Kategorie: Rynek i moda

Modnie opierzone

Czas pojawiania się w sklepach nowych kolekcji to dobry moment do różnych porównań i skojarzeń. To, co oglądałyśmy pół roku temu w postaci wyrywkowych zapowiedzi, zaczyna układać się w pewną całość. W dodatku projekty bieliźniane okazują się częścią tej samej wielkiej układanki trendów, co cała reszta garderoby. Zauważyłam, że na podstawie zapowiedzi kolekcji bielizny mogłabym z niemal równym powodzeniem przewidywać, co będzie na mnie czekało w sklepach z ubraniami, jak i odwrotnie 🙂 Dotyczy to zwłaszcza kolorów i deseni, bo z fasonami sprawa jest bardziej złożona.

Barwna dojrzałość

Za przykład mogłaby służyć choćby wchodząca właśnie do sprzedaży kolekcja Ewy Michalak. Burgundy, granaty, fiolety… Te same barwy, które patrzą na nas od niedawna ze sklepowych wieszaków. Aby to zauważyć, nie trzeba nawet iść do sieciówek – w tym sezonie wystarczy zajrzeć do BiuBiu, sklepu z odzieżą projektowaną z uwzględnieniem rozmiaru biustu. Mogłoby się wydawać, że projektantki umówiły się, że biustonosze jednej będą pasowały do bluzek drugiej.

Ta kolorystyczna konsekwencja potęguje wrażenie, że obie marki ostatnio jakby dorosły. Innymi słowy, Ewa Michalak i BiuBiu to już nie marki „nieopierzone”, lecz porosłe w dojrzałe piórka 🙂 Czy to dobrze, że zaczynają zlewać się z modowym krajobrazem? To chyba temat na długą dyskusję.

Jak piórko

Tym razem jednak to nie kolory przykuły moją uwagę, a desenie. Uwielbiam niebanalne wzory i rzuciki, zarówno na odzieży, jak i bieliźnie. Zwykłe kropki czy paski zdecydowanie mi nie wystarczają 🙂 Pierzaste motywy i dodatki nie są co prawda wynalazkiem tego sezonu, ale mam wrażenie, że tej jesieni mamy do czynienia ze szczytem uptasienia.

Weźmy choćby Zarę, markę słynną z dość wiernego kopiowania wybiegowych trendów. Oto wybrane nadruki (dwie bluzki i jeden szalik):

A bielizna? Sashę marki Cleo oglądałyśmy już dawno przy okazji zapowiedzi Cleo na jesień. Model ten już pojawił się w sprzedaży i zapewne teraz dużo mocniej przyciąga uwagę, niż można się było tego spodziewać wiosną. Powód? Moda!

Sasha jest zgrabną balkonetką, która podobno rzeczywiście ładnie kształtuje i podnosi biust. Warto zwrócić uwagę na rozpiętość rozmiarów miseczek: D-J. Strefa rozmiarów G+ to zwykle strefa wielkich kompromisów i małego wyboru – jeszcze do niedawna moda właściwie jej nie dotyczyła. Na szczęście to się zmienia.

Drugi przykład, też z Panache, nie jest może dokładnie pierzasty, ale z piórkami się kojarzy. Kształt motywów nadrukowanych na modelu Fern przypomina mi piórka. Śliwkowa tonacja zaś wpisuje się w jesienne trendy.

Fern jeszcze bardziej imponuje rozmiarowo, bo dochodzi do miseczki K. Może uznacie go za nieco naciągany przykład pierzastości, ale trudno mi było się powstrzymać przed pokazaniem go tutaj… po prostu wygląda szalenie modnie z tymi fioletami i morskimi zieleniami 🙂 Czy ktoś ostatnio przypadkiem nie narzekał w komentarzach na niedostatek fioletów? 😉

Birds of a feather…

…flock together, czyli ciągnie swój do swego, a podobne przyciąga podobne. Skoro piórka, to i ptaszki – zajrzyjmy znowu do Zary (bluzki po lewej) oraz polskiego Solara (spódnica po prawej):

Ptaszki bywają, jak widać, zarówno barwnie upierzone, jak i potraktowane sylwetkowo. Taki właśnie oszczędny wzór znajdziemy na nowości marki Freya, modelu Ingrid. Zwróćcie też uwagę na ptasią ozdobę na mostku 🙂

Ingrid w wersji miękkiej półprzejrzystej balkonetki wystąpi w rozmiarach miseczek D-GG, a w wersji usztywnianej half-cupowej – B-G. Ptasim nadrukiem możemy nacieszyć się jeszcze bardziej, nabywając coś z kompletu Ingrid marki Freya Lounge. Ptasia będzie koszulka oraz spodnie piżamowe.

I jeszcze jedna ptasia ciekawostka – w sumie dość niedawno odkryłam, że kolekcje sezonowe inspirowane najnowszymi trendami to również zjawisko dotyczące… lakierów do paznokci. Birds of a feather – tak nazywa się najnowsza kolekcja marki Orly. Ciemna śliwka to Fowl Play, szmaragdowa zieleń – Lucky Duck. Właściwie mogłybyśmy spokojnie zacząć dobierać manicure do bielizny.

Nadruk kontra koronka

Zapewne dałoby się znaleźć więcej przykładów przenikania trendów ze świata odzieży i odwrotnie. W przypadku wzorów tkanin i dzianin zjawisko to jest spowodowane między innymi tym, że te same wzory, a nawet te same materiały, które pojawiają się na rynku w danym sezonie, bywają wykorzystywane zarówno do szycia ubrań, jak i bielizny.

Szkoda jednak, że nadruki są w bieliźnie mniej popularne, a jeśli już się je wykorzystuje – często ustępują urozmaiceniem i urodą tym odzieżowym. W polskich markach D+ nadruki występują rzadko – widuję je właściwie tylko u Ewy Michalak i w firmie Comexim (poniżej co prawda nie ptasi, ale „kurzostopkowy” model Jacqueline 🙂

Wzorzyste biustonosze to raczej domena marek młodzieżowych i adresowanych do mniejszych biustów, takich jak Atlantic – „dorosłe” polskie firmy najczęściej pozostają przy tradycyjnych haftach i koronkach, a trendy widać głównie w kolorystyce.

Trendy i owędy

Niedawno dyskutowałyśmy na Lobby Biuściastych o tym, na ile zjawisko mody wpływa na nasze bieliźniane wybory. Wiele osób deklarowało, że bielizna funkcjonuje u nich niezależnie od odzieży i rzadko styl tego, co pod spodem, koresponduje z tym, co na wierzchu.

Wydaje mi się jednak, że często nie uświadamiamy sobie tego, na ile nasze wybory są manipulowane przez modowo-marketingową maszynę. Nieprzypadkowo zestawy konkretnych barw powielane są przez różne marki, zarówno odzieżowe, jak i bieliźniane, a nawet kosmetyczne. Z przyjemnością patrzymy na harmonijne zestawienia uśmiechające się do nas z wieszaków każdego sklepu i tym bardziej chcemy zobaczyć je w naszych szafach, skompletowane z różnych części garderoby. Planując zakup zielonej bluzki i spódniczki zawsze tym łaskawiej spoglądam na zielony biustonosz…

Wracając zaś do biustonoszy – chciałabym czasem, żeby bielizna w większym stopniu inspirowała się odzieżą. Dzięki temu stałaby się bardziej urozmaicona. W sumie to bardzo konserwatywny dział mody… Krótko mówiąc, nie obraziłabym się, gdyby kolorowe ptaki i motyle, podobne choćby do tych z bluzek i apaszek Zary, pojawiły się także na biustonoszach.

A Wy?

Komentarze

  • Byłabym stałą i wierną czytelniczką Lakieromanii :o) A wracając do staników - nie miałabym nic przeciwko większej kreatywności producentów staników. W mojej szafie na razie królują biele, czernie i fiolety, marzy mi się coś bardziej fantazyjnego.
    [Tak na marginesie - moda na ptasie wzorki (podobno) wzięła się od tej pani www3.images.coolspotters.com/photos/695873/kate-middleton-gallery.jpg którą (również podobno) wszystkie sklepy próbują ostatnio kopiować. Ale to tylko zasłyszane, więc może nieprawda, bo ja się za bardzo na tym nie znam]

  • W temacie manipulacji machiny "modowo-marketingowej", pozwolę sobie zacytować to, co pisałam w przytoczonym przez Ciebie wątku:

    Myślę, że moda wpływa na mnie o tyle, o ile działa na ludzi, którzy niespecjalnie się nią interesują: jeśli projektanci/producenci zaleją rynek dzikim różem, ten wszechobecny (na wystawach i na kobiecych ciałach) róż mi się przeje - i w kolejnym sezonie z radością powitam inny odcień. Ulegam więc przetasowaniom stylistycznym i kolorystycznym, wiem, że moja tęsknota za zielenią bywa podyktowana tym, że projektanci mi jej poskąpili (...)

    I mam wrażenie, że podobne stanowisko zajmuje sporo moich koleżanek. Niby się nie rozglądamy, niby mamy swoje indywidualne wymagania - ale raptem okazuje się, że w jednym sezonie wszystkie z radością witamy fiolet ;-)

  • Ptasie wzory, w przeciwieństwie do zwierzęcych bardzo mi się podobają. Dla mnie bielizna jest częścią odzieży i uwielbiam ją dopasować do koloru ubrań, jeśli nie mam jakiegoś koloru bielizny to często łączę ją z dodatkami, np. pomarańczowy stanik, torebka, kolczyki :). Lubię modę ale oczywiście nie podlegam jej ślepo ani co do koloru ani tym bardziej fasonu. Co do koloru to oczywiście musi mi się podobać ale moda ma choćby podświadomie na mnie wpływ. Najśmieszniejsze jest to, że często wybieram jakiś kolor, który dopiero wchodzi ( jak np. kobalt ze dwa sezony temu), szukam go wtedy namiętnie i z mizernym skutkiem, jak zaczyna "wylewać" się na ulice to często już mam w szafie upolowane wcześniej rzeczy, a kolor zaczyna mnie nudzić :).

  • kasico, serce mnie zabolało, że zabrakło tu mojego ulubionego stanika tego lata: Lily fantasie !!!! WE FLAMINGI :) Piękny stanik w stylu ratro z ukrytą wsród kwiatów flamingową niespodzianką :) w ogóle jeśli chodzi o zaskakujące wzory i nadruki to jednak Freye i czasami Fantasie wiodą prym ( że wspomnę tylko np Edith, pepitkową Lacey albo szaloną Nadine )

  • po za tym kobiety "kolorystycznie poszukujące" są jednak w alternatywie. Rozmawiałam niedawno z przedstawicielem handlowym jednej z polskich firm:
    - ale u Pani kolorowo - zagadnął
    - staram się - mówię z wdzięczną radością
    - bo wie Pani kolorową bieliznę sprzedaje się raczej w polnocnej Polsce a cała reszta to tylko białe, czarne i cieliste....
    p.s
    z polskich cudów tej jesienio zimy polecam Balor ewy bien, dla mnie zachwycający i zaskakujący przykład połączenia folkloru z subtelnością ( kasico może jakaś mała recenzyjka :)

  • Jennygump, który to ten Balor? Strona Ewy Bień (fatalna zresztą, jak większość stron producentów odzieży, nie rozumiem tej miłości do flasha) nie podaje nazw staników, w sklepie nie ma nic takiego.

  • @aksanti, dzięki - piękne te ptaszyska. Biustonosz, pas do pończoch, koszulka... W ogóle fajna ta marka Dirty Pretty Things. Niestety chyba do DD tylko.

    @jennygump, pamiętam o Lily we flamingi, ale postanowiłam skupić się na kolekcjach jesiennych w związku z poruszaniem tematu trendów :) Ale flamingi jak najbardziej doceniam! :)

    @ania_szyfoniera, po prostu jesteś trendsetterką. Rzeczy, które Ci się podobają, nie są jeszcze modne, ale takie się stają. Możesz uprzedzać trendy :)

    @butters, dzięki za głos w dyskusji trendowej :)

    Co do Lakieromanii zaś - czy wiecie, że istnieje wprost multum lakierowych blogów? Ja dopiero odkrywam ten świat :) Z polskich (a właściwie dwujęzycznych) np. fajny jest Spooky Nails http://www.spookynails.com/ , z anglojęzycznych - Scrangie http://www.scrangie.com/ , zresztą długo by wymieniać... Tutaj recenzja Scrangie z "ptasiej" kolekcji Orly, z doskonałymi zdjeciami: http://www.scrangie.com/2011/10/orly-birds-of-feather-collection-fall.html
    Na razie eksploruję temat dobierania manikiuru do bielizny i myślę, że ma potencjał ;)

    Wracajac do tematu ptasiego - jeśli czytają to sklepy, to bardzo proszę przyznać się, u kogo można zaopatrzyć się w ptaszki (włączając w to Lily we flamingi :)

Ostatnie

Biustonosz bez fiszbin. Jak go oswoić? Poradnik dla poszukujących

W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…

1 miesiąc temu

Podgrzejmy atmosferę! Lato w środku zimy na Salonie Bielizny – II

Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…

3 miesiące temu

Klasyk w prążek. Recenzja biustonosza Gorsenia Nela

Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…

5 miesięcy temu

Uwolnij się! Recenzja biustonosza Panache Sport Freedom

Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…

5 miesięcy temu

Gładki, ale z pazurem. Recenzja biustonosza KrisLine Simple Soft Pro Comfort

Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…

5 miesięcy temu

Zróbmy lemoniadę, czyli wiosna (i jesień) na Salonie Bielizny 2025

Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…

6 miesięcy temu