WBrafitting

Bikini, czyli (nie)dyskretny urok trójkątów

Pierwszy w historii dwuczęściowy kostium bikini, dzieło francuskiego projektanta Louisa Rearda, świat ujrzał w 1946 roku – trzy lata temu wynalazek ten obchodził swoje sześćdziesiąte urodziny. Tak śmiały strój stanowił w owych czasach prawdziwą rewolucję. Świadczy o tym choćby fakt, że twórca pierwszych na świecie plażowych trójkątów nie mógł znaleźć wystarczająco odważnej modelki – zaprezentować kostium zgodziła się dopiero tancerka z Casino de Paris. Noszenie bikini zostało zakazane przez rządy kilku państw, m.in. Hiszpanii, Belgii i Włoch, nie akceptowano go także w USA.

Spopularyzowała je dopiero w kilkanaście lat później kinematografia. Filmy, takie jak I Bóg stworzył kobietę z Brigitte Bardot (1957 r.) czy Dr No z Ursulą Andress z w roli dziewczyny Bonda (1962) wprowadziły kostiumy składające się z osobnych majtek i stanika na plaże całego świata.

W czym tkwi urok bikini? Najprościej mówiąc: w eleganckim odsłanianiu ciała. Jednoczęściowe stroje kąpielowe zakrywają brzuch i niekiedy znaczną część pleców, podczas gdy bikini pozwala opalać się w całości, z wyłączeniem miejsc uważanych za intymne, w tym – biustu. Osłanianie to jedno – drugą funkcją pełnioną przez plażowe staniki jest podtrzymywanie piersi, co nie tylko poprawia figurę, ale i zapewnia nosicielce większą swobodę ruchów na plaży i w wodzie.

Jaki powinien być plażowy stanik dla biuściastej? Zgrabny i ładny, a oprócz tego – dobrze podtrzymujący. Co ciekawe, dawne bikini lepiej pełniły tę funkcję niż popularne w ostatnich latach miękkie trójkąciki na tasiemkach. Były to bowiem zwykle staniki na fiszbinach, wzorowane na konstrukcjach bieliźnianych. Zacznijmy jednak od tych popularnych, najprostszych form.

 

Niepodległość trójkątów, czyli dwie szmatki i trzy sznurki

Propozycja dla niedużych, lekkich, jędrnych biustów i osób, które lubią odsłonić jak najwięcej tudzież nie boją się przypadkowych „odsłon”… Miseczki mają postać trójkątnych skrawków materiału nawleczonych na sznureczek wiązany na plecach, od góry zaś mocuje je wiązanie na szyi. W takiej konstrukcji praktycznie cały ciężar piersi spoczywa właśnie na owym górnym wiązaniu. Trójkąty można przesuwać w celu odsłonięcia większych fragmentów piersi, nie są one na sztywno powiązane z obwodem stanika.

Bardzo popularny krój – chyba większość z nas w jakimś okresie swojego życia plażowała w tego typu staniku. Firmy specjalizujące się w kostiumach dla hojniej obdarzonych przez naturę także, o dziwo, miewają w swojej ofercie niepodległe trójkąty (przykład: ten model marki Free, do miseczki F).

 

Trójkąty ujarzmione

Bardziej ustalona i lepiej podtrzymująca konstrukcja od poprzedniej. Miseczki są na stałe połączone z obwodem i ze sobą. Zazwyczaj zakrywają więcej, za to pozwalają lepiej rozłożyć ciężar piersi między obwód stanika a wiązanie na szyi, co poprawia podtrzymanie biustu. W takich trójkątach możemy już czuć się nieco bezpieczniej (pod warunkiem, że rozmiar pasuje). Przykład: bikini Figleaves Swim.

 

 

 

 

Trójkąty usztywnione

Szczególny przypadek konstrukcji opisanej powyżej. Taki fason ma wiele kostiumów w pełnej rozmiarówce stanikowej, przeznaczonych dla osób ceniących sobie lepsze podtrzymanie biustu. Trójkątne miseczki są w nim wymodelowane z cienkiej gąbki, co pozwala jeszcze lepiej utrzymać biust w ryzach.

Tego typu staniki oferuje m.in. Panache w bikini Riviera czy Freya w swoim klasycznym kostiumie Vodkatini (którego nazwa nie bez powodu kojarzy się z filmami o Jamesie Bondzie), w tym sezonie dostępnym w wersji Vodka Chaser w wielkie grochy. Wyjątkowo udany w tej wersji jest także kostium Bamboo Island. Są one z reguły dostępne w rozmiarach miseczek nie większych niż G.

 

 

Trójkąty na fiszbinach, albo miękki plunge

To właściwie wariacja na temat bieliźnianego kroju plunge, ale kształtem na tyle kojarzy się z boskimi trójkątami, że warto moim zdaniem wydzielić ją osobno.

Wydłużone, wiązane na szyi miseczki są miękkie, lecz na fiszbinach, co pozwala dokładniej objąć piersi i lepiej je podtrzymać. Niski mostek odsłania kuszący dekolt, a wiązanie na szyi (halterneck), podobnie jak w poprzednich fasonach, wpływa na optyczne zwężenie ramion tudzież ładnie podkreśla biust.

Przykład – kostiumy Miss Mandalay, np. Florida, czy bikini Fantasie Rhodes.

 

 

Klasyczna balkonetka

Kolejny krój wzorowany na modelach bieliźnianych – plażowa balconette. Z reguły miękkie (choć zdarzają się i usztywniane), trzyczęściowe miseczki na fiszbinach, regulowane ramiączka i zapięcie z tyłu sprawiają, że biust może cieszyć się identycznym podtrzymaniem, jak w bieliźnie. Wyższy mostek co prawda zasłania dekolt, wykluczając efekt kuszącej dolinki, my jednak możemy czuć się bezpieczniej zarówno w wodzie, jak i w czasie aktywnego opalania.

Balkonetkowe bikini mają w swojej ofercie wszystkie firmy szyjące dla biuściastych. Przykłady: Panache Floral lemon (do miseczki K, niestety zdjęcie przedstawia inny krój), Fantasie Lima (do miseczki HH) czy Pour Moi? Tuscany (do miseczki G).

Miękki plunge

Biuściaste nosicielki miękkich balkonetek, ceniące sobie mocne podtrzymanie biustu, lecz tęskniące za bardziej wyciętym fasonem, kuszą miękkie plandże. Firmie Panache udało się wypuścić na rynek tego typu staniki w takim samym zakresie rozmiarów, co balkonetki – do miseczki K. Mostki nieco wyższe niż w fasonach usztywnianych, ale niższe niż w typowej balkonetce, oferuje nam w tym sezonie miękkie Sorrento (rzecz jasna, na fiszbinach).

 

Usztywniany plunge

Plażowe usztywniane plandże są szyte w podobnych zakresach rozmiarów, co ich bieliźniane odpowiedniki, co zwykle oznacza maksymalnie miseczkę G. Usztywniane miseczki na fiszbinach łączą się niskim mostkiem, co pozwala mocno odsłonić dekolt. Fason ten doskonale prezentuje się na plaży.

Przykłady: Panache St. Ives w groszki, South Beach marki Pureda (bardzo udane połączenie czarno-białego nadruku z zielonymi dodatkami :-). Prześliczna Havana Fantasie w odcieniach niebieskiego jest w wersji sztywno-plandżowej dostępna tylko do miseczki F (woła o pomstę do nieba!).

Bandeau

W najprostszej wersji to po prostu szeroka taśma zasłaniająca biust – zdaniem niżej podpisanej nie bardzo nadająca się ani do opalania, ani do pływania (nie czułabym się w nim bezpiecznie…). Różne warianty tego fasonu opisałam w notce o bandeau, tu ograniczę się tylko do podania przykładu z biuściastego podwórka.

Kostium marki Freya – Sugar Bay we wcieleniu bandeau ma ponoć pod spodem podtrzymującą konstrukcję na fiszbinach. Model ten doprowadzono tylko do miseczki FF, co wiele mówi o jego niezbyt imponujących właściwościach podtrzymujących.

Zdecydowanie wolę fason o linii przypominającej słynną „bardotkę” Bardot, reprezentowany przez Panache Brighton.

Rzecz jasna, w jednej notce trudno opisać wszystkie kroje i warianty plażowego stanika. Warto jednak zwrócić uwagę na sporą różnorodność fasonów dostępnych dla biuściastych – poza nieszczęsną parą trójkącików, nadającą się dla nielicznych, mamy do wyboru właściwie wszystkie te fasony, do których przywykłyśmy w bieliźnie, plus takie wynalazki, jak usztywniane trójkąty czy miękki plandż wiązany na szyi. 

A Wy? W jakie bikini zamierzacie wskoczyć latem?

Pisząc o historii bikini, korzystałam z francuskiego bloga Larius d’olibrius. Zdjęcia: So Chic!, Figleaves, Bravissimo.

Może ci się spodobać