WRecenzje

Czarny diament. Recenzja biustonosza Ewa Bien Diamond Soft B-104

Temat szlachetnych kamieni w modzie zwykle oznacza specyficzną kolorystykę. Ten diament jednak jest czarny jak węgiel, przypominając nam poniekąd, że diament stanowi jedną z form występowania węgla 🙂 Intryguje za to szlifem w nieregularne fasetki – stąd zapewne wzięła się nazwa linii Diamond u Ewy Bien.

Ten sam abstrakcyjny wzór powtarza się jeszcze w aktualnej kolekcji w wersji czerwonej, a wiosną ma przybyć nam jeszcze więcej barw tych szlifowanych klejnocików. Jeśli mogłabym coś firmie zasugerować – myślę, że haft ten świetnie sprawdziłby się w… bieli! Za którym to kolorem w bieliźnie nie przepadam, ale białego Diamonda chyba nie zerwałabym z biustu! 😉

Jakie zalety aż tak mnie do niego przekonały?

Ewa Bien – biustonosz Diamond B104 Soft, rozmiar: 80I, kolor: czarny, figi wysokie Diamond C124, rozmiar: XXL

[Rozmiary biustonosza: 65 F-M, 70 E-L, 75 D-K, 80 C-J, 85 B-I, 90 B-H, 95 B-G; rozmiary fig: S-XXL; cena biustonosza: 209 zł; cena fig: 119 zł (KOD RABATOWY na końcu recenzji!); komplet otrzymałam od producenta]

Estetyka

Trudno było się nie zachwycić tym haftem – jeszcze nigdy się z podobnym wzorem nie spotkałam (wyjątkiem jest niesamowity złoty model Varsovie marki Avocado, który też pojawił się w ciągu ostatniego roku i który zapewne omówię oddzielnie, jednak podobieństwo nie jest tak duże, jak się wydaje). Moim zdaniem nie potrzebuje żadnych dodatkowych ozdób. Nawet diamencik na mostku, którego nie ma – gdyby był, zapewne wydałby mi się zbędny.

Jeśli się uprzeć i szukać tu skojarzeń przyrodniczych, to przychodzi mi do głowy pajęcza sieć, może siatka drobnych gałązek pnączy, czy drzewa bez liści. Mnie kojarzy się trochę z nietoperzami i Halloween. W sumie jednak jest to wzór na cały rok i każdy sezon, i uważam, że mógłoby znaleźć się w kolekcji bazowej.

Oprócz haftu, mamy tu miły szczegół w postaci satynowego obszycia kanalików fiszbin (także pionowych bocznych).

Kolejnym objawem lukśności są metalowe elementy w kolorze złotym. Zapięcie jest solidne, choć znam mocniejsze.

Całość robi pajęczo-delikatne wrażenie. Dolna część miseczek jest wzmocniona dodatkową warstwą siateczki, ale mimo to pozostaje przejrzysta, podobnie jak boki i tył (w przypadku tyłu  ta delikatność ma niestety pewien niekorzystny skutek).

Dopasowanie

Inaczej niż w przypadku Dolores, w Diamondzie nie musiałam wybierać większego niż zwykle rozmiaru miseczki, mimo że to identyczna konstrukcja. 80I leży zupełnie dobrze, środek biustonosza przylega do mostka i nie ma potrzeby zwiększania rozmiaru.

Jeśli chodzi o rozmiar pod biustem, także wybrałam 80, mój zwykły rozmiar u Ewy Bien. Staniki tej marki są cały czas stosunkowo luźne. Podsumowując – zero niespodzianek.

Kształt

„Diamentowy” kształt biustu okazał się wcale nie kanciasty, a ładnie zaokrąglony. Dobrze podnosi i zbiera piersi, co pozytywnie mnie zaskoczyło w tym raczej delikatnym i nie uderzającym solidnością modelu. Oto, co potrafi zdziałać przyzwoita konstrukcja. Zdecydowanie wolę teraz B-104 od B-103 – bardzo mnie cieszy powstanie tej nowej konstrukcji, która na większych biustach działa wyraźnie lepiej niż ta starsza.

Do zdjęć pokazujących kształt w ubraniu pozwoliłam sobie dołożyć dodatkowy element, o którym będzie za chwilę niżej 😉

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak już wspomniałam, stałam się entuzjastką konstrukcji B-104. Jest to dość klasyczny krój z bocznym panelem (side-support) – tego typu konstrukcje zwykle dobrze u mnie działają. Jest nieco głebszy i panel boczny jest tu większy, niż w B-1o3, dzięki czemu zupełnie dobrze ogarnia większy rozmiar miseczki bez nadmiernego „upancernienia”.

Wszystko byłoby super, gdyby nie rozciągliwy tył, który pogarsza nieco sytuację w dziedzinie stabilności. Rozumiem dążenie do delikatnej estetyki, ale jednak solidniejszy powermesh z tyłu moim zdaniem by Diamentowi nie zaszkodził i sprawdziłby się lepiej niż dwie warstwy cienkiego.

Wygoda

Moje wyśrubowane przez bardzo wygodną Dolores oczekiwania nie zostały tu do końca zaspokojone. Co prawda cały przód Diamonda nie sprawia kompletnie żadnych kłopotów, jednak tył trochę gryzie wąską gumką, na której opiera się główny nacisk. Jest to spowodowane tym, że dzianina tylnych skrzydełek jest za bardzo elastyczna. Drugim punktem zapalnym są fiszbiny boczne – jedna z nich potrafi zawijać się na dolnym końcu do środka i gryźć. Być może zdecyduję się je usunąć, bo żadnemu z moich staników jeszcze taka „amputacja” nie zaszkodziła 🙂

Ogólnie jednak widać w tym komplecie także tendencję do wygodnictwa i braku agresji w modelowaniu. I dobrze.

Do kompletu

Figi wysokie Diamond C-124, rozmiar: XXL

Umiarkowane członkinie frakcji wysokich majtek (#teammajtkizgolfem!), łącznie ze mną, będą usatysfakcjonowane 🙂 Te wysokie figi nie są maksymalnie wysokie, ale wysokie wystarczająco, by nie zjeżdżać, nie wpijać się. Przód jest raczej skromny, bo nieprzezroczysty i z haftem jedynie po bokach, ale pragnienie przejrzystości całkowicie rekompensuje tył z tiulu elastycznego z naszytą u góry dodatkową warstwą w taki sposób, że tworzy się zmyślne „okienko”. Ewa Bien ma talent do majtek, stwierdzam 😉 Jedyne, czego mi tu brakuje, to powiększenie rozmiarówki (mam największy rozmiar!).

Cieszę się kompletem 🙂

Collar Lea, rozmiar: one size

Ten dodatek należy w zasadzie do innej linii (Lea), co widać po wzorze, ale właściwie można go dokooptować do każdego kompletu bielizny, jeśli chcemy popisać się bieliźnianą „biżuterią” w dekolcie. Dlatego pozwoliłam sobie go dołączyć do tej recenzji.

Nie ma tu żadnego elementu wymagającego dopięcia do stanika, „kołnierzyk” Lea można więc założyć nawet bez biustonosza. Dolna gumka zapina się na haczyk, jest też regulowana (dla mnie wystarczyło długości, ale osoby noszące powyżej 85 pod biustem mogą mieć już za ciasno). Ramiączka można spiąć ze sobą na haczyk, ja jednak, nosząc gipiurową ozdobę z przodu, wolę, gdy są rozpięte – tak jak na zdjęciach wyżej, ponieważ przy zapiętych górna część kołnierzyka uwiera mnie w szyję.

Nie wypróbowałam jeszcze opcji z ozdobą w dekolcie tylnym, ale być może niebawem to zrobię i pokażę Wam efekt przy okazji.

Wzór potrafi ładnie się komponować z „koronkowymi” maseczkami karnawałowymi (śledźcie instagram @stanikomania 😉 ).

Galeria

Diamond i Lea z daleka i bliska 🙂

Podsumowanie

Jestem zadowolona z Diamenta i z jego konstrukcji i będę teraz skandować hasło „B-104 we wszystkich wzorach!” 🙂

Jest jednak coś, czego życzyłabym marce Ewa Bien – zwiększenia solidności tyłów biustonoszy. Moim zdaniem luksusowy feel bielizny, który tak lubię w tej marce, wcale nie musi łączyć się ze słabszym podtrzymaniem. Chciałabym, by do lamusa na dobre odeszło już przekonanie, że duże rozmiary i ciężary wykluczają się z dobrym designem i luksusowym wizerunkiem. Ewa Bien ma piękne projekty, doceniam ukłon w kierunku większych rozmiarów w postaci nowej, lepszej dla nich konstrukcji, ale gdyby jeszcze pożenić ją z mocniejszym materiałem, byłaby pełnia szczęścia 🙂

Jesteśmy już na dobrej drodze, kroczmy nią dalej!

Uwaga, promocja!

Regularne ceny linii Diamond nie są niskie, ale jeśli nie obkupiłyście się w Diamonda wcześniej na „czarnym piątku”, to macie znowu szansę zrobić to nieco taniej 🙂 Firma oferuje nam rabat -10% do końca długiego weekendu (czyli do 6.01 włącznie)! Użyjcie kodu rabatowego: STANIKOMANIA_DIAMOND w koszyku zakupowym.

Warto zauważyć, że w linii Diamond mamy też stringi, majtki typu tanga, pas do pończoch i w sumie aż 4 konstrukcje biustonoszy (B-139 balkonetko-halfcup, B-312 push-up, B-150 półusztywniany – semi-soft).

Jak Wam się podobna czarny dyjament? 😉 A może macie ochotę na inne kolory? Moim zdaniem czerwony też daje radę! A może macie go już w swoich szkatułach? 

Może ci się spodobać