Na pierwszy rzut oka Tango II to najzwyklejszy biustonosz na świecie. Większości z nas kojarzy się z jednokolorowym stanikiem z lekko przejrzystego stabilnego tiulu w hafcik z motywem liści. Mało wyszukany design rekompensują sezonowe wersje w kolorach odmiennych od tradycyjnej triady biel-beż-czerń, choć przyznam, że mimo to nigdy nie mogłam się do owych nieszczęsnych listków przekonać. Zaliczany przez producenta do „balconnette bras”, krojem nie przypomina ani klasycznego balkonika, ani full-cupa, i choć zabudowaniem bliski jest temu drugiemu, to jednak kształt, jaki nadaje biustowi jest inny (z reguły lepszy), niż w przeciętnym pełnomiseczkowcu.
W czym tkwi sekret Tanga II? Jego wierne wyznawczynie twierdzą, że w doskonałym podtrzymaniu biustu. Obwód klasycznego Tanga trzyma jak żelazo – jest mało rozciągliwy i trwały. Biustonosz ten uchodzi za ściśliwca, przez niektórych nawet zwany jest „okropnym ściskaczem” (tu mała dygresja: pamiętajmy o tym, że obwód stanika powinien być raczej ciasny. Ale nie za ciasny! Prawidłowo dobrane Tango, czy jakikolwiek inny biustonosz, powinien pozwolić nam oddychać). Dzięki temu nawet całkiem spore piersi tkwią w nim nieruchomo, uniesione na odpowiednią wysokość i przyzwoicie zebrane z boków. Nieco gorsza pod tym względem jest wersja plunge (do głębszych dekoltów), której Tango dorobiło się dwa czy trzy sezony temu – obniżony mostek sprawia, że biust jest podatniejszy na rozchodzenie się na boki. Nie zdecydowano się doprowadzić tej wersji do miseczki K, tak, jak uczyniono to z wersją podstawową.
Zakres rozmiarów Tanga II w wersji balconnette uchodzi wciąż za rekordowy wśród DD+ – obejmuje bowiem pełną tabelę rozmiarów od obwodu 28(60) po 40(90), od miseczki DD do K we wszystkich obwodach, a słyszy się, że ma sięgnąć miseczki KK. Wersja plunge obejmuje zakres 28-38, do miseczki H. Sprawia to, że po Tango sięga wiele kobiet nie znajdujących swojego rozmiaru w innych modelach. Kolejnym atutem jest cena – £24 (co przekłada się na okolice 120-130 PLN w polskich sklepach – czy naprawdę nie mogłoby być mniej?). Nie należy ona do wygórowanych, biorąc pod uwagę jakość i trwałość Tanga.
Wróćmy jednak do designu. Niektóre wersje kolorystyczne Tanga – np. wrzosowa, turkusowa (jade) czy najnowsza cukierkowo-różowa candy – sprawiają, że tradycyjne Tangowe listki prezentują się znośniej, jednak wciąż kusi mnie, by zadać pytanie – czy nie lepiej byłoby bez nich? To oczywiście rzecz gustu, bo zwolenniczek Tangowej liściastości jest całkiem sporo. Cieszy jednak, że od czasu do czasu wprowadza się, przynajmniej sezonowo, jakieś urozmaicenia zwykłego designu i odstępstwa od jednokolorowości, jak np. kwiaty w szytych w zeszłym roku dla Bravissimo Tango Floral czy kontrastowe listki, podobne trochę do piórek, na najnowszym czarno-białym Tango Two Tone.
Są i Tanga całkiem niewzorzyste, już bez rzymskiej dwójki w nazwie – mam na myśli Tango Pure oraz stworzone niedawno Tango Classic. Z dwóch wzorów zdecydowanie wolę Pure, które zamieszkało kiedyś w mojej szufladzie i gdyby nie zmiana rozmiaru, byłoby nadal jednym z moich ulubionych codziennych biustonoszy. Gładki, w czarnej wersji elegancki, prosty – jedynym urozmaiceniem jest interesująco karbowany brzeg ramiączek i miseczek. Podtrzymanie, jakie oferuje ten model, jest wprost sensacyjne – zdaje test skokowy nawet ze zsuniętymi z ramion ramiączkami.
Czy Tango ma wady? Oczywiście – wszystko zależy od punktu widzenia. Jest to model o stosunkowo szerokich miseczkach i fiszbinach, co daje się we znaki szczególnie użytkowniczkom węższych obwodów i większych rozmiarów miseczek, które, oprócz głębokości, wraz z rozmiarem bardzo mocno rosną wszerz. Niektórzy narzekają też na wysokie boczki tudzież miseczki zakrywające nieco zbyt dużą część dekoltu. Wiele zależy od budowy – wzrostu, wysokości stanu, szerokości klatki piersiowej i, rzecz jasna, wymiarów samego biustu. Muszę jednak powiedzieć, że mało widziałam naprawdę dobrze leżących Tang w obwodach poniżej 70 i miseczkach powyżej H – wydaje się, że te zakresy rozmiarowe nie są jeszcze dopracowane. Może się okazać, że i to z czasem się zmieni – w końcu niemal co roku notujemy jakieś innowacje w Panaszowej ofercie.
A Wy? Też macie swoje Tanga?
[Zdjęcia: Bellissima]
W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…
Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…
Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…
Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…
Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…
Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…
Komentarze
No ba, jak tu żyć bez Tanga! Pewnie, że mam:)
Zakupiłam je w Peachfield, w kolorze nefrytowym (jade), w rozmiarze 30H i uważam, że tak: leży dobrze, nie jest wcale super ciasny, fiszbiny nie są super szerokie , ALE: dlaczego, u diabła, ramiączka w G+ mają tak mały zakres regulacji??? Jestem dość średniego wzrostu (1,7m) i ramiączka są mi wciąż za długie, nawet na maksa ściągnięte. Nie wyobrażam sobie, jak mogą być OK na osoby niższego wzrostu.
Dlatego Tango moich marzeń ma pełną regulację ramiączek i gładką miskę z niehaftowanego tiuliku - listki odznaczają się pod każdą bluzką:/
O tak, test skokowy zdaje rewelacyjnie. Gdyby nie spłaszczanie biustu i wbijanie się w pachy byłby moim ideałem. Podobają mi się zwłaszcza wersje w nasyconych kolorach jak jade czy ciemnoczerwony. Ciągle sie łudzę, że znajdę odpowiednią dla siebie kombinację liczbowo-literkową albo jakiś odpowiednik Tanga dostosowany do moich okolic tabelkowych.
W moim odczuciu wadą jest nie tyle szerokość fiszbin, co ich rozciągliwość powodująca bułotwórcze spłaszczanie. To chyba jakiś paradoks, że podstawowe modele w ofercie dla biustów 32- G+ są dla nich zupełnie nieprzystosowane.
Czy tangowy materiał to naprawdę tiul? Bo ja zawsze myślałam, że tiul to coś cienkiego i przezroczystego. A Tango, które widziałam (czarne) zupełnie tego mojego wyobrażonego tiulu nie przypominało.
Właśnie niedawno się dorobiłam dwóch Pierwszych Tang i to chyba będą wreszcie moje pierwsze zdjęcia w Galerii - jak już się zbiorę i obfocę:).
Dla mnie Tango na dzień dzisiejszy jest prawie ideałem - w moim rozmiarze (30J/JJ) po prostu innego wyboru ze staników o tak cienkich ramiączkach i pozwalających na w miarę głęboki dekolt nie ma (koszulki na półtoracentymetrowych ramiączkach z H&M, które nie ukrywają 1/3 misek moich Frei, tu nie rażą, wystaje wyłącznie fragment stanika, czyli podpachowy minimalizator bułek ;)). Oczywiście, fiszbiny lądują na plecach i mam wrażenie, że mnie ten model spłaszcza i biust wygląda na mniejszy niż w rzeczywistości, co przy mojej wadze i wzroście pożądanym zjawiskiem nie jest. Ale zbiera wszystkie buły, trzyma je w ryzach, test skokowy przechodzi z palcem w nosie i gdyby nie to spłaszczenie przez spłyconą fiszbinami miskę, nie rozstawałabym się z nim ani na chwilę ;)
Taa.. Co najmniej jedno Tango w swoim życiu każda biuściasta musi mieć. Ja miałam swego czasu trzy, wszystkich się pozbyłam, więcej nie planuję. Nie mój styl, nie mój krój, nie moja szerokość fiszbin ;)
"Pierwszych" miało być z małej litery, bo to Tanga II, tylko pierwsze w moim wypadku (a raczej szufladzie).
Aha, z ciekawostek - jeżeli dziewczyny chcecie, by Tango przy dużych miskach i małych obwodach nie robiło wam zamachu na pachy i nie ucinało rąk, to należy mieć przynajmniej 180cm wzrostu ;). Jestem chyba jedną z nielicznych osób, którym mimo wysokiego zawieszenia biustu zabudowanie Tanga pod pachami nie przeszkadza :).
Przy rozmiarze 70G Tango II to jest fajny stanik, 70GG to pancerz, taki jak Tango Pure. Bardzo sobie cenię Tango classic plunge i Tango II plunge, żeby jeszcze były mniej zabudowane po bokach, byłyby idealne. I nie rozumiem, czemu plunge nie dochodzą do K, świetnie trzymają nawet mało jędrny biust.
jeszcze na swoje tango nie trafilam. niekompatybilne i zle lezace, a mierzylam chyba z 10 rozmiarow. trudno. plakac ni bede :)
ostatnio używam wyłącznie tang (przerobionych na karmniki) aktualnie mam trzy, mam 1,7m wzrostu i nie dziabią mnie pod pachami a rozmiar słuszny bo 75JJ a przymierzam się do 75K
Ja oczywiście też miałam Tango II w swojej kolekcji, ale z czasem odkryłam, że jednak we Freyach mi zdecydowanie wygodniej. Już nawet nie chodzi o design, ale bardziej o komfort. Trzeba przyznac, że trzymało rewelacyjnie, ale z biustem takim jak mój z powodzeniem radzą sobie inne staniki. A tak btw moja przyjacióka widziała wszystkie moje staniki (a mam Arabelke, Mitzy i inne cudeczka) i szczery zachwyt wywołało u niej tylko Tango II (białe), była nim oczarowana, do dzis nie rozumiem czemu...
to ja z drugiego końca tabelki, bo 60DD. Mam Tango Floral Plunge czerwony. Fason całkiem niezły dla małych piersi (przynajmniej moich), kolor cudowny, tylko haftowane kwiatki się mocno odznaczją dając "efekt kalafiora" pod bluzką (a raczej kalafiorka).