WRynek i moda

Nieustanne Tango

Panache Tango IIChyba każda biuściasta stanikomaniaczka słyszała o najpopularniejszym modelu marki Panache. Mowa, rzecz jasna, o Tango II. Większości chyba nasuwa się pytanie: dlaczego II? Czy było kiedyś Tango I? Na trop pierwszego Tanga zwanego „original” tudzież wieczorowej wersji Tango Glitz można trafić w dziale wyprzedaży Undercoverexperience, pełnym prawdziwych zabytków, jak Panache Heaven czy Salsa – jednak najczęściej zostały już tylko majtki bądź pojedyncze rozmiary biustonoszy. Ale to już przeszłość – teraźniejszość Tangowa prezentuje się dużo ciekawiej.

Na pierwszy rzut oka Tango II to najzwyklejszy biustonosz na świecie. Większości z nas kojarzy się z jednokolorowym stanikiem z lekko przejrzystego stabilnego tiulu w hafcik z motywem liści. Mało wyszukany design rekompensują sezonowe wersje w kolorach odmiennych od tradycyjnej triady biel-beż-czerń, choć przyznam, że mimo to nigdy nie mogłam się do owych nieszczęsnych listków przekonać. Zaliczany przez producenta do „balconnette bras”, krojem nie przypomina ani klasycznego balkonika, ani full-cupa, i choć zabudowaniem bliski jest temu drugiemu, to jednak kształt, jaki nadaje biustowi jest inny (z reguły lepszy), niż w przeciętnym pełnomiseczkowcu.

W czym tkwi sekret Tanga II? Jego wierne wyznawczynie twierdzą, że w doskonałym podtrzymaniu biustu. Obwód klasycznego Tanga trzyma jak żelazo – jest mało rozciągliwy i trwały. Biustonosz ten uchodzi za ściśliwca, przez niektórych nawet zwany jest „okropnym ściskaczem” (tu mała dygresja: pamiętajmy o tym, że obwód stanika powinien być raczej ciasny. Ale nie za ciasny! Prawidłowo dobrane Tango, czy jakikolwiek inny biustonosz, powinien pozwolić nam oddychać). Dzięki temu nawet całkiem spore piersi tkwią w nim nieruchomo, uniesione na odpowiednią wysokość i przyzwoicie zebrane z boków. Nieco gorsza pod tym względem jest wersja plunge (do głębszych dekoltów), której Tango dorobiło się dwa czy trzy sezony temu – obniżony mostek sprawia, że biust jest podatniejszy na rozchodzenie się na boki. Nie zdecydowano się doprowadzić tej wersji do miseczki K, tak, jak uczyniono to z wersją podstawową.

Zakres rozmiarów Tanga II w wersji balconnette uchodzi wciąż za rekordowy wśród DD+ – obejmuje bowiem pełną tabelę rozmiarów od obwodu 28(60) po 40(90), od miseczki DD do K we wszystkich obwodach, a słyszy się, że ma sięgnąć miseczki KK. Wersja plunge obejmuje zakres 28-38, do miseczki H. Sprawia to, że po Tango sięga wiele kobiet nie znajdujących swojego rozmiaru w innych modelach. Kolejnym atutem jest cena – £24 (co przekłada się na okolice 120-130 PLN w polskich sklepach – czy naprawdę nie mogłoby być mniej?). Nie należy ona do wygórowanych, biorąc pod uwagę jakość i trwałość Tanga.

Panache Tango Two Tone - plungePanache Tango II - kolor candy pink

Wróćmy jednak do designu. Niektóre wersje kolorystyczne Tanga – np. wrzosowa, turkusowa (jade) czy najnowsza cukierkowo-różowa candy – sprawiają, że tradycyjne Tangowe listki prezentują się znośniej, jednak wciąż kusi mnie, by zadać pytanie – czy nie lepiej byłoby bez nich? To oczywiście rzecz gustu, bo zwolenniczek Tangowej liściastości jest całkiem sporo. Cieszy jednak, że od czasu do czasu wprowadza się, przynajmniej sezonowo, jakieś urozmaicenia zwykłego designu i odstępstwa od jednokolorowości, jak np. kwiaty w szytych w zeszłym roku dla Bravissimo Tango Floral czy kontrastowe listki, podobne trochę do piórek, na najnowszym czarno-białym Tango Two Tone.

Są i Tanga całkiem niewzorzyste, już bez rzymskiej dwójki w nazwie – mam na myśli Tango Pure oraz stworzone niedawno Tango Classic. Z dwóch wzorów zdecydowanie wolę Pure, które zamieszkało kiedyś w mojej szufladzie i gdyby nie zmiana rozmiaru, byłoby nadal jednym z moich ulubionych codziennych biustonoszy. Gładki, w czarnej wersji elegancki, prosty – jedynym urozmaiceniem jest interesująco karbowany brzeg ramiączek i miseczek. Podtrzymanie, jakie oferuje ten model, jest wprost sensacyjne – zdaje test skokowy nawet ze zsuniętymi z ramion ramiączkami.

Czy Tango ma wady? Oczywiście – wszystko zależy od punktu widzenia. Jest to model o stosunkowo szerokich miseczkach i fiszbinach, co daje się we znaki szczególnie użytkowniczkom węższych obwodów i większych rozmiarów miseczek, które, oprócz głębokości, wraz z rozmiarem bardzo mocno rosną wszerz. Niektórzy narzekają też na wysokie boczki tudzież miseczki zakrywające nieco zbyt dużą część dekoltu. Wiele zależy od budowy – wzrostu, wysokości stanu, szerokości klatki piersiowej i, rzecz jasna, wymiarów samego biustu. Muszę jednak powiedzieć, że mało widziałam naprawdę dobrze leżących Tang w obwodach poniżej 70 i miseczkach powyżej H – wydaje się, że te zakresy rozmiarowe nie są jeszcze dopracowane. Może się okazać, że i to z czasem się zmieni – w końcu niemal co roku notujemy jakieś innowacje w Panaszowej ofercie.

A Wy? Też macie swoje Tanga?

[Zdjęcia: Bellissima]

Może ci się spodobać