Prezentuję Wam wywiad z twórczyniami Akademii Brafittingu, Marią (Mahedą) Dastych i Agnieszką Sochą. Polecam wszystkim tym, które myślą o zdobywaniu bra-fitterskich (brafitterskich? 😉 szlifów, a także takim jak ja – ciekawskim, które zawsze zastanawiały się, jak to jest: uszczęśliwiać biusty i ich posiadaczki 🙂 Czy trudno się tego nauczyć? Czy łatwo jest potem uczyć innych?
Czy można powiedzieć, że w Polsce istnieje zawód: bra-fitterka?
Maria: Któryś z królów francuskich uważał, że nie może istnieć takie zwierzę, jak żyrafa. Kiedy mu tę żyrafę wreszcie pokazano, oznajmił: A nie mówiłem? Takie zwierzę nie może istnieć! Faktem jest, że bra-fitterka nie jest jeszcze wpisana na listę zawodów w Polsce, ale sądzę, że to kwestia dwóch-trzech lat – przy najbliższej aktualizacji listy zawodów ma zostać na nią wciągnięta. Gdy mówimy: jestem bra-fitterką, część osób dopytuje się: „To znaczy – gorseciarką?” „Staniki sprzedajesz?”. Oczywiście, bra-fitterka może również szyć czy sprzedawać bieliznę, ale clou tego zawodu to umiejętność dobierania staników kobietom.
Jak oceniacie: czy duże jest zapotrzebowanie na takie usługi? Czy bra-fitterka to zawód przyszłości?
Maria: Zapotrzebowanie jest ogromne! Kilka dni temu miałam przyjemność dobierania stanika młodej kobiecie mieszkającej na stałe w Anglii. Po dobraniu jej dwóch biustonoszy usłyszałam, że nikt jej nigdy nie pokazał, jak zakładać stanik, na co zwracać uwagę przy doborze bielizny. Nikt jej nie powiedział, że nie da się kupić stanika, który będzie jednakowo dobrze wyglądał pod wszystkimi rodzajami ubrań i że trzeba się zdecydować, jakie zadania, oprócz podstawowego zadania podtrzymania biustu, ma spełniać poszukiwany stanik. Dziewczyna była przekonana, że staniki o miękkich miseczkach, usztywnione jedynie fiszbinami, nie mają absolutnie żadnych szans na podtrzymanie biustu, bo we wszystkich stanikach, które mierzyła do tej pory, jej piersi w nich zwisały. Ku jej zdumieniu odpowiednio dobrany stanik z fiszbinami i miękką, koronkową miseczką, doskonale podniósł i ukształtował jej biust, przytrzymując go jednocześnie o wiele lepiej, niż noszone do tej pory staniki typu half-cup. Wydawałoby się, że dobór stanika to coś, co każda z nas robi od zawsze, że nikt lepiej od nas nie zna naszego biustu i nie da się odkryć ani dowiedzieć niczego nowego. Jednak praktyka mnie nauczyła, że kobiety przeważnie niewiele wiedzą o swoich biustach i nie sądzę, żeby ta sytuacja miała się szybko zmienić.
Jak obecnie wygląda nauka bra-fittingu? Do kogo skierowana jest oferta Akademii?
Maria: Zależy, co masz na myśli, mówiąc o bra-fitterkach. Wiele firm szkoli swoje własne bra-fitterki, które mają za zadanie dobierać klientkom bieliznę tych właśnie firm. Często, niestety, szkolenie takie polega na nauce dopasowywania jednego rozmiaru stanika możliwie największej liczbie kobiet (!). Często takie dziewczyny nie wiedzą nawet, jak przeliczać miseczki ani jakie są oznaki zbyt luźnego oraz zbyt ciasnego obwodu – czyli mówimy o podstawach, które dla każdej bra-fitterki powinny być tak oczywiste jak to, że po nocy jest dzień! Nie zapomnę, jak w jednym ze sklepów firmowych (litościwie pominę nazwę firmy) dziewczyna zmierzyła mnie pod biustem, dostała wynik 84, zmierzyła mnie następnie specjalną, firmową taśmą w biuście, dostała wynik 95E, i nie miała pojęcia, co z tym fantem zrobić! Chciała mi podać 95E, a na moją uwagę, że przecież pod biustem mam 84, więc obwód 95 chyba nie jest tym, który powinna mi podać, stwierdziła, że przypuszczalnie… zmierzyła mnie wcześniej pod biustem zbyt ciasno. Ta sama pani twierdziła, że podjeżdżający na plecach obwód jest oznaką tego, że obwód jest zbyt… ciasny! I to wszystko pod hasłem bra-fitting…
Rozumiem jednak, że pytanie dotyczyło głównie nowego pokolenia bra-fitterek, a nie bra-fitterek niektórych starych firm, usiłujących utrzymać swoją pozycję na rynku, opierając się na zyskującym coraz większą popularność haśle „bra-fitting”. Większość bra-fitterek jest samoukami. Wynika to z faktu, że nie było dotąd kursów, które uczyłyby trudnej sztuki doboru staników – ogólnych zasad, które obowiązują dla każdej firmy na świecie. Nie ma na świecie żadnych dłuższych kursów, które dawałyby solidne podstawy do tego, żeby móc się nazwać bra-fitterką, stąd pomysł utworzenia Akademii Brafittingu. W Wielkiej Brytanii dostępne są kursy jednodniowe, jednak wg mnie nie jest możliwe nauczenie nikogo tej umiejętności w tak krótkim czasie.
Czego Waszym zdaniem najbardziej brakuje naszym bra-fitterkom pod względem przygotowania do tego zawodu? Umiejętności, wiedzy, a może przede wszystkim praktyki? Jak sądzicie, co najtrudniej będzie Wam przekazać kursantkom?
Maria: Zacznijmy od tego, że nie wierzę, żeby były jakiekolwiek problemy z przekazaniem wiedzy kursantkom 🙂 Ze swojego doświadczenia widzę, że największym zaskoczeniem dla bra-fitterek jest ogromna różnorodność kobiecych biustów. Większość kobiet w Polsce nie widuje zbyt wielu kobiecych piersi, wyłączywszy te na zdjęciach w czasopismach, które często nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Bra-fitterka, jak każda rzemieślniczka, najwięcej umiejętności zdobywa wraz z praktyką. Najlepszymi bra-fitterkami są zatem przeważnie te, które na rynku pracują najdłużej, o ile posiadają odpowiednią wiedzę i robią z niej właściwy użytek. Jednak – jak w każdym rzemiośle – trafiają się prawdziwe talenty. Są panie, które sprawiają wrażenie, jakby urodziły się z umiejętnością podejścia do klientki i dobierania jej rozmiaru i fasonu stanika, a są i takie, które tego wszystkiego muszą się mozolnie uczyć. Stąd pomysł utworzenia dłuższego kursu, który da szanse każdej kobiecie wyjść w świat z pewnymi praktycznymi umiejętnościami.
Czy zajęcia w Akademii będziecie prowadziły jednocześnie, czy też podzielicie się tematami? Czy macie jakieś swoje ulubione dziedziny?
Maria: Zajęcia będą prowadzone zawsze przez jedną osobę. Być może czasem inny prowadzący weźmie w nich udział jako słuchacz 🙂 Agnieszka będzie prowadziła zajęcia ze specyfiki doboru staników na małe biusty, ja – na duże biusty. Przypadkowo akurat wyszło tak, że każda z nas zaprezentuje temat, który powinna świetnie znać z racji swojej budowy, ale nie znaczy to, że Agnieszka jest lepsza „z małych biustów”, a ja „z dużych” – po prostu trzeba było się jakoś podzielić. Każda z nas ma trochę inną znajomość marek – mamy różne doświadczenia i o ile Agnieszka nie byłaby w stanie odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących staników Panache czy Eveden, o tyle ja nie umiałabym opowiedzieć niczego bliższego o produktach Bestform czy Audelle. Krótkie zajęcia z ogólnej konstrukcji staników będzie prowadziła Ewa Michalak, poza tym wykładać będą także: doradca laktacyjny, psychoterapeuta, fizjolog/lekarz rehabilitacji.
A zajęcia praktyczne? Czyli eksperymenty na żywych biustach? 🙂 Na czym będą polegały?
Maria: Zajęcia praktyczne stanowią zasadniczą część programu [program do przeczytania na stronie internetowej – przyp.red.]. Chcemy, żeby każda z uczestniczek przymierzyła stanik każdej omawianej marki, pokazując się w nim koleżankom. Dzięki temu będziemy mogły przekazać informację o tym, jakie mogą być problemy z dobieraniem różnych fasonów, na co należy zwrócić uwagę przy dobieraniu, na jakie biusty najlepiej polecać każdy z modeli. Podpowiemy, jakie miseczki są jeszcze za małe, a jakie już za duże. Pokażemy na żywych organizmach, że nikt jeszcze nie wymyślił stanika, który pasuje wszystkim. Jednocześnie kursantki zdobędą wiedzę o markach, krojach, sposobie układania się na biustach, co jest nie do przecenienia.
Z jakiej bielizny będziecie korzystały podczas zajęć?
Maria: Na razie partnerstwo Akademii Bra-fittingu obiecali (w kolejności alfabetycznej) producenci bielizny: Comexim, Curvy Kate, Ewa Michalak, a także dystrybutorzy bielizny: b.style i SoChic! oraz oczywiście AlterID [firma dystrybucyjna prowadzona przez Agnieszkę]. Jak widać – zróżnicowanie jest ogromne. Wszyscy partnerzy rozumieją, że nie istnieje oddzielny bra-fitting dla każdej marki, ale dla wszystkich marek prowadzony jest jeden, uniwersalny bra-fitting. Głównym zadaniem jest taki dobór stanika kobiecie, żeby ta czuła się maksymalnie komfortowo, przy jednoczesnym doskonałym podtrzymaniu piersi. Pokażemy, że każda z marek ma swój niepowtarzalny charakter, swój krój, które są odpowiednie dla różnych biustów. Staniki są szyte w tak ogromnej różnorodności dlatego, że muszą spełniać przeróżne wymagania, jakie mają w stosunku do nich klientki. Niektóre z pań oczekują spłaszczenia i zmniejszenia piersi. Inne – wyeksponowania biustu. Kobiety oczekują różnych kształtów biustów, różnego rozstawu piersi. Odpowiedzią na te potrzeby są różne kroje bielizny oraz niekiedy różne marki.
Ponieważ nie dało się objąć tym kursem wszystkich marek ani wszystkich potrzeb kobiet, planujemy także uruchomienie kursu zaawansowanego, w trakcie którego omówimy kilka jeszcze innych firm, a którego tematyka obejmie m.in. dobór staniików sportowych i dobór staników paniom po mastektomii. No – ale to w przyszłym roku 🙂
W programie kursu znalazłam temat: trudny klient. Co to znaczy?
Maria: Zdarzają się klientki, które nie chcą współpracować z bra-fitterką. Pomijam fakt, kiedy kobieta nie życzy sobie pokazywać się obcej osobie w staniku czy też bez niego w przymierzalni – bo to jest kwestia indywidualna i wiadomo, że każda kobieta ma swój próg intymności. Jednak część kobiet przychodzi do bra-fitterki teoretycznie po pomoc, a tak naprawdę po to, żeby udowodnić nam, że jesteśmy głupie i na niczym się nie znamy, żeby wyładować na nas swoją frustrację. Z takimi agresywnymi klientkami też trzeba sobie poradzić, a nie jest to wcale łatwe, jeśli chcemy jednocześnie zachować się profesjonalnie. Bywa i tak, że przychodzi po dobór stanika kobieta, która ma potężne problemy psychiczne związane ze swoim biustem. Jeśli bra-fitterka potrafi – nawet w niewielkim stopniu – przekonać klientkę, że można myśleć o własnych piersiach w sposób przyjazny, jest to olbrzymia wartość dodana do procesu doboru bielizny.
Agnieszka: Trudny klient to taki, który chce i nie chce, czyli słynne „chciałabym, ale się boję”. To znaczy: proszę mi pomóc, ale: nie dotykać, nie patrzeć, nie oceniać. Nic nie zmieniać. Wyglądam fatalnie w swoim 85C, ale na pewno jest lepsze od tego ohydnego 70H z wielkimi miskami, które mogę sobie założyć na głowę, a poza tym ja wcale nie mam takich ogromnych piersi! Ma być kreska w dekolcie, nie zaakceptuję tych fałd na plecach, nie założę nic, co nie jest push-upem, co mi Pani opowiada, ja całe życie noszę 75C, za stara jestem na jakieś zmiany, do widzenia (trzaśnięcie drzwiami). Wbrew pozorom, do trudnych klientek należy wiele kobiet już „uświadomionych”, które wiedzą lepiej. Tkwią w założeniach bra-fittingu sprzed paru lat, nie śledząc rozwoju tej dziedziny i nie eksperymentując z nowymi markami, krojami. Okazują swoją wyższość, zwłaszcza nad świeżymi osobami w zawodzie. Cóż… trzeba poradzić sobie i w takich sytuacjach – postaramy się nauczyć tego nasze kursantki 🙂
Na czym będzie polegał egzamin? Czy łatwo będzie uzyskać certyfikat Akademii Bra-fittingu? Będzie z czego być dumnym?
Maria: Egzamin będzie polegał na doborze stanika klientce. Nie będzie to żadna z uczestniczek kursu, ale losowa osoba, która przyjdzie do sklepu. Każda kursantka będzie egzaminowana ze sposobu podejścia do klientki oraz oczywiście z wiedzy i umiejętności dobrania stanika. Po solidnym przygotowaniu w czasie kursu dla żadnej z uczestniczek nie będzie to stanowiło problemu, o ile poważnie podejdzie do tematu i naprawdę będzie starała się czegoś nauczyć, a nie tylko „odbębnić” obecność na zajęciach.
Kiedy startujecie i czy są jeszcze miejsca?
Kurs we Wrocławiu startuje we wrześniu, natomiast kurs w Warszawie – w październiku. Są jeszcze miejsca, zapraszamy na naszą stronę oraz profil na Facebooku!
Dziękuję Wam za rozmowę i życzę, by Wasze przedsięwzięcie rozwijało się, przysparzając fachowej kadry polskim sklepom z bielizną!
A Wy jak sądzicie, drogie Czytelniczki – czy bra-fitting to trudna czy łatwa sztuka? Czy szkoły takie, jak Akademia, sprawią, że niedługo źle dobrane biustonosze u Polek staną się tylko wspomnieniem? Może staniemy się najlepiej ostanikowanym krajem na świecie?
W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…
Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…
Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…
Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…
Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…
Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…
Komentarze
Super że powstała taka inicjatywa:) sama chętnie dla własnej satysfakcji wybrałabym się na taki kurs tylko... to przekracza znacznie moje obecne mozliwości finansowe:P
Dziewczyny,
Gratulacje i trzymam kciuki za rozwój.
Ściskam mocno
Mam nadzieję, że chętnych na kursy Akademii będzie więcej niż miejsc:) Powodzenia!
Jak zwykle fajny wywiad i super incjatywa, trzymam kciuki za dziewczyny :)
chętnie zweryfikowałabym swoją wiedzę na takim kursie, ale zwyczajnie mnie na niego nie stać :( ...
Podziwiam obie Panie za odwagę i zapał. Myślę, że z tych kursów powinny korzystać właścicielki i pracownice sklepów z bielizną, którym zależy nie tylko na zyskach, ale też na dobrej opinii wśród klientek (a przecież powszechnie przecież wiadomo, że jedna zadowolona klientka generuje trzy kolejne ;).
A brafitting? Cóż, zdania są podzielone według jednych jest to prościzna i przerost formy nad treścią (bo dopasować stanik, co za sztuka w końcu ;), według innych sposób na połączenie pasji z pracą, zaś kolejni twierdzą, że to uszczęśliwianie kobiet przez zagłębianie się w ich potrzeby oraz potrzeby ich biustów (http://www.facebook.com/notes/asia-shutoku-ry%C4%87ko/manifest-czym-jest-dla-mnie-bra-fitting-lub-co-ma-wsp%C3%B3lnego-bra-fitting-z-buddyz/10150355096774148) .
Akademii życzę, by ze stanikowymi grzechami Polek rozprawiła się raz na zawsze, za pomocą niezliczonych zastępów swych absolwentek, które, pełne zapału, z błyskiem w oku będą niosły kaganek biuściastej oświaty :)).
Cena grubo przesadzona. Widać, że Panie bardziej cenią sobie zyski niż możliwość podzielenia się swoją wiedzą z innymi. Szkoda.
Chciałabym uczestniczyć w zajęciach natomiast zwyczajnie mnie na to nie stać.
a co w tym złego, że cenią sobie zyski... kto powiedział, że ma to być działalność charytatywna... Obie dziewczyny na lobby i balkonetce chętnie i gratisowo dzielą się swoją wiedzą, ale już przygotowanie takich zajęć wymaga dużego wysiłku +plus wiedza, praktyka i talent - nie widzę powodu, żeby nie mogły sobie liczyć jak za zboże. Życzę powodzenia i całej rzeszy kursantek
Poza tym na Lobby ktoś to już policzył i wyszło chyba 45 zł za godzinę zajęć, czyli tyle, ile potrafią kosztować zwykłe korepetycje. A my tu mówimy o porządnym kursie, mogę się założyć, że tego typu warsztaty w tematach typu "Jak skutecznie sprzedać to i owo" albo "Jak rozmawiać z klientem" kosztują kilkakrotnie więcej.
bez przesady z ta ceną - wynajęcie sali w dużym mieście kosztuje, podobnie jak czas i materiały szkoleniowe. W wielu krajach za zdobywanie wiedzy się płaci. A jak ktoś coś wie/umie, to drogo to sprzedaje. To się nazywa "know how". Do Polski to chyba nie od końca dotarło ;)
Życzę powodzenia :)