Kategorie: Recenzje

Saskia – kwiat wieczoru

Kwiecistości wiosną nęcą szczególnie, jak widać po reakcjach na słoneczną, papuzią Summerkę. Tym razem jednak pokażę Wam kwiaty w zupełnie innym, wieczorowym wydaniu. Do tego bardzo oryginalnym. Jeszcze nigdy nie miałam do czynienia z kwiecistym haftem, który byłby… trójwymiarowy!

Polska firma Avocado już od lat specjalizuje się w biustonoszach na większe biusty (pamiętacie nasze rozmowy?). O Avocadkach krążyły różne opinie, zawsze jednak miały pewną liczbę zagorzałych fanek, zawsze też wyróżniały się pięknymi projektami, w których wykorzystywano oryginalne hafty oraz francuskie koronki. Mnie w Avocadowych haftach szczególnie urzekają właśnie kwiaty. Tiulowe kwiatki znajdziemy na mostkach i miseczkach różnych modeli, jak np. Annick czy Can Can, a ich szczególną obfitością wyróżnia się nasza dzisiejsza bohaterka, czyli

Avocado – Saskia, rozmiar: 80H [Rozmiary miseczek: C-K, obwody: 60-95 (dostępność poszczególnych miseczek w danych obwodach pokazano w tabeli na stronie produktu), cena: 229 zł]

 

Estetyka

Jak już wspomniałam, tym, co urzekło mnie w Saskii, są przepiękne tiulowe róże w postaci haftów z naszytymi aplikacjami. Biustonosz jest bardzo efektowny, podobnie jak majteczki (szorty), którym poświęcę osobny punkt. Nie bez powodu Saskia została swego czasu jedną z moich czarnych faworytek. Dzięki niej niniejszym zostaję fanką „trójwymiarowych kwiatów”, czyli aplikacji w bieliźnie. Poproszę o więcej takich motywów!

Drugą miłą oku zaletą jest ażur, w górnej części miseczek bardzo przejrzysty, w dolnej tylko trochę mniej. Jak dotąd żadna polska marka nie uraczyła mnie tak przezroczystym biustonoszem w moim rozmiarze. Avocado jest pierwsze.

Całość byłaby doskonała, gdyby nie pewne drobne niedociągnięcia. Ramiączka, obszyte w przedniej części srebrną satyną, są co prawda bardzo szerokie (22 mm), ale harmonizują z biustonoszem. W dotyku są jednak sztywne, twarde na brzegach, co psuje wrażenie luksusu.

Druga wada to zbyt wiotkie zapięcie, które po pewnym czasie noszenia naciąga się i odkształca: na pasku z haftkami pojawia się przewężenie, co nie wygląda ładnie. Spotykam się z tym przykrym efektem w tak wyraźnej formie po raz pierwszy. Moja rada dla firmy: zmieńcie zapięcia!

 

Dopasowanie

Trudna ocena. Podczas gdy rozmiar obwodu okazał się dość przewidywalny (z początku ta 80tka wydawała się raczej ciasna, z czasem dobiła do przyzwoitej przeciętnej), z miseczkami miałam problem. Właściwie nie udało mi się dopasować idealnego rozmiaru miseczek. Miseczki H w większości modeli Avocado są na mnie nieco za duże i zbyt zabudowane, G zaś wypadają za małe. Odnoszę wrażenie, że w systemie rozmiarów Avocado istnieje spora różnica między kolejnymi rozmiarami miseczek, a ja ze swoim biustem wpadam akurat w środek owej luki.

Saskia wypadła stosunkowo najlepiej pod tym względem spośród kilku modeli, które przymierzałam, bo luz w górnej części miseczek H jest niewielki. W innych koronki mocno odstawały. Miseczka niżej natomiast wiązała się z „bułkami” i za wąskimi fiszbinami. Nie jestem do końca pewna, czy winić należy duży odstęp międzyrozmiarowy, czy też konstrukcję.

Na szczęście obsługa warszawskiego butiku była bardzo cierpliwa i doskonale rozumiała moje rozmiarowe problemy. Zakup w sklepie internetowym zaś prawdopodobnie skończyłby się wymianą.

 

Kształt

Przypuszczam, że Saskia leżałaby lepiej na kimś o biuście bardziej lubiącym się z Avocadową rozmiarówką. W nieco za luźnych miseczkach mój biust nie jest tak dobrze podniesiony i zebrany z boków, jak bym chciała, i jak zapewne mógłby w lepiej dopasowanym rozmiarze. Jest natomiast ładnie zaokrąglony.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Saskia oferuje całkiem przyzwoicie podtrzymujący, szeroki pas obwodowy i tył z mocnej, lecz miłej w dotyku dzianiny. Są też moje ulubione fiszbiny boczne. Wydaje mi się, że gdyby nie wyżej wspomniane rozciągające się zapięcie, pas ten byłby ciaśniejszy i, co za tym idzie, podtrzymanie lepsze.

Miseczki są natomiast nieco zbyt zabudowane, sięgają za wysoko w stronę ramiączek, a boki mają wysokość akurat taką, żeby jeszcze nie uwierać w pachy. Być może gdybym nie wpadała uparcie w wyżej wspomnianą lukę rozmiarową, ocena byłaby bardzo dobra.

 

Wygoda

Saskia jest biustonoszem nieszkodliwym – żadnego uwierania fiszbin czy też drapania haftów. Twarde krawędzie ramiączek nie uwierają fizycznie podczas noszenia, jedynie „psychicznie” 🙂


Dyscyplina dodatkowa: do kompletu 🙂

Szorty Avocado Saskia to jedne z najbardziej udanych majtek do kompletu, z jakim się spotkałam. To niebanalne dzieło sztuki majtkarskiej sprawiło, że zaczęłam nawet rozważać założenie „Majtkomanii” 🙂

Doskonałym posunięciem konstruktora jest elastyczny, ażurowy panel górny, dzięki któremu majtki nie są bardzo niskie, ale zachowują lekkość optyczną. Ich złożona, wieloczęściowa konstrukcja nawiązuje do bieliźnianej tradycji, odchodząc jak najdalej od popularnego stylu gładkiej bielizny wyglądającej jak natryśnięta na ciało sprayem. Szwy, szwy to jest to! 🙂 Do tego znowu haftowane tiule i trójwymiarowe róże. Minusem szortów jest ich cena: 119 zł.

Nie mam pojęcia, czemu w sklepie internetowym pokazano jedynie zdjęcie fig, a szorty są widoczne tylko w postaci schematu. Takimi majtkami należy się chwalić!

 

Cena

Rozumiem, że głównym uzasadnieniem tak wysokiej ceny jest niebanalny haft, który zapewne nie jest tani. Nie narzekałabym, gdyby cała reszta Saskii dorównywała mu w poziomie luksusu. Tymczasem, gdyby nie uroda tiulowych róż, zamiast dwóch kokardek zostałaby jedna.

 

Podsumowanie

Saskia to jeden z najciekawszych biustonoszy, jakie znam, głównie ze względu na hafty. Dlatego wręcz złości mnie fakt, że ma jakieś wady 🙂 Myślę jednak, że takie szczegóły, jak ramiączka czy zapięcie nie są wcale trudne do poprawienia i że Avocado stać pod tym względem na znacznie więcej. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze niejedną okazję, by pochwalić również dopracowanie detali. Tymczasem tiulowe róże bardzo mnie cieszą i aż szkoda mi chować je pod bluzką…

Uwaga, promocja!

Firma Avocado oferuje stanikomaniaczkom 20% zniżki na Saskię – zarówno biustonosz, jak i majtki (jeśli ktoś skusi się na biustonosz, bardzo zachęcam do skompletowania całości, bo wygląda naprawdę efektownie). Promocja działa na hasło „STANIKOMANIA” do końca maja we wszystkich sklepach Avocado (Warszawa, Bracka 1 i Poznań, Piekary 16), w tym także w sklepie internetowym (należy wpisać hasło wielkimi literami w miejscu na kod rabatowy, a gdyby coś nie chciało działać – wpisać kod w odpowiedzi na maila potwierdzającego zamówienie, a wszystko zostanie Wam policzone 🙂

Komentarze

  • Nie jestem przekonana do standardów, wedle których przyznajesz oceny za cenę. Freya Summer - 199 złotych - 3 gwiazdki. Saskia - 229 zł - i byłaby jedna gwiazdka, gdyby nie te kwiaty, są dwie. Ba, nawet Savannah dostała trzy gwiazdki, a cena regularna - 259! Wydaje mi się, że stosunek poziom luksusu:cena jest DUŻO korzystniejszy dla Avocado i mam wrażenie, że ciągle jeszcze ciągnie się tutaj cień przeświadczenia, że polskim markom nie wolno żądać za wiele za stanik, a brytyjczyki są zagramaniczne i mogą sobie kosztować.
    Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, jak długo i zaciekle można by dyskutować o tym, ile to już za dużo za stanik i jakie kryteria stosować w ocenie w tej kategorii.

  • Ja swoją też zostawiłam (mimo marszczenia w dole misek), bo stanik bardzo mi się podoba.
    Ale na pewno bym go nie kupiła za regularną cenę - ale udało mi się trafić na promocję na facebooku. W związku z czym apel - Avocado, róbcie więcej promocji :D
    Aczkolwiek w porównaniu z polskimi cenami brytyjskich staników - jak jest w komentarzu powyżej - uważam, że Avocado ma znacznie lepszy stosunek ceny do jakości. 200 za Freyę Summer bym nie dała, ale za Avocado tak. A cena Fantasie w polskich sklepach typu 250 zeta to już dla mnie jakaś abstrakcja, bo Avocado na pewno ma lepsze materiały i lepiej się nosi.

  • Bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że wprowadziłaś krótką recenzję majtek.

  • A swoją drogą to już dawno nie przyglądałam się bliżej Avocado, a z tego co piszesz i pokazujesz, wygląda, że jest ciekawie.
    A co z kolorem? Jest taki jak na Twoich zdjęciach (z szarością) czy taki jak na zdjęciach producenta? (wpadający lekko w niebieski?). Kolorystyka z odcieniem wchodzącym leciutko w niebieski jakoś bardziej by mi się podobała :)

  • Jestem jedną z tych zdeklarowanych fanek Avocado i Saskia na zdjęciach oraz w realu podoba mi się ogromnie. Mniej natomiast, kiedy ją jednak przymierzyłam na Brackiej. I nie wynikało to z niedopasowania itp., lecz z pewnego przytłoczenia właśnie tymi kwiatami i ogólnym bogactwem zdobień - miałam wrażenie nadmiaru. Wolałam prostszą Daphne - choć czasem bogactwo uwielbiam, np. w modelu Creole (ale znów - jest to wtedy bogactwo jednorodnego, haftowego typu).
    Jeśli chodzi o ramiączka, to może faktycznie były one nieco twarde (z tego, co pamiętam z przymierzania), ale BARDZO spodobał mi się ich stalowy kolor. Uwielbiam taki zimny odcień i bardzo chciałabym mieć cały stanik w stalowości.
    Rozpiętość między rozmiarami - też czasami mam wrażenie, że jest spora i dość łatwo wpaść w lukę pomiędzy. Majtki wyglądają świetnie - dzięki za ich zdjęcie!
    Co do wygody zgadzam się w 100%, nie zniosłabym staników pięknych i w takiej cenie, które by mnie gdzieś uwierały (bywa tak w brytyjczykach, niestety); tu tego nie ma i jest to jeden z głównych powodów, dla których lubię Avocado.
    I jeszcze cena - faktycznie wysoka, ale jednak zgadzam się do pewnego stopnia z zarzutami we wcześniejszych komentarzach. Wiele modeli brytyjskich w regularnej cenie w polskich sklepach stacjonarnych oscyluje w tych granicach, podczas gdy materiały Avocado sprawiają wrażenie bardziej luksusowe i są milsze dla ciała.

  • @mszn, dotknęłaś mojego czułego punktu, a mianowicie Savannah :) Tego stanika będę bronić do upadłego, jest to jeden z moich absolutnych ulubieńców i trudno będzie go komukolwiek zdetronizować. Piękny, luksusowy, miękki... Nie zdziwiłabym się wcale, gdyby kosztował więcej. Wróćmy jednak do Saskii - przypominam, że recenzja dotyczy tego modelu, a nie całości obecnej oferty Avocado, bo tej jeszcze po prostu nie znam i mam nadzieję poznawać dalej - Saskia bynajmniej mnie nie zniechęciła :-) Mam do tej firmy olbrzymi sentyment i kibicuję jej, bo to właśnie u nich kupiłam sobie pierwszy stanik w rozmiarze zbliżonym do idealnego.

    Jeśli chodzi o standardy oceniania, to owszem, bywam niekonsekwentna - mianowicie, polskie firmy traktowałam jak dotąd trochę ulgowo. Większość z nich dopiero zaczyna poruszać się w DD-plusowym segmencie, a ich pierwsze osiągnięcia na tyle mnie cieszą, że nawet podświadomie pewnie staram się wyszukać jak najwięcej zalet. Na Avocado patrzę już trochę inaczej: jest to firma od początku wyspecjalizowana w większych biustach, mająca w tej dziedzinie już wieloletnie doświadczenie i choćby przez szacunek do tych osiągnięć staram się nie stawiać ocen na wyrost. Jak widać między innymi po Waszych komentarzach, Avocado jest znaczącym konkurentem dla bielizny brytyjskiej, i bardzo dobrze. Przymierzając ostatnio ich biustonosze miałam okazję na nowo przekonać się, że mają inne właściwości konstrukcyjne od typowego "brytyjczyka", m.in. generalnie węższe fiszbiny, co trafia w potrzeby dużej części klientek (w moje akurat mniej :)

    A wracając do Saskii, to cóż - uważam, co podkreśliłam w recenzji, że jej największym atutem jest fantastyczny haft i ogólne walory stylistyczne (oraz bajeczne majtki do kompletu). Poza tym jest to biustonosz średni - ani zły, ani wybitny, jeśli chodzi o wykończenia - w tej dziedzinie można by odrobinę poprawić, zwłaszcza jeśli ma się luksusowe ambicje :) Ramiączkom brakuje tej miękkości, do których przyzwyczaiły mnie staniki brytyjskie, jak Fantasie czy Fauve. A stanik to nie tylko front, ale i tył i różne detale.

    @pinupgirl_dg: mam nadzieję kontynuować. Pewnie nie we wszystkich modelach skuszę się na majtki, ale ogólnie zamierzam przyglądać się im wnikliwiej :)

    @maith: kolor nie wpada w niebieski - Saskia jest czarna. Satyna na ramiączkach jest stalowoszara, podobnie jak niektóre elementy haftu. Kwiatki są biało-kremowe ze złotawym beżem.

    @moon-land: ramiączka będę wychwalać przy okazji Soir de Paris :-) Bo o nim też będę pisać. Wręcz trudno uwierzyć, że te ramiączka zostały do niego doszyte przez tę samą firmę. Niebo a ziemia. Dlatego między innymi tutaj tak narzekałam na te dwucentymetrowe twarde taśmy. Dajcie mi w Saskii ramiączka jak w Soir, a będę piać peany :-) Co do ozdobności, to przepych haftów mnie tu akurat urzekł. Czegoś takiego nie ma w żadnej ze znanych mi marek typowo "dużobiustnych" - no może Fauve z brytyjskich jest porównywalna, pod względem nie tylko obfitości, ale i elegancji. Przeładowane hafty widziałam w wielu markach, także polskich, ale przepych połączony ze smakiem jest rzadko spotykany. Bardzo żałuję, że z Avocado nie mam Mimosy, która była niesamowicie strojna, i jednocześnie był to jeden z najpiękniejszych biustonoszy jakie w życiu widziałam... Creole jest piękny, ale za nic w świecie nie chciał na mnie dobrze leżeć :(

  • Jeszcze jedna uwaga na temat majtek, uprzedzając ewentualne pytania - one nie mają w środku nic białego - to, co widzicie na zdjęciu to kartki papieru, które włożyłam do środka po to, żeby było widać ich konstrukcję. Cały przód jest ażurowy, a tył z nieprzejrzystej miłęj w dotyku dzianiny (z wyłączeniem tego górnego pasa, który jest przejrzysty zarówno z przodu, jak i z tyłu).

  • O, porównanie do Fauve wydaje mi się trafne. Freya jest zdecydowanie prostsza, ale elegancja, staranność i bogactwo Fauve rzeczywiście kojarzyć się mogą z Avocado.

  • I modele Fauve pod względem wygody jest tak samo wygodne jak moje Avocado.
    W usztywnianym halfie Emmanuelle jeździłam na nartach i było bosko - zero obtarć, maksymalna wygoda, sportowe staniki niech się schowają ;)

  • O Creole jest moim favorytem w Avocado, jeśli chodzi o wygląd. Niestety, jak go mierzyłam, to miał baaardzo rozciagliwy obwód. Proszę powiedzcie, że dorobicie stabilniejszą Creole. Chociaż w bieli i czerni, gdzie można najłatwiej dobrać identyczny kolorystycznie a pewny materiał na tył... Biała Creole jest moim marzeniem od dawna. Z majteczkami podobnego typu jak tutaj :) Ale jak ją mierzyłam, to była przerażająco rozciągliwa, a teraz wygląda na wyprzedaną :(
    Osobiście uważam, że taki come back uwielbianych dawniej modeli/kolorów ale poprawionych, byłby super pomysłem :) I jeszcze z pasem do pończoch... :)

Ostatnie

Biustonosz bez fiszbin. Jak go oswoić? Poradnik dla poszukujących

W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…

4 tygodnie temu

Podgrzejmy atmosferę! Lato w środku zimy na Salonie Bielizny – II

Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…

3 miesiące temu

Klasyk w prążek. Recenzja biustonosza Gorsenia Nela

Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…

4 miesiące temu

Uwolnij się! Recenzja biustonosza Panache Sport Freedom

Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…

4 miesiące temu

Gładki, ale z pazurem. Recenzja biustonosza KrisLine Simple Soft Pro Comfort

Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…

5 miesięcy temu

Zróbmy lemoniadę, czyli wiosna (i jesień) na Salonie Bielizny 2025

Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…

5 miesięcy temu