WKolekcje

Dekolt w wielkim mieście, czyli Cleo na jesień i zimę 2010

Po emocjach wyborczych zapraszam na jeszcze jeden rzut oka na potencjalnych kandydatów przyszłorocznych 🙂

Po zapowiedziach Superbra i Masquerade (Uwaga! Polski dystrybutor zapowiada, że na wiosnę 2011 szykują się rozmiary G-plusowe w „maskaradkach”!), kolej na trzecią markę należącą do firmy Panache, zaprezentowaną również na pokazie w lutym, czyli Cleo. W następnym sezonie specjalnością kolekcji Cleo będą usztywniane biustonosze typu plunge do głębokich dekoltów, a w kolorach dominować będzie gama koralowo-buraczkowo-fioletowa – z wyjątkiem pojedynczego turkusa (powyżej).

 

Dwie Cleo-Maskaradki

Na pewno pamiętacie z poprzedniego lata usztywniane half-cupy Charlie i Robyn z pionowo ciętymi miseczkami, a następnie rozczarowanie wyrażane przez wiele zadowolonych nosicielek po ich wycofaniu. Nie jestem pewna, czy mam dla nich dobrą wiadomość: jesienią wrócą usztywniane „pionowce” do miseczki G, będą miały jednak nieco inną linię od poprzedników. Ich krój na pierwszy rzut oka przypomina Pandorę z zeszłorocznej kolekcji Masquerade oraz jej następczynię Incę. Zarówno biało-koralowa Martha, jak i fioletowa kraciasta Sadie (jedna z moich faworytek) wystąpią w obwodach 28-38 i miseczkach D-G (niestety, brak miseczki C!). Podoba mi się pomysł z koronką na brzegu miseczki, znany z Pandory.


Modelowane bliźniaczki

Czas na plandże, które, jak już wspomniałam, stanowią mocny akcent w przyszłojesiennym Cleo. Pierwsza z dwóch par wydekoltowanych sióstr to biustonosze bezszwowe o wytłaczanych miseczkach. Mam wątpliwości, czy będą się dobrze układały i podtrzymywały, zwłaszcza przy tak niskich mostkach. Przyznam, że ani turkusowa, ani amarantowa Jude (obwody 28-38, miseczki D-G) nie porywają mnie zestawem kolorów, moim zdaniem lepiej prezentowałyby się bez kontrastowych zdobień. Gdybym jednak miała wybierać, postawiłabym chyba na amarant.


Uroki wstążeczek

Druga para dekoltówek ma na imię Penny i do niej chyba pałam najmniejszą sympatią. Design z serii „usztywniany plunge z kontrastowym haftem na brzeżku” (tu jeszcze dodatkowo z wstążeczką) opatrzył mi się stanowczo, nie zachwyca mnie ani w wydaniu Keia Pink, ani w wydaniu Cleo. Tutaj na dodatek dolna część miseczki sprawia wrażenie naszytej na górną. Patrząc na ów szew nie mogę się oprzeć obawie, że będzie się odznaczał pod ubraniem. Zapewne nie będzie – mimo wszystko detal ten psuje efekt. Brzegi wstążeczek są ozdobione srebrną nitką. Obwody: 28-38, a miseczki, oczywiście, D-G.

 

I wreszcie coś miękkiego

Nosicielki miseczek powyżej G oraz fanki dobrze skrojonych modeli do rozmiaru J, George’a i Brooke (uwaga: teraz w dobrej cenie!), mogą, mam nadzieję, odetchnąć: będą miękkie balkonetki do miseczki J. Ale niestety nadal tylko dwie.

Czarna Lizzie z fuksjowymi detalami to druga, obok usztywnianej balkonetki Sadie, moja faworytka z tej kolekcji, i to mimo zadawnionej niechęci do kropeczek i groszków. Kiczowatej słodyczy towarzyszy tu jakaś gotycka zadziorność. Lucy za to ma uroczą koralową barwę. Mam nadzieję, że miłośniczki Dżordża i Brooke znajdą w pannach L. godne następczynie miękkusów z poprzednich kolekcji.


Czego zabraknie?

Szkoda, że kolekcję zdominowały typowe zakresy rozmiarów, czyli D-G. Do miseczki J mamy tylko dwa modele, oba miękkie, poszukiwanej zaś przez wiele drobnobiuściastych miseczki C nie ma wcale. Kolorystyka wydaje się nieco monotonna – jeśli ktoś nie przepada za fioletami i fuksjami, trudno mu będzie znaleźć coś dla siebie.

Z drugiej strony – Sadie i Lizzie wyglądają na naprawdę udane projekty, a nowe kroje plunge – kto wie, może okaże się, że leżą doskonale? Atutem całej kolekcji jest dostępność wszystkich modeli od obwodu 60 pod biustem.

Na zakończenie pokaz slajdów, do którego, z powodu niedostatku własnych, dołączyłam także zdjęcia katalogowe.

I jak Wam się nowe Cleo podoba?

 

Dziękuję raz jeszcze  firmie So Chic!, dystrybutorowi firmy Panache w Polsce, za zaproszenie na pokaz oraz udostępnienie materiałów.

Może ci się spodobać