WRecenzje

Attina, polska dziewczyna

Po długim wstępie, któremu towarzyszy jeszcze dłuższa dzięki Wam dyskusja o tym, dlaczego nosimy (albo nie nosimy) polskich biustonoszy, inauguruję stanikowe „Teraz Polska!” 🙂 Do eksperymentu z bielizną Gorsenii, bo o staniku tej firmy będzie mowa, podchodziłam z dużą nadzieją. Niedawno za pośrednictwem sklepu ebras.pl wśród konsumentek z forum Lobby Biuściastych przeprowadzono testy nowych konstrukcji, przeznaczonych dla większych biustów (gorąco zapraszam testerki do komentarzy!), które wypadły być może nie doskonale, ale obiecująco. Sklep ten ma teraz w ofercie cztery biustonosze tej marki, krojem przypominające klasyczne balkonetki brytyjskie, np. marki Fantasie. Ja testuję obecnie model:

Gorsenia – Attina, 75I, kolor: czarny

[rozmiary: D 70-95; E,F 65-100; G,H 65-95; I,J 65-90; K 65-85; L 65-80; M 65-75, cena: 79 zł]

Estetyka

(3 1/2)

Attina to żaden designerski fajerwerk – nie tego zresztą się po niej spodziewałam. W kategorii „zwykły czarny biustonosz” nie można jej wiele zarzucić – nosi się z przyjemnością mimo kilku mankamentów, stanik sprawia wrażenie skromne, lecz poprawne, nie tandetne. Czwórki jednak stawiałam znacznie lepiej dopracowanym estetycznie modelom – dlatego tu tylko trzy z plusem, za to mocne.

Główna wada Attiny: ramiączka! Dokładnie 2 cm – tak szerokie nie są nawet ramiączka mojej ulubionej, mimo że dość pancernej Olivii marki Fantasie w porównywalnym rozmiarze. W moim 75I w zupełności wystarczyłoby 1,5, maksymalnie 1,8 mm. Taśmy te szpecą i niepotrzebnie obciążają całość. Niepotrzebne jest także zapięcie na 3 haftki, które mogłyby zostać z powodzeniem zastąpione przez zwykłe dwuhaftkowe, ale to już tak bardzo nie wpływa na wygląd stanika.

Górna część miseczki zrobiona jest z haftowanej siatki podszytej od spodu drugą warstwą takiejż siatki, lecz bez haftu. Czy potrzebnie – trudno orzec, półprzejrzystość została na szczęście zachowana, pojawia się natomiast mora – dwie siatki interferują ze sobą, czego efektem jest wrażenie występowania miejsc ciemniejszych i jaśniejszych. Mankament ten nie przyciąga uwagi, zwłaszcza że haft w kwiaty jest naprawdę ładny (choć prosty) – wymagające estetki jednak to zauważą.

Można by Attinę bez większego trudu wysubtelnić, zwężając ramiączka i dopracowując detale – np. kokardki z dwóch szerokości wstążek (dobry pomysł stosowany w angielskich stanikach), jakaś ozdoba na mostku, pozbycie się dodatkowej warstwy siatki.

Dopasowanie

(3)

Jeśli wierzyć tabeli zamieszczonej na stronie Gorsenii, 75I powinno być na mnie za małe o co najmniej jeden rozmiar miseczki, a tymczasem jest w sam raz. Nie obyło się więc bez odsyłki (jako pierwszy przymierzałam rozmiar 75J – za duży). Oczywiście hojność Gorseniowych miseczek bardzo cieszy, radziłabym jednak przynajmniej zweryfikować tabelę, bo zwroty będą na porządku dziennym. Kłania się krytykowana przez nas nieprzewidywalność PL-rozmiarów i ich niezgodność z tabelami, co bardzo utrudnia zdalne zakupy.

Na szczęście obwód nie sprawił niespodzianki – zachowuje się jak przeciętne 75 czy też angielskie 34.

Kształt

(5)

Z niekłamaną przyjemnością stwierdzam, że nie mogę niczego zarzucić swoim piersiom w Attinie. Podniesione, okrągłe, żadnych dziobów, szpiców ani spłaszczeń, charakterystycznych dla wielu brytyjskich balkonetek skrojonych wg podobnego schematu. Zebranie z boków nie jest może spektakularne, ale jest. Biust uniesiony, o naturalnym, krągłym kształcie. Czego chcieć więcej?

Konstrukcja

(4)

Rozdzieliłam tym razem konstrukcję od supportu, ponieważ wymagają niezależnej oceny. Attina doskonale spełnia swoją podtrzymującą rolę, w kroju miseczek natomiast musi istnieć jakiś błąd. Objawia się on odstawaniem górnej części fiszbin na mostku o ok. 1,5 cm mimo dobrze dopasowanego rozmiaru. Fakt, że fiszbiny nie przylegają do ciała między piersiami na całej ich długości objawia się nieestetycznym odstawaniem brzegu koronki, co jest kolejnym mankamentem estetycznym. Szczęście, że pod ubraniem tego nie widać.

Druga wada to zabudowanie w części pachowej – boki są przeciętnej wysokości, miseczki z przodu także, natomiast bok miseczki (z gatunku wędrujących w górę po ramiączku) w pobliżu wszycia ramiączka od strony pachy sięga zupełnie niepotrzebnie wysoko, co może być niewygodne (po jednym dniu noszenia przywykłam, ale obawiam się, co dzieje się w tym miejscu w większych rozmiarach miseczek).

Ogólnie radziłabym konstruktorom z Gorsenii przyjerzenie się Cleowemu George’owi w tym rejonie (oraz jego ramiączkom!).

Mimo poważnych wad stawiam cztery ze względu na nieobecność tego, czego obawiałam się najbardziej, tj. za szerokich, gnących się i za długich fiszbin – objawu znanego u nas zespołu złej konstrukcji. Może trochę na wyrost…

Podtrzymanie

(5)

Obwód Attiny (boki są z powernetu, nie z żadnej dzianiny elastycznej, gumki mocne) nie jest szczególnie ciasny – w porównaniu z wieloma brytyjczykami, choćby Fantasie, wypada jednak bardzo przyzwoicie (całkiem nie jak polski stanik, chciałoby się rzec), a przede wszystkim – podtrzymująco. W Attinie czuję się bezpiecznie, jak w większości brytyjskich lokatorów mojej szuflady. Duży plus za pionowe usztywnienia boków.

 

Wygoda

(4)

Nie gryzie, nie drapie, nie kłuje i nie dręczy – jest niemal niewyczuwalna. Poza jednym – siedząc i pochylając się w kierunku monitora niestety czuję rejon doszycia ramiączka od strony pachy. Nie nazwałabym tego uwieraniem, ale uczucie „tam jest coś, czego nigdy tam nie było” jest… no cóż, wolałabym, żeby go nie było 🙂

Cena

(4)

Ocena ta, dość wysoka jak na tę kategorię ostatnimi czasy, wynika z porównania z cenami brytyjskich oraz niektórych polskich firm.

Warto jednak zauważyć, że w porównaniu z innymi biustonoszami Gorsenii, o okrojonym zakresie rozmiarów, cena Attiny jest ok. dwukrotnie wyższa! A ja uważam, że każda Polka powinna mieć możliwość kupna dobrze dopasowanego, zwykłego biustonosza w cenie nie wyższej niż 50 zł. Dlaczego dyskryminować miseczki powyżej D? Czy nie przydałaby się u nas akcja podobna do tej, jaką przeprowadziły brytyjskie Busts for Justice?

Trzeba jednak przyznać, że na tle innych polskich marek rozszerzających zakres rozmiarów, Gorsenia wypada zupełnie przyzwoicie, utrzymując ceny istotnie poniżej 100 zł. Jakość Attiny jest porównywalna z tańszymi, codziennymi modelami brytyjskimi czy np. włoskim Lepelem, a kosztuje mniej.

Podsumowanie

Attina nie jest może wymarzonym kusidełkiem, ale do codziennego użytku nadaje się w pełni. W noszeniu jest nieodróżnialna od przeciętnej brytyjskiej balkonetki. Nie zapewni nam wyjątkowych wrażeń estetycznych, ale patrzy się na nią bez przykrości, głównie za sprawą ładnego zaokrąglającego kroju. Sądzę, że gdyby takie Attiny pojawiły się w każdym sklepie bieliźniarskim, byłoby to wielkim sukcesem zarówno producenta, jak i, oczywiście, naszym 🙂 Trzymam kciuki za Gorsenię i dalszą pracę nad linią D-M!

[Biustonosz do recenzji dostarczył sklep ebras.pl ze Szczecina – internetowy i stacjonarny!]

Może ci się spodobać