Dla wielu z nas dotąd kończyło się na tęsknocie – seryjnie produkowane gorsety nie wydają się dostosowane do większych biustów, a producenci gorsetów w wydaniu bieliźnianym z wyprofilowanymi miseczkami, czyli basques, z reguły nie biorą pod uwagę osób, których różnica obwodów pod biustem i w biuście przekracza 19 cm. A przecież kwintesencją gorsetu jest wysmuklanie sylwetki, nie – wręcz przeciwnie!
Na szczęście linie bielizny dedykowane kobietom o krągłych kształtach (miseczki powyżej D przy niewielkich obwodach pod biustem) zaczęły zawierać też gorsety, choć wciąż jest ich bardzo mało… Nie mogło zabraknąć ich w ofercie marki Masquerade, obfitującej w kuszące wieczorowe propozycje dla biuściastych. Po koronkowej Antoinette z zeszłego sezonu (obecnie w wersji czarno-czerwonej), przyszła kolej na lśniącą satynę, czyli Hestię. Skusiłam się i ja…
Masquerade Hestia – gorset, 36FF, 285 PLN, kolor: czarny
rozmiary miseczek: D-G, obwody: 30-38 (65-85)
Estetyka
Maksymalna nota odzwierciedla efekt „wow!”, towarzyszący przymiarkom 🙂 To, co zobaczyłam w lustrze, zdecydowanie przypadło mi do gustu. Satyna jest rzeczywiście lśniąca (miękkim, nienatarczywym połyskiem) i głęboko czarna (20% jedwabiu), a sylwetka naprawdę zyskuje na smukłości, zwłaszcza po zasznurowaniu, choć i bez tego efekt jest spektakularny. Wykonanie gorsetu jest bez zarzutu – a to naprawdę kunsztowna konstrukcja, zawierająca w sumie osiem pionowych fiszbin: cztery z przodu, dwie po bokach i dwie z tyłu, nie licząc, rzecz jasna, dwóch fiszbin stanikowych. Usztywniane cienką gąbką miseczki podtrzymują i eksponują w sposób znany nam już z innych half-cupowych staników Masquerade, jak Antoinette czy Aragon. Mostek ożywia maleńka tiulowa kokardka i perełka – podobnie zdobione są majtki (do wyboru niskie figi bądź stringi).
Zastrzeżenia budzić może wykończenie miseczek, ramiączek (odpinanych) i dołu gorsetu z przodu – koronka mogłaby być delikatniejsza, bardziej luksusowa i „mechata” – choć prezentuje się bardzo ładnie, to jednak w dotyku nie kojarzy się z miękkością jedwabiów… Niełatwo jednak dobrać subtelne wykończenie do gąbkowanych miseczek. Pewien dysonans tworzą z kolei podwiązki (odpinane) – są wąziutkie i tylko cztery – chętniej widziałabym sześć, a jeśli już cztery – to nieco szersze, zbliżone szerokością do ramiączek. Liczbą nie odbiegają jednak od standardu przy tego typu modelach.
Podsumowując: hit! Naprawdę szkoda chować ten gorset w zaciszu sypialni bądź pod kryjącym ubraniem. Mimo swego bieliźnaniego charakteru (widoczne fiszbiny) może z powodzeniem wyjść z ukrycia, wyglądając spod lekko rozpiętej bluzki czy odznaczając się pod przejrzystą tuniką, zwłaszcza że wstążka grająca rolę sznurówki zupełnie przyzwoicie kryje zapięcie gorsetu (na trzy rzędy haftek, jak w staniku). Rzecz jasna, nadaje się raczej na wieczorowe okazje. Podwiązki są odpinane, co zwiększa naszą swobodę w wykorzystaniu tego cacka.
Dopasowanie
Nawet te z nas, które prawie zawsze trafiają z rozmiarem, przy zamawianiu gorsetu mają wątpliwości: czy zdecydować się na swój zwykły rozmiar stanikowy, czy też może zwiększyć obwód pod biustem? Tu nie ma uniwersalnej recepty – wybór zależy od naszej sylwetki. Niżej podpisana nie dysponuje talią osy, postanowiła więc asekuracyjnie zamówić większy niż zwykle obwód – taki, jaki zdarza jej się kupować w przypadku szczególnie ciasnych staników. Wybór był słuszny. Całość dopina się zarówno na środkowe, jak i na najluźniejsze haftki i w obu opcjach leży bez zarzutu. Mniejszy obwód z całą pewnością byłby zbyt ciasny.
Wszystko to jednak stanowi świetną wiadomość dla tych, którym trudno zmieścić się w skąpy (tylko do miseczki brytyjskiej G) zakres rozmiarów Hestii. Obwodu nie tylko nie trzeba zaniżać, ale i można go, a w pewnych przypadkach nawet trzeba zwiększyć, co umożliwia dobranie mniejszej niż zwykle literki miseczki. Można z powodzeniem zejść o jeden, dwa rozmiary miseczki w dół, a może nawet więcej. Wielkość miseczek raczej standardowa, dla testującej nie stanowiła niespodzianki.
Krój i podtrzymanie
Jak już wspomniano wyżej, Hestię skrojono bardzo przemyślnie i równie sprytnie wzmocniono fiszbinami tak, by maksymalnie spłaszczyć brzuch (w czym pomaga też fakt, że Hestia jest dość długa) i wysmuklić talię. Te z nas, które narzekają na brak wcięcia, w Hestii je zobaczą! Nie będzie to może talia Scarlett O’Hary, ale sprytna konstrukcja boku i skośny układ wzmocnień z przodu sprawi, że nabierzemy przynajmniej optycznej klepsydrowatości.
Zgodnie z oczekiwaniami, gorset trzyma bardzo mocno. Istotna jest wszak szerokość pasa – im szersze boki i tył stanika, tym mocniejsze podtrzymanie, gorset zaś zapewnia podtrzymanie maksymalne – i tak właśnie jest w tym przypadku. Stanik, skrojony z pionowymi cięciami (ulubiony krój wielu z nas), dzięki usztywnieniu dobrze unosi biust nawet przy odpiętych ramiączkach. Nie oferuje natomiast efektu stulonych jabłuszek, piersi są raczej rozdzielone. Przy odpiętych ramiączkach mankamentem jest lekkie odstawanie miseczek z boków. Zmniejszenie rozmiaru miseczek nie jest dobrym rozwiązaniem – nie mieszczące się w nich piersi zaczynają „migrować” na boki i przyczyniać sie do tworzenia wałeczków na plecach – odradzam. Efekt ten może nie występować przy bardzo pełnych u góry, krągłych biustach. Odejmuję jednak pół punkta.
Wygoda
I jak tu oceniać wygodę czegoś, co z założenia nieco krępuje? Rzecz jasna, nie sposób poczuć się w Hestii równie komfortowo, jak w luźnym peniuarze. Mimo to jestem pozytywnie zaskoczona: sądziłam, że będzie znacznie gorzej. Tymczasem w Hestii można poruszać się dość swobodnie, wstawać i siadać. Gorset nie obciera ani nie drapie, przynajmniej wkładany na względnie krótko. Czuję jednak, że ocenę mogłoby zmienić wielogodzinne noszenie. Stąd asekuracyjne cztery punkty… Co do zapięcia – przy odrobinie wprawy można poradzić sobie z haftkami samodzielnie, jednak sznurowanie wymaga już pomocy drugiej osoby.
Cena
Żadna z nas chyba nie liczy na to, że za gorset zapłacimy tyle, co za stanik (stanik Hestia z odpinanymi ramiączkami kosztuje 160 PLN – recenzja wkrótce!) – w końcu to dużo więcej materiału, na który składa się tkanina, fiszbiny, haftki… Mimo wszystko jednak oczekiwałabym, że dodatek za „gorsetowość” w tym przypadku nie przekroczy 100 PLN. Przystępniejsza jest cena Sienny z kolekcji Panache Superbra, jest to jednak gorset zdecydowanie mniej wzmocniony, nie tak modelujący jak Hestia. Gorset to jednak pewien luksus – raczej nie używany na co dzień, a ceny podobnych gadżetów potrafią być kosmiczne. Ostatecznie więc – da się przełknąć.
Podsumowanie
Hestia zdecydowanie spełnia obietnice. Nie bez znaczenia dla bardzo pozytywnej oceny był fakt, że nie tylko udało mi się w niej dopiąć, ale i skutecznie zamaskować różne niepożądane cechy figury 🙂 Te z nas, które mają nieco do ukrycia, nie muszą bać się tego modelu. Mocna konstrukcja z dużą liczbą fiszbin sprawia, że Hestia to dużo więcej niż przeciętna basque, często traktowana raczej jak sypialniany gadżet niż bielizna korygująca sylwetkę. To całkiem udane połączenie kuszącej estetyki i korygującej funkcji. Da się zastosować nie tylko w domowym zaciszu 🙂
W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…
Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…
Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…
Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…
Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…
Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…
Komentarze
Jak fajnie, nie trzeba zaniżać obwodu! To może nawet i ja się załapię! Bo po takiej smakowitej recenzji, muszę powiedzieć jedno: ja też, ja też chcę taki! A jeszcze jakby było bordo... yummi.
Uwaga, jestem malkontentem!
Malkontenctwo: i co z tego, że śliczna, skoro tylko do G? Nawet jeśli realnie do H? To jak bielizna ślubna dla biuściastych. Wprawdzie za mąż wychodzę za ponad rok, ale sprowokowana urodą białej Hestii zrobiłam kiedyś rozeznanie, co realnie mogę wtedy założyć. I wyszło mi, że będę brała ślub w białym Tangu, bo Panache Confetti jest dzikim rozciągliwcem, Fantasie Kara robi mi z biustem bardzo śmieszne rzeczy, a innych białych staników do K nie znam.
Tak, wiem, jestem maruda i mam wyśrubowane wymagania co do terminu "szeroka rozmiarówka" ;).
śliczny, cudowny! Ale ta cena.. zupełnie nie na studencką kieszeń :/
elrosa, poczekajmy do przeceny;)
Ależ się cieszę, że to moje 30G (z tendencją do GG) ma szansę sie zmieścić. Dzięki zdjęciom jednej z forumek w Galerii nabrałam apetytu na to cudo, ale po Twoim opisie kasico_k jestem w 100% pewna, że chcę go mieć. Rety lista moich potrzeb w zatrważającym tempie sie powiększa;)
No fakt, mogłoby być taniej. Ale z tych tańszych i w porównywalnej cenie większość jest jednak mniej "uzbrojona" niż Maskaradki, domyślam się więc, że mniej skutecznie modelują. Swoją drogą, jak ktoś i bez tego jest superzgrabny, to mu wystarczą dwie fiszbiny z przodu zamiast czterech :) Dla mnie Hestia to takie ogniwo pośrednie - między "prawdziwym gorsetem" typu Vollers a bieliźnianą zabawką.
Kasico, ostatnio probuje przekonac siebie sama i Weza w Kieszeni, ze skoro tyle lat zylam bez gorsetu, to przeciez wcale go nie potrzebuje akurat teraz. A zastanawialam sie wlasnie nad Hestia. To teraz bede sie zastanawiac tylko nad tym, gdzie ten gorset kupic:)
Notka niebywale zachęcająca! Od razu zaczęłam się zastanawiać nad możliwymi zastosowaniami "pozadomowymi" tego gorsetu, bo czuję, że dla radości dwóch par oczu byłoby mi szkoda tych trzech stów;)
Ja przyznam, że myślę teraz intensywnie nad przejrzystymi bluzeczkami. Do tej pory unikałam noszenia takich rzeczy na samą bieliznę, głównie ze względu na braki, a raczej nadmiary na odcinku talii :) Ale taki spód aż się prosi o pokazanie.
A BTW taki Vollers proponuje taką szyfonową bluzkę do noszenia _pod_ swoimi gorsetami, i w przypadku prawdziwych gorsetów to rzeczywiście wygląda na świetny pomysł. Mają też piękne spódnice... A w ogóle to brakuje tu yagi7, ona od gorsetów jest ekspertem :)
Kasico,
Justyna Pochanke kiedy prowadzi "Fakty" (to taki program, w którym niedawno wystąpiła Maheda;)), często ma na sobie marynarkę, spod której wystaje stanik. Wygląda to imho bardzo ładnie - i zawsze się zastanawiam nad taką kreacją w codziennym życiu (no, może cowieczorowym;)
Zdecydowanie widziałabym Ciebie w takim gorsecie i marynarce - tym bardziej, że Hestia - jak mi się wydaje - nie jest modelem bardzo "kreskogennym". Czyli - kreuje ładną dolinkę, a nie jednoznaczną kreskę między piersiami (jeśli jestem w błędzie, popraw mnie). Myślę, że w takim przypadku wyglądałoby to super. I gwarantuję, że każdy by się zastanawiał, "co ta Kasica ma pod spodem...";)
Masz rację, próbowałam z marynarką i potwierdzam, nieźle się to prezentuje, ale wydaje mi się, że raczej trzeba ją wtedy przynajmniej częściowo zapiąć, ze względu na widoczną "bieliźnianość" (druty i cała konstrukcja), choć to zależy też od okazji... Oficjalnie raczej bym tak nie wystąpiła. A tak się składa, że niewiele mam marynarek, w których dopinam się tak, że naprawdę dobrze to wygląda :) Ale będę drążyć temat w tym kierunku na pewno. Zgadza się, Hestia modelem "kreskogennym" nie jest, raczej skromnie wszystko rozdziela. Pokażę na fotce (nie, ta pani na zdjęciach w notce to niestety nie ja :)
Podmarynarkowo na pewno można zastosować Saharę, w której anatomia stanika nie jest tak widoczna, bo fiszbiny są ładnie ukryte. Za to tył jest niestety całkiem bieliźnany, bez skrzydełek i sznurówki, więc tył raczej pasowałoby zakryć żakietem albo bluzką. No i odprułabym ten kwiatek między miseczkami :)
No i dzięki za przybliżenie profilu "Faktów" ;) ;)