WRecenzje

Kwiatami opleciona, czyli recenzja biustonosza Tori marki Elomi

Biustonosze z paseczkami, harnessy, uprzęże, dekoltowe firanki, koronkowe kołnierzyki, koronkowe plecy… Myślę, że jeszcze długo nie będę miała ich dość, zwłaszcza że dopiero od niedawna widzę jakiś wybór – bo to jeszcze nie jest wysyp – takich ozdób dla większej strefy rozmiarowej. Za co kocham ten trend? Za to, że dzięki niemu mogę pozwolić mojej bieliźnie wyjrzeć na zewnątrz albo interesująco prześwitywać spod przejrzystej bluzki i nazywać to modą – nie „modową wpadką” czy „bieliźnianym nietaktem”. Mogę tworzyć zestawy bieliźniano-ubraniowe, które zobaczę nie tylko ja, mój mąż, koty i… Wy 🙂 Mogę też poczuć się w komplecie bielizny bardziej jak w pełnym outficie, nie jak w czymś, do czego trzeba jeszcze coś dołożyć, żeby było w ogóle o czym rozmawiać.

Rozumiem wszakże te z Was, którym „paseczkowce” już się znudziły, bo rozwiązania w postaci kilku prostych czarnych gumek na krzyż dawno straciły urok nowości. Zapisuję się z Wami do klubu zmęczonych czarnymi „strapsami”, radary natomiast nastawiam na ciekawsze pomysły, takie jak na przykład kwiatowe aplikacje, które zaserwowała nam marka bielizny plus size – Elomi.

Elomi – biustonosz Tori, rozmiar: UK 36FF, kolor: tattoo (czarny/cielisty); figi Tori, rozmiar: M

[Rozmiary katalogowe biustonosza: UK 32 DD-JJ, 34 G-JJ, 36-40 DD-JJ, 42 DD-HH, 44 DD-G, 46DD; cena biustonosza: 289 zł; rozmiary katalogowe fig: M-4XL; cena fig: 149 zł; komplet otrzymałam od sklepu Intimo4You]

Estetyka

Tori jest zaprojektowana w modnym stylu cielistości ożebrowanej czarnymi lamówkami, który bardzo lubię. Po pierwsze, pomaga mi oswoić beż, do którego mam zadawniony uraz. Po drugie – podkreśla szwy i konstrukcję, a ja lubię „strukturalną” bieliznę, zszytą misternie z wielu części – taka sprawia na mnie wrażenie dopracowania i luksusu. Zrobienie z tych wszystkich szwów głównej atrakcji, a nawet rozmnożenie ich w celach czysto dekoracyjnych (majtki!) to coś, co od początku mi się podobało. Jasny beż stapia się ze skórą, szczególnie u osób o jasnej karnacji, dzięki czemu otrzymujemy wrażenie tatuażu albo nagiego ciała oplecionego paseczkami. Jest seksownie, wintydżowo, a zarazem nowocześnie.

Do tego dochodzi efekt, który moim zdaniem szczególnie współgra z dużymi rozmiarami – czarne lamówki i paski dzielą sylwetkę na wiele części, co na większej powierzchni nie sprawia wrażenia nadmiaru, a harmonizuje całość. Jakiś czas temu przewijała się po fejsbukach nagonka na paseczkowy look w rozmiarach plus size – zdecydowanie się nie zgadzam z tą krytyką. Paski rządzą, #baleronynainstagram, i tak dalej!

Po paskowym mainfeście czas na parę szczegółów o naszej Tori. Kocham ją za te róże, które przełamują geometryczną monotonię i kojarzą mi się z kwiatowymi projektami Lovechild Boudoir (koniecznie obejrzyjcie ich więcej – roślinność to tylko jednen z wielu motywów, którymi genialna projektantka potrafi oplatać ciała).

A najfajniejsza jest oczywiście róża na dekolcie. Jest to dopinacz, który można całkowicie odpiąć i nosić Tori bez niego, ale ja uważam, że byłoby to czyste marnotrawstwo 😉  Kwiatek jest starannie wyciętym kawałkiem haftowanej siateczki – i bez obaw, nic się nie siepie. Dokładnie tak samo wykończony jest brzeg miseczek.

Pierwotnie paski były zrobione z czegoś w rodzaju łańcuszka, który zapinało się oczkami na miniaturowych guziczkach (widać go u mnie na instagramie na zdjęciu, które zrobiłam sobie na prezentacji kolekcji zeszłej zimy), co zapewniało regulację. Trochę szkoda, że firma z niego zrezygnowała na rzecz banalnych gumek, ale z drugiej strony – elastyczne paski przynajmniej nie będą odstawały ani zwisały, kiedy się schylę. Po łańcuszkowym pomyśle zostały tylko dwa guziczki na mostku. Paski mają haczyki dopinane do pętelek doszytych do ramiączek oraz na mostku. Nie są regulowane, ale są bardzo elastyczne i moim zdaniem można mieć nadzieję, że będą pasowały do każdego rozmiaru. Jedyne, czego mi brakuje, to możliwość umieszczenia tej dopinki wyżej, tak by mogła wyjrzeć nie tylko z najgłębszego dekoltu.

Siatka, z której uszyte są miseczki w części dolnej, jest gruba, gęsta i niestety nieprzejrzysta, na czym pewnie zyskuje solidność, przydająca się w naprawdę dużych rozmiarach (ja jestem blisko początku rozmiarówki, jeśli chodzi o ciężar biustu).

Góra jest dwuwarstwowa i tutaj mam pretensję o to, że wierzchnia, haftowana warstwa mi się marszczy, co jest zapewne także winą konstrukcji. Za te problemy z gładkością odejmuję Tori pół kokardki.

Jakość, jak to u Elomi – bardzo solidna. Tylko zapięcie ma zbyt krótki i wiotki „język”. Jakoś lepiej się czuję zapinając na środkowe haftki, bo się obawiam, że będzie się podwijał.

Zapięcie i gumki od spodu mają aksamitną fakturę, do której uwielbiają się przyczepiać najróżniejsze farfocle, ale za to są superprzyjemne w dotyku 🙂

Dopasowanie

Wybrałam swój „mniejszy” rozmiar Elomiowy, czyli 36FF. W biustonoszach tej marki czasem lepiej pasuje mi 36FF, czasem 36G. Czasem trudniej mi zdecydować się na rozmiar ze względu na to, że konstrukcje w fasonie plunge często wcinają mi się trochę brzegiem miseczki w pierś. Zwiększenie rozmiaru czasem pomaga na zniwelowanie tego efektu, ale w tym przypadku większe miseczki (G) były za luźne i wcale nie leżały lepiej, poprzestałam więc na FF-ce. Co do rozmiaru pod biustem – Elomi jest jak zawsze hojne i 36 (teoretycznie odpowiednik europejskiego 80) w zupełności mi tu wystarcza, a nawet pozwala się nosić zapięte na środkową haftkę bez żadnej niewygody.

Warto zauważyć, że model ten ma rozmiarówkę przyjazną nie tylko osobom o wymiarach typowych dla marek plus size, czyli od 85 pod biustem wzwyż. Zaczyna się już od rozmiaru 32 pod biustem (odpowiednika europejskiego 70).

Kształt

Biust w Tori jest podniesiony dobrze, choć bez spektakularnego wypchnięcia, dobrze zebrany, trochę szpiczasty – ale nie tak, by pokochały ją fanki retro (nie ma porównania z bezkonkurencyjną Doreen z Triumpha, o której będzie niedługo 🙂 ). Nie jest to model dla miłośniczek efektownych jabłuszek w dekolcie, ponieważ, u mnie przynajmniej, jej szeroki mostek nie sprzyja zbliżeniu piersi do siebie. Za to można ozdobić dekolt różą. Coś za coś 😉

Moim głównym zastrzeżeniem jest marszczenie się miseczek, przede wszystkim w górnych częściach, ale też trochę w dolnych, co podkreślają sztywne lamówki. Jako „podkoszulek brafitterski” zastosowałam tutaj dosyć złośliwy pod tym względem, bo bardzo cienki top, pod którym te nierówności trochę widać, ale pod zwykłym ubraniem rzucają się w oczy nie bardziej niż przeciętne szwy w miękkim staniku.

Top w nocne niebo i bure kotki jest marki Monki, a kupiłam go na Zalando (rozmiar XL). Powiecie, że kotki z gwiazdkami i do tego jeszcze kwiatki to przesada – może i tak, ale ostatnio jest to moja ulubiona kombinacja 🙂 Oczywiście równie fajnie Tori prezentuje się pod gładkim, przejrzystym topem.

Konstrukcja i podtrzymanie

Nie mam zastrzeżeń do podtrzymania biustu – mimo niskiego mostka biust zachowuje się stabilnie, tył z grubego powermesh‘u pracuje jak należy, a ramiączka nie rozciągają się nadmiernie.

Z konstrukcją miseczek mam tylko jeden problem – jak zauważyłyście zapewne na zdjęciach, krawędzie miseczek trochę wcinają mi się w biust, a ich górna część się marszczy w okolicy mostka, zwłaszcza wierzchnia warstwa z haftem, najbardziej na mojej mniejszej piersi. Efekt ten nie dał się zniwelować zmianą rozmiaru. Modele typu plunge marki Elomi często zachowują się u mnie podobnie. Chyba są przystosowane do mocniej rozstawionych biustów, co pewnie ma więcej sensu w większych rozmiarach pod biustem niż mój. Nie wpływa to jednak ani na komfort noszenia, ani na wygląd w ubraniu (nawet w przejrzystym topie – chyba że jest się stanikową perfekcjonistką o sokolim wzroku). Mostek jest dość szeroki, co na pewno docenią osoby o bardziej rozstawionych piersiach.

Wygoda

Wygodniczek, zero zastrzeżeń! Na wszelki wypadek zaznaczę, że tych lekko wcinających się krawędzi miseczek zupełnie nie czuję. Gdybym czuła, na pewno bym z takiego modelu zrezygnowała (zgniecione piersi to zuo).

Fiszbin bocznych brak, i bardzo dobrze. Drogie firmy krajowe – naprawdę można stworzyć model dla rozmiarów dużych i bardzo dużych bez tych nieszczęsnych „patyków” wszytych w boki. Niektóre z Was już to wiedzą, w innych upór trwa 😉

Do kompletu

Kocham te majtki! Na zdjęciach, szczególnie tych na płasko, kojarzą mi się z niebotycznie wyciętymi po bokach gatkami z głębokich ejtisów, ale w trakcie noszenia wcale nie mam pachwin na wierzchu. Wysokość jest idealna – siedzą pod pępkiem i trzymają się tam. Mam tylko jeden problem – z tyłu, zwłaszcza u góry, gatki się marszczą, jest ich tam jakby trochę za dużo. Chyba nie mam wystarczająco szerokich bioder i wydatnych pośladków, żeby je odpowiednio naciągnąć. Są bardzo hojne rozmiarowo – L było za duże, wybrałam więc M, co robi wrażenie, zwłaszcza w porównaniu z polskimi majtkami, które pasują mi dopiero w XL lub XXL… (mój aktualny obwód bioder to 105 cm).

I jeszcze jeden, łatwiejszy do rozwiązania problemik: muszę wyciąć tę metkę! Bo głupio wyglądają takie ometkowane cztery litery. Producenci, czemu wszywacie metki w najbardziej przejrzystych miejscach? Metki są praktyczne, wolałabym móc je zostawiać – jest na nich rozmiar, skład, przepis prania… Nie mam czasu robić ewidencji metkowych danych wszystkiego, co noszę.

No tak się sobie podobam w tej Tori, że pozowałabym bez końca 😀

Galeria

Tori jest bardzo fotogeniczna, jak możecie się przekonać poniżej 😉

Podsumowanie

Tori to bez dwóch zdań jeden z moich ulubionych kompletów sezonu i regularnie ją noszę, zwłaszcza gdy mam ochotę na przejrzystą „górę”. Czaiłam się na nią, odkąd dowiedziałam się, że się pojawi, czyli mniej więcej od roku. Moim zdaniem to świetna propozycja dla osóbek plus size (i nie tylko, bo rozmiarówka jest, jak już wspomniałam, przyjazna także dla mniejszych obwodów), które lubią dekoltowe ozdoby i paseczkowy look, ale nie są gotowe na przejrzystości od Ewy Michalak – albo, tak jak ja, lubują się w kwietnych oplotach.

Uwaga, promocja!

Sklep Intimo4You z Krakowa (oprócz internetów, mieści się też realnie na ul. Masarskiej 8, wejście od ul. Rzeźniczej), który zasponsorował moją Tori, ma dla wszystkich Stanikomaniaczek kod rabatowy. Od dziś do 10.02.2019 na hasło STANIKOMANIA kupicie komplet Tori (biustonosz i majtki) aż o 20% taniej!

 

Tori – foto katalogowe

Ktosia się skusi? 🙂

A Wam jak się widzą dekoltowe kwiatki zamiast prostych pasków?

Może ci się spodobać