Kategorie: Brafitting

Miękkie czy usztywniane?

„Polećcie mi jakiś dobry model stanika, najlepiej usztywniany, bo tylko taki utrzyma mój duży biust” – odpowiedzi na podobne prośby, pojawiające się często na biustonoszowych forach, z reguły nakłaniają do rewizji „sztywnych poglądów” i rzucenie swych piersi w objęcia miękkich miseczek na fiszbinach. Wiele osób, zwłaszcza na początku, dziwi to zamiłowanie biuściastych doradczyń do miękkości, zwłaszcza że niektóre lubiane przez nas marki, na czele z Masquerade, obfitują przecież w usztywniane modele. W ramach kolejnego powrotu do podstaw postaram się wyjaśnić, jak to jest z tymi sztywniakami – jakie są ich wady, jakie zalety i kiedy spotkanie z nimi przyniesie nam najwięcej korzyści. Tym razem skupię się głównie na potrzebach większych biustów.

 


Na drodze do dopasowania

Na ogół odradza się staniki usztywniane osobom, które właśnie radykalnie zmieniają rozmiar (żargonowo mówiąc, przechodzą „stanikowe uświadomienie”). Dlaczego? Czy w ten sposób żądamy od przyszłych „wiernych” poświęcenia, polegającego na wyrzeczeniu się ulubionego rodzaju bielizny? 🙂 Zanim wyjaśnię, proponuję zastanowić się, dlaczego tak wiele kobiet wprost nie wyobraża sobie życia bez sztywnych miseczek.

 

Złudzenie podtrzymania

Osoby z większym biustem, którym trudno w przeciętnych sklepach dopasować odpowiednio głębokie miseczki, z reguły kupują rozmiary, w których miseczka jest zbyt mała (choć często największa z dostępnych), a obwód pod biustem – za luźny. W takiej sytuacji trudno o odpowiednie podtrzymanie biustu. Sztywne miseczki natomiast potrafią częściowo skompensować brak podtrzymania przez obwód i choć odrobinę podnieść piersi oraz utrzymać je w ryzach.

Dlatego kobieta z większym biustem, skonfrontowana z ofertą przeciętnego sklepu, dochodzi niekiedy do całkowicie usprawiedliwionego wniosku: jej biust najlepiej prezentuje się w „skorupkach”. Z jej doświadczenia wynika wyraźnie, że spośród dostępnych jej biustonoszy, te o miękkich miseczkach nie podtrzymują jej piersi wystarczająco, ani też nie nadają im ładnego kształtu. Podtrzymująco-modelujące właściwości sztywnej miseczki, w normalnych warunkach – zaleta, w warunkach złego dopasowania mogą co prawda częściowo ratować sytuację, ale jednocześnie maskują problem, oddalając od jego rozwiązania, którym jest właściwy rozmiar.

 

Narzucony kształt

Usztywniane miseczki, czy to uszyte z kawałków gąbki, czy to wymodelowane termicznie z twardego tworzywa, narzucają piersiom własny kształt. Są też całkowicie nieprzezroczyste. Nawet dotykając piersi w biustonoszu trudno stwierdzić, jak dokładnie układają się wewnątrz – czy w miseczce pozostają luzy, czy też, przeciwnie, piersi są nadmiernie ściśnięte. Klasyczny przypadek źle dopasowanego „sztywniaka” o za małych miseczkach przypomina dwie czapeczki zakrywające tylko szczyty piersi, podczas gdy reszta zostaje bezwzględnie zepchnięta – nie tylko w górę (to często efekt pożądany), ale i na boki czy poniżej obwodu. Nosicielki takich staników często w ogóle nie zauważają, że coś jest nie tak – w końcu na klatce piersiowej widnieją dwie wyraźne, sterczące kulki, więc w czym problem?

Dlatego osobom proszącym o porady dotyczące doboru nowego rozmiaru odradzam kupowanie na początek stanika usztywnianego, zwłaszcza jeśli przy pierwszych zakupach nie będzie towarzyszyła im fachowa bra-fitterka. Po prostu samodzielna ocena, czy dany rozmiar miseczki jest właściwy, jest trudniejsza przy staniku usztywnianym, niż przy staniku miękkim, gdzie wszystkie błędy widać jak na dłoni. Dopasowanie „sztywniaka” osobie zmieniającej rozmiar jest owszem, możliwe – ale trudne i obarczone sporym ryzykiem błędu.

 

Narzucony wymiar

Nieelastyczne, usztywniane miseczki, definiując kształt piersi, wymuszają także ich rozmiar. Jeśli ktoś przez długie lata nosi zbyt małe miseczki, zwłaszcza usztywniane, zdarza się, że piersi ulegają wręcz odkształceniu – powstają wyraźne granice między tą ich częścią, która mieściła się w miseczkach, a „odkrojoną” od nich resztą. Taki biust z reguły bez problemu wróci do normy, jeśli zaczniemy nosić właściwy rozmiar miseczki. I najlepiej zacząć wtedy od miseczek miękkich. Miękki stanik da ciału większą swobodę i pozwoli „wyemigrowanym” fragmentom piersi bez przeszkód wrócić na miejsce.

 

Pożądany efekt

Kiedy już wiemy, w jakim rozmiarze biustonosza czujemy się i wyglądamy najlepiej, nie ma żadnych przeszkód, by na nowo odkryć uroki usztywnianych miseczek. Ich zalety nie ulegają kwestii – dobrze unoszą biust, zbierają go skutecznie z boków, nadają ładny kształt – pod warunkiem, rzecz jasna, że są dobrze skrojone i pasują rozmiarowo. Zwłaszcza większe, cięższe i miększe biusty doceniają podtrzymujące właściwości sztywniaków – tam, gdzie miękki half-cup może sobie nie poradzić z podtrzymaniem i nadaniem ładnego kształtu, usztywniany może nam zapewnić upragniony efekt „jabłuszek w koszyczkach”. Także biustonosze typu plunge (do głębokich dekoltów) w wersji usztywnianej dają bardziej spektakularne efekty. Wreszcie – biustonosze bez ramiączek, czyli straplessy, to niemal w stu procentach biustonosze usztywniane.

Niestety, ku wielkiemu żalowi wielu biuściastych, rozmiary usztywnianych biustonoszy z reguły kończą się na miseczce brytyjskiej G (są wyjątki, jak strapless Panache – Evie, czy kusidełkowe modele Showgirl marki Curvy Kate, ale to kropla w morzu potrzeb). Niektóre z nas uciekają się do pewnej manipulacji i kupują szersze niż zwykle obwody, by zmieścić się w miseczkach upragnionego kusidełka. Ten wybieg, chleb powszedni wielu w epoce „przed-uświadomieniem”, wymaga jednak stosowania go z pełną świadomością ryzyka, jakie ze sobą niesie, jak gorsze podtrzymanie czy złe układanie się przymałych miseczek. Jeśli jednak bardzo zależy nam na efekcie – w pewnym zakresie rozmiarów manipulacja może się udać. Pytanie brzmi: kiedy producenci biustonoszy przestaną nas zmuszać do takich kompromisów?

 

Gładkość

Inną zaletą wielu usztywnianych biustonoszy, oprócz silnych właściwości podtrzymująco-modelujących, są gładkie miseczki. Nie mówimy tu oczywiście o koronkowych cudeńkach typu Masquerade, z których tylko nieliczne zapewniają gładkość pod przylegającym ubraniem. Najlepszym rozwiązaniem, jeśli zależy nam na niewidoczności biustonosza, są staniki modelowane termicznie. Usztywnienie dodatkowo maskuje brodawki piersi. Są kobiety, które przywykły do idealnie gładkich, bezszwowych staników i nie uznają innych – ja jednak uważam, że szkoda tak całkowicie odmawiać sobie koronek 🙂 Są jednak takie stroje i okazje, gdy bezszwowce są niezastąpione.

 

Podsumowanie

Warto mieć w swojej szafie kilka „sztywniaków” – nic nie da nam tak spektakularnego efektu, jak dobrze dobrany sztywny plunge, i nic nie zapewni takiej dyskrecji, jak bezszwowy t-shirt bra. Jeśli jednak jesteśmy niedoświadczone i właśnie zmieniamy rozmiar, samodzielne dobranie rozmiaru usztywnianego stanika nie będzie łatwe – dlatego często radzi się takim osobom, by zaczęły od biustonoszy miękkich.

[fotki: B-style, Brastop, So Chic!]

Komentarze

  • Bardzo fajna notka, ale skierowana pewnie bardziej do bardziej biuściastych koleżanek. Z moich bieliźnianych polowań zawsze wychodzę z usztywnianym biustonoszem, bo mimo przymierzenia parunastu, czy parudziesięciu miękkich staników, ani jeden nie robi mi ładnego kształtu, albo ma straszne luzy, marszczy się, itp. Nie wiem, czy po prostu nie dla mnie miękuski, czy to kwestia złego rozmiaru - chociaż, na przykład Emily próbowałam w różnych wersjach rozmiarowych i za każdym razem miałam wrażenie za dużego zabudowania. :/

  • Świetna notka ! JUYtro zamierzałam uzupełnić swoje stanikowe zasoby po schudnieciu i podejrzewam zeskusilabys sie na sztywniaka a teraz chyba jednak nie bede ryzykowac i poszukam mięczaka:)

  • Świetna notka, brakowało mi ostatnio takich bardziej edukacyjnych tekstów :) Ale fakt, to spojrzenie z biuściastego punktu widzenia. Warto by było skonfrontować je z punktem małobiuściastych, wśród których również bardzo powszechne jest noszenie skorupek, tyle że z innych powodów. Kiedy byłam chudziutką nastolatką, nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nosić cokolwiek innego niż naładowany gąbką puszapek, bo wydawało mi się, że tylko w nim będzie widać, że mam jakiś biust. Może goszcząca tu niedawno druga Autorka mogłaby kiedyś przedstawić to z tej drugiej strony ;)

  • Ja się przyznam, że sztywniaki bardzo lubię.
    Ale nie te termicznie formowane typu Fantasie Allure (chociaż był okres, gdy go bardzo lubiłam), tylko coś w stylu maskaradek czy halfów Fauve.
    Lubię je dlatego, że najczęściej są bardziej wycięte pod pachą, mają krótsze fiszbiny i są mniej zabudowane niż balkonetki. Po prostu ja je odczuwam jako bardziej wygodne :)

  • Ja tam usztywnianych nie bardzo, zwłaszcza że dobrze dobrany miękki daje sugestię jędrności biustu, a w przypadku skorupki jest wybór - albo całkowicie zabudowana i człowiek odstawia zbroję, albo halfcup czy inna balkonetka i grozi efektem "budyń w miseczce" :-) Oczywiście, wtedy niezabudowany miękki będzie prawdopodobnie jeszcze gorszy, ale da mniejszą różnicę na styku...

  • Świetna notka :) Mam nadzieję, że następna zostanie popełniona przez drugą autorkę, bo niedopasowane sztywniaki też robią krzywdę małobiuściastym, kto wie, czy nie większą.
    Tak jak Yaga, lubię sztywniaki za krótkie fiszbiny, bo wpadając w rejon GG+ wpadam w dżunglę wysokich fiszbin i balkonetek z zabudowaniem jak full-cupy.

  • A ja się trochę (tym razem) nie zgodzę. Sama biust mam no... nie wiem czy spory, chyba normalny, chociaż i tak w standardowych sklepach nie do ubrania (pani w Brassiere po dokładnym pomierzeniu mojej osoby uświadomiła mnie, że noszę rozmiar 60FF, a nie, jak twierdziły pani z Triumpha 75B).

    Celem artykułu, jak rozumiem, było p[przekonanie nas, by zaczynać od staników miękkich. Ok. Ale nie każdy może.Ja na ten przykład nie mogę, przymierzyłam chyba 15 miękkich staników, a w każdym z wyglądałam co najmniej niekorzystnie, z powodu kształtu moich piersi. Być może, gdy już dostatecznie długo ponoszę odpowiednio dobrany stanik, który podobno (mówię podobno, bo jeszcze nie miałam okazji zakupić sobie odpowiedniego stanika, jestem studentką i cena 160zł od zaraz jest dla mnie po prostu porażająca) ma mi piersi wymodelować, to może wówczas skuszę się, bo bardzo chciłabym się skusić, na taki fikuśny koronkowy staniczek.

    Tak więc, chciałabym w sumie wiedzieć, jak autorka odniesie się do mojej wizji. Od razu zaznaczam, że nie chcę być niemiła, ani nic, jedynie nie zgadzam się i wygłaszam swoją opinię, o! Nawet się uśmiechnę na zachętę :)

Ostatnie

Niezły flex! Recenzja biustonosza bez drutu Molke Flexi Size

Przedstawiam wam rzecz należącą jednocześnie do dwóch światów: świata bezpretensjonalnej, gładkiej bawełny elastycznych topów i…

13 godzin temu

Biustonosz bez fiszbin. Jak go oswoić? Poradnik dla poszukujących

W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…

2 miesiące temu

Podgrzejmy atmosferę! Lato w środku zimy na Salonie Bielizny – II

Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…

4 miesiące temu

Klasyk w prążek. Recenzja biustonosza Gorsenia Nela

Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…

6 miesięcy temu

Uwolnij się! Recenzja biustonosza Panache Sport Freedom

Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…

6 miesięcy temu

Gładki, ale z pazurem. Recenzja biustonosza KrisLine Simple Soft Pro Comfort

Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…

6 miesięcy temu