich pokazywać… cóż. Po gorące barwy w luksusowej odmianie chyba udam się do Avocado…
Chloe napiera już od kilku sezonów. Niebawem zamierzam wypróbować jej przepiękną szmaragdową odmianę, jako godna członkini fanklubu przecenionych Fauviaków 😉 Teraz mamy sezon na kobalt i czerń, a czerwień z nadchodzącej kolekcji też już się pojawiła, przyspieszając chyba z okazji Świąt. Najwyższy czas więc pokazać oba sezonowe kolory.
W postaci miękkiej-balkonowej trafiła do mnie próbka Chloe w odmianie passion – amarantowej:
Drugim krojem Chloe, podobno już docenionym przez wiele biustów, jest pionowo cięty miękki half-cup. Występuje on we wszystkich dostępnych kolorach, ja jednak miałam okazję zapoznać się z próbką w w/w kolorze szkarłatnym:
Oprócz powyższych Chloe wystąpi w trójce kolorów bazowych: czarnym, białym i krecim. Nie wiem, czy cieszyć się z tej mnogości Chloe. Zapewne cieszą się miłośniczki kroju vertical seam, czyli pionowo ciętego halfa. Sięga on jednak tylko miseczki F. Dla mnie korzystanie z uroków Chloe będzie więc ograniczone do balkonetki. Jednokolorowe balkonetki są jednak trochę nudne – jak dla mnie Chloe mogłaby na tym sezonie zakończyć swoją karierę i ustąpić miejsca czemuś nowemu. Tymczasem zadomawia się w bazie…
Rozmiary Chloe: miękka balkonetka 30-38 D-G, 30-36 GG; miękki half 32-38 B-C, 30-38 D-F.
Wielki podziw dla projektantów marki za odwagę (w sumie należałoby tu również pochwalić klientów – za to, że ów projekt zamawiają i że nie znika on na etapie próbek…), z którą wyposażają ten model w kolejne kolory. Po sensacyjnej pomarańczowej wersji co prawda nastąpiła bardziej klasyczna szmaragdowa, Bronte jednak znowu postanowiła nas zaskoczyć: oliwka, pistacja, zieleń! Trudno mi będzie powstrzymać się przed zaproszeniem jej do szuflady, która jeszcze takiego koloru nie widziała:
Zastanawia mnie jednak jedna rzecz: oto zarówno na próbce, jak i w katalogu, koronka w dolnej części biustonosza longline naszyta jest na materiał. Tymczasem w wersji srebrnej (kontynuacja z aktualnego sezonu), przynajmniej w katalogu i na firmowej stronie, dolna koronka wygląda na przejrzystą. Jak będzie w rzeczywistości? Nie wiem, nie dane mi było też zobaczyć wersji srebrnej longlajna na żywo ani oglądając próbki tego, ani aktualnego sezonu.
Czy ktoś może rzucić odrobinę światła na tę kwestię? 🙂
Bronte rozczarowuje mnie jednym: mam wrażenie, że trudno dostać wersje balkonikowe, podczas gdy longlajnów wszędzie pełno. A ja akurat nie jestem fanatyczką tego fasonu. Próbek balkonetek tym razem mi poskąpiono, wklejam więc znów zdjęcia z katalogu:
Obie Bronte, pistacjowa i srebrna, wystąpią w rozmiarach: miękka balkonetka 30-38 D-G, 30-36 GG; usztywniany longline 32-38 B-C, 30-38 D-G.
Przy okazji chciałam przypomnieć, że marka Curvy Kate w fasonie longline zaszła już znacznie dalej w rozmiarówce niż Fauve – do miseczki J.
Podtytuł na wyrost, bowiem Delphine nie czeka rozmnożenie na wzór Chloe. Kontynuowana będzie kość słoniowa, a obok niej pojawi się kolejna gwiazda kolekcji – Delfina w kolorze szafirowym.
Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jaka piękna byłaby wersja half-cup, gdyby pozostała miękka.
Moje zdjęcia nie oddają jej uroku – wyszły mi mocno nieostro i to zarówno próbka, jak i zdjęcie z pokazu. Jest to mój drugi faworyt kolekcji, po oliwkowej Bronte.
Oprócz sztywnego halfa będzie także miękka wersja balkonetkowa – i tylko ta będzie dla mnie dostępna rozmiarowo. Albowiem half-cup, mimo usztywnienia, pozostanie do miseczki F! To nadal krój vertical seam, z jednym pionowym szwem. Bez Sensu.
Rozmiary Delphine: miękka balkonetka z side-supportem 32-40 D-G, 32-38 GG, usztywniany half-cup vertical seam: 32-38 B-C, 30-38 D-F. Zwróćcie uwagę, że biusty noszące takie rozmiary jak 30FF i 30G nie będą miały czego szukać w tym modelu. Z half-cupa wypadają miseczką, a z side-supporta – obwodem. Dziwię się producentowi – są to bowiem rozmiary bardzo w świecie D+ popularne – czy usztywniając halfa nie można było ich wprowadzić? Ech, dokąd zmierzasz, Fauve…
Kolejna zła wieść – tym razem dla miłośniczek Emmanuelle, do których i ja się zaliczam. Kupujcie ten model, póki jeszcze możecie – w tej kolekcji bowiem nie pojawi się już wcale. Schedę po niej ma przejąć niejaka Lavinia, która krojowo wygląda, na oko przynajmniej, bardzo podobnie, inny jest jednak haft – ma wyraźne, ciemne kontury, zmieniono też kokardki (na bardziej zwyczajne). No i pierwszy wprowadzany kolor – kreci – nie jest szczególnie interesujący. I tylko jeden… Patrzyłabym na Lavinię z większym optymizmem, gdyby do tego pojawiła się jakaś ciekawsza sezonowa barwa.
Niestety nie było mi dane obejrzeć i sfotografować Lavinii w postaci innej niż majtki. Dlatego pokazuję niżej fotki katalogowe.
A oto fragment majtek, ze szczegółami haftu:
Rozmiary Lavinii: usztywniany half-cup 32-38 B-C, 30-38 D-G, miękka balkonetka 30-38 D-GG.
Isla to naczelny bladawiec kolekcji 🙂 Nie jest to brzydki model, ale gdzież mu do satyny i przepychu pudrowej Coco? Może jestem uprzedzona – nie lubię projektów bazujących na barwach zbliżonych do bieli. Ten dodatek różu i złota o jakby oliwkowym odcieniu obiektywnie jest całkiem udany, ale znowu… Isla wygląda jakoś biednie na tle obfitości koronek i haftów z poprzednich kolekcji.
Isla to usztywniany half-cup w rozmiarach: 32-38 B-C, 30-38 D-G.
Isla ma też piękne majtki, wybitne są zarówno figi, jak i stringi – oba kroje mają urocze kokardki i łezkowe wycięcia z tyłu.
Oprócz trójki bazowych kolorów Chloe, kościosłonowej odmiany Delphine, Lavinii oraz srebrnej Bronte kontynuowanej z poprzedniego sezonu, w bazie pozostanie Lilia, która debiutowała minionej wiosny – ale tylko w kolorze kości słoniowej – oraz cała seria Rosa, również tylko w kości słoniowej. Zostanie z nami także Maya w wersji białej, cielistej i czarnej na cielistym podkładzie.
Nie będzie natomiast ani bazowej, ani sezonowej Evangeline, że nie wspomnę już o Emmanuelle.
Trend skromności nadal się utrzymuje. W kolekcji jest bardzo mało biżuteryjnych dodatków i są one bardzo drobne: błyszczące łezki na kokardkach Bronte, przejrzyste w kokardkach Chloe, perełki w kokardce Isla. Nie ma skomplikowanych zawieszek – ogólnie dodatki niespecjalnie odbiegają od pozostałych marek Eveden, jak Freya czy Fantasie. Niemal brak wielobarwnych haftów, nie ma ciekawych nowości w tej dziedzinie – najlepsze detale znamy już z poprzedniego sezonu. Zapraszam do obowiązkowego rzutu okiem:
Oto zestaw zdjęć próbek, jakie udało mi się zrobić – modele sezonowe, niestety nie we wszystkich dostępnych krojach – do dyspozycji miałam po jednej wersji na model. Są za to trzy pary majtek 😉
[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]
Jak już wspominałam przy okazji Frei, pokaz odbył się w niecodziennej scenerii loży VIP warszawskiego Stadionu Narodowego. Gdy skończyła się „część artystyczna”, można było przyjrzeć się przechadzającym się spokojnie modelkom. Fotki nieszczególnie mi się doświetliły, ale widać tu m.in. Lavinię, której nie udało mi się dorwać w postaci próbki do obfocenia.
[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]
Rozczarowanie – fotki „lajfstajlowe” to po prostu modelki upozowane na neutralnych tłach, w pustych wnętrzach. Powiecie: minimalizm, a ja powiem: nuda. Fauve jest w tym sezonie pod tym względem wyraźnie niedoinwestowana, w porównaniu z Freyą czy Elomi. Nie znalazłam na youtube filmu z sesji – bo i pewnie nie było specjalnie co filmować…
[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]
Czas na podsumowanie narzekań 😉 Nie wiem, czy podzielacie moje odczucia – wydaje mi się, że Fauve powoli traci swoją niezwykłość i zamienia się w droższą wersję Fantasie. I w sumie coraz mniej wiadomo, dlaczego droższą. Elementy wyróżniające dotychczas tę markę, takie jak przepych, błysk biżuterii i satyny, obfite, kolorowe hafty (Ach, gdzież Charlotta, Veronique, Dali, Marla…?) są coraz mniej obecne. Jeśli już rezygnować z dotychczasowej stylistyki – przydałoby się jakieś gruntowne odświeżenie, tego jednak nie widać.
Gdyby Fauve w obecnym wydaniu miała zniknąć ze sceny – nie obraziłabym się za markę podobną stylistycznie do małobiuściastej Huit. Rzecz jasna, w D-plusowej rozmiarówce (warto wiedzieć, że marki Huit i Fauve mają obecnie tego samego właściciela i obydwie były obecne na tym samym pokazie). W Huit nie ma kwiecistego baroku – luksus przejawia się tam w wyrafinowanych, geometrycznych wzorach, prostych formach, ciekawych zestawieniach barwnych. Nie trzeba pereł, cyrkonii, satyn i kwiatów, by uzyskać wrażenie, że mamy przed sobą dzieło sztuki. Innym kierunkiem, w którym mogłaby pójść luksusowa marka D+, są zwiewne, luksusowe koronki o misternych wzorach, jak np. u Lise Charmel (czemu w Fauve tak mało miękkiej koronki?).
Jestem bardzo ciekawa, co myślicie o tej kolekcji i o przyszłości Fauve. Jakie są Wasze oczekiwania wobec marek bielizny z wyższej półki? Za co gotowe jesteście zapłacić więcej?
W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…
Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…
Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…
Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…
Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…
Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…
Komentarze
Jak to nie będzie Emmanuelle? To jest stanik ideał, mam chyba z 5 albo 6 wersji kolorystycznych, pragnę więcej :)
W tej kolekcji NIC mnie nie powala niestety, nie ma żadnego stanika, który do mnie mówi "kup mnie".... Hmmm, może się starzeję? ;)
Miękkie balkonetki Fauve na mnie nie leżą, jestem zainteresowana wyłącznie halfami, ale nic mi się nie podoba :(
Fauve jest dla mnie za drogie i jeszcze nic tej marki nie posiadam, ale halfowa Delphine jest piękna. Kolorystycznie ta kolekcja to średnio moja bajka, ale zdecydowanie bardziej niż wiosenno-letnie kolekcje innych marek. Pięknie nasycone kolory, prawie żadnych bladziochów - dla mnie super. :D
Kocham Fauve, uważnie poluję na różne jej perełki. Ta kolekcja rzeczywiście nie oszałamia - jak to bywalo wcześniej - a szkoda... Nadal robi na mnie dobre wrażenie Bronte - nietypowe zestawienia kolorystyczne, bogactwo detali, stayna - lubię to.
Nie wyobrażam sobie, że Fauve mogłaby zniknąć - tęskniłabym zawsze za jej bogactwem koronek i pięknych materiałów, ozdobami "okołohaftkowymi", miłymi dla oka łezkami ozdobionymi koronką umieszczonymi z tyłu majtek.
misie tylko delfinarium, ale biorąc pod uwagę ceny regularne i mój obecny bardzo sieciówkowy rozmiar, to teges... podziękuję ;-)
jak dorwę Delfinkę szafirową i/lub Bronte w sensownej cenie, to na pewno się skuszę, w cenach regularnych na pewno nie ;) szkoda Emmanuelle - mam wersję latte i czarno-fioletową, uwielbiam je...
Jak to half Delphine tylko do F? :( Stanik moich marzeń i tylko do F? Damn you, Fauve!
Fauve to moja ulubiona marka ale mówiąc krótko schodzi na psy, coraz mniej modeli w kolekcji, coraz cieńsze ramiączka, dla których zainteresowałam się niegdyś marką Fauve i które były prawdziwym wybawieniem dla moich ramion po sznurkach polskich marek np. w rozmiarze 34E ramiączka często mają 1cm szerokości i przy 96cm w biuście to stanowczo za mało. W tej kolekcji nic mi się nie podoba może trochę Lavinia bo to moje kolory a nie jest to mój muszetomieć. Portfel mocno odpocznie w nadchodzącym sezonie ale wcale mnie to nie cieszy bardzo bo nic nowego sobie nie kupię a może i następnym sezonie jeśli Fauve bedzie dalej szła tą drogą.
Bronte - w wersji srebrnej mam koronkę dołem doszytą a nie naszytą :) pięknie zbiera biust :)
Kolekcja bardzo przeciętna, mało modeli, detale mało wyszukane. Zastanowię się jedynie nad Bronte. Ogromnie ubolewam nad brakiem Emnmanuelle, Lavinia tak bardzo mnie za serce nie chwyta. Ogólnie nie podoba mi się kierunek w którym zmierza marka. Kiedyś kupując stanik tej firmy miałam 100% powność co do jakości, teraz różnie z tym bywa. Konkretnie mam na myśli ramiączka w Marli i Veronique, które są tragiczne, rozciągliwe i wiotkie przez co mój średni biust (30f) faluje. W Lucille też ramiączka są węższe niz w innych modelach, nie podoba mi się to.
mi sie podoba delfinek, swietny odcien,
i lubie tak minimalnie usztywnine staniki jako malobiusciasta,