WRecenzje

Vintage od rana. Recenzja biustonosza Panache Ana

Z czym kojarzy Wam się nazwa koloru: vintage? Bo mnie, oprócz szczepu winorośli – z tak zwanym różobeżem, z odcieniami wrzosu, z krecim taupe, wszelkimi niedookreślonymi mutacjami barwnymi od bladej lawendy po latte, czy święcącym triumfy kilka lat temu greige. Lubię we współczesnej modzie to, że wynajduje „nowe” kolory. A raczej: odkrywa na nowo świat barw z początków zeszłego wieku, kiedy to przygaszone tonacje królowały z prostego powodu: brak barwników do tkanin o intensywnych odcieniach. Wintydż to nie tylko kroje sprzed dekad, ale też specyficzna, subtelna paleta kolorów.

Gdyby nie wiedza o realiach, jeszcze bardziej zachwycałabym się zamiłowaniem naszych prababek do przygaszonych odcieni, jako przebłyskiem geniuszu – bo one naprawdę świetnie pasują do kolorystyki naszych ciał. Anę od Panache w odcieniu vintage uważam za jeden z najbardziej eleganckich i twarzowych (dekoltowych?) kompletów, jakie mam, i to mimo zadawnionej nieufności do beżu i pokrewnych odcieni. Co tu dużo mówić, z wiekiem nabiera się rozumu i docenia dorobek pokoleń (co nie znaczy, że przestałam kochać neony, o co to, to nie). A więc, nie czekaj – zmądrzej już teraz i doceń Anę vintage (która, oprócz nagiej skóry, świetnie pasuje do kawy z mlekiem w starej porcelanie 😉 )

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Stanikomania (@stanikomania) on

 

Panache – biustonosz Ana, rozmiar: 38G; figi Ana, rozmiar: 16/42/XL; kolor: vintage

[Rozmiary biustonosza: UK 28 D-H, 30 DD-H, 32-38 DD-H / EU D-K, 65 E-K, 70-85 D-K, rozmiary fig: UK 8-20 / EU 34-46; cena biustonosza: ok. 199 zł, cena fig: ok. 89 zł; komplet otrzymałam od producenta]

Estetyka

Czas na walory pozakolorystyczne. Przód Any w całości pokrywa skromna, lecz gustowna koroneczka podszyta od spodu markizetą. Szkoda, że podszycie jest także w górnej części miseczek, przez co jest ona równie słabo przejrzysta, co dolna. Podszycia tego nie widać na zdjęciach firmowych, nie mają go też sample handlowe, i powiem szczerze – nie wiem, czy w jakim zakresie rozmiarów Ana jest przejrzysta u góry. Podtrzymanie większego i cięższego biustu zapewne na tym podszyciu zyskuje, ale trochę żal ażuru…

Od wewnętrznej strony miseczek po bokach wszyte są dodatkowe panele, co optycznie nie przeszkadza, a na pewno stabilizuje.

Lubię w Anie ten koralik na kokardce mostkowej – jest gustowny, nie kiczowaty i raczej nie ucierpi przy praniu. Cała Ana wykonana jest bardzo starannie. Lakierowane regulatory, kółka i haftki w kolorze materiałów dają przyjemne wrażenie dbałości o szczegóły. Nawet zapięcie, mimo że wąskie,  jakoś solidniej się trzyma, niż to czasem bywa przy stanikach na duże rozmiary zapinanych na dwie haftki.

Dopasowanie

Well. Owszem, zwiększyły mi się ostatnio nieco obwody, ale inne ostatnio testowane modele Panache (w rozmiarze 38FF) nie wymagały dotąd powiększenia miseczek do 38G. A Ana owszem. Jestem ciekawa, czy też macie wrażenie niestandardowo małych miseczek w tym modelu? Rozmiar pod biustem jest raczej standardowy, tylko miseczki jakieś mniejsze. Poczekam z ostateczną opinią do sygnałów od Was 🙂

Kształt

Nie mam zastrzeżeń. Forma piersi jest dobrze podniesiona, okrągła, zebrana. Co jest godne pochwały w przypadku modelu o obniżonym mostku.

Konstrukcja i podtrzymanie

Ana daje naprawdę dobre podtrzymanie biustu, mimo obniżonego mostka. Oczywiście środkowa część biustu jest mniej stabilna niż w mocno zabudowanych modelach, ale trudno mieć o to do Any pretensję. Ana jest, wedle firmowej klasyfikacji, modelem plunge, czyli z obniżonym środkiem, do głębszych dekoltów. Faktycznie mostek jest niższy niż w przeciętnej balkonetce, ale w wartościach bezwzględnych niezbyt niski, bo w moim rozmiarze ma ok. 7 cm. Nie jest to więc żadną miarą głęboki plandż, a raczej „plandżobalkonetka”. Do fotki ubranej włożyłam jednak najbardziej wydekoltowaną bluzkę, jaką posiadam, i stanik się schował – na moje potrzeby więc raczej wystarczy. Tak czy owak, Panache dowodzi tym modelem po raz kolejny, że umie w miękkie plandże w dużych rozmiarach, choć nie ekstremalnie niskie 😉

Ramiączka w przedniej części są podszyte wyściełającym miękkim materiałem i mało elastyczne, co zmniejsza ich ogólną rozciągliwość i dodatnio wpływa na podtrzymanie biustu.

Miseczki Any u góry są lekko elastyczne – ucieszą się wiec te z Was, które czasem narzekają na wbijające się w piersi krawędzie albo asymetryczne piersi. W moim rozmiarze koronka jest podszyta warstwą tiulu, który także jest elastyczny – wzmacnia, ale również się dopasowuje. Część ta zachowuje się stabilniej niż w takich modelach, jak Jasmine czy Envy, gdzie koronka jest niepodszyta.

Zwróćcie uwagę na boczne wstawki z nieelastycznego tiulu – na pewno wpływają pozytywnie na zebranie i stabilność biustu po bokach.

Wygoda

Ana wygodniczkiem jest, czym jestem przyjemnie zaskoczona, ponieważ Panaszki czasem gryzą mnie w mostek. Tu nic z tych rzeczy. Ramiączka są wąskie jak na duży rozmiar (17 mm), ale podszyte „misiem” od spodu i wygodne.

Miejsce połączenia przedniej wyściełanej części ramiączka (mało elastycznej) z tylną (elastyczną), widok od wewnętrznej strony

Do kompletu

Figi nie należą do najniższych stanem, ale też i nie do najwyższych. Wolałabym nieco wyższe. Ale jakościowo są bez zarzutu. Z tyłu podwójnie złożony tiul, czyli bezszwowe krawędzie nogawek. Z przodu sporo koronki i miło, że kokardka z koralikiem też jest.

Oto komplecik:

Galeria

Ana w pełni ukazana 😉 Jest całkiem fotogenicznym modelem, choć jak zwykle przy takich subtelnych, niedookreślonych odcieniach trudno oddać pełnię urody koloru na zdjęciach. Ana, nawiasem mówiąc, wystąpiła też w innych barwach – wrzosie (jeszcze jako Ava – model ten zmienił bowiem nazwę), fuksji, teraz czerni. Wiosną wchodzi błękit, a na przyszłą jesień szykuje się burgund.

Podsumowanie

Jeśli szukacie codzienniaka ze szczyptą retrowej elegancji i mieścicie się w rozmiarówce do brytyjskiego H, mogę szczerze polecić Anę. Docecniam ją bardzo za to, że przy dość niskim zabudowaniu i subtelności nie traci na walorach podtrzymująco-kształtujących. Miękkich plandży na rynku nie ma wiele, nawet takich niezbyt niskich jak Ana, a część biustów bardzo takie modele lubi, tym bardziej więc jest godna uwagi.

Ana – fotka katalogowa (fot. Panache)

Gdzie kupić Anę?

Mam dobre wiadomości dla wszystkich, którym się spodobała 🙂 Kolor vintage w zaczynającym się właśnie sezonie wiosennym (tak, tak, w modzie mamy już wiosnę!) przechodzi do oferty bazowej, czyli ma zamiar zadomowić się na długo w ofercie firmy Panache i w sklepach. Dzięki temu prawdopodobnie będzie łatwo dostępny. Da się Anę bez trudu wyhaczyć online, a tutaj znajdziecie mapę sklepów z ofertą marek Panache, w których dorwiecie ją z dużym prawdopodobieństwem stacjonarnie.

Macie już Anę? Albo chcecie mieć? Jak Wam się podoba taka subtelna wersja „nudziaka”? 

Może ci się spodobać