Jak dobrać stanik?

Tutaj dowiesz się krok po kroku, jak dobrać rozmiar biustonosza samodzielnie (dasz radę! 🙂 ) oraz po czym najłatwiej poznać, czy Ty i Twój stanik jesteście dla siebie stworzeni 🙂

Masz pytania? Zapraszam do kontaktu!

(Po więcej wiedzy zapraszam też do Słowniczka stanikowego 🙂 )

 

Co to jest rozmiar stanika?

Rozmiar stanika składa się z liczby i litery. Na przykład: 75C, 80G, 65J (to po polsku), albo 34C, 36G, 30J (to po angielsku). Nieważne, jaka firma i jaka rozmiarówka – zasada wszędzie jest taka sama: liczba to określenie rozmiaru pod biustem, a litera to określenie rozmiaru miseczki. Rozmiary w stylu „36” czy też „XL” nie są rozmiarami Prawdziwych Biustonoszy, choć czasem i takie można spotkać na metkach. Od biustonoszy, które nie są oznaczone rozmiarem pod biustem i rozmiarem miseczki, najlepiej profilaktycznie trzymać się z daleka, jeśli zależy Wam na dokładnym dobraniu rozmiaru. Można ewentualnie uczynić wyjątek dla niektórych kostiumów kąpielowych, czy topów sportowych (byle tych ostatnich nie traktować jako pełnoprawnych biustonoszy sportowych, chyba że ma się naprawdę niewymagający podtrzymania biust), czy też modnych ostatnio braletek, ale generalnie: każdy klasyczny stanik powinien być oznaczony rozmiarem pod biustem, zwanym też obwodem pod biustem, oraz rozmiarem miseczki.

Metka stanika. 14G, 80I, 36G… – to oznaczenia rozmiaru wedle różnych „rozmiarówek”. Wszystkie składają się z liczby i litery.

Tymczasem, myśląc o rozmiarze stanika, większość ludzi ma na myśli rozmiar miseczki. Ona nosi A, ja noszę C, a Jadzia ma duuuży biust i nosi D. Zapomnijcie o takim myśleniu raz na zawsze, jeśli chcecie mieć dobrze dopasowany stanik. W rozmiarach biustonoszy sama litera bez liczby nic nie znaczy! Inna jest wielkość miseczki D dla rozmiaru 75, inna dla 95. O tym szczegółowo rozpiszę się oddzielnie – najpierw zajmiemy się liczbą, czyli rozmiarem pod biustem.

Podbiuście – od tego zaczynamy

Pierwsza i najważniejsza zasada dobierania biustonosza brzmi: dobieranie rozmiaru biustonosza zawsze zaczynamy od rozmiaru pod biustem. Nie od miseczki! Podbiuście to nasz punkt wyjścia. Druga część rozmiaru stanika, czyli rozmiar miseczki, zależna jest od tej pierwszej. Dlatego miseczką zajmujemy się dopiero po ustaleniu rozmiaru pod biustem.

Rozmiar pod biustem zależy od tego, jakie są nasze wymiary w tym miejscu, a konkretnie – obwód ciała pod biustem. To znaczy, bezpośrednio pod piersiami (nie w pasie). Zależy też od tego, jak zbudowane jest nasze ciało: czy pod piersiami i na ten samej wysokości z tyłu (na plecach) jesteśmy raczej szczupłe, twarde czy wręcz kościste, czy też jesteśmy miękkie, otłuszczone. U tęższych kobiet ciało może też mieć różną gęstość: może być zbite i jędrne, albo miękkie i dające się łatwo ugniatać. To wszystko – nie tylko sama gołym okiem dostrzegalna tusza – wpływa na rozmiar pod biustem. Nie ma się więc co dziwić, że Wasza otyła koleżanka nosi 75, a Wy, wysokie, szczupłe, umięśnione i z szeroką klatką piersiową – też.

Na ścisku – mierzymy się

No dobrze, ale jak w końcu dobrać ten rozmiar? Zawsze można pójść do brafitterki (Spis Dobrych Sklepów), ale jeśli nie macie w pobliżu wypasionego salonu z takimi usługami, albo po prostu chcecie zgłębić sprawę same, najprościej wziąć centymetr krawiecki i się zmierzyć. Zmierzcie się, opasując ciało miarką krawiecką bezpośrednio pod piersiami. Pilnujcie, żeby miarka była ułożona na tym samym poziomie z przodu, co z tyłu – inaczej wyjdzie Wam nieprawidłowy wynik.

I teraz ważne: tą miarką trzeba się nieco ścisnąć. Pomiar pod biustem powinien być raczej ciasny. Chodzi tu o ściśnięcie tego wszystkiego, co jest miękkie i ugniatalne – nie o połamanie sobie żeber, zatem nie przesadzajcie z tym ściskiem. Nie sprawiajcie sobie bólu. Ściśnijcie się stanowczo, ale nie do omdlenia 🙂 Nie musicie koniecznie robić maksymalnego wydechu, ale też nie róbcie tego na pełnym wdechu.

Następnie wynik zapisujemy i zastanawiamy się, jaki jest najbliższy tego wyniku rozmiar pod biustem, ale po zaokrągleniu w dół. Na przykład, z pomiaru wyszło nam 85. To wbrew pozorom NIE jest nasz rozmiar pod biustem. Przy takich wymiarach ja polecałabym najwyżej 80. Jeśli wyszło nam 73 – są dwie możliwości: albo będzie nam pasowało 70 (jeśli jesteśmy raczej szczupłe i jędrne i nie mamy na wysokości podbiuścia grubej warstwy miękkiej, ściśliwej tkanki), albo 65 (jeśli mamy więcej tkanki tłuszczowej, czy też miękkiego ciała na obwodzie). Co do tego, ile konkretnie należy odjąć od zmierzonego wymiaru pod biustem, jest wiele szkół. Prawda jest taka, że zależy to od mnóstwa czynników – od wspomnianej już konsystencji ciała, naszej wrażliwości na nacisk, czy wreszcie elastyczności konkretnego stanika, który chcemy sobie dobrać. Zasadą jest, że praktycznie nigdy nie zaokrąglamy rozmiaru pod biustem w górę, choć…. i od tej reguły zdarzają się wyjątki. Ale jeśli pod biustem masz 68, a nosisz stanik 75 – to z ogromnym prawdopodobieństwem jest on dobrany źle.

[Uwaga: wyżej wymienione liczby dotyczą rozmiarów europejskch/polskich, jak się one mają do rozmiarów angielskich – omawiam tutaj.]

No dobrze, więc skoro nie możemy zawsze i na sto procent przewidzieć pasującego nam rozmiaru, to co zrobić? Przymierzać. Wyliczony rozmiar pod biustem to tylko punkt wyjścia do przymiarek, nie raz na zawsze ustalony rozmiar. To dopiero początek.

Nie ściskanie, lecz trzymanie

Ale zaraz – zapytacie, po co mamy się ściskać? Przecież to nie gorset, a biustonosz. Ściskając się na tej wysokości niczego sobie nie wyszczuplimy… Pełna zgoda! Nie chodzi o to, by było nam ciasno, tylko o to, by pas biustonosza (czyli to wszystko, co w staniku opasuje nasze ciało) trzymał się na ciele. Mierząc się pod biustem, używamy nierozciągliwej miarki, a nasz stanik będzie się przecież rozciągał. Dlatego nie mierzymy się luźno, a wynik zaokrąglamy w dół. Rozmiar pod biustem musi być dobrany tak, by biustonosz trzymał się naszego ciała na tej samej wysokości z przodu i z tyłu. Musi więc być na tyle „ścisły”, by po włożeniu piersi do miseczek i podciągnięciu ramiączek na odpowiednią wysokość, przód (czyli biust) nie opadł w dół, a tył nie podjechał w górę. To wszystko. Jeśli ta zasada jest spełniona – to znaczy, że mamy dobrze dobrany rozmiar pod biustem.

Foto: Freya

Tył stanika powinien tworzyć nam na plecach linię mniej więcej prostą. Jeśli tworzy łuk, kształt smutnych usteczek – to zwykle znaczy, że rozmiar pod biustem jest za duży.

Foto: Freya

Od tej reguły też są wyjątki. Są na przykład staniki, w których skrzydełka (te kawałki materiału z tyłu, między bokiem a zapięciem) są tak wykrojone, że ich dolna krawędź nie jest prosta, a wznosi się trochę do góry. Taki stanik nigdy nie będzie leżał idealnie prosto, bo nie może. Poza tym – zasady są po to, by nam służyć, a nie odwrotnie. Jeśli zapięcie podniesie nam się na plecach o 4 centymetry, to nie będzie od tego dziury w niebie.

Bo tak naprawdę, nie chodzi o linię prostą jak linijka, lecz o to, by stanik skutecznie podtrzymał nam piersi. Jeśli stanik jest za luźny, biust pójdzie w dół, a tył – do góry i z podtrzymania nici. Im mocniej skrócisz ramiączka, tym wyżej podjedzie zapięcie na plecach, a piersi i tak zostaną w tym samym miejscu. Bez przytwierdzenia stanika do ciała, zakotwiczenia go na pewnej wysokości z tyłu – nie ma podtrzymania piersi.

Kiedy jest za ciasno?

Krótko mówiąc: kiedy jest nam po prostu niewygodnie i ciągle marzymy o tym, by stanik rozpiąć. Kiedy trudno nam go zapiąć bez silnej pracy mięśni i napięcia gum grożącego pęknieciem (nas albo stanika). Kiedy nie możemy swobodnie oddychać. Kiedy gumy wpijają się boleśnie i wgryzają w ciało. Kiedy stanik zostawia nam na ciele głębokie, nieznikające ślady (zwykłe różowawe ślady, które znikają szybko po zdjęciu, są normalne – mnie czasem takie zostają nawet od skarpetek, taka cecha skóry). Kiedy stanik zjeżdża nam w dół (jeśli poniżej podbiuścia nasz obwód ciała jest węższy, za ciasny stanik będzie „chciał” zejść niżej).

UWAGA: początkujące osoby czasem mylą ciasność miseczek z ciasnością rozmiaru pod biustem. Często jest nam ciasno, bo za małe są miseczki – piersi nie mieszczące się w miseczkach napierają na biustonosz z przodu i robi nam się ogólnie za ciasno, także z tyłu. Aby sprawdzić, czy na pewno nie mylisz za małego obwodu z za małymi miseczkami, załóż stanik odwrotnie – miseczkami na plecach i w dół, możesz wtedy zapiąć go z przodu. Czy nadal jest za ciasno, czy już całkiem OK, a nawet luźno? Jeśli to drugie – spróbuj większego rozmiaru miseczek i sprawdź, czy ciasnota się nie ulotniła.

Jeśli nie odczuwasz żadnej z tych wymienionych powyżej niewygód, a po prostu jesteś nieprzyzwyczajona do tego, że pod biustem masz jakiś ciasno zapięty pasek, bo całe życie nosiłaś biustonosze luźne – spróbuj trochę poczekać, być może po jakimś czasie przestaniesz w ogóle czuć stanik na ciele, a może będziesz go odczuwać tylko lekko. Jeśli masz duży biust – zwykle dobrze podtrzymujący stanik jest w jakimś stopniu odczuwalny, bo działają na niego konkretne siły.

Na którą haftkę?

Najpraktyczniej jest nowy biustonosz zapinać na najluźniejsze zapięcie. Materiały z czasem się rozciągają i najlepiej te ciaśniejsze haftki mieć w zapasie, na czas, gdy biustonosz się rozciągnie. Powyżej opisana metoda mierzenia się i liczenia dotyczy właśnie zapinania biustonosza na najluźniejsze zapięcie. Chyba że zawsze lubicie mieć zapas na poluźnienie – na przykład Wasze ciało czasem puchnie, albo często macie wahania wagi – wówczas lepiej będzie dobrać biustonosz nieco luźniejszy i zapinać go na środkowe haftki.

Jeśli oczarował Was jakiś model, a rozmiary zaczynają się od wyższego obwodu niż Wasz rozmiar (na przykład od 70, a Wy nosicie 65tki), to można czasem pójść na kompromis i zapinać się od początku najciaśniej, choć grozi to sytuacją, że z czasem zrobi się za luźno. Jeśli jednak nie nosicie danego stanika często, i jeśli materiały są dobrej jakości – posłuży Wam dłużej. Sama mam w kolekcji modele o różnej ciasności i zapinam je w razie potrzeby różnie, choć w większości przypadków jest to zapięcie najluźniejsze.

Nieszczęsne wałki na plecach

Jednym z głównych powodów, dla których kobiety dobierają sobie za luźne staniki, jest obawa przed tym, że na plecach czy po bokach, nad pasem stanika pojawią się wybrzuszenia i wałeczki. Chciałbyśmy być idealnie gładkie. I tu Was rozczaruję: podtrzymania biustu nie da się pogodzić z idealną gładkością pleców. Jakikolwiek materiał, jeśli ma trzymać się ciała i po nim nie jeździć – musi trochę się w nie zagłębić. Nasze ciało albowiem nie jest z twardego plastiku, tylko z miękkich tkanek. Jest pokryte mięśniami, tkanką tłuszczową i skórą. Im grubsza warstwa tej miękkości, i im więcej w niej tłuszczu – tym zagłębienia będą większe.

Ale mogę Was także pocieszyć. Bardzo często to nie za ciasne, ani nie prawidłowo dobrane, lecz za luźne staniki powodują największe wybrzuszenia na plecach i bokach. Obrazowo mówiąc, za luźny pas stanika z tylu przesuwa się do góry, pchając przed sobą wałek ciała niczym spychacz. Właściwie dobrany siedziałby na miejscu i wybrzuszenie byłoby znacznie mniejsze.

Oprócz nie za luźnego stanika, dobrym sposobem na wałki jest dobieranie stanika z szerszym tyłem. Jeśli macie więcej tkanki tłuszczowej, a boicie się wałków – zrezygnujcie z modeli przypominających dwie szmatki na sznurkach niczym triangle bikini. Im szersze będą boki i tył, tym mniejszy będzie nacisk na ciało, ponieważ rozłoży się on na większą powierzchnię, i zagłębienia się zmniejszą.

Pod biustem – i co potem?

Jeśli już mniej więcej wiemy, jakie rozmiary pod biustem mogą nam pasować oraz jesteśmy napompowane wiedzą, jak powinien leżeć tył stanika, czas zabrać się do przymiarek. Zanim to zrobimy, trzeba będzie jeszcze mniej więcej ustalić, jakie miseczki będą dla nas odpowiednie przy danych rozmiarach pod biustem. Warto wiedzieć, że najczęściej popełnianym przez kobiety błędem jest dobieranie, w komplecie do za luźnego rozmiaru pod biustem, za małych miseczek.

Co to jest rozmiar miseczki?

Rozmiar miseczki oznaczany jest literą – np. A, D, FF, K… Mówi nam o tym, jakiej wielkości pierś zmieści się w danym staniku. To jednak duże uproszczenie. Ściślej mówiąc, litera miseczki zależy od różnicy między obwodem w biuście a rozmiarem pod biustem. Dlatego, aby obliczyć rozmiar miseczki, będziemy potrzebowały rozmiaru pod biustem oraz obwodu w biuście.

I teraz mała niespodzianka. Zamiast zaczynać od mierzenia obwodów, liczenia i tabelek rozmiarów, technikalia zostawię tym razem na później. Proponuję, byśmy skupiły się najpierw na tym, jaki efekt chcemy osiągnąć: jak powinna leżeć prawidłowo dobrana miseczka stanika i jak rozpoznać, że jest ona za mała lub za duża?

A przedtem jeszcze raz przypomnę Wam, byście koniecznie porzuciły najpopularniejszy stanikowy mit. Jeśli myślisz o sobie: ja mam C, Zosia ma B, a Gosia ma duże D – zapomnij o tym. W rozmiarze stanika sama litera, bez liczby, nic nie znaczy. „Ty masz F? Przecież nie masz takiego wielkiego biustu!” – usłyszała niejedna stanikomaniaczka. Dlaczego to bzdura? Bo inna jest wielkość miseczki F dla rozmiaru 75, inna dla 65! D nie zawsze znaczy Duża, a G to żaden Gigant, którego nikt nie widział. Na przykład ja noszę G. 🙂

Dlatego nie masz się co dziwić, jeśli w wyniku lektury tego tekstu dobierzesz sobie zupełnie inną literę miseczki, niż zwykle nosiłaś. Nie jesteś literą. Co więcej – Nie jesteś rozmiarem. Bardzo możliwe, że w twojej szufladzie znajdą się staniki w różnych rozmiarach, i wszystkie będą pasowały.

 

Ten plakat powstał ze zdjęć uczestniczek forum Lobby Biuściastych noszących miseczki G i GG (GG w brytyjskiej rozmiarówce to rozmiar więcej niż G). Przyjrzyjcie się dokładnie. Czy wszystkie piersi są tej samej wielkości? Nie! Ale wszystkie noszą miseczkę G lub GG! 🙂

Bułka – twój wróg

Najkrócej mówiąc: prawidłowo dobrana miseczka biustonosza to taka, która obejmuje całą pierś, a nie tylko jej część. Nie znaczy to, że prawidłowo dobrana miseczka musi całą pierś zakrywać. Tak robią tylko zabudowane fasony biustonoszy (pełna miseczka – po angielsku full cup). W przeciętnym biustonoszu górna część piersi jest widoczna. Ale widoczna nie znaczy: przelewająca się poza krawędź miseczki.

Pierś w dobrze dobranej miseczce nie może tworzyć wybrzuszenia ponad miseczką (w stanikowym żargonie „bułki”). W dobrze dobranym biustonoszu mamy dwie piersi, nie cztery ani więcej. Najlepiej widać to z profilu. Jeśli krawędź miseczki wcina się w pierś, tworząc wybrzuszenie nad stanikiem, to z reguły znaczy, że miseczka jest za mała. Czasem zdarza się, że takie wcinanie się to tylko wina zbyt zamkniętego kształtu miski czy np. zbyt mocno ściągniętej, nieelastycznej tasiemki naszytej na brzegu miseczki – wówczas wystarczy zmienić fason stanika. Pokaźne „bułki” jednak raczej gwarantują, że winowajcą jest za mały rozmiar. Miseczka, z której pierś kipi na wszystkie strony niczym ciasto z dzieży, jest miseczką na pewno za małą. Profil piersi w staniku powinien być gładki.

 

HORROR! Czteropierś: możemy zatrzymać ten koszmar! Reklama kanadyjskiego sklepu The Boobie Trap – nieco przejaskrawiony przykład za małych miseczek i efektu bułek

Inne miejsce, gdzie mogą tworzyć się bułki, to okolica pachy. Ulubionym trikiem niektórych pracownic sklepów z bielizną, gdy nie mają na stanie odpowiednio dużych miseczek, jest manewr spychający pierś pod pachę, pod pozorem układania piersi, czy wygładzania miseczki. Wtedy z przodu robi nam się gładko, za to pod pachami coś się podejrzanie wybrzusza… Jeśli spotkacie się w sklepie z takim „antybrafittingiem”, nie przychodźcie tam więcej. Miejsce piersi jest tam, gdzie są, czyli generalnie z przodu – nie po bokach ciała.

Piersi wylewają się z miseczek u góry i pod pachami. Foto: Freya

Trzecim miejscem, gdzie można zaobserwować wybrzuszenia przy za małej miseczce, jest… miejsce pod piersiami. Bardzo często pomijamy to miejsce, ponieważ nie widzimy go dokładnie. Jeśli fiszbiny stanika naciskają na dolną część piersi i wyciskają z nich wałki pod stanikiem, u dołu, to także znaczy, że miseczka jest za mała. W prawidłowo dobranym staniku drut przylega dokładnie do ciała tuż pod piersią i nic nie ma prawa się tamtędy wydostawać.

Piersi ściśnięte za małymi miseczkami uciekają górą i dołem. Foto: Freya

Mostek do mostka

Mostek to miejsce na naszym ciele, znajdujące się dokładnie pomiędzy piersiami (pod spodem mamy tam podłużną, pionową kość łączącą żebra – mostek). W stanikowym żargonie mówi się tak czasem również na środkową część stanika, łaczącą ze sobą miseczki.

W prawidłowo dobranym staniku część ta przylega do ciała pomiędzy piersiami. Dotyczy to staników na fiszbinach – ponieważ trudno osiągnąć ten efekt bez stelażu w postaci drutów. Tak więc, jeśli mamy stanik na fiszbinach, oba druty pomiędzy piersiami powinny przylegać do mostka. Mostek do mostka. Końcówki drutów nie mogą sterczeć, wisieć w powietrzu daleko od mostka. Powinny siedzieć grzecznie na miejscu, przylegając dokładnie do ciała pomiędzy piersiami.

Fiszbiny przylegają do ciała pomiędzy piersiami – nie odstają. Foto: Freya

Dlaczego to takie ważne? Piersi nierozdzielone fiszbinami na mostku zlewają się jakby w jedną całość. Stanik nie podtrzymuje ich wówczas skutecznie i nie unieruchamia, bo nie ma jak. Dwie piersi razem, zwłaszcza spore, tworzą razem jeden duży, ciężki obiekt, który bez żadnych przeszkód przelewa nam się z jednej strony stanika na drugą. Najbardziej falujące, kołyszące się biusty to zwykle te, które nie są pośrodku rozdzielone mostkiem stanika. Dlatego też dla dużych biustów najlepiej podtrzymujące są biustonosze z fiszbinami.

Fiszbiny okalają piersi

Zadaniem fiszbin w staniku jest rozdzielanie piersi i pomoc w podtrzymaniu ich i unieruchomieniu na klatce piersiowej. Fiszbiny to stelaż, na którym rozpięty jest przód stanika. Aby stelaż ten spełniał swoją funkcję na biuście, fiszbiny muszą przylegać do ciała. Ale uwaga: chodzi o przyleganie do ciała tuż przy piersi. To znaczy: między piersiami (na mostku), bezpośrednio pod piersiami oraz po bokach, tuż obok piersi. Cały łuk fiszbiny powinien leżeć na klatce piersiowej, nie odstając od niej w żadnym miejscu, ani też nie uciskając samych piersi.

Druty przylegają do ciała pod piersiami, między piersiami i za piersiami, a piersi mieszczą się w miseczkach. Foto: Freya

Bardzo złym znakiem jest wpijanie się końcówek fiszbin po bokach w piersi. Jeśli fiszbiny naciskają na pierś zamiast leżeć grzecznie na klatce – zwykle oznacza to za małe miseczki. Taka sytuacja zazwyczaj wiąże się też ze zbyt luźnym obwodem pod biustem. Jeśli Wasze miseczki zachowują się jak za małe czapki naciśnięte siłą na duże głowy, to… nietrudno się domyślić, że są za małe 😉 Te czapki powinny dać się założyć do końca – czyli tak, by drut dokładnie okalał pierś i leżał gładko na klatce piersiowej wokół piersi.

Jeśli nie cierpisz staników na fiszbinach, bo jest ci w nich niewygodnie – sprawdź koniecznie, czy nosisz właściwy rozmiar miseczki. We właściwym rozmiarze fiszbiny najczęściej nie sprawiają problemów – gdy gładko przylegają do ciała, nie odczuwa się ich zbytnio. Oczywiście nawet prawidłowo dobrany rozmiarowo stanik może być niewygodny – wtedy przyczyn trzeba szukać w kroju albo materiałach. Najpierw jednak zawsze sprawdź rozmiar.

Gdzie kończy się pierś?

Te z Was, które dopiero zaczynają przygodę z dobrym dopasowaniem, mogą niezupełnie wyczuwać, gdzie kończą się ich piersi, a gdzie zaczyna ciało obok. Dotyczy to zwłaszcza boków piersi i okolic pachy. Szczególnie kobiety z dużym biustem często nie wiedzą, gdzie powinien leżeć drut w tym miejscu.

Dla uproszczenia przyjmuje się, że końcówka druta z boku powinna celować (wskazywać) mniej więcej w środek pachy. To jednak tylko pewne przybliżenie. Reguła ta nieźle sprawdza się zwłaszcza w przypadku średnich i dużych biustów, które zaczynają się z boku ciała. Jednak nie zawsze sprawdza się w przypadku biustów małych, umieszczonych bardziej z przodu.

KOSZMAR! „Półka” – skończmy z tym koszmarem! To też skutek za małych miseczek, i to o kilka rozmiarów. Zwróćcie uwagę, gdzie jest boczna końcówka fiszbiny miseczki – przylega ona do boku piersi, nie do klatki piersiowej i znajduje się bardzo daleko od miejsca, gdzie kończy się pierś. TO BOLI! Taki ucisk może nawet spowodować stan zapalny w piersi.

I tu uwaga: środek pachy to nie znaczy: na plecy. Jeśli po zdjęciu stanika ślad po fiszbinie znajdzie się daleko za piersią, to zwykle oznacza, że miseczki są za duże, i w związku z tym za szerokie. Miseczka powinna kończyć się na ciele mniej więcej tam, gdzie kończy się pierś – nie dalej.

Trzeba też zwrócić uwagę na miejsce pod piersiami. Przy za dużych miseczkach zdarza się, że między fiszbiną a piersią mamy kilka centymetrów wolnego miejsca. To też oznaka nieprawidłowego dopasowania, a czasami – niedbałego założenia stanika. Zakładając biustonosz pilnujmy, by drut znalazł się dokładnie pod piersią, a nie poniżej (ani tym bardziej: w powietrzu lub na piersi!).

Gdy hula wiatr i druty na plecach

Powyżej zajmowałyśmy się przede wszystkim za małymi miseczkami – bo to najczęściej spotykany błąd. Zdarza się jednak, że dobieramy miseczki zbyt duże. Jeśli w prawidłowo założonym biustonoszu mamy w miseczkach masę pustego miejsca, szczególnie od góry (i materiał fałduje się, zamiast przylegać), to znaczy, że najpewniej są one za duże. Stanik o za dużych miseczkach nie podniesie ani nie podtrzyma nam piersi prawidłowo.

Trzeba też koniecznie zwrócić uwagę na fiszbiny. Jeśli fiszbiny leżą daleko od piersi, zwłaszcza bo bokach, to oznaka za dużych miseczek. Jeśli do kompletu dobierzemy sobie za ciasny rozmiar pod biustem, to za dużym i za szerokim miseczkom będzie towarzyszył za krótki tył stanika. W rezultacie owiniemy się tymi za dużymi miseczkami i gdyby nie fiszbiny sięgające na plecy, to mogłybyśmy nawet udawać, że wszystko jest OK. Nie jest. Taki stanik nie podtrzyma nam biustu prawidłowo, nie zbierze piersi z boków i będzie na dłuższą metę niewygodny.

Załóż stanik, nie oszukując

Wszystkie powyższe testy mają sens pod jednym warunkiem: że stanik, który sprawdzamy, założyłyśmy prawidłowo. Jeśli zrobimy to byle jak, to nie zauważymy błędów w dopasowaniu, albo zobaczymy zupełnie inne błędy, niż faktycznie zostały popełnione.

Okazuje się, że nie tylko niefachowe sprzedawczynie w sklepach, ale i my same potrafimy oszukiwać siebie i swoje biusty na dziesiątki sposobów – tak, by niepasujący stanik wydawał się z pozoru dobry. Nakładamy za małe miseczki na czubki piersi i udajemy, że wszystko jest w porządku – a żeby móc się dopiąć, zwiększamy rozmiar pod biustem (najczęściej spotykany błąd). Spychamy piersi pod pachy, by nie wybrzuszały się nad miseczkami z przodu. Wydłużamy nadmiernie ramiączka w tym samym celu. Albo odwrotnie: naciągamy miseczki ramiączkami tak, że za duże wydają się odpowiednio dobrane.

Te wszystkie tricki można bardzo łatwo zdemaskować, zakładając stanik prawidłowo. Jak to zrobić – koniecznie przeczytaj ten tekst.

A oto, czego absolutnie nie możemy pominąć przy zakładaniu stanika: po włożeniu stanika delikatnie wygarnij każdą z piersi do miseczki! 🙂 Zrób to dłonią, ruchem zgarniającym pierś spod pachy do przodu, w kierunku miseczki. Możesz też zastosować moją metodę: ja nie wygarniam, ale „wytrząsam” piersi do miseczek. Pochylam się, chwytam u dołu za druty i potrząsam stanikiem w kierunku lewo-prawo. Potem się prostuję – i jeśli gdzieś pokażą się niesławne bułki, wiem, że czas na zmianę rozmiaru 🙂

U wielu kobiet miseczki, które po niedbałym włożeniu wydawały się za duże, magicznie wypełniają się po wygarnięciu. A jeśli są za małe – widać to jak na dłoni.

Jak obliczyć miseczkę?

No dobrze – ale skąd w ogóle wiemy, jaki rozmiar miseczki przymierzyć?

Na początek – porzuć przywiązanie do rozmiaru, który nosisz. Zwłaszcza jeśli twój rozmiar pod biustem na skutek lektury tego tekstu właśnie uległ zmianie. Jeśli twój rozmiar pod biustem wcześniej wynosił 75, a nowe pomiary doprowadziły cię do rozmiaru 65 – to teraz na pewno będziesz potrzebowała innej (dalszej!) litery miseczki.

Po drugie – warto od razu przygotować się na to, że będziesz przymierzać kilka sąsiednich rozmiarów. A jeśli kupujesz przez internet – że być może trzeba będzie nabytek wymienić na inny rozmiar. Można też od razu zamówić kilka sąsiednich i odesłać te niepasujące. Najpierw jednak musimy ustalić jakiś rozmiar wstępny – ten, od którego zaczniemy całą zabawę. Jeśli nie mamy pod ręką salonu z brafittingiem i miseczkami od A do K, musimy dać sobie radę przy pomocy tabeli rozmiarów bądź któregoś z lepszych kalkulatorów.

Mierzymy obwód w biuście

Powiedzmy, że znamy już nasz rozmiar pod biustem. Aby poznać naszą magiczną wstępną literkę, potrzebny nam będzie jeszcze obwód w biuście.

W biuście mierzymy się bez żadnego ściskania. Miarkę układamy w najszerszym miejscu biustu, tak by z przodu znalazła się dokładnie na szczytach piersi. I podobnie jak przy obwodzie pod biustem – pilnujemy, by znalazła się na jednym poziomie z przodu i z tyłu.

Jeśli nasze piersi należą do mocniej doświadczonych grawitacją/karmieniem/odchudzaniem bądź mają z natury mocno opadający kształt, najlepiej ten pomiar zrobić w staniku: nie usztywnianym, lecz miękkim, podnoszącym nam biust na przyzwoitą wysokość (najczęściej przyjmuje się, że brodawka powinna znaleźć się nie niżej niż połowa odległości ramię-łokieć, choć oczywiście jest to sprawa w dużym stopniu indywidualna), ale pod żadnym pozorem nie rozpłaszczającym nam piersi, bo wówczas wyjdzie nam zaniżony wynik.

Brafitterki czasem zalecają, by oprócz tego zrobić też pomiar w skłonie, i na tej podstawie stwierdzają, jaką konsystencję i w związku z tym ściśliwość ma nasz biust. My dla uproszczenia pozostańmy na razie przy jednym, zwykłym pomiarze.

Tabelkologia

Mając już nasz obwód w biuście, przypominamy sobie, jaki rozmiar pod biustem wyszedł nam wcześniej (pamiętamy – po zaokrągleniu w dół!) i zerkamy w tabelkę rozmiarów. Odszukujemy nasz rozmiar pod biustem i w tym samym wierszu bądź kolumnie (zależnie od budowy tabelki) znajdujemy zakres obwodów w biuście, w którym wypada nasz obwód w biuście.

Dla przykładu posłużę się tabelką rozmiarów brytyjskich (UK), która służy do dobierania produktów angielskich producentów bielizny (np. Panache, Freya, Curvy Kate). Powiedzmy, że pod biustem wyszedł nam rozmiar 34(75), a w biuście mamy 108 cm.

Tabela ta pokazuje górne granice obwodów w biuście, dla których przeznaczone są poszczególne miseczki. My z naszym 108 w biuście i rozmiarem 75 załapujemy się na miseczkę GG. To znaczy, że nasz wstępny rozmiar brytyjski (UK) to 34GG.

To oczywiście tylko jedna z setek spotykanych w sieci tabelek rozmiarów. Tak się składa, że jedna z najbardziej miarodajnych. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o tabelach rozmiarów producentów polskich (w większości) – u mnie przeważnie dają nieprawidłowe wyniki. Wyjątkiem jest kalkulator rozmiarów Ewy Michalak, który, jeśli wymierzymy się zgodnie z instrukcją, najczęściej daje prawidłowy wynik – dla produktów Ewy Michalak. Bo musicie też wiedzieć, że w świecie biustonoszy bardzo często co producent – to inne rozmiary miseczek. O bałaganie w rozmiarach biustonoszy, zwłaszcza powyżej miseczki D, dokładniej przeczytacie w tej notce.

Czy już widzicie, dlaczego ta notka nie zaczęła się od tabelki i instrukcji mierzenia? Właśnie dlatego – sam pomiar plus sprawdzenie tabeli nie rozwiąże nam sprawy doboru rozmiaru miseczki. To tylko wstęp do przymiarek, obarczony sporym ryzykiem błędu. Aby dobrać miseczkę – musimy przede wszystkim nauczyć się, jak powinien leżeć prawidłowo dobrany rozmiar. 

Tabela to nie wyrocznia

Już wiemy, że tabele rozmiarów nie zawsze mówią prawdę. Pierwszą przyczyną jest, niestety, niedbałość i niekonsekwencja ich twórców. W przypadku niektórych producentów biustonoszy publikowane przez nich samych tabele rozmiarów miseczek nie pasują do ich własnych produktów. Tu pozostają nam tylko próby i błędy. Najlepiej ustalić mniej więcej rozmiar pod biustem i spróbować kilku miseczek w tym rozmiarze. Ja na przykład, wypróbowując nową markę polską, zamawiam zwykle w necie rozmiar 80H, a potem, w razie potrzeby, wymieniam rozmiar na inny.

Jednak nawet w przypadku dobrze opracowanej tabeli nie możemy liczyć na to, że wyliczony rozmiar będzie na pewno pasował. W grę wchodzą różne właściwości czy błędy naszego pomiaru (tak naprawdę każda z nas mierzy się trochę inaczej), indywidualne cechy budowy (kształt piersi) czy wrażliwości na nacisk (od której zależy nasza wygoda). No i wreszcie – tak naprawdę dwa obwody, pod biustem i w biuście, dają tylko przybliżony i niepewny obraz rzeczywistej wielkości naszych piersi.

Na przykład: miejsce, w którym tabele bardzo często zawodzą, to kobiety plus size – te o większych obwodach pod biustem. W przypadku tęższej figury na sam biust przypada mniejszy procent obwodu ciała niż w przypadku osoby szczupłej i biuściastej – duże dziewczyny owszem miewają duże piersi, ale do tego często mają „duże”, miękkie plecy. A ponieważ mierząc się w biuście nie wykonujemy ścisku, w przeciwieństwie do pomiaru podbiuścia – te plecy „wchodzą” nam niejako w obwód w biuście. A przecież pleców mimo najszczerszych chęci nie wgarniemy do miseczek… Dlatego kobietom o szerszych obwodach często pasują mniejsze rozmiary miseczek, niż wynika to z tabeli.

Nie możemy też liczyć na to, że będzie pasował nam zawsze ten sam rozmiar. Dokładnie tak, jak w przypadku ubrań. Czy macie w szafie tylko jeden rozmiar? Założę się, że żadna z nas nie może tego o sobie powiedzieć. Otóz ze stanikami jest dokładnie tak samo! 🙂 Nawet jeśli rozmiar doradzi nam fachowa brafitterka i w modelu X marki Y pasuje nam on idealnie – nie liczmy na to, że juz wszystkie biustonosze możemy kupować w tym rozmiarze. To jest po prostu niemożliwe.

Mimo tych wszystkich problemów i niepewności – naprawdę warto dobrze dopasować sobie (każdy) biustonosz (mam nadzieję, że jeszcze mi wierzycie 😉

Weź swój biust w swoje ręce! 🙂

Jak widzicie, dobór biustonosza nie polega jedynie na pomiarach i obliczeniach. Te mogą nam tylko pomóc, być naszym punktem wyjścia. Najważniejsze jest zrozumienie, do czego biustonosz służy, jak działa i w związku z tym jak dopasować do naszego biustu taki rozmiar i model, by działał prawidłowo na naszym biuście: podtrzymywał, podnosił, zbierał, odciążał, nadawał kształt i tak dalej, a do tego jeszcze był wygodny.

Oprócz miarek i tabel pomóc może nam fachowa brafitterka w dobrym sklepie z bielizną (prowadzimy Spis Dobrych Sklepów – pomagajcie go rozwijać!). Najlepiej, zanim się tam wybierzesz, poszukaj opinii o sklepie. Dowiedz się, jakim wyborem rozmiarów sklep ten dysponuje – jeśli masz problemy ze zmieszczeniem się w miseczkach, raczej nie wybieraj się do sklepu oferującego tylko małe rozmiary (rozmiary do miseczki D to rozmiary małe). A przede wszystkim – uzbrój się w wiedzę. Bo ostateczną decyzję o zakupie podejmujesz ty. Nie brafitterka, nie znajoma, z którą wybrałaś się do sklepu – żadna z nich nie zna twojego biustu tak, jak ty. Brafitterka nie zgadnie, jak czujesz się w przymierzanym staniku i czy wytrzymasz w nim cały dzień. Nie wspominając już o tym, że nie każdy sklep chwalący się usługą brafittingu świadczy ją rzeczywiście dobrze i uczciwie.

Podsumowując: trochę wiedzy, prawa fizyki i zdrowy rozsądek, oto na czym opiera się dobór biustonosza 🙂

Wasze pytania

A teraz czas na Was – pytajcie śmiało i sugerujcie, o czym jeszcze powinnam napisać! Zapraszam do kontaktu. 

Jeśli chcecie poczytać więcej o dobieraniu rozmiaru biustonosza – zapraszam Was do kategorii Brafitting.

Wyjaśnienia najważniejszych terminów związanych z biustonoszami znajdziecie w Słowniczku stanikowym.