WRecenzje

Walentynki z czarnym faworytem, czyli Réglisse by Avocado

Wracamy na chwilę do kraju 🙂 Dawno nie rozmawiałyśmy tu o poznańskiej firmie Avocado. Avocado to marka znana i nieznana. Znają ją stałe klientki, których firma sporo zdążyła zdobyć od początku kilkunastoletniej już działalności, biuściaste forumowiczki, a także amerykańskie blogerki. To też od początku marka typowo D-plusowa.

Próżno jednak szukać Avocado w przeciętnym sklepie. Marka ta zawsze miała wizerunek niszowej czy też elitarnej – nie tylko ze względu na dość wysokie ceny (francuska koronka swoje kosztować musi), ale także na dostępność: Avocado można było kupić jedynie w internecie oraz kilku firmowych butikach. Gdy zakończyły one (z wyjątkiem poznańskiego) działalność, zaniepokoiłam się o Avocado, ale ostatnio firma chyba znów rozwija skrzydła. Po pojawieniu się nowego, odświeżonego sklepu internetowego (i tu pytanie do firmy: gdzie u licha jest w nim wyszukiwarka? :-)) gruchnęła wieść, że Avocado wprowadza ofertę hurtową i rozpoczyna współpracę ze sklepami z bielizną. Gdzie więc można obecnie kupić Avocado (oprócz Poznania i internetu)? O tym, mam nadzieję, dowiemy się niedługo od samych sklepów, a na razie zajmijmy się pewnym czarnym biustonoszem 🙂

Nazwa jednego z moich czarnych faworytów obecnego sezonu (ha! Dawno nie było wpisu o czarnych faworytach!) oznacza lukrecję, która najbardziej kojarzy mi się z rodzajem cukierków o mocnym, specyficznym smaku. Lukrecjowe słodycze mają kolor czarny – ja bardzo je lubię, ale wielu wprost nie znosi. Réglisse wydaje się więc dobrą nazwą dla czegoś wyjątkowego oraz budzącego silne odczucia 🙂 Jak zasmakował mi ten lukrecjowy cukierek? Oto odpowiedź 🙂

Avocado – Réglisse, kolor: czarny, krój: K, rozmiar: 80H [Rozmiary: 60-65 E-L, 70 D-L, 75 D-K, 80 C-J, 85 C-H, 90 C-G, 95 C-F, rozmiary wg własnej tabeli; cena: 249 zł. Biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez producenta]

Foto katalogowe. „Jest tajemnicza i magnetyzująca. Niezawodna.” – głosi opis, szkoda trochę, że tak krótki 🙂

Estetyka

Siłą Lukrecji jest fantastyczna koronka czy też skrzyżowanie koronki z haftem (muszę się podszkolić w bieliźnianej nomenklaturze). Tak się składa, że zawiera ona moje ulubione motywy: otworki (spore!), efektowne wachlarzykowate wypustki, i ma wyrazisty, duży wzór. Nie miałam ani nie widziałam jeszcze takiej samej. W przemyślany sposób ozdobiono nią także dół biustonosza.

Drugim wyjątkowym elementem są ramiączka. W części przedniej – ozdobnej – składają się one z trzech oddzielnych, nieelastycznych tasiemek. Zabieg ten miał zapewne dodać ramiączkom lekkości – by uniknąć efektu litej, szerokiej (dwucentymetrowej) taśmy. Niestety, gdy stanik mam na sobie, efektu nie widać. Cała ta „trzyczęściowa część” znajduje się u mnie z przodu, a na szczycie ramienia wypada łączenie z gumką. Potrójna część ramiączka wygląda z daleka po prostu jak czarna tasiemka i tylko biorąc stanik do ręki mogę się cieszyć tą fajną potrójnością – gdy rozciągnę ramiączko w ręku, widać milimetrowe przerwy między pojedynczymi tasiemkami. Po co wobec tego ten tercet? Powinnam odjąć punkt za rozczarowanie… Nie zrobię tego jednak, bo uważam, że Réglisse nie traci na swojej niewątpliwie wyjątkowej urodzie z tego powodu, że tu akurat więcej obiecała, niż zrealizowała.

Potrójna przednia część ramiączka – miejsce przymocowania do miseczki z przodu

Miejsce łączenia części przedniej i tylnej ramiączka

Dół miseczek to czarna, lekko połyskująca (ale nie satynowa) dzianina, z nieprzejrzystej dzianiny są również tyły – podoba mi się ich kontrast z siateczkową częścią boku między miseczką a pionowym usztywnieniem. Zapięcie jest mocne, nieodkształtcające się.

Zapięcie od spodu, widoczna metka. Nie jest wykończone na gładko tak jak w Libertine, ale nie zmienia to komfortu jego użytkowania.

Lukrecja jest starannie uszyta, precyzyjnie i z dbałością o szczegóły, koronka/haft jest rozmieszczona idealnie symetrycznie zarówno u góry, jak i u dołu i na mostku. Trochę zbyt pancerne są moim zdaniem ramiączka w tylnej części. Może trochę szkoda, że na mostku nie ma żadnej ozdobnej aplikacji, np. rozetki, ale może to już byłoby za dużo?

Lukrecja jest modelem średniozabudowanym – wg systematyki Avocadowych krojów reprezentuje krój K, podobnie jak np. Nina. U mnie rzeczywiście nie jest zabudowańcem i bardzo atrakcyjnie eksponuje biust dzięki ażurowi i otworkom w górnej części miseczki.

Idealna symetria 🙂

Dopasowanie

Powinnam się cieszyć, bo po raz kolejny wybierane najczęściej 80H pasuje zupełnie nieźle, nie czuję jednak, że jest to dopasowanie idealne. Mostek odrobinę mi odstaje, szerokość fiszbin jest na styk, a obwód ma tendencję do przesuwania się po plecach w górę. Z drugiej strony – wg tabeli rozmiarów 80H ma prawo być na mój biust za mały o 2 cm obwodu w biuście – przewidziany jest bowiem na 110, a ja mam 112. Idąc wyżej otrzymałabym jednak miseczkę za dużą (114)… Tabela mówi zatem prawdę i można ją tylko za to pochwalić.

Problem z obwodem jest dla mnie tajemniczy. Na pewno nie mogłabym mieć ciaśniejszego, w zasadzie należałoby więc winić pracę dzianiny, a może jeszcze co innego. Może to, że ramiączka z tyłu są umocowane bardzo blisko zapięcia? Bliżej niż w pierwszym lepszym Panache czy Frei. Może dlatego mocniej ciągną tył do góry? Nawiasem mówiąc – pierwotnie były na mnie za krótkie. Musiałam prosić producenta o wydłużenie – obecna długość jest idealna, choć muszę je wydłużyć prawie że do maksimum. Nie podoba mi się ta tendencja do skracania ramiączek – o ile za długie ramiączka można skrócić zawsze, o tyle wydłużenie to już bardziej złożona operacja.

Kształt

Réglisse dobrze unosi oraz naprawdę znakomicie zbiera biust do środka. Gdy chcę mieć biust w formie „mocno zdefiniowanej”, na przykład gdy zakładam golf czy gładki niezbyt wydekoltowany top, wybieram ostatnio właśnie Réglisse.

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak już wspomniałam, krój K zaliczany jest do średniozabudowanych i moim zdaniem jest to określenie trafne, Lukrecja ma bowiem zabudowanie przeciętnej balkonetki. Miseczki nie podchodzą za blisko pach i przyjemnie odsłaniają górną część piersi. Podtrzymanie jest w normie, choć byłoby lepsze, gdyby nie tendencja obwodu do jeżdżenia po plecach.

Lukrecja od spodu.

Tu widać, że miejsce doszycia ramiączka z tyłu dzieli niewielki dystans od zapięcia.

Wygoda

Tu jestem surowa, bo rozczarowana. Awokada zawsze były dla mnie bardzo wygodne. Niestety Lukrecja mnie zdenerwowała tym, że gryzie dołem. Kłują mnie mianowicie punkty na dole pośrodku mostka oraz pośrodku łuków fiszbin każdej z miseczek, bo znajdują się tam szwy łączące ze sobą fragmenty koronki. Lukrecję prałam dotąd tylko raz i miejsca te jakby trochę zmiękły, dalej jednak po kilku godzinach noszenia czuję w tych miejscach dyskomfort… Może z czasem przestaną gryźć?

Poza tymi „punktami wnerwu”, Réglisse jest nieszkodliwa. W mostek nie dźga (bo końcówki drutów odstają mi od mostka :)), nie piłuje pach itp. Usztywnienia boczne są w ogóle niewyczuwalne. Cenię firmy, które potrafią wszywać je tak, że nie uwierają (a niestety nie wszystkie potrafią).

Końcówka usztywnienia bocznego. To miejsce akurat nie robi mi krzywdy.

Cena

Moim zdaniem jest bardzo wysoka, choć nie jest to najdroższy biustonosz z oferty Avocado (najdroższy to Orlando w cenie 369 zł). Z drugiej strony, faktem jest, że takiej koronki nie dostaniemy w żadnej marce D+ – może coś podobnego znalazłoby się w którejś z firm francuskich, ale te także nie słyną z przystępnych cen (np. w Empreinte cena 350-450 zł to zupełna normalka). Nawet Fauve ostatnio nie oszołamia pod tym względem. Nieco ponad 200 zł potrafią kosztować np. staniki Fantasie.

Czy wysupłałabym 249 zł na Lukrecję? Bardzo możliwe, bo w tej koronce zakochałam się natychmiast (mam chyba słabość do czarnych Awokad, patrz Libertine). Ale wolałabym, żeby była miększa, bardziej subtelna… Ale może zbyt wiele oczekuję?

Boskie partie górne 🙂

Galeria

Zapraszam 🙂 Zbliżenia na szczegóły ułatwiła mi odrobina zapowiadającego już chyba wiosnę słońca…

Podsumowanie

Cieszę się, że firma Avocado wciąż tworzy swoje piękne, nietuzinkowe projekty. Jest na naszym rynku naprawdę wyjątkowym zjawiskiem i bardzo jej kibicuję. Dlatego zachęcam nasze sklepy, by nawiązały współpracę i wprowadziły Avocado do swojej oferty. Istnieją biusty, które nie chcą nosić niczego innego. Istnieją też pewnie takie, które chętnie spróbują czegoś nowego, odmiennego od przeciętnej brytyjskiej estetyki, królującej u nas na rynku większych miseczek. Są i takie, które preferują polską produkcję z powodów patriotyczno-etycznych, a bielizna Avocado szyta jest wyłącznie w Polsce.

Kończąc pochwały, dodam, że marzę o tym, by staniki Avocado pasowały na mnie zawsze idealnie i były stuprocentowo wygodne. Fakt, że mimo występujących niekiedy trudności, noszę je regularnie (w przypadku Réglisse męcząc się z kłującym dołem) świadczy chyba o tym, że mnie zachwycają, i Lukrecja nie jest tu wyjątkiem. Może w końcu zmięknie? 🙂

Uwaga, promocja walentynkowa!

Z okazji Dnia Zakochanych mamy okazję nabycia Réglisse i dwóch innych kompletów (Chloe, Orlando) w obniżonej o ponad 100 zł cenie, bo z majtkami w cenie zaledwie 1 zł. Zważywszy, że majtki Avocadowskie to zwykle również osiągnięcie wzornicze, jest to miła propozycja, zwłaszcza dla wiernych miłośniczek marki, oraz kompletów 🙂 Promocja obowiązuje do 14 lutego.

Avocado w sklepach

Drogi sklepie! Jeśli masz już w ofercie, albo masz zamiar wprowadzić do niej markę Avocado, przyznaj się do tego!

Droga stanikomaniaczko! Jeśli chciałabyś móc kupić Avocado w sklepie w pobliżu, daj znać! 🙂

A na zakończenie – jak Wam się podoba czarna Lukrecja? 😉

Może ci się spodobać