WRecenzje

Miętowy George

„Hej! Zatrzymaj się dziewczyno / popatrz w moje piękne oczy / wyczaruję ci z nich diabła / a ty za nim w ogień wskoczysz” – śpiewała przed laty Formacja Nieżywych Schabuff w wiekopomnym utworze zatytułowanym „Swobodny Dżordż”. Dalej jest coś o gruszach, orzechach i nakłanianiu do grzechu – czyli atmosfera, jak na lato przystało. Nasz Dżordż marki Cleo jest może nie tak ekscytujący, a także wcale nie swobodny (w obwodzie raczej ciasny, co przynosi jednak inny wymiar swobody – tę wolność, jaką odczuwamy w dobrze podtrzymującym biustonoszu), za to również bardzo letnio się kojarzy. W wersji biało-zielonej, którą mam szczęście posiadać, przywodzi na myśl niedojrzałe jabłko, lody pistacjowe, czy też barwę określaną ostatnio mianem miętowej. A miętowy podobno jest teraz na topie (czytałam w Elle!).

Zanim zainauguruję serię „Cleo na lato” – kilka słów o marce. Cleo produkuje firma Panache, a pierwsza kolekcja ujrzała światło dzienne tej wiosny. Wiele z nas niecierpliwie czekało zwłaszcza na modele dostępne do miseczki J – George jest jednym z nich!

Panache Cleo – George, 34GG, kolor: zielony

[miseczki: D-J, obwody: 28(60)-38(85), cena promocyjna: 99 zł, zwykła ok. 140 zł]

 

Estetyka

(5)

Czy już pisałam, że tak w ogóle, to nie lubię jasnych biustonoszy? 🙂 Owszem, nie byłoby źle, gdyby Dżordż miał kolor głębokiego fioletu albo gorzkiej czekolady, z drugiej strony jednak – ta mięta naprawdę ma swój urok. Zielonych staników jest żałośnie mało, nawet bladozielonych, a ja też czasem lubię wyglądać niecodziennie – w jasnym stroju i takiejż bieliźnie. Nie mam nic do zarzucenia George – kropeczki są wdzięczne, haft delikatny i starannie wykonany, małe rozetki u nasady ramiączek – słodkie i oryginalne. Osoby lubiące, choćby od czasu do czasu, powyglądać dziewczęco – będą zadowolone.

Poza tym George ma jeszcze jedną zaletę – jest cudownie lekki. Nawet w rozmiarze miseczki J zapina się go na dwie haftki, nie ma także przesadnie szerokich ramiączek, a mimo to brak strat na podtrzymaniu. Brawo dla producenta za dostrzeżenie, że nie wszystkie potrzebujemy staników na szelkach i sięgających po szyję!

 

Dopasowanie

(3 1/2)

George spotyka się z dużym uznaniem u sporej części GG-plus-biustów – po pierwsze, jak wyżej wspomniałam, w tych rozmiarach zachowuje lekką konstrukcję, co jest praktycznie niespotykane, a po drugie, ze względu na inne zalety konstrukcyjne i dobre podtrzymanie.

Największą jego wadą jest jednak, co zaskakujące, małomiseczkowość. Byłam zmuszona wybierać między miseczką GG a H, podczas gdy zazwyczaj dokonuję wyboru między G a GG. Winę w pewnym stopniu ponosi moim zdaniem ta sama specyficzna konkstrukcja, za którą w innym miejscu pochwalę ten stanik. Miseczki są uszyte w taki sposób, że bardzo mocno wypychają pierś ku górze, rzekłabym, wypłaszczają ją od spodu. Tak się jednak składa, że mój osobisty biust największą objętość ma właśnie w części dolnej i niestety nie bardzo poddaje się aż tak radykalnej relokacji ku górze. Zrozumiałam to, przymierzając miseczki H, w których moim piersiom u dołu było nadal ciasno, u góry natomiast hulał wiatr.

Stosunkowo ciasny obwód natomiast jest niewątpliwą zaletą.

 

Kształt

(4)

Dzięki mocno podnoszącemu krojowi miseczek biust zyskuje kształt dziarski – ekstra-mocne uniesienie daje tż dodatkowy efekt wyszczuplenia figury. Nie jest jednak idealnie – krawędź dolnej części miseczki na granicy z haftowaną częścią górną ma tendencję do wcinania się w biust (efekt zaobserwowany w obu rozmiarach miseczki, więc od rozmiaru niezależny). Pod ubraniem, na szczęście, nie jest to w ogóle widoczne. Dobrze też zbiera z boków, nie robi dziobów ani stożków.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

(5)

Wahałam się przy ocenie, bo jak już wspomniałam, mój biust nie do końca lubi się z ekstra-unoszącą konstrukcją Dżordża. Z drugiej strony nieobecność choćby zaczątków syndromu złej konkstrukcji (jak zbyt szerokie i rozchodzące się na boki fiszbiny, miseczki wpijające się z boku w pachę) zasługuje na najwyższą pochwałę. Mam nadzieję, że GG+-biusty dodadzą tu jeszcze trochę uwag od siebie – wiem skądinąd, że porównanie z innymi modelami Panache, choćby Tango, wypada na korzyść George’a.

Z mocnym przytrzymaniem dolnej części piersi wiąże się ich całkiem niezłe unieruchomienie. Do tego obwodowo George należy do ciasnych. Króko mówiąc – warto powielić ten schemat. Mam nadzieję, że Panache dostarczy nam więcej modeli uszytych w ten sposób.

Wygoda

(4)

Na początek – pochwała ramiączek. W rozmiarze miseczki GG i wyżej (mam nadzieję, że niżej jest podobnie) są one podszyte tym samym miękkim „misiem”, którego opisuję w recenzji Verony. Muszę natomiast zganić je za długość – dla mnie część frontowa jest za krótka i kończy się zbyt blisko szczytu ramienia.

Poza tym, ogólnie, w George’u jest mi ciasnawo – i nie chodzi tu o rozmiar miseczki, bo przetestowałam także większe (mój biust twierdzi, że wraz z wzrostem roziaru rosną one bardziej w górę, niż w głąb). Do tego dochodzi uwieranie fiszbinami w mostek. Być może oba objawy są sprawką ciasnoty obwodowej i z czasem ustąpią. Ogólnie – noszę Dżordża bez bólu.

Cena

(4)

Dżordża można kupić w polskich e-sklepach za cenę ok. 140 złotych, co czyni ten biustonosz nieco droższym od codziennych modeli marki Panache Superbra, wciąż jednak jest tańszy od Masquerade, nawet w wyprzedażowych cenach. To dobry biustonosz na co dzień – praktyczny pastelowy kolor nadaje się pod jasne, choć nie bardzo przejrzyste bluzki, jednocześnie model ten ma swój charakter, nie jest ani trochę nijaki. Dobra jakość wykonania i konstrukcji sprawia, że inwestycja jest warta rozważenia.

Podsumowanie

Przez wiele osób ten stanik uważany jest za najbardziej udany jak dotąd model dla rozmiarów miseczek powyżej G – nie jest ciężkim, uwierającym w pachy pancernikiem, co nie przeszkadza mu doskonale radzić sobie z unoszeniem dużych piersi. Wiele bardziej biuściastych zobaczyło dzięki niemu światełko w tunelu. Dobrze byłoby, gdyby z młodzieżowej linii konstrukcja George’a awansowała także do głównej marki Panache – Superbra.

[Biustonosz do recenzji dostarczył warszawski sklep Monache. Jego działalność ulegnie wkrótce zawieszeniu (szkoda, ale kto wie, może powróci kiedyś na scenę?), w związku z czym teraz można w nim znaleźć prawdziwe okazje.]

Dżordż na jesień

Ponieważ widzę, że wiele stanikomaniaczek jest zainteresowanych turkusowym wcieleniem Dżordża, poniżej zamieszczam zdjęcie katalogowe. Niestety, na żywo Dżordż jesienny jest dużo mniej jaskrawy, jak pokazała jedna z Was na zdjęciu “z natury”. Ale te paseczki…


Może ci się spodobać