Ostatnio przy okazji oceniania bielizny polskich firm, takich jak Kris Line, Dalia czy ostatnio Avocado, porównywałam ją ze znanymi mi produktami DD-plusowych marek zagranicznych. Te porównania i Wasze komentarze skłoniły mnie to do refleksji na temat kryteriów oceny jakości bielizny. Co decyduje o tym, czy dany biustonosz uznajemy za produkt dobrej jakości? Co skłania do twierdzenia, że w danym modelu czy marce występuje dobra relacja jakości do ceny?
Zwykle na pierwszy plan wysuwają się: zakres rozmiarów, konstrukcja i kształt nadawany biustowi, podtrzymanie i ogólne wrażenia estetyczne. Przyglądamy się też jakości materiałów i wykonania, które mają wpływ na właściwości biustonosza. To, czy biustonosz uznamy za wystarczająco dobrej jakości, zależy nie tylko od pracy konstruktora, ale i od staranności szycia, doboru tkanin, dzianin i detali, takich jak zapięcia, gumy czy ramiączka. To materiały decydują o tym, czy biustonosz będzie spełniał swoje podtrzymująco-kształtujące zadanie, zapewniając nam przy tym odpowiedni poziom komfortu.
Zanim zapytam Was o to, co jest dla Was najistotniejsze przy ocenianiu jakości biustonosza, podam przykłady własnych kryteriów, skupiając się przy tym szczególnie na jakości materiałów.
Estetyka
Tutaj duże znaczenie ma gust – są kolory i wzory, które podobają mi się bardziej od innych. Cenię niebanalne zestawy barw i wzory, których jeszcze nie było. Nie znaczy to, że nie doceniam szlachetnej prostoty. Oprócz oceniania inwencji projektanta zawsze jednak przyglądam się szczegółom. Interesuje mnie, czy haft jest staranny, czy nie odstają nitki, czy koronka jest miękka, a jednocześnie sprawia wrażenie wytrzymałej, czy dodatki w rodzaju kokardek czy metalowych detali są w dobrym guście, czy zapięcie przy naprężeniu nie odkształca się, czy kółka i regulatory nie „obłażą” z lakieru, itd.
Wrażenia dotykowe
Cenię miękkie materiały, nie dające w dotyku wrażenia sztuczności, nie upieram się jednak przy bawełnie. Dobre tworzywa sztuczne są przyjemne dla skóry i jednocześnie wytrzymałe.
Biustonosz nie powinien drapać ani uwierać. Jest to szczególnie istotne przy cięższym biuście, gdy na biustonosz działają spore naprężenia, a na skórę – naciski. Dlatego jakości materiałów nie ocenia się tylko w ręku – najistotniejsza jest opinia naszej klatki piersiowej 🙂 Drapiąca nie może być nie tylko koronka, ale i ramiączka: ich krawędzie nie powinny być twarde ani gryzące. Szczególnie często drapią zakończenia szwów w okolicy zapięć. Zwracam szczególną uwagę na zabezpieczenie haftek przy zapięciu na najluźniejszy stopień – czy „języczek” pod nimi nie jest zbyt krótki.
Do pewnego stopnia działa na mnie magia luksusu szlachetnych włókien. Ucieszę się z dodatku jedwabiu albo z koronek słynnego producenta, zdobiących miseczki. Ale: wciąż ważniejsze od nazw i marek materiałów są dla mnie ich właściwości.
Właściwości fizyczne materiałów
Tu największe znaczenie ma stabilność kontra rozciągliwość. Wszystkie doskonale wiemy, że ciężar biustu spoczywa przede wszystkim na obwodzie stanika, czyli, w uproszczeniu, przejmują go miseczki i tył. Boki nie mogą być zbyt rozciągliwe ani też całkowicie sztywne: muszą pracować na ciele, a więc nie nadciągać się z łatwością do maksimum. Tył nie powinien trzymać się na gumach: dzianina czy też siatka musi być na tyle mocna, by przejąć większość naprężenia. To samo dotyczy ramiączek: nie powinny być zbyt elastyczne, z drugiej strony jednak ramiączka nierozciągliwe są niewygodne.
Od biustonosza dla większego (i nie tylko) biustu wymagamy wiele. Ich producenci wiedzą najlepiej, ile wysiłku wymaga zaprojektowanie bielizny, która jednocześnie cieszy oko i spełnia swoją funkcję. Nie wystarczy, że sam biustonosz wygląda pięknie i luksusowo – równie pięknie i luksusowo musi się w nim czuć nasz biust. Mamy do tych wymagań pełne prawo. W końcu to o nasze samopoczucie chodzi!
A Wasze wymagania? Jaki musi być biustonosz, byście uznały go za produkt dobrej jakości? Za co jesteście skłonne zapłacić wysoką cenę? Czy jesteście skłonne czasem poświęcić komfort na rzecz estetyki? Czy bardziej cenicie sobie szlachetne koronki, odpowiedni kształt biustu, a może niewyczuwalność bielizny na skórze?
Nie ukrywam, że chętnie powitam tu także głosy przedstawicieli branży. Z czym macie najwięcej problemów, co najbardziej cenią, a na co narzekają Wasze klientki?



96 komentarzy
blueann
Przepraszam, że tak raczej nie na temat: od czego jest to ramiączko w pięknym granatowym kolorze, w lewym górnym rogu (wśród czwórki zdjęć ramiączek)? Jak ja bym chciała mieć taki stanik!
19 maja 2010 at 17:01roza_am
Jakość to połączenie komfortu noszenia z trwałością stanika. Czyli stanik dobrej jakości musi być wygodny, nigdzie nie uwierać, nie drapać i nie wrzynać się. Nie może się nadmiernie rozciągać w obwodzie, pruć czy farbować w praniu. Generalnie powinien dobrze znosić pranie w pralce (nie rozciągać się, nie tracić koloru, nie mechacić się). Inne wyznaczniki złej jakości to sznurkujące (tracące z czasem elastyczność) ramiączka czy wychodzące z kanalików fiszbiny (zarówno główne, jak i boczne). Minusami są także pękające kółeczka ramiączek lub zbyt luźno przyszyte (wysuwające się ze swoich kieszonek) haftki.
19 maja 2010 at 17:02roza_am
@blueann:
19 maja 2010 at 17:04stanikomania.blox.pl/2009/12/Biust-w-szafirach-czyli-Ella-mikfrofibrowa.html
blueann
roza_am:
Dziękuję za odpowiedź, zwłaszcza, że tak szybką. Co za spostrzegawczość, co za pamięć! 🙂
A… ten stanik jest szafirowy, a nie granatowy… Jakoś tak to ramiączko na pierwszy rzut oka ciemniejsze mi się wydało.
19 maja 2010 at 17:07ela
Ech, jakie piękne wąskie ramiączka… 🙂
19 maja 2010 at 17:23Leispi
To co dla mnie szczególnie ważne to wygoda a potem estetyka. Najbardziej cenię sobie dobrze pracujący obwód – czyli taki który jest scisły i daje dobre podtrzymanie ale pracuje razem z ruchami mojego ciała. Nienawidzę sytuacji kiedy nie mogę na drugi dzień założyć tego samego biustonosza bo bolą mnie żebra. Obwód też w związku z powyższym musi być tak uszyty – chodzi mi głownie o końce fiszb i wzmocnienia boczne – by nie raniły mi skóry obcierając ją podczas „pracy” obwodu. To dla mnie szczególnie stanowi o dobej jakości konstrukcji zwłaszcza że jestem szczupła, mam duży biust prowadzę i aktywny tryb życia a nie będę przecież cały czas w schock absorberach 🙂 Estetyka natoamist też jest dla mnie ważna ale tutaj jest to już bardzo subiektywne bo wygląd stanika musi mieć to coś w sobie 🙂 Z preferencji to uwielbiam materiały nie dające odczuć swej sztuczności i duż a ilość starannych haftów 🙂
A tak poza tematem – po co właściwie biorąc pod uwagę konstrukcję biustonosza są mocowania boczne? Ja nie znajduję sensu ich istnienia w moich stanikach i bardziej mi przeszkadzają ale skoro się je robi to jestem ciekawa po co?
19 maja 2010 at 17:33katinkova
Pierwszy rzut oka – ułamek sekundy przed drugim – modelka, a raczej zdjęcie. Koszmarnie wyszopowane, z panią ustylizowaną na gwiazdę porno kojarzy mi się z czymś tandetnym, w wyjątkowo złym guście. Nie „kupię” bielizny jako luksusowej, prezentowanej na bohomazie.
Drugi rzut oka – wzornictwo, design. Tutaj sprawa jest ciężka do sprecyzowania, po prostu to się czuje lub nie, w dużej mierze zależy to zapewne od własnego gustu. Ja lubię rzeczy proste, kolorystycznie (max 2 kolory), nie przeładowane detalami, z ciekawą koronką, sprawiające wrażenie delikatnych.
Trzeci rzut oka – a w zasadzie kontakt bezpośredni – tutaj rewelacji nie odkryję :). Przyjemne w dotyki materiały, nierozciągliwe fiszbiny, ciasny, ale elastyczny obwód. Konstrukcja również ma znaczenie – choćby nie wiem jak był piękny, nie będę się czuła luksusowo w staniku, który np. spłaszcza. Nie może się zeszmacić w trakcie prania. Zwracam również uwagę na staranność szycia, także wewnątrz (od niewidocznych stron ramiączek itp.).
19 maja 2010 at 18:01error_05
1) Sprawdzamy rozmiarówkę. Najczęściej rozmiaru mego brak. Jeśli już jakimś cudem jest to przechodzimy do punktu drugiego.
2) Podoba się? Nie jest biały ani czarny? Przechodzę do punktu 3
4) Stanik musi mieć wąski mostek i ramiączka, szerokie fiszbiny, nie być plungiem, Kieszonki na wkładki mile widziane
5 Rzut oka na cenę- do 100zł jeszcze da się znieść hihi
6) Jeśli wszystkie kryteria spełnione można kupić.
A potem zaczynają się schody.
19 maja 2010 at 18:08Stanik ma być wygodny- ramiączka nie mogą się wrzynać, ani być strasznie rozciągliwe. Fiszbiny nie mogą piłować mostka.
Stanik ma kształtować biust w piękne kuleczki, żadne stożki czy zadarte noski nie wchodzą w grę. Niewidoczny pod bluzką:)
Materiał ma być miły w dotyku. Obwód ma być przyjemnie ciasny a nie duszący, nie podatny na nadmierne rozciąganie.
Biustonosz nie może się rozlecieć po 10 praniach ani farbować.
magdalaena1977
IMHO najważniejsza jest trwałość. To żadna sztuka zaprojektować ładny stanik – hafty, koronki itp. Uszycie prototypu też udaje się wielu firmom.
Ale dobry stanik powinien służyć latami , a przynajmniej miesiącami – nie powinien nadmiernie się rozciągać w trakcie użytkowania, szwy powinny trwać na mur beton, żadnych wyłażących fiszbin. Trwały kolor bez farbowania. I oczywiście to wszystko mimo prania w pralce.
Wbrew pozorom do najtrwalszych jakie znałam, należały staniki Triumpha i bardzo żałuję, że nie ma ich w moim rozmiarze.
19 maja 2010 at 18:37renulec
Jak smakuje stanik podłej jakości przeważnie większość z nas niestety wie poślednie materiały, które tracą kolor po pierwszym praniu, koronka, która siepie się już od drugiego założenia, łamliwe kółka, haftki, rozciągliwe boczki. Niekoniecznie zła jakość=zły design.
Analogicznie więc dobra jakość to: materiały o składzie, który gwarantuje długie i bezniespodziankowe użytkowanie, solidne dodatki, które na dokładkę nie korodują, brzydko plamiąc bielizną (oraz nie powodują uczuleń ), przewidywalne obwody, komfort użytkowania, ciekawy, nietuzinkowy design. A przede wszystkim niezawodność – spełnianie funkcji użytkowych, których oczekuje nosicielka i którymi są: podtrzymanie, zbieranie, uniesienie, stabilizacja 🙂
19 maja 2010 at 18:56aleksandromaniak
Error
1) To przepraszam bardzo, jaki masz rozmiar?
Mam wrażenie, że problem rozmiarowy dotyczy teraz prawie wyłącznie brytyjskich G+, mój bryt. mój rozmiar np 30(65) FF znajdę w każdym sklepie stacjonarnym (oczywiście tym z odpowiednią bielizną, do innych w ogóle nie zaglądam) , nie wspominając o internecie.
4) ,,kieszonki na wkładki mile widziane” Przepraszam, czy to jest moje przewidzenie? Jak można tak deformować biust? Myślałam, że stanikomaniaczki nie robią takich koszmarów :/
5) za cenę poniżej 100 zł nie ma co liczyć na dobrej jakości stanik w dobrym rozmiarze, nawet polski, chyba że na internetowych wyprzedażach
Co do innych wypowiedzi : jestem w szoku dziewczyny, że wrzucacie bieliznę do pralki, aż mnie zmroziło 🙂 Całą bieliznę ( i nie tylko, również delikatne bluzki np itd.) piorę ręcznie i płuczę w delikatnym płynie, wtedy nawet bardzo miękkie i lekkie staniki zachowują długo swoją jakość materiału, no nie wiem, mojego Avocado nigdy nie wrzuciłabym do pralki 😀
Moje punkty :
1) wąski obwód (marzę o sytuacji, gdy na moje ścisłe 71 pod biustem, nie będę czasem odrzucała staników w obwodzie 65); jestem aktywną osobą, potrzebuję dobrego podtrzymania, a im stanik bardziej estetyczny, tym ma bardziej rozciągliwy obwód ;); ale z tym raczej problemów nie mam; 1,5 roku temu mieściłam się jeszcze w 28, więc jest postęp 😀
2) model : plunge, ewentualnie halp-cup i lub bandeau, jak mają dobrą konstrukcję
3) stanik usztywniany (nie jest to reguła – wyjątek zrobiłam np. dla Avocado ze względu na estetykę, ale mój biust ma znaczne lepszy kształt w usztywnianych stanikach) [ żadnych gąbek, oczywiście, usztywnienie ma być lekkie!]
stop spłaszczaczom! uprzejmę proszę producenótw o uszycie miękkiego biustonosza dla lekko stożkowego biustu, w którym tenże biust nie zniknie, takiego jeszcze nie znalazłam
4) co ma związek z punktem 3 😉 mam szeroki rozstaw, więc szukam staników mocno zbierającego z boków, co najczęściej wychodzi wyłącznie stanikom usztywnianym u mnie
5) materiał! mam atopowe zapalenie skóry, dlatego kocham np. masakaradki za to, że ich hafty czy koronki są naszyte na miseczki czy ramiączka, bo wtedy nic nie drapię; problemem jest wciąż materiał ramiączka, nie rozumiem tych producentów : miseczki wyścielane bawełną (heh, dlatego te usztywniane;) ), delikatny materiał na miseczce, a ramiączka zupełnie z innej bajki
6) wąskie ramiączka – bez przesady, żadne makaroniki, ale żeby przy moim przeciętnym 30 FF nie robili szelek, ale tu akurat bardzo rzadko napotykam na coś takiego
7) estetyka – tu pożyczę hasło od Kasicy ,,kolorowe, gładkie plunge dla wszystkich”!
8) wygoda – jak się staniki zachowuję, gdy ciało się rusza , robię wygibasy w przymierzalniach i jak wygląda pod bluzką :), chociaż to drugie nie – np. w Zara Panache w samym staniku mój biust wygląda tak, że aż się wstydzę ;))))), w bluzce ten efekt znika, więc na tym mi tak bardzo nie zależy, byle kształt być lekko zaokrąglony
9) rozsądna cena, jeśli stanik nie ma na sobie wymyślnych haftów, czy francuskich koronek nie powinien kosztować 200 zł ; pani Michalak udowadnia, że porządny, dopasowany stanik może kosztować 120 zł i być w dodatku ładny! 🙂
Znajduję biustonosze, który spełniają prawie wszystkie te kryteria, niektóre mam nawet w szufladzie, więc raczej nie narzekam 😉
19 maja 2010 at 18:59black_halo
Od biustonosza jak sama nazwa wskazuje oczekuje biusto uniesienia czyli porzadnego podtrzymania. Niestety to sie nie udaje.
Nosze rozmiar mniej wiecej 36FF/34G i prawde powiedziawszy ani jeden brytyjczyk w moilm posiadaniu nie ma wystarczajaco szerokich bokow i zapiecia na trzy haftki. A tego wlasnie bym chciala w tym rozmiarze. Byc moze nieco mniejsze biusty sa zadowolone ale ja przy swojej wadze ciezkiej i walkach tluszczyku potrzebuje czegos co nie bedzie mi sie wpijalo w cialo. Szerokie boki moglyby uwzgledniac roznice obwodow nagorze i na dole. Nawet minimalnie, niech bedzie 2 cm wiecej na gorze a juz widac roznice.
19 maja 2010 at 19:30szarsz
Wszystkie brytyjczyki (freje głównie) piorę w pralce i nigdy żadnemu z nich nic się nie stało. Nie będzie mi bielizna pół wieczoru zajmować 🙂
Ostatnio prałam też effuniaki, na programie do wełny i same, bez dodatkowego wkładu. Przeżyły bez szwanku.
Więc, po pierwsze imho TRWAŁOŚĆ.
19 maja 2010 at 19:42Po drugie WYKOŃCZENIE
Po trzecie MATERIAŁY.
Kolejność nie koniecznie taka, jak wymieniona 🙂
mszn
Aleksandromaniak:
19 maja 2010 at 19:45Są na przykład kobiety, które potrzebują 60-65 A-D, albo ścisłych 70 A-C. Rozejrzyj się po sklepach i oceń, czy „problem rozmiarowy” dotyczy tylko brytyjskich g+.
Kieszonki na wkładki – nie przesadzałabym z nazywaniem założenia biustonosza z wkładką na imprezę albo randkę deformowaniem biustu.
maith
1) Rozmiarówka – ktoś kto oszczędza na rozwoju rozmiarówki, nie dba o jakość, jeżeli jakaś firma może „upchnąć” mój biust jedynie w jakieś 85 z przeliczoną miseczką, gdzie wszystko by latało, to jest źle
2) Konstrukcja – trudno przy kiepskiej konstrukcji mówić o jakości, z czego by tego złego stanika nie zrobiono.
3) Wygoda – stanik nie może mieć elementów drapiących, wrzynających się, źle wszytych, nie może mieć fiszbin wwiercających się w pachę od dołu (to też element konstrukcji-patrz punkt 2) niczego co powoduje niewygodę
4) Ładne materiały, gustownie dobrane, miłe w dotyku
5) Ramiączka – kochani producenci proszę skończcie z dokładaniem do nawet ładnych staników badziewnych gum, bo to psuje cały urok, pomyślcie o czymś i praktycznym i ładnym, to nie aż takie trudne
19 maja 2010 at 19:46magdalaena1977
@szarsz – no właśnie moje Freye też dobrze znoszą pralkę. Panache trochę gorzej. Mam dwa effuniaki i w obu ciągle się coś pruje, ale wybaczam im to bo są bardzo wygodne.
19 maja 2010 at 19:53maith
6) Eleganckie dodatki – wiadomo, że dodatek np. prawdziwych pereł, czy ręcznie tkanych koronek, podwyższa jakość. Oczywiście nawet najlepszy dodatek nie naprawi np. złych jakościowo zapięć, ale tak, to też ma duże znaczenie.
I na marginesie (ad. p. 4) podobnie jest przy materiałach. Myślę, że stanik jedwabny, czy właśnie koronkowy, z dobrej jakości koronki, należałoby uznać za wyższy jakościowo niż ten ze zwykłego materiału z nadrukowanym wzorem. Chyba że producent stanika z lepszego materiału miałby poślizg we wcześniejszych punktach, co psułoby cały efekt.
19 maja 2010 at 19:54error_05
aleksandromaniak mam rozmiar „D MINUS”
19 maja 2010 at 19:54error_05
jak ma się dużą asymetrię, to lepiej włożyć wkładkę do kieszonki, niż upychać luzem w miseczce.
19 maja 2010 at 19:56maith
Przepraszam, ale ja moje staniki i ubrania piorę w pralce.
19 maja 2010 at 19:56Jak coś źle znosi pralkę, to widocznie ma kiepską jakość.
maith
Ad. 2 i 4 – Stabilny obwód – bardzo bardzo ważna kwestia. To po części sprawa konstrukcji, po części odpowiedniego materiału. Na wszelki wypadek go wydzielę, jakby jakiś producent nie załapał, jakie to ważne 🙂
19 maja 2010 at 20:02plica
dla mnie ważne są:
19 maja 2010 at 20:34niedziubiący mostek (czyli polowa freyek, polowa panache i 1/3 fantasie odpada)
niedrapiace materialy (czli arabelka, curvy kate, polowa maskaradek odpada)
material odporny na pranie w pralce (czyli np. część la senzy odpada, maskaradkowa luna tez jakos super tego nie znosi)
brak metalowych elementow (mam na nie uczulenie i musze je zamalowywac)
wystarczajaco dlugie regulowane szeleczki (dlatego polowa shock absorberow odpada)
stabilny obwód, ktory wytrzyma wiecej niz 5 zalozen (czyli prawie najwygodniejszy na swiecei bezszwowy triumph odpada)
brak brokatu (uczula, wiec czesc kolekcji elle macpherson odpada)
moze i nosze zwykle typowe i popularne 70e, ale stanikow spelniajacych te warunki jest tyle co kot naplakal.
z mojego doswiadczenia najtrwalszymi stanikami sa fayreformy. co z tego, skoro nie mozna ich nigdzie dostac za rozsadna cene.
mmm-mm
O ja tez piore wszystkie moje staniki w pralce, bo mam wrazenie ze moczenie w plynie w umywalce i pranie reczne je nie dopiera. Ale to pewnie ja mam za malo sily w rekach. A tak to do woreczka (bez woreczka bym sie bala) i mozna byc spokojnym o ich los. Ostatnio effuniaka tez piore w pralce, no coz musi to znosic:)
19 maja 2010 at 20:41Zawsze zwracam uwage na zabudowanie stanika, jak miska wystaje spod wiekszosci koszulek na ramiaczkach to jest zbyt zabudowany dla mojego biustu. Nienawidze tez kiedy bardziej mi odpowiada stopien zabudowania w 28E, a musze brac 28F, czasem przez to zrezygnowalam z zakupu.
Ramiaczka jak wiadomo cienkie, wygodne i ladne.
Biale staniki sa be za wyjatkiem hestii, bo nie mozna je wrzucic do prania z jasnymi kolorowymi rzeczami (szarzeja), poza tym nie lubie bialych ramiaczek.
Fiszbiny musza byc wygodne, wizja calodziennego wbijania sie w zebra, okolice pach czy mostka mnie przeraza.
Obwod nie moze podjezdzac (x 1000) i robic skrzydelek nietoperza, ale tam lekkie zaglebienie w skorze to chyba kazdy ma jak zalozy stanik. Obwod, ktory nie jest calkowicie poziomy, ale dobrze trzyma jest w porzadku.
Miski nie moga dawac ksztaltu malutkich piramidek, bo to nawet nie odzwierciedla ksztaltu moich piersi bez stanika i tylko je okropnie pomniejsza. Wszelkiemu dziobowaniu mowie nie, bluzka sie opina na czubkach i czuje sie strasznie malobiusciasto.
Mostek nie moze byc szeroki.
Miska nie moze odstawac u samej gory, dziala to depresjonujaco:)
To chyva na tyle.
ptasia
1. Wygoda. Jeśli będzie stale coś gniotło lub obcierało, nie będę nosić.
19 maja 2010 at 20:472. Wygląd/uniesienie biustu pod ubraniem
3. Estetyka
4. Trwałość – oczywiście, że piorę w pralce. Jak i wszystkie inne ubrania (poza jakimiś 3 sztukami, które niestety trzeba zanieść do pralni chem). Jeśli coś by mi nie przetrwało programu na jedwab (30 st. C, bardzo, bardzo delikatny, chyba ręczne wyżymanie by więcej kuku zrobiło bieliźnie), to uważam to za bubel. Na szczęście nie mam takich doświadczeń od uświadomienia 🙂 (poza jedną pomyłką marki Figleaves).
5. Praktyczność – wysokość mostka, kolor, który pasuje do ubrań, przepinanie ramiączek itd.
urkye
Moim zdaniem stanik dobrej jakości jest:
-TRWAŁY: po roku częstego noszenia i prania, wygląda prawie jak nowy
-WYGODNY: nie drapie, nie dźga fiszbinami, nie wrzyna się w ramiona itp.
-STABILNY: własności fizyczne materiałów nie zmieniają się rażąco po kilku założeniach/praniach – mam na myśli w szczególności obwód i ramiączka
-WYKONANY PORZĄDNIE: nie wychodzą nitki, nie znajduję kawałka niedociętego materiału przy gumkach, nie robią się dziury przy zapięciu, nie schodzi farba z haftek itp.
Ps. Całkiem nieźle sprawdzi się tu także witruwiańskie trio dobrej architektury: firmitas, utilitas, venustas;) Czyli trwałość, użyteczność i piękno. Musi być trwały, nie niszczyć się po miesiącu użytkowania. Powinien być funkcjonalny, umożliwiać nam normalne życie – podtrzymywać stabilnie w trakcie codziennych czynności, bez względu na to, czy to będzie podnoszenie rąk, czy szybki sprint na autobus;) Stanik dobrej jakości powinien charakteryzować się ciekawą formą, nadawać ładny kształt piersiom i być po prostu intrygujący wizualnie.
19 maja 2010 at 22:16pinupgirl_dg
„a nie będę przecież cały czas w schock absorberach :)”
@ Leispi – ja ostatnio chodzę 😀
Dla mnie ramiączka to nie detal, to jeden z ważniejszych elementów. W końcu ramiączka najczęściej oglądają światło dzienne. I wcale nie muszą być cienkie, ważne, żeby były ładne.
20 maja 2010 at 00:05Nie zapłacę za to za trwałość. Stanik na rok? Przez ten czas z 10 razy zmienię rozmiar, gusta i nie wiem co jeszcze :). Niska cena i przyjemne w dotyku materiały są dla mnie istotniejsze.
kasica_k
Dobrze, że poruszyłyście temat prania. Ja też piorę w pralce – w woreczku, na 30 stopni, ale wcale niekoniecznie na delikatnym programie. I tak samo uważam, że jeśli jakiś stanik nie przeżywa takiego traktowania, to znaczy, że jest za słaby. Wyjątkiem mógłby być tylko jakiś super-luksusowy egzemplarz, cały z jedwabi, brokatów i obwieszony kryształkami, ale jeszcze takiego nie mam. Jak dotąd bałam się wrzucać do pralki tylko staniki moulded (o zwykłe gąbkowe się nie obawiam), a nie posiadam kuli stanikuli, zwanej też „bra-baby”, w odpowiednim rozmiarze 🙂 Jestem zdania, że od prania jest pralka, nie moje delikatne ręce.
20 maja 2010 at 01:30avocado.ania
Zgadzam się ze wszystkimi postami dotyczącymi dodatków – zapięć, regulatorów, obszywek i obwodów. Także myślę, że stanik powinien być wygodny, trwały i ładny:)
20 maja 2010 at 03:15Dobre jakościowo dodatki nie powinny się odkształcać, drapać ani psuć. Dobre obwody powinny dobrze trzymać, ale i dobrze pracować.
Najlepsze jakościowo hafty powstają na dobrych tiulach: cienkich i miękkich, jak najmniej plastikowych w dotyku ( ale też nie zbyt wiotkich, przypominających w dotyku fartuszki ze stylonu z lat 70). Sam haft jest równy, spoisty, nie jest zbyt wiotki (nitki są nieruchome), jest ładnie wykończony od wewnątrz, zazwyczaj bardziej płasko. Jest starannie wykończony – ma powycinane nitki tak, że nie widać miejsc łączenia, (nić „rysująca” haft przebiega od jednego elementu do drugiego, czyli pomiędzy elementami, i te nitki w wielu hafciarniach wycina się ręcznie. Jest to tym trudniejsze, im więcej jest kolorów i im więcej pojedynczych – niepołączonych elementów. Od każdego takiego elementu do następnego prowadzi pajęczyna nitek w różnych kolorach, które się wycina. Przyjrzyjcie się haftom: zazwyczaj nie ma żadnych przerw pomiędzy elementami, tylko jeden płynnie przechodzi w drugi – kwiaty, fale, esy-floresy itp – wtedy nie ma tego całego wycinania nitek i to jest dużo mniej pracochłonne). Jeśli jakoś niejasno tłumaczę, to dajcie znać, postaram się jakoś zobrazować.
Koronki to jeszcze bardziej skomplikowana sprawa, bo niestety jakości nie da się rozpoznać na dotyk: tę samą koronkę można wykończyć na miękko i na sztywno, będzie miała wtedy inne właściwości, ale będzie nadal koronką tej samej jakości. Wysokiej jakości koronki mogą być cienkie lub grubsze, elastyczne lub stabilne, milutkie w dotyku lub lekko 'sznurkowe’, sztywniejsze. Tym, co je wyróżnia jest skomplikowany, cieniowany rysunek. Postaram się to jakoś pokazać na zdjęciach.
Nie jestem jednak do końca pewna, czy powinnam mówić tu o jakości czy o klasie użytych koronek. Jestem pewna, że również proste, masowo produkowane koronki mogą być dobrej lub kiepskiej jakości i poddają się takiej samej ocenie jak np. dzianiny: a więc te dobre nie powinny się odkształcać ani mechacić i powinny być milsze w dotyku.
Jakość szycia widać najlepiej jak spojrzy się na stanik o środka. Czysto, równo, bez nitek, równe i ładne szwy – za duże szpecą stanik, chyba że są jakoś dobrze uzasadnione. Brak „falbanki” zawijającej się pod spód na dole stanika.
Elementem spornym jest dla mnie trwałość stanika bez wzięcia pod uwagę użytych surowców. Nie można przecież porównać bielizny z jedwabiu, nawet wysokiej jakości, ze stanikiem z poliestru – stawiam na to, że poliester przeżyje jedwab o kilka żywotów, jeśli będą tak samo traktowane. Najdroższe i najcieńsze koronki mogą nie przeżyć topornego textronika, nie mówiąc już o sztywnym tiulu z poliestru… Myślę, że to jest newralgiczny punkt przy podejmowaniu decyzji dotyczącej materiałów: jak połączyć delikatność dobrego tiulu czy np. koronkowego podkładu, który jest jeszcze delikatniejszy, z potrzebą zrobienia czegoś dobrego, trwałego i mocnego? Sztywny i mocny tiul z poliestru nie przysporzy niespodzianek i wydaje się dobrym, sensownym rozwiązaniem, ale delikatność innych materiałów jest nęcąca, zwłaszcza że wysokiej klasy hafciarnie korzystają z cieńszych tiuli… W dodatku przy większych miseczkach używa się tiuli stabilnych, które w dotyku są i tak bardziej sztywne od elastycznych:( A nie mówię tu przecież o tiulach z jedwabiu.
Ja osobiście zwracam też dużą uwagę na ozdóbki, w szczególności kokardki – jeśli stanik jest w stanie się bez nich obejść, to dobrze o nim świadczy o tyle, że kokardki często służą zasłonięciu nieładnych szwów/ połączeń. Choć oczywiście czasami stanowią śliczne uzupełnienie stanika i rzeczywiście są ozdobą: vide duża, ładna kokardka na środku Arabelli. Same ozdóbki zresztą również świadczą o jakości stanika, nie tylko ich nadmiar, ale też to czy są prosto przyszyte albo czy się nie strzępią itd.
avocado.ania
Jeszcze chciałam o ramiączkach, ale to jutro:)
20 maja 2010 at 03:17selvermane
Ja odpowiem przewidywalnie: mam w trąbie estetykę.
Stanik ma być:
1. *Wygodny* (co obejmuje nieżrące materiały, właściwy kształt fiszbinów, trzymający obwód i niekaleczące ramiączka ORAZ wykończenia takie jak języczek pod zapięciem czy spawy materiałów), w tym trzymający cyc do przodu a nie pozwalający uciekać pod pachy, bo to jest niewygodne!
2. Podtrzymujący (bo takie Kalyani Natural Charm jest wygodne, ale podtrzymanie ma zerowe, a moje 32JJ domaga się porządnego supportu); w tym ramiączka, w których wyregulowanie nie oznacza, że element twardy wypadnie mi na szczycie ramienia.
3. Trwały (aby pkt 1 i 2 przetrwały dalej niż jedno noszenie lub jedno pranie), bo inaczej nie opłaca się kupować ani w ogóle zaprzyjaźniać się z takim modelem; piorę ręcznie, rzadziej w pralce; ale co duża baba to duża baba, stanik jest poddawany napięciom i powinien po zdjęciu wracać do stanu podobnego do początkowego, a ni zostawać rozwleczonym.
Dopiero jak te warunki są spełnione, mogę podyskutować o kolorze, wyglądzie ogólnym i kształcie uzyskanym.
Są wyjątki pt „jedyny plunge, jaki pasuje kształtem, no to przeżyjemy paściaste ramiączka” albo „uojezu, zawsze chciałam mieć SREBRNY stanik”, czy też modele nazwane jak bohaterki Dumy i Uprzedzenia… Ale to akty desperacji (plunge) albo obłędu. Logicznie stanik wybieram wg tych punktów co wyżej.
A co do dodatków, kokardek, koronek – niech zdechną, rozpadną się i niech ja ich nie widzę. Każde dyndające badziewie, wystająca koroneczka na obwodzie albo przeszywanka na ramiączku to zapowiedź wieczornego odrywania stanika od skóry i sesji z tubką bepanthenu. Choćby to były koronki ręcznie przez zakonnice francuskie na klockach robione, to i tak są wstrętnymi, piłującymi przeszkadzajkami.
Co ciekawe, wiele z tych warunków jest spełnionych (przynajmniej pobieżnie patrząc) przez staniki kostiumów dwuczęściowych, no ale nie będę kupowała bikini żeby nosić je pod bluzki 😉
Co piszę siedząc w Kalyani, bo jako jedyne dało się założyć po przytarciu ramienia plecakiem i kółeczkiem regulacyjnym na ramiączku.
20 maja 2010 at 03:28avocado.ania
Jutro nie jutro, a tu mi następna osoba pisze o praniu w pralce, więc muszę jeszcze szybciutko: pranie w pralce jest niebezpieczne dla fiszbin i pośrednio dla pralki. Podczas wirowania rzeczy mogą zwinąć się w sznur i fiszbiny mogą się przebić, w szczególności gdy pralka jest wyładowana po brzegi . Ale to jeszcze nic. Naprawdę niebezpieczna jest pralka dla staników z cienkich koronek i podkładów innych niż tiul, o nieregularnych oczkach, lub tiuli o niestandardowo dużych dziurkach, a zagrożeniem dla nich są haczyki od zapięć. Koniecznie przynajmniej zapinajcie staniki przed włożeniem ich do pralki. Te same haczyki stanowią zagrożenie dla bielizny w szufladzie, szczególnie jeśli macie zwyczaj upychać jej tyle, ile się da. Ja mam, więc ostrzegam:)
20 maja 2010 at 03:31JaPralka i...
Tylko spokojnie, stanik w woreczku do bielizny się nie zwinie w sznur. Dla staników jest wciąż specjalne pranie – piorą się w towarzystwie jakiś dwóch super delikatnych bluzeczek, nie serwuje bieliźnie pralkowego metra w godzinach szczytu. (z resztą nie robię tego z zadnym ubraniem – kto prasuje ten wie dlaczego nie należy przeładowywać pralki) Dzisiejsze pralki to nie to samo co kiedyś. Cudowne programy na 15 minut i właściwie 0 stopni opiekują się moją bielizną, a rosa szczęśliwości i boskiego bogosławieństwa spłwa na moje dłonie. Nawet swój wspaniały sweter z szetlandzkiej wełny powierzyłam swojej pierwszej najwspanialszej współlokatorce (czytaj: pralce). Dobrze to nam zrobiło – mi i swetrowi – on czysty a ja bez koszmarnego bólu w krzyżu :))), bo mój najdroższy (serio NAJDROŻSZY) jest wielkości koca.
Dość, że myję ręcę 5 razy dziennie (żeby 5). Bielizna musi się prać w pralce. Jeśli nie może tego przeżyż, to znaczy, że to nie moja bielizna (?!).
20 maja 2010 at 07:11anulla1974
1 Wygoda – co mi po ślicznym staniku, którego nie mogę nosić, bo ciągle coś drapie, uwiera itp.
20 maja 2010 at 10:442 Trwałość – inaczej nie opłaca sie kupować, stanik na jedno-dwa założenia mnie nie interesuje, a przynajmniej nie w cenach powyżej 100 zł
3 Podtrzymanie
4 Estetyka
sharteel
Jakość, to dla mnie przede wszystkim trwałość – tzn. jak najmniejsze zmiany właściwości odzieży w trakcie użytkowania.
Szczególnie mnie denerwuje prucie się, uszkodzenia zapięcia, wyłażenie nitek, żyłek, poszczególnych włókien elastycznych, mechacenie.
Drugą sprawą jest staranność wykończenia. Chodzi mi o elementy przylegające do skóry, „wewnętrzne”; kanaliki fiszbinów i ich zakończenie, tasiemki zakrywające szwy wewnątrz miseczki, podszewkę miseczki, nici szwów, gumki obwodu. To wszystko, co nie jest widoczne od zewnątrz.
20 maja 2010 at 12:28anka_z_lasu
Dla mnie dobry stanik musi być:
1. WYGODNY, co obejmuje:
– podtrzymujący, pracujący, niegryzący obwód – bez podtrzymania nie ma wygody,
– WĄSKI MOSTEK!!!
– miły materiał misek (!) czy to będzie bawełna, czy sztuczydełko, nie może gryźć
– miękkie wykończenie na szwach, zwłaszcza w newralgicznych miejscach typu połączenie ramiączka ze stanikiem
2. wytrzymały – pranie w pralce
3. starannie wykończony – przycięte/ schowane nitki, zakryte szwy, nie obłażąca farba z metalowych elementów, itp.
Estetyka jest dla mnie sprawą drugorzędną. Jako prosta kobieta z lasu nie muszę mieć koronek, kwiatowych wzorów, ciekawych połączeń kolorystycznych, diamencików, kokardek… Mogę mieć stanik jednobarwny, nawet plastikoworóżowy. To znaczy, jakbym miała z czego wybierać, to pewnie wolałabym ładniejszy niż brzydszy. Jednak będąc na etapie poszukiwań miękkiego stanika dla wąskorozstawionego, stożkowego biustu nie za bardzo mogę wybrzydzać. I to mając tak pospolity rozmiar jak 70FF.
20 maja 2010 at 15:20avocado.ania
Z mojego punktu widzenia jakość stanika dotyczy materiałów i wykonania. W mniejszym stopniu modelu i tego, czy dobrze leży czy nie – bo to zazwyczaj rzecz względna, chyba że dana rzecz ma ewidentne błędy konstrukcyjne takie jak np. kacze dzioby lub źle podtrzymuje biust. Biorąc pod uwagę to ostatnie, ten sam stanik może być dobry jakościowo w rozmiarze 70D, a zły w 80F, jeśli materiał misek jest za słaby lub model powstał 'komputerowo’. Dlatego dla mnie wąski czy szeroki środek (mostek) nie może być wyznacznikiem jakości stanika, jedynie preferencji użytkowniczki. Podobnie rzecz się ma z estetyką w sensie designu – prosto czy barokowo, gustownie czy kiczowato – to często rzecz gustu, natomiast ocenie jakościowej podlega estetyka wykonania.
Jednak tym, co w kwestii jakości jest dla mnie naprawdę kontrowersyjne to szerokość ramiączek i zapięć. Dla wielu z nas ramiączka w stanikach są za szerokie, wiele woli też węższe zapięcia (np. dwurzędowe zamiast trzyrzędowych, mówię o rzędach w pionie, rzecz jasna) tam, gdzie producenci wszywają już szersze. W imię hasła 'biust w 90% trzyma się na obwodzie” część Biuściastych protestuje przeciwko zbyt szerokim ramiączkom. Niestety jednak te wąskie ramiączka, które dla wielu kobiet są atrakcyjne, dla innych są synonimem… kiepskiej jakości.
Jakiś czas temu – nie pamiętam dokładnie ale chyba 2 lub 3 lata temu Avocado zdecydowało się zwęzić ramiączka, pytając najpierw na Lobby Biuściastych o to, jakie powinny być ramiączka idealne. Po odrzuceniu p