WBrafitting

Bra-fitting w telefonie

Jak ustalamy swój rozmiar stanika? Dociekliwsze z nas nie poprzestają na metodzie chybił-trafił tudzież radach sprzedawczyń, lecz biorą sprawę w swoje ręce: chwytają centymetr krawiecki, dokonują pomiarów i zaglądają do tabel. Są jeszcze kalkulatory na stronach internetowych sklepów z bielizną, na które trafiamy, planując zakupy online. Rezultaty ich wyliczeń przypominają te wyczytane z tabelek – te z nas, które nie mieszczą się w tak zwanym typowym zakresie rozmiarów, najczęściej otrzymują informację w rodzaju „błędne dane”. Gorzej, gdy kalkulator podaje błędny wynik, np. miseczkę E zamiast prawidłowej G – bo E to największy rozmiar dostępny w sklepie…

Długo nie udało mi się trafić na godny uwagi kalkulator rozmiarów. Pierwszym wyjątkiem jest Elektroniczny bra-fitter, niezależna inicjatywa autorstwa the_mariski, testowany na forum Lobby Biuściastych. Strona bra-fittera (oprócz rewolucyjnego kalkulatora, stanowiącego milowy krok naprzód w stosunku do wszystkich poprzednich) ma tę ogromną zaletę, że oprócz suchego wyniku, który zwykle stanowi dla pytającej zaskoczenie, poszukująca biuściasta dowiaduje się, jak powinien leżeć właściwie dobrany biustonosz. Jasno określony cel pozwala na dalsze samodzielne poszukiwania, bez których łatwo wpaść w…

 

Pułapki zdalnego bra-fittingu.

Według mnie bowiem nie ulega kwestii, że dobranie właściwego rozmiaru stanika na podstawie dwóch obwodów, i to zmierzonych w nieznany sposób („ciasno pod biustem” dla każdego znaczy wszak co innego), jest obarczone olbrzymim ryzykiem błędu. Nie znaczy to jednak, że nie da się udzielić poszukiwaczce żadnej wskazówki – pytanie tylko, jak to zrobić, by nie sprowadzić jej na manowce, a wręcz przeciwnie – poprowadzić ku rozmiarowemu ideałowi?

Taki zdalny bra-fitting, uprawiany również na forum, opiera się na dialogu, w którym uzyskuje się dużo więcej informacji niż tylko wymiary. Aby jednak dialog się odbył, muszą spotkać się dwie osoby: poszukująca rady oraz tej rady udzielająca – a o to czasem trudno. Nie każdy wreszcie ma na dialog ochotę. Co prawda zawsze twierdzić będę, że prawdziwy bra-fitting to sprawa dla ludzi, nie automatów – automaty jednak mają niewątpliwe zalety, na przykład natychmiastowa dostępność.

 

Automat uświadamiający?

Przyznam, że od dawna zastanawiałam się, jak powinien wyglądać naprawdę użyteczny stanikowy kalkulator. Taki, który byłby czymś więcej niż tylko innym sposobem prezentacji tabelki rozmiarów. Przez długi czas wątpiłam, czy stworzenie użytecznego automatu tego typu jest w ogóle możliwe. Myślałam o narzędziu, które wskazywałoby osobie pytającej więcej niż jedną możliwość i dostarczałoby przy tym wskazówek, jak dokonać wyboru – w takiej formie, by osoba pytająca nie zignorowała ich. Mogłoby do tego podawać wyniki w różnych systemach rozmiarów i, rzecz jasna, zawierać wskazówki na temat prawidłowego mierzenia się. Taki kalkulator nie tyle udzielałby odpowiedzi, co zapraszał do wybrania jej.

I tu chciałabym przedstawić Wam kolejną inicjatywę powstałą w naszym kraju – kalkulator rozmiarów biustonoszy, będący aplikacją na popularny telefon iPhone (Stanikomania bardzo ładnie wygląda na jego ekranie ;-)). Nie ukrywam, że brałam pewien udział w jej powstawaniu – w charakterze głosu doradczego, jako, że na programowaniu się nie znam, a programiści nie zawsze znają się na bra-fittingu 🙂 Wynik tej współpracy, aplikacja Bra-Fitter, jest już dostępna w AppStorze.

 

Czym się różni Bra-Fitter

dla iPhone od przeciętnego kalkulatora rozmiarów? Po pierwsze, już na wejściu użytkowniczka (albo użytkownik) otrzymuje kilkuzdaniową wskazówkę, jak należy się zmierzyć w biuście i pod biustem. Kolejny etap to wybór dwóch wymiarów – liczb (w centymetrach bądź calach – do wyboru) i systemu rozmiarów, w jakim ma zostać podany wynik (UK, US, EU, FR albo AU) – to wszystko na wygodnych iPhone’owych suwaczkach.

Wynik prezentowany jest w formie podświetlonych pól w tabeli rozmiarów, zbudowanej podobnie, jak np. znana nam tabela rozmiarów brytyjskich – i, zgodnie z założeniami, obejmuje więcej niż jeden rozmiar. Najsilniej rekomendowany rozmiar „centralny” jest zaznaczony najciemniejszym odcieniem różu, a pozostałe występują w różnych jego natężeniach, w zależności od „stopnia prawdopodobieństwa”.

Drugi możliwy widok to też pokratkowana płaszczyzna, lecz zmodyfikowana względem tabeli w taki sposób, że grupa rekomendowanych rozmiarów jest bardziej skupiona i daje się wyróżnić podświetleniem w kształcie koła. Podświetlenie daje się przesuwać, co pozwala odczytać inny zestaw zbliżonych rozmiarów, np. jeśli uznamy, że nasz rozmiar główny jest inny od wyliczonego przez kalkulator. Trzeci typ prezentacji wyników to kilkuzdaniowy tekst, z którego dowiadujemy się, w jakich przypadkach warto wypróbować który z rekomendowanych rozmiarów (np. „Jeśli obwód podjeżdża do góry na plecach bądź nie daje twoim piersiom odpowiedniego podtrzymania, spróbuj rozmiaru X”). Testy są po angielsku – aplikacja jest kierowana na ogólnoświatowy rynek.

 

Obwody z umiarem

Jeśli chodzi o sposób wyliczania rozmiaru, przyjęto postulowane przeze mnie umiarkowane zaniżanie obwodu. Na przykład: dla wymiaru 80 pod biustem Bra-Fitter poleci rozmiar główny w obwodzie 75, zaś dla 67 – 65 (osoby szczuplejsze powinny wszak ostrożniej traktować zaniżanie obwodu). Sądzę bowiem, że wychodzenie od radykalniejszego zaniżenia grozi przesadą, a zestaw rozmiarów pobocznych i tak podpowiada możliwe ruchy zarówno w dół, jak i w górę. Istnieje także możliwość całkowitego przełączenia Bra-Fittera w tryb zbliżony do tradycyjnych tabelek, rekomendujących 80-tkom rozmiar 80 (cóż – może kiedyś doczekamy się od producentów realnych obwodów – wtedy tryb ten będzie jak znalazł :-).

Obecna postać Bra-Fittera nie jest, rzecz jasna, ostatnim słowem jego autorów. Na pewno kilka rzeczy wymaga jeszcze dopracowania, poczynając od systemu amerykańskiego (obecnie w miseczkach powyżej D nazewnictwo miseczek jest zbliżone do brytyjskiego, stosowanego tam w przypadku importowanej bielizny). Być może w kolejnej wersji programu zwiększy się liczba rekomendowanych rozmiarów czy inaczej zostanie rozłożona ich „ważność”. Ewentualne zmiany zależeć będą także od uwag i pomysłów użytkowniczek – jeśli któraś z Was skusi się na Bra-Fittera, zapraszam do przyczyniania się do udoskonalenia najlepszego mobilnego kalkulatora rozmiarów stanika 🙂 (aplikacja w mikołajkowej promocji kosztuje jednego dolara).

 

Przecież znam swój rozmiar

Od początku nasuwa się pytanie: po co w kieszeni „uświadomionej biuściastej” (czyli takiej, która Zna Swój Rozmiar) aplikacja licząca rozmiar stanika? Sama pobrałabym ją zapewne z czystej ciekawości, tak jak uczyniłam z innymi tego typu narzędziami na iPhone. Drugi, ciekawszy powód przyszedł mi do głowy podczas testowania apki. Niby przypadkowe pokazanie Bra-Fittera znajomej osobie (na przykład w ramach chwalenia się świeżutkim iPhonem 😉 może zaowocować tak zwaną rozmową uświadamiającą ;), a przynajmniej – zainteresowaniem naszej rozmówczyni tematem doboru stanika. To dobre rozwiązanie dla osób, które, tak jak ja (przyznaję bez bicia), nie przepadają za stanikowym agitowaniem znajomych, a jednak chciałyby w jakiś sposób nieść w lud kaganiec stanikowej oświaty.

Inny powód to poręczność – nie każda z nas ma w głowie albo w torebce tabelę rozmiarów, a zdarza się, że trzeba kogoś „zbrafittingować” niejako w locie 🙂

 

Punkt wyjścia

Na zakończenie podkreślę raz jeszcze coś, co staram się przekazać swoim blogowaniem o dobieraniu biustonoszy – żaden, nawet największy fachowiec, człowiek ani automat, nie dobierze nam stanika w sposób idealny. Każda z nas musi nauczyć się być swoją własną bra-fitterką. Od czegoś jednak trzeba zacząć – na przykład od konsultacji z fachowcem, a w braku takowego, od skorzystania z tabeli czy kalkulatora. Wynik jednak nie powinien być traktowany jak wyrocznia, lecz jako punkt wyjścia do dalszych poszukiwań.

W sumie taka właśnie idea przyświecała mobilnemu Bra-Fitterowi – skłonienie użytkowniczki do samodzielnego myślenia i wybierania na podstawie wstępnej podpowiedzi. Czy dzięki Bra-Fitterowi czy podobnym narzędziom ma szansę powiększyć się na świecie liczba dobrze ostanikowanych kobiet?

Jak myślicie?

Może ci się spodobać

70 komentarzy

  • maheda

    Tak, tak i jeszcze raz TAK 🙂
    Elektronicznych brafitterów powinno być jak najwięcej, żeby kobiety oswoiły się z myślą, że zmiana raptem 4 cm w obwodzie biustu to zmiana przeważnie dwóch miseczek, bo tej świadomości w społeczeństwie (światowym) zwyczajnie NIE MA.
    Wielkie brawa. Brafitter jest śliczny i baaardzo mi się podoba 🙂

    30 listopada 2009 at 09:44 Reply
  • michinko

    Też myślę, że im więcej takich inicjatyw tym lepiej 🙂 Aplikacja wygląda na bardzo przyjemną i przejrzystą. Szkoda, że nie mam iPhone’a 😀

    30 listopada 2009 at 10:33 Reply
  • aleksandromaniak

    akcja godna podziwu
    tylko kto ma iPhone’a?
    biznesmeni to raczej nie nasz target 😉

    30 listopada 2009 at 11:45 Reply
  • kasica_k

    Ja mam 🙂
    Kiedy to jest telefon dla kobiet, nie dla biznesmenów. No, tak w sumie, to dla wszystkich 🙂 Rzeczywiście w Polsce podobno mają je głównie firmy, na świecie jest inaczej.

    30 listopada 2009 at 11:55 Reply
  • mefistofelia

    a biznesłumeny też nie target?:)
    iphony są całkiem popularne pośród moich znajomych- studentów.
    wg mnie są średnio funkcjonalne. jeden problem jest taki, że ludzie unikają jak mogą płacenia za takie rzeczy jak aplikacje na komórkę (choć akurat apple’a nie podejrzewam o udostępnianie wielu rzeczy za darmo i pewnie trudno nie zapłacić jak chce się coś ściągnąć).

    30 listopada 2009 at 20:31 Reply
  • nieco8

    Ciekawe czy mój mąż zechce zainstalować tę aplikację na swoim telefonie:). Uważam, że pomysł prezentowania wyników w formie tabeli rozmiarów jest świetny i znacznie ułatwiłby kobietom zrozumienie zasad wyliczania i przeliczania rozmiarów.

    30 listopada 2009 at 20:52 Reply
  • kasica_k

    mefistofelia: pewno, że target 🙂 W sumie zdziwiłam się ciut, czytając w ostatnich dniach na forum i tu, że mało osób ma ajfona, bo z moich znajomych posiadaczy tegoż jest sporo (już starsi, nie studenci). I to właśnie kobiety bardzo go doceniają. A akurat aplikacji ajfonowych jest na tyle dużo i niektóre są na tyle fajne, że dla mnie bariera w postaci zapłacenia jednego czy nawet trzech dolarów właściwie jest pomijalna. Zresztą, są i darmowe 🙂

    nieco8, dokładnie taki cel przyświecał prezentacjom „tabelkowym” – żeby pokazać kobietom również pewien mechanizm, zaczynając od tego, że dany biust nie jest przypisany do jednego rozmiaru miseczki (bo w jednym obwodzie odpowiednie może być G, a w innym – FF, itd.) oraz, że nie ma jedynie słusznego rozmiaru dla danej kobiety.

    30 listopada 2009 at 22:12 Reply
  • mmm-mm

    Nie mam ajfona, bo strasznie duzo osob go ma i go nie kupilam:) Jak wybieralam sobie nokie to specjalnie wzielam taka, ktora ma ciemnoturkusowy cienki pasek dookola calego telefonu zamiast ciemnoczerwonego, bo wiekszosc osob bralo ta z czerwonym, sprzedawczyni nawet mowila, ze wszyscy biora ta z czerwonym. Nie mozna by takiego kalkulatora na inne telefony komorkowe zrobic? Nie znam sie na tym.

    1 grudnia 2009 at 01:49 Reply
  • joankb

    iPhone jest za drogi…
    Drogi jest sam z siebie, drogi jest „za złotówkę” z bardzo wysokim abonamentem. 150 zł, chyba? w Orange.
    Nie każdy chce kupować z rynku wtórnego, czy jakieś sprowadzane, przeważnie nie wiadomo skąd.
    Za drogi – i ta cena nie jest rekompensowana walorami użytkowymi (dla mnie, zaznaczam).
    W moim otoczeniu na razie iPhonów nie ma, przeważają Nokie, trochę biznesowych HTC i Blackberry.

    1 grudnia 2009 at 09:07 Reply
  • ptasia

    W temacie telefonu z artykułu: wielu z moich uczniów na nieco wyższych stanowiskach ma Iphony służbowe ;): korporacje kupiły hurtowo. Moje podejście do tych produktów Apple najlepiej podsumowuje to, jak je prywatnie nazywam: „szmajfon” i „szmajpod”. Taka winda (Windows), tylko przenośna. Przereklamowane, nachalnie promowane, przeładowane gadżetami, wymagające instalowania nie wiadomo ilu aplikacji, by obsługiwać z kompa (mówię o szmajpodzie). I of kors nie działa pod Linuksem, chyba, że zripowane. No, thank you.
    PS. Nie jestem aktywną alterglobalistką, ale są pewne produkty i ich producenci, które sprawiają, że gula mi skacze.

    1 grudnia 2009 at 09:29 Reply
  • renulec

    Nigdy (ciemnota;) nie ekscytowałam się know-how, więc szybciutko „zaguglałam” i dowiedziałam się, że iPhone to „telefon, iPod i urządzenie internetowe w jednym. To dostęp do tysięcy niesamowitych programów. To także całe mnóstwo rozwiązań technologicznych, o całe lata wyprzedzających swój czas”.

    No…to ja bym bardzo chciala mieć. I wyprzedzać:)
    A przynajmniej potestować. I brafittera ofkors od razu :))

    1 grudnia 2009 at 10:47 Reply
  • ania_klara

    Po licznych wypowiedziach na temat iphonów powróćmy do staników i mierzenia 🙂

    Bra-fitter na iphone, o którym mowa, jest bardzo łatwy w użyciu, podaje wymiary w przejrzysty sposób – szczególnie podobają mi się dwie z trzech metod, opisowa i tabelka z mniej lub bardziej różowymi polami. Nawet taka średniobiuściasta jak ja (za to czytająca wiernie stanikomanię od samego początku) rozumie od razu o co chodzi.
    Wydaje mi się, że zwłaszcza ta metoda opisowa jest przyjazna dla osób mało doświadczonych, takich, którym staramy się doradzić na szybko – nie jakieś suche wyliczenia, tylko proste, jasne zdania.
    No i ikonka jest urocza 🙂

    1 grudnia 2009 at 10:52 Reply
  • robmar

    Od strony producenta dodam, że kończymy właśnie nową wersję aplikacji (dla osób, które kupią wersję 1.0 aktualizacja będzie jak zawsze w AppStore darmowa). W nowej wersjii będzie:
    * zapamiętywanie swoich własnych poprawek w rozmiarze oddzielnie dla różnych producentów i typów stanika (z modyfikowalną listą producentów i typów),
    * nowa wersja numeracji amerykańskiej,
    * więcej opisów w aplikacji, dodany dział FAQ taki jak na WWW.

    1 grudnia 2009 at 15:11 Reply
  • yaga7

    Ja targetem ajfonowym na pewno nie jestem. Nawet w życiu go na oczy nie widziałam.
    Gadżetów komórkowych nie lubię, dla mnie komórka służy do telefonowania i fajnie jak ma odtwarzacz MP3. Nawet zdjęć nie musi robić 😛

    1 grudnia 2009 at 15:27 Reply
  • ola

    @ptasia: Apple działa na mnie identycznie! Jeśli coś kiedyś od nich kupię, to będzie koniec świata, taką jakąś mam do nich niechęć 😉

    Co do bra-fittera: pomysł całkiem, całkiem, aczkolwiek w Polsce większej popularności mu nie wróżę, gdyby był w „komórkowej” Javie (J2ME), to może…

    1 grudnia 2009 at 15:28 Reply
  • ciociazlarada

    Ptasia, widzę że nie jesteś sama. Od jabłecznych produktów trzymam się z daleka i mam ku temu jako konsument rozsądne powody.

    W moim otoczeniu (głównie stateczni doktorzy informatyki) jeden biedaczek ma IPhona. Biedaczek, bo jest ze swoim ukochanym gadżetem źródłem nieustannych żartów.

    1 grudnia 2009 at 16:11 Reply
  • pierwszalitera

    Najwięcej uprzedzeń do produktów firmy Apple mają zwykle osoby, które nigdy nie miały okazji z nich korzystać. Nigdy w życiu nie zamienię się już na pecetowego Windowsa. Cenię sobie Macka za intuitywność i łatwość obsługi, niezawodność i estetykę też. Nie muszę walczyć z niezidentyfikowanymi errorami i nie muszę być pasjonatem komputerowym, by dawać sobie z nim radę. Do iPhone’a miałam na początku sceptyczne podejście, bo u mnie komórka służy też tylko do telefonowania, ale jak zobaczyłam, co tym można, to zmieniłam zdanie. Najpóźniej, kiedy gubiąc się w czasie długiego spaceru gdzieś na prowincji przy pomocy iPhone’a ściągnęłam sobie błyskawicznie mapę terenu i znalazłam drogę do cywilizacji. Przydała mi się też możliwość wglądu do rozkładu jazdy pociągów, łącznie z wiadomością o spóźnieniach i nie musiałam denerwować się na mokrym przystanku. Takie malutkie, prościutkie w obsłudze udogodnienia, ale cieszą. Na Zachodzie iPhone jest bardzo popularny, bardzo wiele osób go posiada i sobie chwali, chyba coś w tym musi być, bo nie jest to tu obiekt prestiżu. Applikację z bra-fitterem uważam za super gadżet i świetne uzupełnienie. W końcu na wszystko jest jakiś App. 😉

    1 grudnia 2009 at 16:25 Reply
  • ametyst89

    A ja nie lubię iPhonów z jednego głównego powodu. Nie lubię dotykowych wyświetlaczy ;] Miałam nieraz okazję korzystania z tego „cacka”, ale totalnie mnie do siebie nie przekonuje. Mogę mieć połowę dotykowego panelu, ale nigdy nie klawiaturę i chociaż na ogół lubię nowinki techniczne oraz szybko się przyzwyczajam, to jest to jeden z tych gadżetów, do których nie odczuwam żadnego pociągu 😉 A rozkład pociągów, autobusów i mapy, mam w swoim zwykłym mobajlu 🙂

    1 grudnia 2009 at 16:56 Reply
  • kindafunny

    mnie denerwuje to, ze ekran dotykowy tak się brudzi… i to bardzo widać, nawet jeżeli będzie się go przecierało kilka razy dziennie, to przecież i tak po jednym dotknięciu widać już odciski palców. Ten ajfon leżący na mai, ze zdjęcia, też ma upaćkany ekran.
    O ja biedna nieszczęśliwa, nie mam się czym w życiu przejmować ;D

    1 grudnia 2009 at 17:34 Reply
  • kuraiko

    nikt z moich znajomych nie ma iPhone, ja nie będę miała (zawsze dostaję komórkę po kimś), raz widziałam „na żywo” 😉
    szkoda, że to nie jest aplikacja bardziej dostępna 🙁

    1 grudnia 2009 at 17:36 Reply
  • pierwszalitera

    Ha, ha, ha, brudzący się ekran jest problemem? No to pomyślcie, że ten cały, za przeproszeniem syf, zbiera wam się na klawiaturze, której wcale nie daje się tak łatwo czyścić, jak gładziutką powierzchnię iPhone’a.
    @ametyst89: Ja nie wiem, co to jest mobajl, ale zapewniam cię, że Apps na iPhone’ie to sama frajda. 🙂

    1 grudnia 2009 at 18:03 Reply
  • joankb

    Sie ni ma o co spierać…
    Aplikacji na różne telefony jest multum, każdy używa i telefonu i aplikacji jak mu wygodniej. Jak brafitter będzie strzałem w dziesiątkę to na javę ktoś popełni.
    A dyskusje o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad… nikogo i tak nie przekonają.

    1 grudnia 2009 at 18:32 Reply
  • dadaczka

    łał. A to się technika wkradła w nasze biusty! Gratuluję twórcom, żałuję, ze nie uzywam iphona ale maniakalnie jestem przywiązana do nokii, bo nie chce mi się uczyć obsługi innych. Gdyby tu zajrzał jakiś spec od nokii – a może by tak….?? Wiem, marzenia ściętej głowy 🙂

    1 grudnia 2009 at 18:39 Reply
  • ametyst89

    Się zgadzam z joankb.

    A na klawiaturze syf mi się nie zbiera, bo nie ma szczelin 😉

    1 grudnia 2009 at 19:28 Reply
  • mefistofelia

    @pierwszalitera
    „Najwięcej uprzedzeń do produktów firmy Apple mają zwykle osoby, które nigdy nie miały okazji z nich korzystać.”

    Zwykle tak jest z uprzedzeniami. Ja (i nie tylko ja) mam konkretne zastrzeżenia 😉
    Jak na przykład konieczność używania itunes/podróby itunes by ładować pliki na ipoda. Dla mnie to kompletnie niefunkcjonalny program, który ma zatrzęsienie funkcji, z których i tak nigdy nie skorzystam. Zupełnie niepotrzebna komplikacja. Kiepska bateria. Brak ładowarki w zestawie (jak ja kupowałam ipoda)- przecież to jawna polityka „zniechęcić klienta- kto inny sprzedaje produkty bez najpotrzebniejszych akcesoriów?
    W iphonie najbardziej boli mnie to, że smsy się samoodczytują na ekranie (jak dostaniesz smsa jego treść automatycznie się wyświetla)- jak dla mnie-pełna dyskwalifikacja. No i brak mmsów. Musiałabym się dłużej pobawić żeby znaleźć więcej.

    1 grudnia 2009 at 20:25 Reply
  • ciociazlarada

    Nie wiem czemu Pierwszalitera zakłada, że my biedni i zacofani przeciwnicy iphonów produktów appla nie widzieliśmy, ani nie mieliśmy okazji używać… Cóż:)

    Mój TŻ programuje czasem różne rzeczy, rzadziej w pracy, częściej dla sportu, między innymi w Javie i głównie applikacje, że tak powiem mobilne. Ale mam trochę opory, żeby zacząć truć mu o napisanie brafittera. Po pierwsze jest dość zajętym człowiekiem, po drugie i tak uważa, że moja stanikowa mania jest odrobinę niepoważna – to że stanik powinien podtrzymywać biust jest dość oczywiste i łatwo zrozumiałe dla niego, więc nie widzi o co to całe zamieszanie:)

    1 grudnia 2009 at 21:21 Reply
  • j-o-l-a

    Jako posiadaczka Nokii zwracam sie z prosba o stworzenie takiego kalkulatora na Symbiana, najlepiej na takiego piatej generacjii.

    1 grudnia 2009 at 21:41 Reply
  • realy_realy

    Bo przecież Polaczki w tej ich Polsce to ajfony tylko w telewizji widzieli. Nie to co na ZACHODZIE.
    (Wybaczcie, ale nic mnie tak nie bawi, jak emigracja pozująca na światowców i własnych rodaków mająca za plebs, ach ta kompleksy :))

    A pomysł na mobilny brafitter bardzo dobry. Jeśli pojawi się opcja nieajfonowa, bardzo chętnie przygarnę, nawet odpłatnie 🙂 Przyda się przy spontanicznym uświadamianiu koleżanek 🙂

    1 grudnia 2009 at 21:45 Reply
  • ptasia

    „Najwięcej uprzedzeń do produktów firmy Apple mają zwykle osoby, które nigdy nie miały okazji z nich korzystać.”
    Też poczułam się wywołana do tablicy. Otóż się nie zgodzę z tym uogólnieniem, bo ja mam Ipoda-szmajpoda. Leży w szufladzie. Użyłam go raz: służył jako dysk muzyczny na weselu. Dostałam go jako prezent, a właściwie rodzic dostał jako prezent korporacyjny i piłeczka przeszła do mnie. Dopóki nie spróbowałam go używać, byłam nastawiona całkiem pozytywnie. Moje główne zażalenie jest takie, jak Mefistofelii: w głowie mi się nie mieści, że aby wgrać muzykę, mam korzystać z, wybaczcie, niespecjalnie intuicyjnego programu, jakim jest iTunes. Który, przede wszystkim, nie chodzi mi pod Ubuntu. Coś, co mnie zmusza do korzystania z Windowsów i wgrywania na nie dodatkowego oprogramowania jest dla mnie z góry skreślone. Jak już zaś wgram tą muzykę, nie mogę jej ze szmajpoda wydobyć bez stawania na głowie. W porównaniu z Ipodem mój odtwarzacz mp3 Samsunga jest hiper łatwym w obsłudze, przyjaznym użytkownikowi urządzeniem.
    Na MACu i Windzie świat się nie kończy – od wielu lat korzystam z Linuksa i sobie to chwalę.
    Irytuje mnie także interfejs – ja lubię pulpit czysty i przejrzysty, nieprzeładowany ikonkami, więc główne menu szmajpoda/szmajfona mnie przyprawia o oczopląs. Do innych zażaleń także zgłaszam brudzący się ekran. Nie mam zwyczaju wycierać rąk przed każdym dotknięciem komórki. Pewnie klawiaturę notebooka też mam brudną, ale aż tak tego nie widać, jak na Ipodzie.

    1 grudnia 2009 at 21:46 Reply
  • robmar

    @mefistofelia
    „W iphonie najbardziej boli mnie to, że smsy się samoodczytują na ekranie (jak dostaniesz smsa jego treść automatycznie się wyświetla)- jak dla mnie-pełna dyskwalifikacja. No i brak mmsów. Musiałabym się dłużej pobawić żeby znaleźć więcej.”

    tak na boku, zanim @kasicak nas pogoni za gadanie o iPhonach, to napiszę, że mmsy ma, a automatyczne wyświetlanie SMSów jest konfigurowalne 🙂
    (i już znikam z flejma…)

    1 grudnia 2009 at 22:38 Reply
  • pierwszalitera

    No bardzo przepraszam wszystkich „biednych Polaczków” i inny „plebs” uważający się za zacofany. Nie uwzględniłam, że pielęgnuje się tu prowincjalne kompleksy ubogiej części Europy i mogłam kogoś urazić. Trzeba jednak mieć spore poczucie mniejszej wartości, by wyczytać coś takiego w moim poście. Z uprzedzeniami do Apple spotkałam się również u zamożnych znajomych, więc to nie jest sprawa pieniędzy. Ale wiadomo, każdego trafia najpierw w najczulsze miejsce. 😉

    2 grudnia 2009 at 01:13 Reply
  • kuraiko

    :DD ja mam kompleks Polski klasy B, prowincji, bezrobocia, a nie odczytałam niczego takiego w tamtym poście 😉 więc nie jest aż tak źle.
    nie używałam Apple i nie słyszałam negatywów nt ich produktów, więc automatycznie nie mam uprzedzeń, niezależnie od tego jaki sprzęt posiadam, ile mam kasy i gdzie mieszkam 😉
    ale fakt, że nie zamożne osoby po prostu nie mają iPhone, bo jest drogi.
    zresztą ja się tam nie znam 😉 jestem zacofana – nie miałam nigdy walkmana, discmana, odtwarzacza mp3 czy mp4, w komórce nie mam skonfigurowanego wapa, ostatnio dowiedziałam sie, że istnieje coś takiego jak PSP i cały czas się „dziwuję” że ludziom chce się na takie coś wydawać kasę ;)))
    dlatego ten artykuł to dla mnie prawie czarna magia, jakieś aplikacje, pobierania 😉

    2 grudnia 2009 at 02:07 Reply
  • mmm-mm

    Dotykowy ekran jest dobry dla mnie-nie musze sie zastanawiac w ktory przycisk trafic, zeby nacisnac ikonke, tylko naciskam ikonke od razu na ekranie, akurat w mmoim telefonie mam trzy przyciski: odbierania i rozlaczania oraz menu gdzie sie mozna sie dostac do reszty funkcji. Poza tym tylko zegar, data i ksiazka telefoniczna. Z tego co czytam w ajfonie jest chyba naladowane wszystko a wierzchu:) A jesli chodzi o czyszczenie to ekran sie sam poleruje jak sie go w torebce trzyma w jednej kieszonce i jak sie torebke troche podczas uzytkowania przestawia. Albo czysci sie sam w kieszeni spodni. Z drugiej strony normalna klawiatura jest poreczniejsza jesli chodzi o pisanie sms-ow w bardzo ekstremalnych warunkach.

    2 grudnia 2009 at 03:35 Reply
  • kasica_k

    A ja chciałam spytać jeszcze, co myślicie o tabelkach… i o tych planowanych rozszerzeniach, o których napisał robmar w swoim pierwszym komentarzu? Czy taki stanikowy asystent w telefonie to praktyczna rzecz?

    Producenci nas czytają, a kwestie wyższości jednych telefonów nad innymi trochę zaciemniają temat 🙂

    (Co do MMS-ów – potwierdzam, są, trzeba sobie tylko uaktualnić system :))

    2 grudnia 2009 at 04:28 Reply
  • joankb

    Tu już muszą zdecydować iPhonowe dziewczyny.
    Nie da się ocenić aplikacji nie używając jej. Ja mam tabelkę excelową w komórce, najpopularniejsze rozmiary mam „w głowie”. Na razie wystarcza do pierwszej, przybliżonej diagnozy.

    2 grudnia 2009 at 09:30 Reply
  • miss-alchemist

    „Najwięcej uprzedzeń do produktów firmy Apple mają zwykle osoby, które nigdy nie miały okazji z nich korzystać”

    ja miałam nie tylko przyjemność korzystać z Maców, ale nawet instalować na nich Windowsa (masakra!), bo, jak się okazało, nie samym MacOSem człowiek żyje… a w zasadzie, nie samym MacOSem człowiek studiuje.
    nie oszukujmy się, w Polsce Apple jest stanowczo ZA DROGIE w stosunku do swojej jakości. tzn jakoś mają znakomitą, ale nie aż tak, żeby kosztowały 3 razy więcej, niż pecety przy tej samej konfiguracji sprzętowej. nie wspominając o tym, że jako platforma programistyczna są beznadziejne, a ogólnie oprogramowania na Maca kompatybilnego z resztą systemów operacyjnych to ze świecą szukać. IMO posiadanie Macintosha w polskich warunkach to swego rodzaju burżujstwo 😛 mnie po prostu coś by trafiło, jakbym miała kupić sobie kompa za 7 tysięcy złotych, którego mogłabym złożyć za 3 tysie razem z monitorem. inna rzecz, że ja nie jestem targetem Apple – to są komputery dla ludzi, którzy chcą sobie tylko sprzęt postawić na biurku, podłączyć do zasilania i żeby działał.

    swoją drogą, mojemu eksiowi zaraz po gwaracji w jego ukochanym maku za 7 tysięcy złotych w promocji zepsuł się napęd. wymiana, uwaga, 1200 zł O____________o

    a iPhone to dla dla mnie tylko gadżet, no ale ja używam telefonu tylko do dzwonienia i wysyłania smsów, więc jakaś dziwna jestem 😛 Dotykowy ekran to niemal takie samo zło, jak rozsuwana klapka 😛 ogólnie im nowsze rzeczy wchodzą na rynek, tym bardziej mam ochotę wracać do korzeni, gdy nokia 3510 z kolorowym wyświetlaczem to było coś [swoją drogą, ten telefon jest nieśmiertelny, tata przez dobrych kilka lat swojej nie zajechał, podczas gdy Szajsung znajomego zepsuł się ostatecznie po dwóch latach… zaraz po gwarancji oczywiście].

    2 grudnia 2009 at 10:28 Reply
  • kindafunny

    @pierwszalitera:
    no właśnie, ja mój telefon przecieram minimum raz dziennie, i ekran i klawiaturę, mam taką wredną manię :/ Na klawiaturze tych paluchów przynajmniej aż tak nie widać.

    Drażnią mnie też paluchy na okładkach płyt i płytach cd.

    2 grudnia 2009 at 11:09 Reply
  • pierwszalitera

    miss-alchemist napisała:
    „inna rzecz, że ja nie jestem targetem Apple – to są komputery dla ludzi, którzy chcą sobie tylko sprzęt postawić na biurku, podłączyć do zasilania i żeby działał. „

    I właśnie ja jestem targetem Apple. Cenię sobie przede wszystkim usability w produktach technicznych, nie muszę też instalować Windowsa, bo go zwyczajnie do niczego nie potrzebuję. Moim zdaniem istnieje cała masa ludzi, którzy nie chcą wiedzieć, jak to wszystko funkcjonuje, tylko chcą by sprawnie funkcjonowało i spełniało swoje zadanie. Produkty firmy Apple są na razie najbliższe temu celowi. Są na pewno drogie, ale to tylko kwestia czasu, niedługo i w Polsce nie będzie to aż taką przeszkodą. A jak ktoś przegaduje mnie technicznych żargonem, to ja się tylko śmieję, bo nie mam potrzeby tego wszystkiego znać. Techniczne udogodnienia są bowiem też dla ludzi bez tajemno-specjalistycznej wiedzy komputerowej. Gdyby więcej komputerowych freaków programując i projektując swoje produkty o tym myślało, to wiele przychodziłoby łatwiej. Większość odbiorców bowiem nie ma pojęcia o platformach programistycznych i nigdy nie będzie z nich korzystać. A życiowa niekomaptybilność Maca z resztą świata jest coraz rzadsza. Ostatnim bastionem dla mnie jest mój urząd finansowy, który wyma ode mnie oświadczenia podatkowego w formie elektronicznej dyskryminującej użytkowników Maca. Dostaje więc ode mnie staromodną formę papierową.
    I już nie zaśmiecam tego wątku, z drugiej strony cieszy mnie bardzo, że ten braffiter pojawiał się właśnie na iPhonie, biuściasta społeczność, to też taka inowatywna idea mająca swoje korzenie w garażu. 😉

    2 grudnia 2009 at 11:43 Reply