WRynek i moda

Nurkujemy dalej!

[c.d.]

Klasycznymi „nurkami” są znane, bliźniacze modele Freyi: Zeta i Arabella, z których pierwsza ma już bardzo długą historię i wiele wersji kolorystycznych, druga zaś, po udanym debiucie w czerni i kolejnej wersji w spektakularnym różu, pojawiła się tej wiosny w delikatnym kremowym kolorze, zwanym przez producenta ostrygowym, który sklepy z kolei niekiedy nazywają cielistym (zaręczam, że nie ma on nic wspólnego z brudnym beżem!). U Freyi znajdziemy co prawda sporo propozycji plunge’owych, jednak wygląda na to, że i ta marka poskąpiła oszołamiających dekoltów właścicielkom biustów powyżej miski G – Arabelle sięgają co prawda rozmiaru J, lecz od GG wzwyż mamy do dyspozycji jedynie nieco zmodyfikowaną wersję balcony. Jeszcze gorzej potraktowała Freya amatorki modelu Tinkerbell (te żółte kwiatki na białym tle!) – tutaj wersja plunge (zwracam uwagę na ciekawy krój misek z pionowymi cięciami) przeznaczona jest najwyżej dla E-biustów, większe muszą się zadowolić full-cupem. Znane i lubiane Retro we wcieleniu nurkującym jest lepsze o 1 rozmiar – do F. Ale mam dla G-biustów pociechę – do Waszej dyspozycji dziewczęca i elegancka Angelica w różowe kwiatki, podobnie wyrafinowana Eva w czterech odmianach barwnych (czerń, róże i szarość). I nareszcie coś naprawdę kolorowego – Jeanie w barwach „summer berries” – istne lody malinowo-porzeczkowe. W kwietniu będzie można dać nura z nowym modelem Madison z oryginalnym ornamentem na brzegu miseczki. A okazyjnie można już od dawna kupić wielobarwne „nurki” w kropki, czyli Mitzy. Amatorkom bezszwowej gładkości polecam natomiast wersję plunge bazowego modelu Retro, dostępną w kilku kolorach, w tym – w jaskrawym malinowym i połyskliwej czekoladzie. Stanik ten przypomnina nieco Panache Inferno, miseczki są jednak usztywnione delikatniej (w Inferno mamy do czynienia z dość gruba gąbką), a fiszbiny nie łączą się pośrodku, ale kończą się naprawdę baaardzo nisko. Niestety, ciągle nic powyżej G…

A co słychać u Rigby’ego i Pellera? Szacowna owa marka wyraźnie dyskryminuje nas dekoltowo, każąc nam odziewać biusty w balkoniki i full-cupy. Oto w modelu Tiffany na plunge mogą liczyć najwyżej E-biusty. Standardowo do G doprowadzono natomiast plunge z serii Opulence.

Z tego krótkiego przeglądu wyłania się wspólna cecha niemal wszystkich plunge – są przeznaczone najwyżej dla G-biustów. Zapewne producenci uznali, że większym piersiom stanik z tak niskim zabudowaniem z przodu nie zapewni wystarczającego podtrzymania, a może jest jakiś inny problem konstrukcyjny? Mam nadzieję, że chodzi tylko o kwestie techniczne, nie zaś przekonanie (projektantów bądź klientek), że naprawdę dużych biustów eksponować nie należy.

Jako chlubny wyjątek od tej smutnej reguły błyszczy wspomniany wcześniej Tango II w wersji plunge, który występuje w rozmiarach do miseczki H! Mam nadzieję, że to wcielenie tego bardzo cenionego staniczka dorobi się równie wielu odmian barwnych, co jego balkonowy przodek. Wielkie brawa dla Panache za ten odważny krok na drodze do naszego dekoltowego równouprawnienia!


(źródło: www.bravissimo.com)

Na koniec pozwólcie, że jeszcze raz wrócę do tematu push-upów. Oprócz Gossarda mamy w UK jeszcze jednego speca od tego typu bielizny, który nie waha się doprowadzić swojej oferty do rozmiaru miseczki F (szkoda, że nie wyżej), a mianowicie Splendour. Ta założona przez jednego z szefów Gossarda firma jest na rynku od 2000 roku i oprócz urokliwej bielizny z początków alfabetu produkuje też wyjątkowo ładne połyskliwe push-upy dla DD-plusów, pod marką Splendourbra (takie jak ten
klasyczny push-up plus”). Ktokolwiek miał w ręku (a jeszcze lepiej: na biuście) ten produkt, proszony jest jak zwykle o podzielenie się wrażeniami 🙂

 

Może ci się spodobać