WRynek i moda

Na odpowiednim tle

Za co kochamy koronki? Za przejrzystość, kunsztowność delikatnego wzoru, miękkość, dotyk luksusu, staroświecki szyk… A bieliźniana koronka najpiękniej prezentuje się, rzecz jasna, na tle ciała.

W przypadku biustonoszy najbardziej oczywistym miejscem jej zastosowania są miseczki, które bywają w całości lub części koronkowe. Wśród DD-plusów raczej trudno znaleźć miseczki uszyte wyłącznie z koronki – przejrzyste modele szyje się przeważnie z mocnej siateczki lub tiulu, często pokrytego dla ozdoby haftem, natomiast obecność koronki często ogranicza się do górnej połowy lub samego tylko wykończenia brzegu. Koronki bywają bowiem delikatne i rozciągliwe – jednym słowem, zbyt słabe, by można było narażać je na obciążenia.

Chcąc przydać biustonoszowi więcej koronkowego splendoru, stosuje się jeszcze rozwiązanie polegające na pokryciu koronką dolnej części miseczki, uszytej ze stabilnej dzianiny bądź siatki, podczas gdy w górnej części ta sama koronka prezentuje swoje uroki na najbardziej pożądanym tle nagiej skóry. Tak jest na przykład w przypadku eleganckiego modelu Fantasie Gabrielle. Odnoszę jednak wrażenie, że biustonosz ten ma szansę odsłonić swój prawdziwy wdzięk jedynie z bardzo bliska – z daleka bowiem wygląda stosunkowo zwyczajnie: ot, jednokolorowa miseczka z koronkową górą. Dzieje się tak, ponieważ koronka nie wyróżnia się z tła, które jest dokładnie tej samej barwy.

Koronkowy wzór można jednak wyeksponować odważniej, czyniąc z niego prawdziwy motyw przewodni całości. Wystarczy dostarczyć mu odpowiedniego tła – jeśli nie możemy pozwolić sobie na prześwitywanie nagiej skóry, pozwólmy, by zastąpił ją materiał kontrastujący kolorem z koronką. W ten sposób możemy wykorzystać nawet najdelikatniejszą koronkę – całą mechaniczną pracę wykonuje bowiem spodnia warstwa, a przejrzysty wzór pełni jedynie funkcję ozdobną. Takie właśnie rozwiązanie najwyraźniej zastosowano we wspomnianym w jednej z poprzednich notek modelu nowej marki Fauve: Amandine w wersji brązowej i granatowej – możemy cieszyć się tu pełnią koronkowego luksusu bez ograniczeń. Nieco słabszy, ale również widoczny efekt kontrastu prezentuje model Panache Chantilly – spod białych koronek prześwituje tu delikatnie różowa warstwa spodnia.

Moim zdecydowanym faworytem spośród modeli z koronkowym motywem przewodnim jest jednak Fantasie Bridgette (w Polsce dostępna w sklepie Bellissima), niejednokrotnie już wspominana – tym razem jednak poświęce jej więcej miejsca, jako że trafiła niedawno do mojej skromnej kolekcji i uważam ją za wyjątkowo udaną. Uprzedzam od razu, że zadne ze znalezionych w sieci zdjęć nie oddaje moim zdaniem jej prawdziwego uroku… Wśród dostępnych w sklepach wersji mamy obecnie: białą, czarną oraz bardzo ciekawą kolorystycznie miętową herbatkę (beż i błękit); rzadko można spotkać starsze wersje brzoskwiniową oraz oberżynową. Różne Bridgette raczą nas różnymi poziomami kontrastu: od zerowego (biała) po maksymalny, w wersji czarnej. Czarna Bridgette nie jest bowiem czarna, lecz czarno-beżowa, co stanowi w moim odczuciu jedno z najbardziej wyrafinowanych połączeń kolorystycznych spotykanych w bieliźnie. Odpowiednio rozegrany, ten klasyczny zestaw może robić naprawdę duże wrażenie, zaprzeczając stereotypom, zwłaszcza tym dotyczącym cielistych beży.

Kolekcja Bridgette obejmuje dwa typy biustonoszy: półusztywniany plunge do miseczki F oraz miękki balkonik do miseczki G, a ponadto gorset (basque) i trzy kroje majtek, również bardzo eleganckich. Jedyną poważną wadą Bridgette jest według mnie skromny zakres rozmiarów – nie widzę bowiem powodów, dla których tak dobrze skrojony i podtrzymujący balkonik nie mógłby zostać uszyty także dla H-i więcej-biustów. Jeśli już mówimy o kroju – Bridgette fantastycznie zaokrągla piersi, pod tym względem stoi w jednym szeregu z Thalią Empreinte. Większość biustonoszy przyzwoitych marek DD-plusowych nadaje biustowi ładny kształt, jednak w przypadku tych dwu mamy do czynienia ze skokiem jakościowym.

Bridgette w wersji balcony należy do dość zabudowanych modeli, głębokie spiczaste dekolty są zatem wykluczone – do tych przeznaczona jest wersja plunge, której mały zakres rozmiarów wyklucza niestety wiele potencjalnych użytkowniczek, w tym niżej podpisaną. Dzięki zaokrąglającym właściwościom balkonik prezentuje się jednak doskonale pod każdym innym ubraniem.

Górną część miseczki Bridgette stanowi czarna, bardzo przyjemna w dotyku koronka (zapomnijcie o drapiących koszmarkach!) ozdobiona miękkim haftem w kolorze kawy z mlekiem. Dół jest zbudowany ze stabilnego materiału podobnej barwy, lekko ciągliwego w kierunku poziomym, i pokryty tą samą czarną koronką z kwiatowym motywem. W efekcie można nawet doznać złudzenia, że pod tą czarną siateczką nic już nie ma. Do tego moje ulubione mocowania ramiączek – na cienkich pętelkach. Miły szczegół: pętelki są z beżowego materiału pokrytego czarną siateczką. Ramiączka, od spodu aksamitne w dotyku, bez przeszkód mogłyby być węższe – nic nie uzasadnia ich prawie dwucentymetrowej szerokości przy rozmiarze miseczki G. Przypuszczam, że jest to ukłon w stronę klientek źle dobierających rozmiary, u których biustonosz trzyma się przede wszystkim na ramiączkach. Czarny tył z elastycznej siatki pokrywają jasnobeżowe kropeczki – nie przepadam za tym wzorem, jednak gładka czerń prezentowałaby się moim zdaniem gorzej.

Bridgette to nieco wyższa półka cenowa niż przeciętne biustonosze Fantasie z kolekcji sezonowych. Czy coś uzasadnia tę różnicę? Według mnie daje się odczuć wyższą jakość, o której świadczy zarówno wielka dbałość o szczegóły, jak i ponadprzeciętna wygoda tego modelu. Ciekawe, czy Fauve by Fantasie zaoferuje nam coś jeszcze lepszego w swojej koronkowej Amandine?

[fotki: Figleaves]

Może ci się spodobać