Kategorie: Społeczność

Staniczki zgryźliwej tetryczki ;)

Wiele stanikomaniaczek, które mają za sobą rewolucję rozmiarową, nabiera poczucia misji. Namawiamy nasze mamy, siostry, kuzynki i przyjaciółki do porzucenia kompleksów „niewymiarowego biustu” i zabrania się do jego porządnego ostanikowania, roztaczając przed nimi wizję świetlanej przyszłości w biustonoszu idealnym. Proces stanikowania przekonanego już biustu prędzej czy później kończy się sukcesem, a przynajmniej – zmianą na lepsze. Często następuje wręcz zmiana jakości życia. Niestety! Nie oznacza to automatycznego przeniesienia się do biustowego raju, w którym staniki są wyłącznie śliczne, doskonale skrojone i przyjemne w dotyku. To zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.

Powiedzmy sobie otwarcie, drogie stanikomaniaczki: na świecie produkuje się tony złej bielizny! I to niezależnie od zakresu rozmiarów. To, co przykuwa oko w katalogach i budzi entuzjazm koneserów designu, w rzeczywistości nader często nie spełnia żadnej funkcji, poza zdobieniem i ewentualnie dostarczaniem nam masochistycznej przyjemności za pomocą drapiących koronek, wpijających się ramiączek i gniotących miseczek. Nieprawidłowy rozmiar to co prawda najczęstsza, ale nie jedyna przyczyna wszelkiego zła. Stanik przyjacielem kobiety – staramy się przekonywać – pod warunkiem, że będzie w dobrym rozmiarze. Pewne uproszczenia są niezbędne dla przekonania opornych umysłów tkwiących w schemacie A-D 70-90. Ale po nawróceniu w końcu jednak przychodzi czas na…

Dojrzałe wymagania

Te z nas, które już z wprawą poruszają się po rozmiarowym gąszczu, stają się coraz bardziej krytyczne.  Właścicielki G+-biustów właściwie od razu dostrzegają fatalne błędy konstrukcyjne, panoszące się w tym rejonie alfabetu. Rosną wymagania co do komfortu i jakości. Rynek dojrzewa, konsument też, i z rozentuzjazmowanych odkrywczyń Nowego Rozmiaru zamieniamy się w zdystansowane krytyczki. I bardzo dobrze! W końcu to my płacimy za poronione konstrukcje, drapiące szwy i rozciągliwe obwody. Nie wszystkie produkty cenionych przez nas firm, które wreszcie wpadły na to, by spróbować szyć staniki dla więcej niż 10% populacji, sprawują się idealnie. 

Sama z czasem coraz bardziej cenię komfort. Dobry rozmiar i ładny design coraz rzadziej odwraca moją uwagę od drapiącego ramiączka czy kłującego mostka. Oprócz dzielenia się zachwytami i misjonarskiego nawracania na dobrą stanikową drogę poprzez ogólne prezentowanie postawy staniko-pozytywnej, chciałoby się czasem powybrzydzać!

W związku z tym z dużą przyjemnością odnotowałam pojawienie się na scenie Wygodnych.

Wygodne

(a ściślej mówiąc Wygodne i niewygodne staniki – bo taki tytuł ma ten blog) to grupka zaprzyjaźnionych koneserek bielizny o wiele mówiących nickach, jak maruda czy wygodnetek, buszujących po sklepach sieciowych i realnych, a następnie opisujących swoje doświadczenia, ze szczególnym uwzględnieniem aspektu komfortu przymierzanych bądź zakupionych modeli.

Z brutalną szczerością i wdziękiem, stosując określenia typu „drapieżne ramiączka”, czy też „model «odpiłuję ci ręce»”, Wygodne dzielą się wrażeniami – i choć nie zawsze są to wrażenia negatywne, zamajaczyła mi przed oczami jakże kusząca wizja loży stanikowych szyderczyń 🙂

Że zacytuję:

Straszliwe przeszywane ramiączka charakterystyczne dla oferty Freyi. Mnie już nie wzrusza ich szerokość, szelkowatość czy grubość. Ale czemu one muszą być pikowane? Na dodatek ozdobione upiornymi pętelkami, które zwiększają tarcie? […] Pomacanie pętelek i powierzchni ramiączka daje wrażenie, jakby szyte to było ze sztucznego sznureczka (robiłam kiedyś z takiego makramę…)

Mocno powiedziane. 😉

To naprawdę fajne, że w sieci tworzą się mikrospołeczności ufających nawzajem swoim opiniom, wybrednych krytyków i krytyczek. Kończą się czasy, gdy krzyczałyśmy do producentów „błagamy, uszyjcie nam to w 65G” (teraz życzymy sobie 60J) czy też do sklepów: „sprowadźcie nam to cudo, choćby i za pół roku”. Coraz częściej słychać będzie głosy w rodzaju „nigdy więcej tego bubla”, że już nie wspomnę o milczącym głosowaniu portfelami.

Wracając do wygodnictwa – coraz bardziej kusi mnie pomysł zorganizowania, wzorem plebiscytu na Kusidełko, wyborów Rozpieszczacza Biustu, a może i anty-plebiscytu na Uwieracza Roku. Jak myślicie? Zachęcam też gorąco do podzielenia się tym, co Was najbardziej męczy, drażni i doprowadza do szału w Waszych dobrze dobranych rozmiarowo stanikach, pod kątem wygody ich użytkowania. 

Nadchodzi czas (bolesnej?) prawdy!

Komentarze

  • W tych ultra ścisłych, dobrze dopasowanych stanikach odciska mi się niestety cały kwiatowy wzorek na piersiach np. CK Emilly. Przed uswiadomieniem raczej nosiłam gładke siateczkowe staniki, bez dodatkowych koronek, wiec moge nie byc w pelni wiarygodna. OStatnio coraz bardziej lubię nosil Panache Harmony, bo jest miekki i nic mi sie nie odciska. To naprawde malo romantyczne, jak zdejmuje stanik a maz mowi: ojej, poodciskalo ci sie :D

  • Myślę, że anty-plebiscyt na Uwieracza Roku wzbudziłby nie mniejsze zainteresowanie niż plebiscyt Kusidełkowy ;)
    Jeden z moich pierwszych wypróbowanych staników w dobrym rozmiarze, była to Alexandria Wine Panache. Przecudnej urody, ale tak strasznie masakrowała mi mostek, że musiałam, z żalem się z nią rozstać. Od tamtej pory mam uraz do tej firmy i nawet nie przymierzałam nic więcej z ich oferty.
    Emlia Curvy Kate, a właściwie jej koronka okropnie mnie gryzła. Oddałam.
    Aragon beznadziejnie odstawał na miseczkach (mimo dobrego rozmiaru).
    Ruby Pink (Emilia) zostawiała bolesne siniaki w okolicy końcówek fiszbin...
    M&S Cerisio Silk od biedy noszę, choć by układał się jako, tako, musiałam sporo skrócić ramiączka...
    W każdym razie - nie ma stanika idealnego, choćby był dobrze dopasowany rozmiarowo. Niestety.

  • hmm troche dla mnie zbyt wulgarne miejscami. Pozatym czasem brakuje istotnych danych przy opisywaniu stanikow np. jeden stanik dziewczyny opisuja ze sie mechaci z czasem ale nie wspominaja czy byl prany przez nie w pralce czy w rekach. Wg mnie dziewczyny powinny popracowac nad systematycznosci w opisie stanikow.. mnie sie wydaje troche ze wpisy sa pisane bez wczesniejszego planu co w jakiej kolejnosci napisac. Osobiscie jestem przyzwyczajona do recenzji Stanikomaniaczki gdzie wszystko ma rece i nogi.

  • Pomysł z konkursem konkurencyjnym dla kusidełka jest świetny. Wystawisz Kris Line?:) Poza tym to notka świetna, nie wiedziałam o tym blogu, ale już go dodaję do ulubionych. Będę miała kolejne miejsce rozpusty:D

  • Bardzo dobry pomysł z tym nowym konkursem;) Dla mnie na tytuł uwieracza zasługuje Panache Harmony, który miałam na sobie 5 minut i czym prędzej się go pozbyłam, bo fiszbiny chciały zmasakrować mi mostek i poodcinać pachy. Każda inicjatywa w celu uświadomienia producentom, jakie produkują buble, jest szczytna- w końcu bez naszego biuściastego ruchu, nadal nosiłybyśmy 75B:)

  • kasico: w Twoim opisie wygladamy o wiele szlachetniej niz w rzeczywistosci :) Mam

    freulein: o, to, to. Kwiatki, kropeczki albo inny brzeg koronki. I tez pokochałam Harmony - cale podszyte i gładziutkie. Wreszcie coś, co na wstępie nie szkodzi i nie trzeba skory do tego przyzwyczajać...

    biedrona: no niestety, rozmiar nie mówi wszystkiego; dlatego ja sama wciąż nie bardzo mam odwagę kupować przez siec, jeżeli nie zmierzyłam danego stanika na żywo - zwroty do UK kosztują swoje.

    amijami: niestety, wiekszość piszących ma dość wybujałe charakterki i opisują temat dla nich - dosłownie - drażliwy. Nawet jeżeli dany wpis jest entuzjastyczny... Coz. Co do planu - to są wrażenia z noszenia. Czasem jest świetnie, czasem gryzie jeden maluśki detal, więc opis będzie dotyczył tego detalu właśnie.

    lukrecjabo: zapraszamy :)

  • Przepraszam, coś mi ucięło w trakcie edycji. Mam tylko nadzieję, że wpisy komuś pomogą w uniknięciu nieprzyjemności związanych z noszeniem (lub kosztów, ze zwracaniem) stanika szkodliwego.

  • Moje staniki przede wszystkim muszą być wygodne.
    Owszem, mam staniki na wyjście, na parę godzin itp., ale mam też takie, w których mogę przechodzić spokojnie cały dzień.

    Ale moim zdaniem wygoda rzecz względna - co dla jednej osoby jest wygodne, nie musi być takie dla innej.

    A za konkursem jestem!

  • Dla mnie największą do tej pory porażką jest różowa Eliza Panache (30g). Ten stanik mnie po prostu gryzie! Wszędzie! Czuję się w nim, jakbym miała na sobie włosienicę.
    Także o ile po odpancernieniu zaczyna przypominać te cudeńka z katalogu Bravissimo, to jednak jest dla mnie stanikiem pięciominutowym.

Ostatnie

Biustonosz bez fiszbin. Jak go oswoić? Poradnik dla poszukujących

W tym tekście chcę podzielić się z tobą swoim konkretnym, namacalnym doświadczeniem w oswajaniu miękkich…

4 tygodnie temu

Podgrzejmy atmosferę! Lato w środku zimy na Salonie Bielizny – II

Środek zimy to chyba dobry moment na odrobinę ciepłych kolorów. Zapraszam do kolejnego odcinka raportu…

3 miesiące temu

Klasyk w prążek. Recenzja biustonosza Gorsenia Nela

Biustonosz bez fiszbin wielu z nas kojarzy się głównie z beżem, rozstawiającą konstrukcją i „babcinym”…

4 miesiące temu

Uwolnij się! Recenzja biustonosza Panache Sport Freedom

Biustonosz sportowy - części z nas kojarzy się po prostu z miękkim topem albo biustonoszem…

4 miesiące temu

Gładki, ale z pazurem. Recenzja biustonosza KrisLine Simple Soft Pro Comfort

Przedstawiam Wam prawdziwego czarnego jednorożca polskiej sceny bieliźniarskiej. Gładki biustonosz z bezszwowymi miseczkami, do tego…

5 miesięcy temu

Zróbmy lemoniadę, czyli wiosna (i jesień) na Salonie Bielizny 2025

Atmosfera wyciszenia panowała w tym roku na targach Salon Bielizny w Łodzi. Mniejsza liczba wystawców…

5 miesięcy temu