WKolekcje

Wiosenne akwarelki Gai

Dziś mam dla Was podwójny debiut! Podwójny – bo oto po raz pierwszy na Stanikomanii prezentuję kolekcję biustonoszy polskiego producenta. Jednocześnie jest to firma, której jeszcze na Stanikomanii nie było – nie recenzowałam dla Was jeszcze żadnego stanika. Recenzja jednego z modeli marki Gaia, bo to o niej mowa, jest w zaawansowanych planach 😉 a tymczasem zapraszam Was do rzutu oka na ofertę firmy.

Gaia, firma z Białegostoku, członek Podlaskiego Klastra Bielizny, działa na polskim rynku nie od dziś i jest jedną z tych firm, które od lat już zapuszczają się w trudne rejony miseczek D+. Mam wrażenie, że w ostatnim czasie kilka z tych firm mocno poszło do przodu pod względem rozmiarówki, jakości i konstrukcji, a i wzorniczo wyszłyśmy już dawno z epoki brudnego beżu 😉 Co prawda w ofercie wciąż dominują modele półusztywniane z domieszką usztywnianych, jednak pojawiają się także miękkie, a krajobraz „półsztywniaków” wbrew pozorom nie jest taki jednorodny.

Rozmiarówki i modele

Zakres rozmiarów w firmie Gaia sięga od miseczki B do L (według polskiej rozmiarówki), z rozmiarami pod biustem od 65 do 105 (choć zwykle kończy się na 95). Mój biust (noszę brytyjskie 36G) mieści się w tym systemie gdzieś w okolicach 80H-80I.

Dostępność różnych miseczek jest różna w zależności od rozmiaru pod biustem. Zakresy poszczególnych krojów różnią się. Typów krojów jest sporo – nie opiszę tutaj wszystkich, ale postaram się ułatwić Wam orientację. Po więcej szczegółów polecam wam zajrzeć do katalogu Gai na obecny sezon – jest obszerny, zawiera kolekcję sezonową oraz bazową, przy każdym modelu znajdziecie oznaczenie kroju ze schematycznym rysunkiem oraz oczywiście rozmiarówkę (spuśćmy zasłonę na nadmiar photoshopa na fotkach…).

Najbardziej typowym dla Gai modelem jest półusztywniany SS czyli Semi Soft (moim zdaniem modele tego typu po angielsku nazywają się half-padded, ale nasze firmy wyraźnie przyzwyczaiły się do tego określenia). SS-ki występują w kilku różnych wariantach oznaczanych numerkami, np. SS1, SS2, SS4, SS5, SS10. Zakres rozmiarów SSki to: 65 D-K, 70 C-J, 75 B-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E. Jest to zakres, w którym ze swoim biustem mieszczę się z pewnym trudem, zatem nie szaleję za typowymi gaiowskimi semi-softami. Na szczęście Gaia poszerza ten zakres, tworząc grupę modeli, które zbiorczo nazywa Maxi. Maxi to jednak nie jeden krój – mamy Maxi półusztywniane, usztywniane i miękkie. SSMX to półusztywniany Maxi. Zakres rozmiarów w przykładowej konstrukcji SSMX4, czyli semi-softowego maxi, to: 70 K-L, 75 J-L, 80 I-L, 85 H-L, 90 G-K, 95 F-J, 100 D-I, 105 C-H. We wszystkich Maxi zakres jest taki sam. Niestety nie wszystkie modele mają wersję Maxi 🙁

Modele w pełni usztywniane reprezentują najczęściej zwykłą usztywnianą konstrukcję, którą wedle angielskiej terminologii nazwałybyśmy zapewne balkonetką, ale Gaia stosuje tutaj okreslenie full cup – FC. Mamy różne warianty tej konstrukcji: FC1, FC2, FC4, MFC1 (mama full-cup, czyli model do karmienia). Typowa rozmiarówka FC jest taka sama jak typowego SS: 65 D-K, 70 C-J, 75 B-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, przy czym modele dla karmiących mają nie wiedzieć czemu zakres mniejszy o 1 miseczkę.

FC ma też swoją wersję Maxi – FCMX, np. FCMX4, o identycznej rozmiarówce jak odpowiednik półusztywniany. Inne kroje usztywniane to: FCB czyli usztywniana balconette (o linii zbliżonej do tego, co nazywamy często half-cupami), np. FCB3 – zakres identyczny jak zwykłego FC, oraz modelowane termicznie push-upy (M) o zakresie mniejszym o 1 miskę.

No i wreszcie dochodzimy do moich ulubionych softów, czyli modeli miękkich. Konstrukcje miękkie mają, jak łatwo się domyślić, symbol S. Jest ich co prawda tylko kilkanaście na ponad stustronicowy katalog, zawsze to jednak coś 🙂 Softy dzielą się na S, czyli miękkie – po naszemu – balkonetki, o symbolach np. S2, S7, S10, oraz – uwaga – miękkie half-cupy czyli wg Gai balconette: SB, np. SB6. Są i softy Maxi – SMX, z którymi osobiście wiążę największe nadzieje. SMX1 naliczyłam w całym katalogu tylko 3 🙁 i jeden z nich zamierzam zrecenzować. Ich zakres rozmiarowy jest taki sam, jak reszty Maxi, czyli 70 K-L, 75 J-L, 80 I-L, 85 H-L, 90 G-K, 95 F-J, 100 D-I, 105 C-H.

Konstrukcje – czym się różnią?

No dobrze, znamy już szyfr i wiemy, czym jest SS, a czym SMX i jakich rozmiarów możemy się w tychże konstrukcjach spodziewać. Czym jednak różnią się od siebie poszczególne „numerki”? Właśnie przeżyłam pozytywne zaskoczenie: firma podzieliła się ze mną prezentacją ze szczegółowym opisem wszystkich konstrukcji i obiecuje, że udostępni ją także na swojej firmowej stronie – tak żebyśmy wszystkie mogły ją sobie obejrzeć.

Trochę wyjaśniają schematyczne obrazki w katalogu – można na przykład wywnioskować, że modele SS2 i SS5 mają inaczej wyprowadzone ramiączko. Różnie też wygląda sprawa „wszycia miseczek w obwód”, czy też sposobu doszycia pozostałych części biustonosza do miseczek (firma mówi o dwóch typach: na bawecie i bez bawetu, co w żargonie stanikomaniackim odpowiada zdaje się kołysce i brakowi kołyski tudzież fiszbinom wbudowanym i fiszbinom wiszącym :-)).

Rzecz jasna, niuanse konstrukcyjne nie są tym, czym przeciętna stanikomaniaczka chciałaby zaprzątać sobie głowę. Dobrze jednak byłoby wiedzieć, które z proponowanych konstrukcji szczególnie odpowiadają naszym biustom i jakie w związku z tym najlepiej zamawiać – bo szczerze mówiąc wydaje mi się, że najlepszym źródłem biustonoszy „z Klastra” wciąż pozostaje internet. W tym kontekście zależy mi na przykład na wiedzy, czy poszczególne konstrukcje różnią się szerokością fiszbin i które z modeli mam wybierać, jeśli mam biust o szerokiej podstawie. Firma podpowiada mi na razie, że dla szerszych biustów lepsze będą konstrukcje SS5, a praca nad nowymi, bardziej szerokofiszbinowymi konstrukcjami jest na razie w planach.

W kwestii konstrukcji – liczę także na Wasze podpowiedzi, bo pewnie wiele z Was zna już tę markę lepiej ode mnie 🙂

Po tym teoretycznym wstępie proponuję, byśmy obejrzały sobie nareszcie kolekcję 🙂

Intensywny akcent

Zacznę od bardziej zdecydowanie ubarwionej mniejszości kolekcji – większość to bowiem pastele, jak to często w wiosennych kolekcjach bywa, a ja nie chcę Was nimi zanudzić od samego początku 🙂 Te bardziej nasycone kolory to odcienie niebieskiego, granatu, turkusu i maliny.

Zacznę od modelu okładkowego – Frances (SS2) to półsztywniak w motylki, który podziwiałyśmy m.in. na pokazie z okazji imprezy Salon Bielizny w Łodzi. Nadrukowi w motyle na ciemnopopielatym tle towarzyszy niebieski haft i dodatki.

Drugą przedstawicielką tonacji niebieskich jest para EbruKarima. Ta pierwsza to półusztywniany model SS10, a druga – miękki w rozmiarówce Maxi, SMX1, ten, którego recenzję dla Was szykuję 🙂 Jest to model nadspodziewanie dobrze skonstruowany i kształtujący – Karima to moja zdecydowana faworytka z całej kolekcji.

Malinowa Lauren także występuje w dwóch odsłonach: półusztywnianej SS1 i również półusztywnianej Maxi – SSMX4. Kolor: buraczkowo-malinowy. Wzory niestety były niejednolicie ubarwione, ale mam nadzieję, że w produkcji kolor wnętrza miseczek i zapięć bedzie taki sam, jak zewnętrza… Na fotkach wersja maxi – rozmiar 75J.

Niestety nie dotarły do mnie próbki modelu Chantal ani Chantal Maxi. Oprócz sezonowej wersji ciemnoturkusowej model ten występuje również w bazie, w zestawieniu beżu z czernią – i tu również nie dotarł do mnie wzór, niestety. Niestety – albowiem w obu wersjach jest to model miękki: S7 (na zdjęciu wygląda to na krój z side-supportem) oraz SMX1, taki sam, jak Karima. Wiążę więc z Chantal Maxi nadzieje na dobrą konstrukcję i ładny design, a już zwłaszcza kolorystykę 😉

Pastele-akwarele

W kolekcji zdecydowanie dominują kwiatowe wzory i pastelowa kolorystyka. Jest pod tym względem bardzo klasyczna, i tu zapewne zaskoczę Was porównaniem: bardzo kojarzy mi się z angielską marką Fantasie. Może jest to skojarzenie nieco na wyrost, bo wzornictwo Fantasie stawiam jednak wyżej (nie mówiąc już o jakości koronek), ale gdy popatrzymy z dystansu, to zarówno wielobarwne kwiaty, jak i niektóre bardziej stonowane rzuciki w beżach czy takież hafty są według mnie prawie jak żywcem wzięte z angielskich katalogów. Ciekawa jestem, czy podzielacie moje skojarzenie.

Zacznijmy więc od malarskich kwiatków. Z reguły występują w odcieniach błękitu i maliny na białym tle, niekiedy z domieszką zieleni listków. Te jakby rozwodnione tonacje są jednym z głównych tematów kolekcji.

Rachel (SS10) to zestawienie kwiatków z bardzo przyjemną błekitną koronką. Polecam zerknąć też na majteczki – brazyliany są moim zdaniem wyjątkowo udane (w ogóle majtki Gai bardzo pozytywnie zaskakują jakością!). Nadruk z Rachel występuje też w usztywnianym modelu z serii Mama (MFC1), niestety już bez koronki.

Jordaną dysponowałam tylko w wersji karmnikowej (MFC1) – biustonosz SS2 ma w górnej części malinową koronkę. Bardzo podobała mi się w dotyku dzianina – przypominała bawełnę. Nawiasem mówiąc, wszystkie usztywniane miseczki wyściełane są od spodu bawełnianą dzianiną, nie tylko te karmnikowe. Zwróćcie uwagę na sposób odpinania miseczek w karmniku.

Laia (SS4) to już ten rodzaj cyfrowego nadruku, który naprawdę lubię, do tego udany przejrzysty hafcik i dziurka na mostku (jestem fanką dziurek). Tylko wciąż ta biel… Wszechobecność bieli w tej kolekcji uważam za największą jej wadę. Nie przepadam za bielą, a tu białe są nie tylko tła nadruków, ale także wszystkie elementy konstrukcyjne, jak tyły, ramiączka, zapięcia. Niestety Gaia nie należy do firm inwestujących we wzorzyste czy kolorowe „plecki” biustonoszy 🙁

Judie (FC1) – niemal indentyczny nadruk, tym razem w zestawieniu z malinową koronką, plus – niestety – jak zawsze, białe tyły. Nie jestem fanką 🙁

Do tej samej rodziny stylistycznej – ale z ciekawszym, bo nie kwiatowym, a owadzim wzorem – należy Marion (SS2). To jeden z dwóch motylich modeli w tej kolekcji (drugim jest Frances). Wracając do Marion – bajkowe motylki bez wątpienia słodkie – no właśnie, może trochę za słodkie – i oczywiście na bieli… Motyli nadruk ozdobi także kolejny usztywniany model z serii Mama (MFC1).

Trochę na doczepkę, ale moim zdaniem najbardziej pasuje do wodnych akwareli – błękitna Alison. Występuje w dwóch wersjach: SS1 oraz SSMX4. Ta Maxi ma dziurkę na mostku, lecz jest ona wypełniona półprzejrzystym tiulem. Bardzo ciekawy pomysł – okienko z daleka wygląda jak przelotowe, a stabilność konstrukcji jest zapewne większa, niż w przypadku braku „otiulowania”.

Zaskoczyła mnie solidna szerokość ramiączek, a jeszcze bardziej ich kolor. W katalogu Allison jest jednak jednolicie niebieska. Mam nadzieję, że docelowo taka właśnie bedzie, a białe dodatki występują tylko na próbce.

Przy okazji rzucę garść pozytywów na temat modeli Maxi i ich jakości. Sądząc z mojego przeglądu próbek, w przypadku modeli o zwykłej rozmiarówce tyły mają różną stabilność – co prawda nie należy ona do najgorszych, ale nie wszystkie są tak samo solidne. W modelach Maxi natomiast rzuca się w oczy duża stabilność dzianiny na tyłach i ciasne obwody (z reguły próbki Maksiów mają rozmiar 75J). Maxi to modele wyraźnie przygotowane dla potrzeb dużych, ciężkich biustów – bez udawania, że to wszystko jedno, jaką dzianinę zastosujemy na tył, czy jak rozciągliwe będą ramiączka. To już nie są imitacje do powieszenia na wieszaku, lecz „noszalne” duże rozmiary.

Angielska róża

Właściwie dalszy ciąg kwiatków, tylko teraz pójdziemy już jakby w mniej słodkim, a bardziej porcelanowo-herbatkowym kierunku. Skojarzenia ze wzornictwem Fantasie stają się coraz silniejsze.

Milla to kolejny SS, tym razem SS5, w nieznośnie białym kolorze 😉 z liliowymi różyczkami.

Czas na jakąś odtrutkę od tej bieli! Christine nareszcie ją nam przyniesie 🙂 To wciąż stylistyka nieco zbyt obrusowa jak na mój gust, ale przynajmniej kolor, różowawo-wrzosowy, mniej kojarzy się z bielizną stołową. Christine występuje w kroju SS10, ale na zdjęciach mam dla Was wersję Maxi (SSMX4) oraz wersję karmnikową MFC1.

Glenn to jakby Christine w wersji „odcienie szarości” – nadruk jest identyczny, tylko w szarej kolorystyce, zamiast koronki za to jest haft. Wracamy do bieli 😉 Krój to SS2.

Gwyneth budzi we mnie jeszcze bardziej brytyjskie skojarzenia, nie tylko nadrukiem, ale też haftem. Jest całkiem ładna i znowu nie całkiem biała, co zawsze jest plusem 🙂 SS5.

Charlize (SS5) i jej koronka też przywodzi na myśl brytyjską klasykę.

Trochę na doczepkę – dwa szare modele. Pierwszy z nich to Liv (SS10). Te nadrukowane kropeczki są całkiem estetyczne, ale wyczuwalne w dotyku – mam nadzieję, że nie zejdą w praniu…;) Tu nareszcie niebiałe tyły, ramiączka i te pe. Plus za tę szarość dla Gai – to wcale nie jest pospolity w bieliźnie kolor, a bardzo elegancki.

Lilian wykorzystuje ten sam nadruk, lecz jest to model usztywniany – FC2. Jeśli ktosia lubi sztywniaki – moim zdaniem to jeden z najbardziej udanych modeli kolekcji, przynajmniej wizualnie.

Hafty i mgiełki

Po pastelowych nadruczkach czas na kilka okazów, w których pierwsze skrzypce grają hafty. W kolekcji mamy dwa bardzo ciekawe wzory, które kojarzą mi się… zgadłyście, z marką Fantasie 🙂 Co szczególnie interesujące – występują tu miękkie kroje z pionowym szwem.

Danute (SS5) to jeden z najurodziwszych moim zdaniem modeli kolekcji. Granatowa siateczka nałożona na jasny spód budzi skojarzenie z denimem. Haft bardzo angielski 🙂 Dla nas jednak jeszcze ciekawsza będzie jej halfowa siostra Dakota (SB6). Zakres rozmiarów tego miękkiego modelu to: 65 D-J, 70 C-I, 75 B-H, 80 B-G, 85 B-F, 90 B-E, 95 B-D. Zwracam uwagę na tiulową kokardkę na mostku, pod którą znajduje się tiulowa łezka (zapraszam do galerii na zbliżenia detali 🙂 ).

Liza to kolejna miękka balconette, czyli SB6. To coś dla miłośniczek beżowych neutralsów. Krój taki sam, jak Dakoty, podobne zdobienie na mostku. Jestem ogromnie ciekawa, jak też te modele sprawdzają się nabiustnie – niestety ich rozmiarówka uniemożliwia mi testy 🙁

Pin-up kropeczki

Kwiatowe rzuciki i kropeczki – to dwa najpopularniejsze w polskiej bieliźnie typy wzorów (trochę nuda ;). Nie da się jednak ukryć, kropeczki są modne i chyba w żadnej kolekcji nie może ich teraz zabraknąć… Ida (SS10) i jej siostra Ida Maxi (SSMX4 – na fotkach) dzielą kropkowo-koronkowy wzór z usztywnianą Iridą (FC1). Nie wiem tylko, dlaczego ozdoby w postaci pokaźnego kryształka owiniętego w koronkę Ida nie posiada, za to Irida owszem.

Ładne majtki do kompletu polecam obejrzeć w galerii na końcu 🙂

Kolejny mocny akcent nakrapiany prezentuje rodzinka: Ginger, Ginger Maxi i Gina. Gina (pierwsza na fotkach) to usztywniany model z pionowymi szwami (FCB3), krój w kolekcji mało liczny – ciekawa jestem, jak go oceniają użytkowniczki. Ginger to model usztywniany (FC4), podobnie jak Ginger Maxi (FCMX4) – tę drugą widzicie na fotkach. Najbardziej atrakcyjnie z całej trójki moim zdaniem prezentuje się Gina, niestety wadą wszystkich jest zestaw z bielą.

Ostatnią i najbardziej neutralnie ubarwioną kropeczkówką jest Drew (SS2 – pierwsze foto) i Drew Maxi (SSMX3, foto 2 i 3).

I jeszcze trochę bieli 😉

Jakby komuś za mało było jeszcze koloru białego – w kolekcji sezonowej znajdziemy kilka modeli całkiem białych, a właściwie kremowych.

Nancy to para softów – S7 i wersja Maxi: SMX1. Mimo koloru moim zdaniem wygrywa urodą haftu z wieloma innymi biało-niebiałymi modelami… S7 jest side-supportowym miękkusem, a SMX1 ma krój podobny do klasycznej balkonetki brytyjskiej.

Veronika łączy koronkę z haftem, ale najciekawszą jej cechą jest krój – S10, co oznacza model miękki o kroju przynajmniej na oko podobnym do balkonetki angielskiej.

Mouldy i Mamy

Kolekcja sezonowa zawiera jeszcze kilka modeli termicznie modelowanych (moulded) o kroju M2. Nie dysponuję niestety ich fotkami, a ich rozmiarówka też nie imponuje w porównaniu z większością, zatem w kwestii M2 odsyłam Was do katalogu. Oprócz tego pewna liczba tego typu modeli skupia się w oddzielnej kolekcji – Moulded, która zawiera modelowce w kolorach bazowych – push-upa, minimizer do miseczki H o gigantycznych ramiączkach (strach się bać), ozdobionego koronką plandżyka, gładką „spacerową” balkonetkę. Jako że modele te nie stanowią estetycznej rewolucji, po raz kolejny odsyłam Was do katalogu 😉

Pokazane już wcześniej modele dla mam karmiących skupione są w kolekcji Mama. Najszerszą rozmiarówkę mają te właśnie wspominane już modele usztywniane MFC1, ale poza nimi macierzyńska kolekcja zawiera też inne – bezszwowe (małe zakresy rozmiarów), miękkie i jeden półusztywniany o rozmiarówce takiej, jak inne semisofty.

Baza

Baza Gai jest bardzo rozbudowana oraz, jeśli wierzyć katalogowi, połowę z niej stanowią nowości 🙂 Jako że baza zwykle nie budzi wielkich emocji – zaprezentuję Wam kilka modeli, które zwróciły moją uwagę wśród wzorów – czy to rozmiarówką, czy krojem, czy estetyką. Zacznę jednak od tych, których w próbkach nie było – a mianowicie miękka para modeli Chantal:

Co jeszcze zaintrygowało mnie w bazie, a czego nie obejrzałam na żywo – to usztywniane pionowce. Nie wiem, czy zmieszczę się w nie rozmiarowo, więc tym bardziej jestem ciekawa, jak oceniacie ten krój – FCB3. Poniżej Flora i Emiliana.

A dalej już szczypta bazy na żywo 🙂

Honey (SS5). Zwracam uwagę na użycie ciekawej żakardowej dzianiny. Jest ona bardzo przyjemna w dotyku. Jest także wersja biała tego modelu.

Alina (FC1) – podobna dzianina, przyjemny dla oka haft. Jest także wersja biała.

Annika (S9). Nareszcie coś miękkiego 🙂

Deborah (SSMX1) – nareszcie jakaś Maxi

Cameron (SS10). Całkiem ładna koronka.

Blanche (SS10). Jak wyżej 😉 Są też bardzo ładne przejrzyste, koronkowe majtki do kompletu 🙂 Gaiowskie majtki nadspodziewanie ciekawie się prezentują, nawet bazowe wcale nie są nudne.

Jane (SS4).

Olga (S2) – przedziwna konstrukcja, niby miękka, a z usztywnieniem u dołu. Model o ograniczonej rozmiarówce (75 B-G, 80 B-F, 85 B-E, 90 B-D, 95 B-C).

Detale

Kolekcja Gai nie obfituje w bra-biżu. Dodatki to najczęściej kokardki (w niektórych modelach umieszczane nawet po dwie na jednym mostku), ale mamy wyjątek w postaci wspomnianego już kryształka w modelu Irida. Godne uwagi są też „okienka” na niektórych mostkach (np. Allison). Jeśli chodzi o zdobienia, znajdujemy w kolekcji zarówno nadruki, jak i koronki czy hafty. Warto, jak już wspomniałam, zwrócić uwagę na majteczki.

Galeria

Zapraszam – obejrzyjcie sobie dokładnie biustonosze oraz co ciekawsze majtki. Półusztywniane modele na zwykłych fotkach mają przeważnie słabo widoczny mostek, dlatego warto zerknąć na ich zbliżenia 🙂

[Katalog flash w serwisie flickr nie jest dostępny, przepraszamy.]

Umieram z ciekawości, co o tym wszystkim sądzicie 🙂 Czy Waszym zdaniem kolekcja Gai jest warta zainteresowania? Czy podoba Wam się wzornictwo? Czy wolicie kolorowe nadruki, czy bazowe koroneczki, pastele czy bardziej nasycone barwy? Jak oceniacie rozmiarówki i konstrukcje (czy znacie je?). W jakim kierunku Waszym zdaniem powinna zmierzać marka Gaia? Zapraszam do komentarzy 🙂

Może ci się spodobać