Podobno rynek specjalistycznej bielizny sportowej jest w naszym kraju, eufemistycznie mówiąc, w początkowej fazie rozwoju (a prosto z mostu: prawie go nie ma). Z punktu widzenia stanikomaniaczki zaś, która jeszcze kilka lat temu polowała na wyprzedażowe Shock Absorbery w Brastopie, na naszych oczach dzieje się rewolucja. Nie dość, że marki oglądane przez nas dotąd w witrynach angielskich e-sklepów trafiły pod dachy polskich stacjonarek, to jeszcze pojawiają się nowe, co świadczy o szerokich horyzontach i odwadze naszych przedsiębiorców.
Marka Pure Lime (damska odzież sportowa i bielizna) pochodzi z Danii i ma już przynajmniej pięcioletnią historię, w Polsce jednak była do niedawna zupełnie nieznana. W ostatnim roku zaktywizował się nią polski dystrybutor i za jego sprawą biustonosze Pure Lime pomału pojawiają się w naszych sklepach. Z czterech modeli sportowców Pure Lime najszerszy zakres rozmiarów ma High Impact Compression Bra i jego to właśnie chciałabym Wam przedstawić.
Pure Lime – High Impact Compression Bra, rozmiar: 36G, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: B-GG (brytyjskie), obwody: 28-44, cena: np. 204,98 zł w sklepie Ebras]
Estetyka
Z dotychczas testowanych sportowców (Shock Absorber, Royce) „Kompresik” podoba mi się zdecydowanie najbardziej. Zdjęcia w sklepach są trochę mylące – wygląda jak sztywny pancerzyk, tymczasem to normalny, miękki stanik bez fiszbin.
Dobrym pomysłem projektanta jest jasnoszary szew łączący dolną część miseczek z górną, połączoną z ramiączkami, imitujący linię dekoltu. Zmniejsza on optycznie całość, likwidując wrażenie monolitu, jakim w nieunikniony sposób staje się spory biust w takim zabudowańcu o jednolitej barwie (kiedy wreszcie pojawią się szeroko-rozmiarówkowe sportowce we wzory?). Miła jest też gumowa aplikacja w dolnej części mostka – mam nadzieję, że nie odpadnie w praniu (tak się złożyło, że dotąd prałam ten biustonosz tylko ręcznie).
Wracając do zabudowania – Kompresik nie sięga po szyję, choć oczywiście wygląda z głębszych dekoltów. Tył jest mało dekoracyjny – prosty, szeroki pas z zapięciem na cztery haftki. Ramiączka można przepiąć na krzyż, dzięki czemu nie będą wystawały z koszulki – bokserki.
Szeroka gumowa taśma pod biustem przy skłonach, siadach itp. wywija się po jakimś czasie na zewnątrz, co może przeszkadzać estetkom, ale mnie nie razi. Dzianina, z której uszyta jest większość biustonosza, jest przyjemnie śliska w dotyku, a szycie jest bardzo staranne.
Dopasowanie
Wielkość miseczek, a raczej miejsca na biust (bo miseczki są tu słabiej wyodrębnione niż w stanikach na fiszbinach) mieści się moim zdaniem w normie, natomiast obwód trudno mi ocenić – skoro mniejszy wydawał się za ciasny, a większy okazuje się nieco za luźny. A może po prostu wpadłam w międzyrozmiar?
Kształt
Jestem pozytywnie zaskoczona swoim wyglądem w Kompresiku. Powoduje on co prawda spłaszczenie biustu, ale jest ono niewielkie i w przypadku sportowca – moim zdaniem – nieuniknione. Jego nazwa – Compression Bra – sugeruje, że został pomyślany jako biustonosz kompresyjny, czyli przyciskający piersi do klatki piersiowej. Spodziewałam się większego spłaszczania.
Stanik zbiera z boków umiarkowanie, czyli nieco gorzej od biustonoszy na fiszbinach, nie daje jednak wrażenia rozlania biustu po klatce piersiowej. Nosiłam go również jako zwykły, codzienny biustonosz i nie miałam żadnych zastrzeżeń do formy biustu pod ubraniem, choć oczywiście nie modeluje on biustu tak, jak np. usztywniane balkonetki. Podsumowując – jak na sportowca-bezfiszbinowca kształtuje zaskakująco dobrze.
Konstrukcja i podtrzymanie
Compression jest wyposażony w pewną ciekawostkę – cały bok miseczki i jej dół okala wszyte od wewnątrz wzmocnienie z cienkiej, miękkiej gąbki, które wg producenta redukuje ruch piersi na boki. Zapewne to jemu w pewnym stopniu zawdzięczamy zebranie biustu. Konstrukcyjnie trudno mi cokolwiek zarzucić Kompresikowi –miseczki ani boki nie sięgają zbyt wysoko, nie są też zbyt niskie.
Supportem jestem nieco zawiedziona. Od biustonosza, w którym miałabym biegać czy skakać, z moim ciężarem piersi, oczekiwałabym większej redukcji ich ruchu, zwłaszcza góra-dół. Żaden sportowiec jak dotąd nie dał mi stuprocentowego zadowolenia w tym względzie. Do Compression Bra można by odnieść te same zastrzeżenia, co do opisywanego wcześniej Royce’a – w moim odczuciu, jeśli ma się ciężki biust (moje 36G to niemal końcówka zakresu rozmiarów), podtrzymanie przy biegu jest trochę zbyt słabe. Za to do innych form ruchu, np. na siłownię, moim zdaniem świetnie się nadaje. Przypuszczam też, że lżejsze biusty oceniłyby go łaskawiej niż ja.
Jest pewien szczegół, któremu – być może – przypisać należy moje problemy z dopasowaniem obwodu i konieczność regulacji zapięcia. Otóż dzianina, z której zrobione są boki biustonosza, ma niewielki zakres elastyczności – gdy weźmiemy ją do ręki, dość łatwo naciągnąć ją do maksimum. Sytuacji nie poprawia guma, która ma wprawdzie większy zakres ściągania-rozciągania, ale nie trzyma mocniej od dzianiny. Mój dobór rozmiaru był kompromisem – w 34 maksymalnie naciągnięty obwód powodował dyskomfort, w 36 natomiast nie daje mi w pełni zadowalającego podtrzymania.
Moje prywatne badania nad sportowcami trwają jednak za krótko, bym mogła pouczać producentów – być może bardziej elastyczne dzianiny mają inne wady i wyeliminowanie takich kompromisów nie jest proste.
Wygoda
Compression Bra to bardzo komfortowy biustonosz. Mimo że od wewnątrz skóra ma styk ze szwami, są one całkowicie nieodczuwalne. Same miseczki są bezszwowe, więc najwrażliwsze miejsca mają zapewniony komfort nawet przy dłuższym ruchu. Poszerzone na ramionach i wyściełane gąbką ramiączka nie gniotą ani nie obcierają. Zapięcie na zwykłe haftki (bez żadnych dodatkowych rzepów) nie sprawia żadnych kłopotów przy zakładaniu ani zdejmowaniu.
Nie udało mi się Compression Bra spocić – ruszałam się zbyt mało intensywnie, a upał nie ułatwił mi sprawy tak, jak w przypadku Royce’a, który w dodatku jest bardziej zabudowany. Przypuszczam jednak, że materiał typu Coolmax, z którego jest zrobiony, powinien nieźle się sprawować.
Cena
Za Compression Bra w polskich sklepach zapłacić trzeba ponad 200 zł. Uważam, że jak na ładny i dobrze uszyty, ale nie idealny biustonosz sportowy jest to cena trochę zbyt wygórowana. Mam nadzieję, że dalszy rozwój wyżej wspomnianego rynku sportowców w naszym kraju sprawi, że pojawi się więcej tańszych opcji.
Podsumowanie
Compression Bra zakładam z przyjemnością, bo jest po prostu ładny. Myślę, że uroda ma wbrew pozorom niebagatelne znaczenie w przypadku biustonoszy sportowych, zwłaszcza dla takich osób, jak ja, nieszczególnie usportowionych 🙂 – dla których ruch jest sposobem na zachowanie zdrowia i poprawienie sylwetki. Świadomość, że w swoich sportowych szmatkach wyglądamy atrakcyjnie, jest przyjemna i mnie osobiście bardzo motywuje. Projektanci odzieży Pure Lime chyba też o tym wiedzą.
Życzyłabym sobie (i nam) jednak, żeby producent poszedł zarówno w kierunku polepszania własności podtrzymujących, jak i powiększenia zakresu rozmiarów. Dzięki temu marka Pure Lime mogłaby rzeczywiście stać się marką dla wszystkich kobiet, nie tylko tych „do GG”.
Patronat, promocja i konkurs
Akcję wspiera kilku partnerów, a wśród nich i Stanikomania, która zgodziła się zostać jednym z patronów medialnych 🙂 Pomyślałam, że warto w ten sposób zaznaczyć stanikomaniacką obecność w środowisku wysportowanych – to sposób na dodatkową promocję bloga, a także bra-fittingu i idei ochrony biustu w czasie ruchu.
Akcji towarzyszy konkurs „Kobiece Inspiracje”, w którym można wygrać model High Impact Compression Bra. W celu wzięcia udziału trzeba kupić dowolny biustonosz Pure Lime oraz wykonać pewne proste zadanie konkursowe – szczegóły na stronie konkursu. Potrwa on do końca stycznia. Życzę powodzenia! 🙂
Sportowy bra-fitting
Przy okazji doszłam do wniosku, że dobór biustonosza sportowego do naszych wymiarów i potrzeb nie jest wcale taką prostą sprawą – jak widać po moich próbach. Ciekawa jestem, jak radzicie sobie z tym Wy oraz bra-fitterki w naszych sklepach. Wszelkie spostrzeżenia mile widziane 🙂
Podobno każdy człowiek potrzebuje w szafie i w życiu białego T-shirta, a przynajmniej białej bluzki…
Przedstawiam wam rzecz należącą jednocześnie do dwóch światów: świata bezpretensjonalnej, gładkiej bawełny elastycznych topów i…
W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…
Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…
Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…
Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…
Komentarze
Przydałby mi się taki pancernik ;) Nie mam jeszcze ani jednego, głównie ze względu na wysoką cenę. Ale może się w końcu skuszę ;) Takie recenzje zawsze mi przypominają o konieczności posiadania sportowca i o tym, że one naprawdę są w polskich sklepach :P
Mierzyłam kilka Pure Lime'ów i jestem rozczarowana. Bardzo kiepsko trzymają (rozmiar 65DD), materiał miseczek przypomina rajstopy 50 DEN. W moim rozmiarze świetnie trzyma Shock Absorber Max Sports, dosłownie przymurowuje biust do klatki piersiowej. Do tego był znacznie tańszy od Pure Lime'ów. Rozczarowuje także rozmiarówka - chciałabym sobie kupić jakiś mniej zabudowany stanik sportowy, bo mój Shock to jednak jest stanik z golfem, do fitnessu na przykład aż takie zabudowanie nie jest potrzebne - a Pure Lime'owy plunge jest tylko do miseczki C :/
z moich doświadczeń z bielizną sportową wynika, że wszystkie bezfiszbinowe sportowce to tylko mniej lub bardziej udane wersje topów i nie nadają się tak naprawdę dla średnich i dużych biustów. Jedynym modelem jak na razie, który się sprawdza bo:
unieruchamia biust,
jest trwały i dobrze uszyty,
traktuje piersi jako dwa oddzielne byty a nie spłaszczoną, zbitą masę i ma uzasadnioną cenę jest Aktiv Freya. Nie jest to bynajmniej żadna reklama produktu tylko refleksja poparta doświadczeniem i pracą z róznymi markami i przede wszystkim różnymi biustami :)
A dla mnie Freya Activ ma niestety za szerokie fiszbiny, czy tez moze zbyt gietkie i rozginajace sie fiszbiny - koncza mi sie doslownie na plecach /wnerw/. Obwod nie zanizony na 74 ciasne pod biustem 34 z miska G i rewelacyjnie to nie wyglada.
A mi się udało kupić jakiś czas temu na allegro różowego SHOCK ABSORBERA za około 70zł, rozmiar 32GG i jest idealny. Jest to mój pierwszy stanik sportowy, więc nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Po założeniu byłam zaskoczona, że mogę biegać, skakać i wykonywać wszystkie ruchy, a biust nawet nie drgnie! Idealnie trzyma się na miejscu, do tego ładnie wygląda i chociaż na początku wydawało mi się, że może być trochę za mały, to nic nie uwiera, nie przeszkadza. Pierwszy raz podczas biegania mogę zapomnieć o biuście i robić to, co lubię :)
http://www.naturalfigures.co.uk/media/catalog/product/s/h/shock-absorber-B109-light-Pink-.jpg
@jennygump, szanuję opinię, ale wydaje mi się, że bezfiszbinowce nie zasługują mimo wszystko na takie porównanie - w topie obawiałabym się nawet lekko podskoczyć, żeby nie dostać biustem w podbródek ;) Compressiona co prawda ciut skrytykowałam (od czego jak od czego, ale od sportowców oczekuję 200% przytwierdzenia biustu do klatki i jestem czepliwa), ale w porównaniu ze zwykłym topikiem to jednak niebo a ziemia.
Fiszbinowca-sportowca na razie żadnego nie mam, ale jakoś się ich obawiam - jestem wrażliwa na otarcia, zwłaszcza przy spoconej skórze (czasem nawet w zwykły upalny dzień fiszbiny mnie drażnią), poza tym w tych bezfiszbinowcach jest taaaak wygodnie... tego Compressiona na przykład aż mi szkoda ograniczać do stosowania sportowego i zdarza mi się w nim chodzić na co dzień.
Dla mnie oba modeli marki Freya w rozmiarze ze środka tabelki (no przecież 30 F/FF to nie jest ciężki, duży biust ;/) zupełnie się nie sprawdziły. W jednym modelu za nic nie mogłam sobie dobrać rozmiaru (chociaż noszę freję normalnie), w dodatku z moim dość szerokim rzostawem powodował zwój materiału pomiędzy piersiami (pierwszy raz w życiu widziałam na sobie coś takiego:P). Drugi model natomiast - mimo że rzeczywiście trzymał jak należy, na 71/94 było to 30F i myślę, że rozmiar się sprawdzał, dawał niezłe podtrzymanie (choć szczerzę mówiąc, zastanawiałam się, czy mocniejsze niż zwykła balkonetka, ale tu nie mogłam tego ocenić, bo niestety z balkonetkami jestem niekompatybilna ;) ), ale miał dwie wady : zabudowanie po bokach pancerne, bałam się, że będzie obcierał, a po drugie : rakiety. Wiadomo, że w tym rozmiarze każde spłaszczanie jest niezbyt miłe, bo zupełnie zmienia wygląd biustu, do których ejsteśmy przyzwyczajone na co dzień, ale z tym się jakoś pogodzę, chciałabym jednak zachować ładny ksztatł. Więc podziękowałam. Na plus : gładkość materiału, ładne wykonanie i cena jeszcze do zaakceptowania - w stacjonarnym sklepie kosztował 189 zł. No i to nie był jednak top, ale stanik. Dla mnie to na plus, bo ja chcę mieć sportowy stanik, i tak na stanik zakładam dłuższy top, nie chcę dubla ;)
Mam atpowe zapalenie skóry, więc Royce ze względu na rzepy odpadł.
Teraz chcę próbować z Shock Absorberem, ale właśnie z tym krojem bardziej stanikowym, a nie z topem.
Czy Pure Lime jest gdzieś dostępny w Warszawie? Poprzymierzać zawsze można.
W Warszawie Pure Lime na pewno jest w: Secret Hills, Li Parie i Heiko - tego sklepu wcześniej nie znałam, mieści się przy Grochowskiej 237, tu strona: http://www.heiko.com.pl/
Miałam okazję zmierzyć opisywany model i byłam... w sumie w szoku, że można wyprodukować coś takiego i nazwać to stanikiem sportowym. Biustonosz ten jest tak cienki, wiotki i delikatny, że w ogóle nie podtrzymywał mojego niedużego biustu. W kategorii sportowców to po prostu żenujące. Najbardziej podobny jest do ciążowo-karmnikowych wynalazków firmy na T rosnących razem z biustem. Efekt jo-jo gwarantowany. Przedmówczyni trafnie porównała materiał do rajstop - ja bym dała tylko niższą wartość DEN.
Shock Absorbery i Freya Active fiszbinowa dają dużo lepsze podtrzymanie - biust w nich jest co prawda spłaszczony, ale dzięki temu efekt bounce'u zredukowany do minimum.
A teraz HIT - po zgłoszeniu naszych uwag do dystrybutora powiedziano nam, że ten Compression jest specjalnie tak zaprojektowany, bo "stanik sportowy nie może unieruchamiać biustu, ponieważ więzadła w piersiach muszą pracować"!!!. Padłam...
A tos mnie/nas zastrzelila. Wiazadla musza pracowac, buhahahahahah /turla sie ze smiechu/