Pora w końcu na coś nie-czarnego 🙂 Wracam znów do bezdrutowców, ale tym razem nie w stylu „czarny top, który w sumie to udaje, że nie jest stanikiem”. Bardziej „beżowy…
Przyznam się Wam ze wstydem, że zdążyłam już trochę zapomnieć, jak smakuje ruch na świeżym powietrzu. Stanowczo za rzadko poruszam się o własnych siłach 🙂 Ale przyszła kryska na Matyska:…