WWywiady

Asortyment na każdy rodzaj biustu. Wywiad z Bretelle Lingerie

Czy da się prowadzić nieduży salon z bielizną, w którym ubierze się każda zainteresowana? Posiadaczka dużego biustu, średniego, małego, karmiącego? Polskie przedsiębiorczynie z BRA-nży dokonują moim zdaniem rzeczy magicznych, jeśli chodzi o różnorodność dostępnego towaru. Kiedy przyszłam w odwiedziny do sklepu z bielizną Bretelle Lingerie w Poznaniu, przywitała mnie witryna ze strojami kąpielowymi i… elegancką sukienką do karmienia. Nieduże, świetnie zorganizowane wnętrze mieści nie tylko pokaźną liczbę staników, ale też innych produktów przydatnych osobom z piersiami głównie polskich marek i lokalnych firm. Patrząc na takie sklepy, zastanawiam się, co jeszcze na rynku robią sieciówki z bielizną, mając taką konkurencję.
Podobno teraz o sukcesie marki decyduje nie sam produkt, ale także – a nawet przede wszystkim – jego historia. Bretelle ma do opowiedzenia niejedną historię. Poczytajcie. 

Właścicielki Bretelle Lingerie: Karolina i Asia, oraz Dominika – konsultantka d.s. mediów 🙂

Na początek – pytanie, które jest zawsze pierwsze 😉 Jak to się stało, że zainteresowałyście się brafittingiem i stworzyłyście Bretelle Lingerie?

Karolina Sworowska: Jesteśmy siostrami (i mimo podobieństwa, całkowicie się od siebie różnimy 🙂 ) Pomysł na nasz wspólny salon z bielizną zrodził się z rozmyślań i poszukiwań nowej życiowej drogi. Będąc na urlopie macierzyńskim zastanawiałam się, jak dalej rozwijać się zawodowo. A może mogłabym robić coś innego, niż dotychczas? W tym samym czasie Asia nie miała żadnej satysfakcjonującej pracy.

Pewnego zimowego wieczoru oceniłam kategorycznie, że mój stanik (wówczas do karmienia) jest już w tragicznym stanie i muszę ruszyć na poszukiwania nowego. Moje poprzednie staniki do karmienia przywiozła mi moja druga siostra, Ewa, z salonu swoich przyjaciółek, brafitterek z Warszawy. Zważywszy, że po porodzie biust mi sporo urósł, nie miałam pojęcia, jaki mam rozmiar, więc się zmierzyłam, a dziewczyny spakowały mi reklamówkę staników w rozmiarach, jakie hipotetycznie powinny pasować i poinstruowały mnie, jak je przymierzać, aby na pewno dobrze wybrać, bo w czasie laktacji nie jest to prosta sprawa. Wybrałam wtedy dwa. I gdy wyobraziłam sobie, że znowu trzeba będzie mi wozić staniki z Warszawy, stwierdziłam, że kolejne wolę już kupić na miejscu. Wyszukałam więc sklepy z bielizną i obdzwoniłam je z pytaniem, czy mają mój rozmiar stanika w wersji do karmienia. Biust mam duży i jestem zazwyczaj na krańcu tabeli rozmiarów w większości firm stanikowych, więc wolałam uniknąć wędrówek po sklepach w celu zamiany dwóch zdań z ekspedientką… Tymczasem okazało się, że w Poznaniu mam do wyboru jeden salon ze stanikiem na mnie, i to tylko jeden model. Doszłam do wniosku, że może to ja powinnam otworzyć salon ze stanikami na takie wielkie biusty, jak mój. W końcu – czy ja jedna mam duży biust? Na pewno nie!

Porozmawiałam o tym z siostrami – Asią i Ewą – i też uznały, że to fajny pomysł. Asia ma raczej niewielki biust i też ma problem z dobraniem stanika. Może nie brak rozmiarów jest tu problemem, ale krój, fason… Zawsze coś nie tak. Staniki z sieciówek bieliźnianych są po prostu niewygodne. Ewa, która z kolei ma większy biust, choć nie tak duży jak ja, stwierdziła, że pierwszy wygodny stanik kupiła dopiero u dziewczyn w warszawskiej Bradonnie. Dlaczego? Dlatego, że one umiały go dobrze dobrać do kształtu jej biustu i do jej budowy ciała. Dopiero staniki od nich przestały ją drażnić, uwierać, przeszkadzać. Doszłyśmy do wniosku, że jest to problem powszechny – dopasować stanik jest po prostu trudno. Nie dlatego, że nie ma staników, ale dlatego, że sprzedawczynie w sklepach nie potrafią ich dobierać kobietom.

Bretelle – szyld i witryny dobrze informują o tym, co nas czeka w środku…

…nie tyko staniki!

Dziewczyny z Bradonny, szczególnie Monika, stały się naszymi mentorkami i przewodniczkami w tej branży. Pomogły nam we wszystkich kwestiach związanych z biznesem, łącznie z tym, co było dla nas najważniejsze: wyszkoliły nas merytorycznie i praktycznie na swoich klientkach. Doradziły nam, jakie marki i modele staników wybrać, aby dobrze nam się pracowało i byśmy miały asortyment na każdy rodzaj biustu.

Ile osób liczy Wasz zespół i jakie są Wasze zadania?

Karolina: Nasz biznes jest dwuosobowy. Każda z nas robi wszystko, co trzeba, choć są zadania mniej i bardziej lubiane 🙂 Asia ogarnia sferę finansów, księgowości i prawie zawsze jest w salonie. Ja nieco rzadziej bywam na miejscu, bo mam małe dzieci, które czasem niespodziewanie zatrzymują mnie w domu. Ja staram się panować nad social mediami, stroną internetową. Pozostałe zadania staramy się robić razem i wszystko konsultować, tak, by zawsze były to rozwiązania wygodne dla nas obu. Kiedy zamawiamy nowe modele staników czy robimy kontraktację, zawsze dyskutujemy o potrzebach i gustach, żeby nie zamówić czegoś, co będzie nam się trudno sprzedawało.

Już na wejściu możemy zdecydować, czy bardziej interesuje nas strefa bazy, czy koloru (na pierwszym planie to, z czym poszłam do przymierzalni 😉 )

Przyznam, że rzadko bywam w salonach z bielizną. Niedawno przepytywałam Dagmarę Habierę, specjalistkę od visual merchandisingu, o to, jak urządzone sklepy lubimy bardziej, jakie mniej, dokąd chętniej wchodzimy i mniej chętnie wychodzimy. Kiedy weszłam do Was, od razu pomyślałam: ktoś pracował nad organizacją tego wnętrza! Są etykietki z rozmiarami na każdym produkcie, są informacje o tym, co jest nowością, co bestsellerem, a co jest przecenione. Sklep jest podzielony na strefy: tu baza, tu sezonowe kolory, tam kostiumy, tam wyprzedaż… Od razu wiedziałam, dokąd się skierować i co wziąć do ręki, z łatwością wyszukiwałam rozmiary. Czy korzystałyście z jakiejś profi konsultacji, czy same do tego doszłyście? Czy macie wrażenie, że taki porządek i informacja wizualna działają i faktycznie ułatwiają klientkom zakupy?

Ciemna strefa bazy 🙂 Widoczne etykiety z rozmiarami na każdym wieszaczku. Brawo!

Karolina: Dziękujemy, że tak mówisz. Zawsze mamy jakieś zastrzeżenia do wyglądu salonu, wiadomo dlaczego – spędzamy w nim bardzo dużo czasu. Przy projektowaniu rozmieszczenia mebli w salonie pomagała nam projektantka wnętrz, ale nie miała z nami łatwo, bo przedstawiłyśmy szereg wytycznych 🙂 Przenosiłyśmy salon z jednego lokalu do innego i chciałyśmy wykorzystać jak najwięcej mebli i wyposażenia z poprzedniego miejsca, aby nie narażać się na koszty (ze względów ekologicznych też nie chciałyśmy niczego marnować). Dzięki Dagmarze miałyśmy dużą wiedzę na temat wyglądu i układu, jaki powinien mieć dobry sklep. Przekazałyśmy to wszystko naszej projektantce, która musiała dobrze rozmieścić wszystkie niezbędne elementy. Nie było to proste ze względu na przeszkody architektoniczne, do tego chciałyśmy też mieć przestronne przymierzalnie oraz sporą strefę staników i ubrań dla kobiet karmiących piersią.

Staniki na wieszakach staramy się układać właśnie tak, aby klientka łatwo mogła się odnaleźć w „swojej” strefie. Przychodząc po stanik, kobieta zazwyczaj nie wie, jak nosi rozmiar, ale wie, czy bardziej potrzebuje stanika jasnego czy ciemnego, ewentualnie kolorowego. Wtedy przesuwamy się z klientka w daną strefę kolorystyczną i tam dopytujemy o inne szczegóły.

Na pierwszym planie: bielizna wyszczuplająca. Dalej – strefa plażowa! 🙂

Na pierwszym planie – kostiumy ciążowe. Po lewej – wyprzedaż. W głębi – strefa ubrań i bielizny dla karmiących.

Co nowego? Od razu widać! Grunt to informacja wizualna.

Na kontuarze – strefa majteczek. Tych kupowanych oddzielnie, nie w kompletach ze stanikami. Te wzorzyste to marka Julimex.

Jedną z rzeczy, które od razu zaciekawiły mnie w Bretelle, jest wyjątkowo duża oferta dla karmiących. Jest oddzielny regał z biustonoszami i bardzo dużo ubrań – sukienki, bluzki dostosowane do karmienia. Kiedy byłam w sklepie, weszła klientka z małym szkrabem w wózeczku i dobierałyście jej „karmnik”. Na podstawie twojej historii trochę się domyślam, czemu tak mocno postawiłyście na ten rodzaj towaru 🙂 Jakie marki bielizny do karmienia najbardziej polecacie?

Strefa dla karmiących. Po prawej biustonosze do karmienia, po lewej – ubrania dla karmiących, w tym eleganckie bluzki i sukienki.

Karolina: Rzeczywiście mamy sporą ofertę do karmienia – wyszło to naturalnie, bo od początku działalności miałyśmy też dużo zapytań o biustonosze do karmienia piersią. A pierwszy model, który miałyśmy, sprawdzał się dalece nie na każdym biuście. Zaczęłyśmy więc domawiać kolejne modele, konstrukcje – zainteresowanie było spore. Z własnego doświadczenia mamy karmiącej wiedziałam, że gdy dziewczyna wyjdzie ode mnie bez stanika, to jej jedynym ratunkiem będzie internet. I jeśli jej dokładnie nie powiem, jak ma zamawiać i obliczać swój rozmiar, to na pewno kupi zły stanik. A w czasie karmienia niewłaściwy stanik to zło. Może nawet zaprzepaścić laktację.

Dla przyszłych mam są ciążowe kostiumy kąpielowe!

Producenci też długo traktowali „po macoszemu” biustonosze do karmienia, oferując np. jeden model w beżu, czasem w czerni, w jednym kroju. Na szczęście, trochę za namową sklepów, pojawia się coraz więcej takich modeli. Teraz mamy już staniki do karmienia właściwie na każdy rozmiar i każdy typ biustu. Chciałybyśmy, żeby producenci szyli też więcej kolorów i poszerzali ofertę – byśmy nie musiały zawsze wybierać miedzy beżem a beżem 🙂 Oczywiście beż jest najpopularniejszy wśród klientek, ale czasem można je przekonać do czegoś innego, ciekawszego. Na przykład do staników Momtobe. To nowa linia, wypuszczona rok temu przez markę Benefit. Byłyśmy chyba jednym z pierwszych sklepów stacjonarnych, który te staniki zaczął oferować. Marka Momtobe szyje staniki piękne, z paseczkami, koronkowe, z ozdobnymi plecami, w ładnych kolorach – bezpiecznych, ale seksownych, np. granat, pudrowy róż. Przyjęła się fajnie w naszym salonie i cieszymy się, że klientki ją wybierają.

Stanik do karmienia Momtobe z paseczkami w dekolcie

W czasie naszej działalności zdobyłyśmy też certyfikat miejsca przyjaznego mamom karmiącym, nadawanego przez Fundację Promocji Karmienia Piersią. Na co dzień współpracujemy ze szkołami rodzenia, wystawiamy się na targach. Jesteśmy zapraszane na eventy dla kobiet w ciąży i mam karmiących, na których opowiadamy, dlaczego brafitting jest ważny w ciąży i w czasie laktacji. Ostrzegamy, czym może się skończyć noszenie źle dobranego stanika, a przede wszystkim – co to znaczy: źle i dobrze dobrany biustonosz.

Miejsce przyjazne dla Mam Karmiących Piersią

Jak znalazłyście tyle różnych ubrań dla karmiących? Czy to produkty polskich firm?

Karolina: Wprowadzenie ubrań dla mam karmiących to był spontaniczny pomysł. Początkowo miałyśmy w ofercie koszule nocne ze stanikiem do karmienia i takie odchylane. Aż tu któregoś dnia wyświetliła mi się reklama sukienek do karmienia. Bardzo mi się spodobały i pomyślałam: a może by sprzedawać takie w salonie?

Wybór ubrań dla karmiących – imponujący, prawda?

Już w drzwiach dowiadujemy się: w tym miejscu rozumieją, że osoba karmiąca może chcieć wyjść z domu w fajnej sukience i mieć niezakłóconą możliwość karmienia dziecka.

Znalazłam numer i zadzwoniłam do producentki – okazało się, że to jest młoda mama karmiąca, która miesiąc wcześniej otworzyła sklep internetowy ze swoimi autorskimi ubraniami. Zapytałam, czy chciałaby, żebym sprzedawała jej rzeczy stacjonarnie. Nie ukrywała zaskoczenia i zadowolenia. Od tamtej pory (była to jesień 2016 roku) mamy w ofercie sukienki i bluzki, a od niedawna też koszule nocne do karmienia cudownej Karoliny z Milk&Love. Stopniowo poszerzamy ofertę ubrań – ale głównie tych do karmienia, bo na inne nie mamy tyle miejsca w salonie 🙂 Mamy bluzki, bluzy od Ani z Koszulove – to nasza poznańska marka, sukienki i eleganckie bluzki od Dagmary z firmy Tulka – tulenie i karmienie (też poznanianka 🙂 ), bluzki od Kamili z marki Vagabonda oraz nowość, wprowadzoną do salonu dzięki tobie – bluzki od Uli z Urkye. To nie są typowe ubrania do karmienia, ale są tak zaprojektowane, że można w nich karmić. Mają dekolt w tzw. kopertę, którą swobodnie można odchylić. Wspaniałym rozwiązaniem jest też to, że te bluzki mają rozmiar biustu! Czyli w każdym rozmiarze ubraniowym (np. 36, 38) występują dwie wielkości biustu, co jest mega sprawą. Na przykład ja i Asia nosimy rozmiary bluzek 36 lub 38, a przy tym mamy skrajnie różne rozmiary piersi i co za tym idzie, nie możemy nosić tych samych krojów ubrań. A tu możemy mieć takie same bluzki – każdą z inną wielkością części nabiustnej 🙂

Bluzki kryjące różne sprytne rozwiązania, pozwalające na wyjęcie piersi i karmienie w każdej sytuacji.

Wszystkie dostępne u nas ubrania szyte są w Polsce, projektowane przez Polki, z najlepszych materiałów, z dbałością o szczegóły. Każda z dziewczyn podkreśla, że stara się, aby jej produkty były ładne, praktyczne, w miarę możliwości nie za drogie, no i jak najbardziej ekologiczne.

Tajemnica zielonej bluzeczki 🙂

Czy to prawda, że klientki szukają przede wszystkim bazy, a na bardziej efektowne kolory polują rzadko? Na wieszakach uderzył mnie duży wybór pięknej, kolorowej bielizny plus size. Czy panie o większych wymiarach lubią kolory i modę?

Karolina: Tak to już jest, że klientki w 80% decyzji zakupowych wybierają staniki beżowe i czarne. Szczególnie, jeśli są to ich pierwsze dobrze dobrane staniki. Wówczas wybierają beż – tak, by ten „wygodniak” pasował pod jak najwięcej ubrań. Klientki, które przychodzą do nas, regularnie wybierają też staniki kolorowe, a beżowe wymieniają co jakiś czas.

Strefa bazy. Jak widzicie, jest to całkiem szerokie pojęcie. Róż to nowy beż, a granat to nowa czerń 🙂

Przepastne szuflady kryją niejednego nudziaka.

Beżowy klasyk marki Nessa

To prawda, że kobiety z dużym biustem częściej wybierają staniki kolorowe. Z kilku przyczyn. Pierwsza jest taka, że część z nich nigdy nie miała nic „ładnego”. Tylko staniki białe, mocno zabudowane, z „babcinym” designem… Po drugie, kobiety plus size najczęściej noszą raczej kryjące kolory ubrań, więc nawet jeśli stanik będzie fioletowy czy zielony, to i tak nie będzie go widać. A gdy spod stroju wyjrzy piękne, kolorowe ramiączko – to tylko pokaże, że ta osoba ma piękny stanik 🙂 Beżowe i czarne biustonosze też oczywiście mamy i sprzedajemy je z powodzeniem, ale zawsze najpierw oferujemy kolor – bo wiemy, że dobry i piękny stanik poprawia humor!

Kolorowa oferta w rozmiarach plus size. Przoduje brytyjska marka Elomi. Poznajecie modele?

Na jakie marki stawiacie najmocniej i jakie cieszą się największym powodzeniem u Was?

Karolina: Nie chciałbym tu mówić, że jakaś marka jest u nas wiodąca. Bo mamy ich z 15 🙂 Ale są konstrukcje chętniej wybierane, i takie na „specjalne” klientki. Nasze klientki lubią na przykład staniki gładkie, tzw. T-shirtowce. Najlepiej wśród gładziochów sprzedaje się stanik typu spacer (z oddychającej pianki) marki Corin. Leży konstrukcyjnie doskonale, i choć bardzo naturalnie układa biust, panie go lubią. Właścicielki mniejszych biustów gustują też w gładkich push-up’ach z Corina, a szczuplutkie, drobne dziewczyny – tych z Agio Milano. Agio oferuje piękne kolorystycznie i designersko push-up’y, dlatego możemy powiedzieć, że króluje u nas w tej dziedzinie. Wśród push-up’ów bez fiszbin serca nasze i klientek zdobyły modele z marki Konrad. Kingę uwielbiamy za świetne braletki na małe biusty, konstrukcje na mniejsze biusty, a większe obwody pod biustem, oraz duże biusty wymagające węższych fiszbin, niż oferują brytyjskie marki.

Bezfiszbinowy push-up marki Konrad

Wśród brytyjskich marek najlepiej sprzedaje nam się „stanik do zadań specjalnych”, czyli strapless marki Wonderbra, oraz marka na duże biusty i sylwetki plus size – Elomi. Dalia to marka, którą lubimy za dobre kroje na średnie i większe biusty oraz piękne hafty. Corin za to idzie za pragnieniami większości naszych klientek i szyje dużo modeli z gładkich tkanin, oprawiając je przy tym w bardzo dobre konstrukcje. To tylko kilka spośród marek, które mamy, bo często jest tak, że z danej firmy lubimy jedną czy dwie konstrukcje.

Co przymierzałam? Słynną Virginię Corina (beżowy spacer) i Dalię (szary semisoft). Oba całkiem fajne. Na wieszaku „koszulka brafitterska” – można sprawdzić, jak wyglądamy w staniku w gładkim ubraniu.

Uwielbiam ten model z Elomi.

Jak oceniacie rolę social mediów w promowaniu salonu z bielizną? Jakie są Wasze ulubione sposoby na promocję?

Karolina: Social media odgrywają ogromną rolę w dzisiejszych czasach, także w naszej branży. Poprzez aktywność w nich docieramy do klientek, które inaczej by się o nas nie dowiedziały. Staramy się w social mediach informować nasze fanki o nowościach, trochę edukować, trochę opowiadać o produktach, krojach i konstrukcjach, tworzyć ciekawą treść.

Mamy profil na Facebooku bretelle.bielizna i na Instagramie @bretellelingerie_poznan. Bardziej biegłe jesteśmy w facebookowych przestrzeniach (może dlatego, że dłużej je znamy), ale Instagrama się uczymy i też lubimy 🙂 Infuencerzy to dla nas dość nowe pojęcie, ale, jak się okazuje, tego typu kontaktów mamy całkiem sporo. Do tej pory współpracowałyśmy z blogerkami, np. z Agnieszką z bloga „Instrukcję Poproszę”, z Agnieszką – autorką bloga „Mała rzecz a cieszy” i Agnieszką z bloga „Rodzicielnik.pl” (no proszę, same Agnieszki 🙂 ) Wszystkie trzy dziewczyny poruszają tematykę okołodzieciową, laktacyjną, itp. Współpracowałyśmy też z Gracją z bloga „Super Size XL” i ostatnio z Sabiną z „Carmellowelove”.

Widok na przymierzalnie. W lustrze odbija się pewna blogerka 😉

Bardzo często uczestniczymy też w eventach. Cyklicznie już w szkole rodzenia, z Agnieszką z bloga „Instrukcję Poproszę” współpracujemy i uczestniczymy w Pikniku Laktacyjnym, bierzmy udział w Warsztatach Świadoma Mama, Bezpieczny Maluch, Aktywne Mamy i targach Happy Baby – to w związku z tematami ciąży i laktacji. Ponadto prezentujemy naszą ofertę na targach ślubnych, np. Dzień Ślubny w Pałacu Jaśminowym, targi ślubne Cybina. Bierzemy też udział w imprezach bardziej biznesowych, takich jak „Kobieta w roli głównej” w ramach Poznańskich Dni Przedsiębiorczości, gdzie opowiadałyśmy o naszej pracy z perspektywy przedsiębiorcy, Wielka Wymiana Kontaktów. Do tego bierzemy udział, a czasem organizujemy eventy typowo kobiece: spotkania ze stylistkami, z doradczyniami kosmetycznymi, fizjoterapeutkami. W ciągu 4 lat naszej działalności było naprawdę sporo tego rodzaju spotkań i na pewno wielu z nich nie wymieniłam.

Rzeczy, które przydają się wielu osobom z piersiami 🙂

Wróćmy do towaru 🙂 Jaka jest „najnowsza nowość” w Waszym sklepie?

Karolina: Nasze ostatnie nowości to braletka marki Kinga – piękna, koronkowa idealna na lato. To propozycja na małe biusty. Zdradzę, że wkrótce dojadą kolejne kolory 🙂 A na duże – Charley od Elomi w pięknej czerwieni, ze ślicznym haftem na misce [sama jestem nią zachwycona – przyp. redakcji ;-)]

Czy jest jakaś marka lub produkt, o którym marzycie i który chciałybyście wprowadzić do oferty?

Karolina: Zdecydowanie pierwszą marką, jaką mamy w głowie i bardzo chcemy wprowadzić do salonu, jest nasze poznańskie Avocado. Staniki te są przepiękne, z cudownych koronek i haftów, dopracowane w każdym szczególe. Avocado stawia na doskonałą jakość i piękny styl. Jest to zdecydowanie marka premium, więc jej ceny są wyższe od większości produktów w naszej ofercie. Ceny staników Avocado zaczynają się od ok. 250 zł. Z jednej strony – są wyższe od cen naszej bazowej oferty, ale z drugiej – nadal niższe niż ceny topowych światowych marek bieliźnianych. A my uważamy, że jakością Avocado często je przewyższa.

Piękny model Avocado ze starszych zapasów. Trzymam kciuki za rozwój regularnej współpracy z marką.

Żeby nie być gołosłowną, podam przykład. Marka Avocado miała w Poznaniu swój salon, który zmieniał lokalizację. Przez około 3 lat mieścił się w jednym miejscu, potem przeniósł się na inną ulicę – było to ok. 8 lat temu. Obecnie salonu stacjonarnego Avocado już nie ma, a do nas przychodzą klientki i pytają o staniki tej marki. Panie, opisując nam miejsce, gdzie kupiły ulubiony stanik, mówią o pierwszym salonie Avocado, czyli podają adres nieaktualny już od 8 lat. To znaczy, że kupiły te staniki ponad 8 lat temu i nadal je noszą jako ulubione! I chciałyby mieć inne biustonosze tej marki. Z jednej strony może to oznaczać, że klientki te przyszłyby po nowe staniki Avocado znowu aż za 8 lat 😉 Z drugiej – wiemy, że większość klientek marek premium po prostu ceni piękno tych staników i kupuje je, aby czuć się pięknie w każdej sytuacji. Bo dla nich to, że stanik jest dobrze dobrany, jest już standardem, więc w następnej kolejności oczekują piękna i doskonałej jakości, dbałości o szczegóły.

Jeszcze jedna luksusowa perełka…

Chciałabym, żeby stało się to rzeczywistością dla wszystkich klientek 🙂 Życząc spełnienia marzeń, dziękuję za rozmowę!

Bretelle Lingerie – adres i godziny otwarcia

Salon Bretelle Lingerie mieści się w Poznaniu, przy ulicy Mickiewicza 19.

Godziny otwarcia: poniedziałek i piątek od 10 do 18, wtorek do czwartku od 11 do 19, sobota od 10 do 14.

 

Jak myślisz, obkupiłabyś się w Bretelle? Znasz produkty polecane przez Karolinę i Asię? A może już tam byłaś? Daj znać! 🙂 

Może ci się spodobać