WRynek i moda

Dwa ramiączka w barszcz!

Ciepło, ciepło, coraz cieplej… Niektóre stanikomaniaczki już gorączkowo przetrząsają szafy, nie chcąc, by fala letniego upału zaskoczyła je bez odpowiedniego przygotowania. Niedługo na czoło, a właściwie – ramię, wysunie się Problem Ramiączek. Miłośniczki przewiewnych topów odkrywających ramiona, plecy i dekolt, do których i ja się zaliczam, już wiedzą, o co chodzi.

Lubimy bluzki na ramiączka, ale wiele z nas woli, by na widoku pozostała tylko jedna ich para, i żeby nie były to ramiączka stanika. Biustonosze bez ramiączek, czyli straplessy, owszem, istnieją – ale… wiadomo, jak to jest: czy to ze względu na rozmiar, czy preferowany kształt, poziom zabudowania czy po prostu wymagania dotyczące modelowania bądź komfortu, nie każda z nas może i nie każda z nas lubi je nosić. Będę szczera: nie przepadam za straplessami latem, bo jest mi w nich gorąco (te szerokie obwody i usztywniane miseczki…), w dodatku bez ramiączek nie zbierają biustu tak, jak lubię.

Wzlot i upadek cami topów…

Zdjęcie po prawej to już historia. Dawno, dawno temu brytyjska sieć sklepów z bielizną Bravissimo stworzyła własną markę odzieżową, a w niej – strappy tops, czyli topy na ramiaczkach z wbudowanym w środek stanikiem, w rozmiarówce biustonoszowej. Sama kiedyś kupiłam i zrecenzowałam jeden z nich. Top na ramiączkach, zwany też cami topem, gdzie „cami” jest skrótem od „camisole” (koszulka), po wbudowaniu weń stanika, staje się wynalazkiem genialnym – daje nam ten stopień odsłonięcia górnych partii, o jakim marzyłyśmy, bez zakłócania pełni szczęścia dodatkową parą ramiączek.

Ma tylko jedną wadę – właściwie nie jest to wada idei, lecz jej realizacji: topowe ramiączka są zwykle cienkie i niezbyt solidne, co sprawia, że cięższe biusty nie uzyskują tej kombinacji komfortu i podtrzymania, jaka jest im potrzebna. Sama oceniam pod tym względem swój stary Bravissimowy strappy top jako nie całkiem zadowalający. Liczyłam na to, że firma (ciekawostka: podobno topy dla Bravissimo produkowała firma Panache) będzie swój produkt udoskonalała i że z czasem uda się połączyć w ramiączkach bluzkową estetykę z bieliźnianą funkcjonalnością – można by choćby zastosować stanikowe gumy i obszyć je tunelikiem z tkaniny. Liczyłam też przynajmniej na kontynuację różnorodnych krojów bluzek – dekolty, marszczenia, ozdoby…

Niestety, oferta marki odzieżowej Bravissimo, niedawno przemianowanej na Pepperberry, zamiast się rozszerzać, skurczyła się po prostu haniebnie. Żegnajcie kopertowe dekolty! W obecnej kolekcji mamy tylko jeden model topu o najprostszym możliwym kroju, w podstawowych kolorach, przypominających bieliźniany zestaw obowiązkowy, z jednym dodatkiem w postaci czerwieni i świeżo dołączonym koralowym. Dwa kolory, czarny i biały, po raz pierwszy wprowadziła do swojej kolekcji firma Panache. Chętnie bym je wypróbowała, ale zniechęca mnie jedno: krój. Jest to najzwyklejsza, nudna koszulka, z prostą, poziomą linią dekoltu, bez żadnego akcentu… a moja figura poziomych dekoltów nie lubi.

Z plaży do miast?

Skąd to cofnięcie się w rozwoju? Nie mam pojęcia. Dużo większe, niż w odzieży, urozmaicenie w dziedzinie topów nie wymagających stanika pod spodem znajdziemy wśród… kostiumów kąpielowych. Wiele tankini topów marek specjalizujących się w kostiumach D+ ma wbudowane staniki z zapięciem. Gdyby nie typowo plażowe materiały i wzory, można by niektóre z nich, zwłaszcza te na zwykłych ramiączkach, niezbyt wydekoltowane, z powodzeniem zaadaptować do miejskiego noszenia, chociażby na weekend. A może by mimo wszystko spróbować?

Na samym początku wzrok mój przyciągnął pasiak marki Panache, czyli Lucille. Dekolt co prawda ma w nielubianym przeze mnie kształcie, ale nadrabia pasiastością, zwłaszcza skośnym układem wzoru. Obawiam się tylko – i dotyczy to wszystkich tankini – czy uda mi się dobrać rozmiar, który będzie jednocześnie dawał biustowi odpowiednie podtrzymanie i nie obciskał nadmiernie reszty ciała? Bo o ile kostium przylegający jak druga skóra mogę uznać za normę, to w bluzkach zdecydowanie wolę więcej swobody. Pamiętam, jak w zeszłym roku zrezygnowałam z tankini Pebbles tej samej marki – w rozmiarze komfortowym dla brzucha biust nie czuł się bezpiecznie. Jeśli dobierając tankini zawyżymy obwód pod biustem, skutek dla podtrzymania może być fatalny, a jeśli go nie zawyżymy – możemy poczuć się jak w obcisłej bieliźnie korygującej. Rzecz jasna, stanikomaniaczki o idealnej figurze nie mają się czym martwić…

Przeglądając dostępne w e-sklepach D-plusowe tankini znalazłam jednak zaskakująco mało krojów potencjalnie miejskich. Czym się kierowałam? Chodziło mi o to, by top jak najbardziej przypominał bluzkę, czyli nie miał widocznych elementów konstrukcji stanika, jak fiszbiny. Do tego wykluczyłam kroje typu halterneck, jako niezbyt bezpieczne oraz zbyt plażowe. Po takiej eliminacji pozostała np. Brasilia marki Fantasie czy Różowy hibiskus marki Free.

Kiedy Polska?

Właściwie dlaczego musimy w kwestii bra-topów polegać na Brytyjczykach? Miałyśmy nawet pionierski produkt – firma Avocado produkowała niegdyś koszulki z wbudowanym stanikiem. Czemu z nich zrezygnowała? Dlaczego żaden z polskich producentów bielizny D+, jak Ewa Michalak, Comexim, Kris Line – nie podjął wyzwania?

Drodzy producenci, czemu nie chcecie nas uwolnić od nadmiaru ramiączek?

Jak myślicie, czemu topy z wbudowanymi stanikami są tak rzadkim zjawiskiem na rynku? A może w ogóle nie czujecie potrzeby posiadania takiego produktu w swojej szafie? A może znacie inne firmy, które je produkują? Czy moje dziwaczne plany, by nosić tankini top zamiast bluzki, nie wydają Wam się aktem rozpaczy, żałosną prowizorką, skazaną na niepowodzenie? 🙂 Bo mnie owszem. Ale co robić?

Może ci się spodobać

99 komentarzy

  • yaga7

    Ja myślę, że przyczyna jest dość prozaiczna – kasa. Może po prostu te topy nie miały takiej sprzedaży, jak oczekiwana i firma stwierdziła, że im się to nie opłaca. W końcu łatwiej produkować ciuchy w rozmiarówce ciuchowej niż topy w stanikowej. Mniej roboty.

    I mogę się podzielić kolejną złą wiadomością – na FB Pepperberry wyczytałam, że nowe kolekcje ciuchów są mniej biuściaste niż kiedyś. Jeżeli to się potwierdzi, to też jest to strzał w stopę, no bo przecież taka firma powinna się rozwijać, a nie zwijać.

    29 kwietnia 2011 at 06:23 Reply
  • falcon_eye

    Odpowiem za siebie – przyczyną jest po prostu cena.
    Za zwykły gładki top na ramiączkach jestem w stanie zapłacić 20pln. Za codzienny, wygodny i dobrze trzymający stanik akceptuję cenę do 120pln. Przy czym zarówno ten top jak i stanik mogę sobie nosić z innymi rzeczami (na przykład różową bluzeczka z turkusowym stanikiem ;)).

    A w Pepperberry za najzwyklejszy (źle skrojony, za krótki na mnie i niespecjalnej jakości) top z wbudowanym stanikiem każą mi zapłacić ok 150pln. To naprawdę zbyt wygórowana kwota jak za samą przyjemność niewystawania dwóch par ramiączek.

    29 kwietnia 2011 at 08:09 Reply
  • ptasia

    Po pierwsze, jest nowy kolor – koralowy (błe)… I na wyprzedaży są topy bandeau, ale przebrane rozmiary.
    Po drugie, też uważam, że taka koszulka z topem leży o niebo lepiej od koszulki + straplessa (bo poza kształtem itd. problemami dochodzi jeszcze silikon, który potrafi boleśnie uczulać ;/). Ale cena jest wysoka. Do 100 zł byłoby dla mnie w miarę akceptowalne, a 150 już boli. Dlatego wszystkie takie topy jakie miałam, pochodzą z wyprzedaży lub eBaya.
    Po trzecie, @Yaga – podobno ma być nowy rozmiar, SDC (Super Duper Curvy).

    29 kwietnia 2011 at 08:29 Reply
  • butters77

    “Dekolt co prawda ma w nielubianym przeze mnie kształcie, ale nadrabia pasiastością” – bardzo ładne zdanie:-)

    Co do topów, również jestem zawiedziona ograniczeniem ich oferty, bo ledwie zdążyłam skosztować ciekawszych krojów z Bravissimo, gdy… zostały same gładkie podkoszulki. Ciekawe, czy bardziej eleganckie modele strappy topów, jak ten szafirowy, który recenzowałaś, nie sprzedawały się dobrze?

    W tej chwili, moim zdaniem, znacznie ciekawszy design mają w Bravissimo… topy piżamowe:-) Np. taki z guziczkami, taki z kokardą pod biustem albo kraciasty. Oczywiście, materiały nie takie, jak trzeba, ale widać w tych topach chociaż JAKIŚ pomysł, rękę projektanta.

    Sama noszę w domu ten top z falbankami przy ramiączkach: http://www.bravissimo.com/products/nightwear/pyjamas/frill-me-cami-top/fresh-white/rn11fw/?show=16&sort=1&sale=1
    i jako domowy sprawdza się świetnie – wygląda letnio i neutralnie.

    Ech, szkoda tylko, że piżamki są bez fiszbin;-)

    29 kwietnia 2011 at 09:13 Reply
  • butters77

    P.S. Z oferty Bravissimo sprzed lat mam jeszcze świetny top bez ramiączek – niestety, już za mały – ale w całości satynowy, ładnie wykończony, idealny na wieczór. I ja osobiście byłabym zainteresowana takimi topami – i mogłabym za nie zapłacić więcej.

    Zwykłe, bawełniane koszulki mnie nie kręcą, bo wolę kupić tańszą koszulkę i dobrać do niej dopasowane kolorystycznie ramiączka stanika:-)

    29 kwietnia 2011 at 09:17 Reply
  • yaga7

    Ptasia, no też mi się coś obiło o oczy w tym temacie :))

    Ale tak się zastanawiam, czy ten nowy rozmiar będzie do tych ciuchów, które teraz są obecnie, czy po prostu zostanie wprowadzony dopiero za jakiś czas.

    29 kwietnia 2011 at 10:26 Reply
  • pinupgirl_dg

    Ja zwykle kupuję topy na nieco szerszych ramiączkach, tego typu:
    http://www.hm.com/gb/product/91175?article=91175-A
    wtedy problem stanika z reguły odpada, nawet, jak się coś wychyli, to trudno. Albo chodzę w pełnych T-shirtach, żeby chronić ramiona przed słońcem. Nie wyobrażam sobie chodzić w straplessie latem, podobnie jak w pończochach samonośnych. W moim wypadku połączenie silikonu i wysokiej temperatury = paskudne bąble. Jeśli muszę założyć coś z wąskimi ramiączkami, to noszę bez stanika, przynajmniej do momentu, kiedy znajdę strapless, który mnie zadowoli.
    Takie cami topy mi się podobają, gdyby były w moim zasięgu, pewnie bym się skusiła. Ale wolałabym, żeby któraś z polskich firm wprowadziła koszulki do spania i podomowe z wbudowanym stanikiem bez fiszbin, takie jak bravissimo. Marzę o tym od dawna.

    29 kwietnia 2011 at 10:41 Reply
  • pierwszalitera

    Ja mam wrażenie, że podobne topy na ramiączkach znikają z zupełnie banalnego powodu – moda się zmienia. Ulica coraz mniej jest pod wpływem amerykańskiego hiphopu i rozebranego stylu, dziewczyny zaczynają nosić się bardziej romantycznie, wraca więcej tkaniny, retro i lata 80-te, to i takie bieliźniane topy mniej się sprzedają. A moda jest bardzo poważnym argumentem w wyborze ubrań i producenci biorą trendy pod uwagę.
    Dla mnie poza tym takie topy są niesłychanie niepraktyczne. W upały się nie sprawdzają, bo narażają wrażliwą skórę ramion na pełne słońce i oparzenia, w chłodne dni jest w nich za chłodno, do pracy robią zbyt nagi efekt, założone pod żakiet narażają go na zabrudzenie potem i dezodorantem, a na wyjścia są zbyt nijakie. Kiedy coś takiego nosić? 😉

    29 kwietnia 2011 at 12:33 Reply
  • ptasia

    @Pierwszalitera, no właśnie większość osób nosi takie topy w latem, w upał 😉

    29 kwietnia 2011 at 12:43 Reply
  • kasica_k

    @butters, dzięki za miłe słowa tudzież inspirujące linki 🙂 Nie pomyślałam o piżamkach, zwłaszcza ten granatowy z guziczkami mi się spodobał. Coś takiego w wersji fiszbinowej, z porządnego materiału bym chętnie powitała… Też mam jeden wieczorowy, ale dla odmiany halterneck.

    Jeżeli te topy się słabo sprzedawały, to mam wrażenie, że raczej zawiniła ich jakość, czyli to, na co sama narzekałam – ramiączka były wiotkie, w większych rozmiarach podtrzymanie było słabe. To była jedna z przyczyn, dla których nie wykupiłam ich wszystkich 😉

    @pierwszalitera, one przecież nie muszą być “bieliźniane”. Kiedyś Bravissimo robiło bardzo różne modele tego typu, z różnych tkanin, np. satynowe, we wzorki, z haftami, falbankami itd. Nie różniły się niczym od zwykłych bluzek na ramiączka. I to było bardzo fajne, że wreszcie nie trzeba było się przejmować wystającym na różne sposoby stanikiem. Ja takie bluzki ogromnie lubię, jest mi w nich najmniej gorąco, a po pełnym słońcu i tak rzadko spaceruję 🙂

    29 kwietnia 2011 at 12:59 Reply
  • kasica_k

    O, znalazłam top Panache w Mambra:
    http://www.mambra.pl/Bluzeczka-Cami-Top-(6311)-317.html
    Ale się nie skuszę, bo po pierwsze – nieciekawy, a po drugie – moim zdaniem za drogi. Byłabym nawet skłonna zapłacić tyle, ale za ciekawszy krój i wzór, z dekoltem bardziej dopasowanym do mych preferencji (ten niestety nie nadrabia pasiastością :))

    29 kwietnia 2011 at 13:17 Reply
  • mefistofelia

    Całe szczęście cieniutkie ramiączka mi zupełnie nie pasują i dużo lepiej mi w koszulkach, pod które można założyć stanik 🙂
    W czasach kiedy nie było jeszcze Effuniaków ani wyciętych Maskaradek, a ja męczyłam się w za dużych acz naciąganych ramiączkami Freyach i Avocadach bardzo marzyłam o takich topach. Teraz jak moje staniki są wycięte i dobre rozmiarowo już mi na nich tak nie zależy.
    Ewentualnie byłabym zainteresowana właśnie wyciętymi fantazyjnymi bluzkami, pod które rzeczywiście trudno założyć stanik, ale to raczej nie produkcji Bravissimo, bo mam wrażenie, że nie produkują na mnie.
    Kiedyś kupiłam sobie na allegro sportową bokserkę Bravissimo jako bluzeczkę na mało skoczne ćwiczenia letnią porą. Niestety okazało się, że jest za krótka, za szeroka i że wbudowany stanik formuje piersi w dziwne dzióbki :/ Dobrze, że nie zapłaciłam za nią pełnej ceny, bo jest brrr….

    29 kwietnia 2011 at 15:54 Reply
  • ciociazlarada

    Mogę się wypowiedzieć ze swojego punktu widzenia, jako potencjalnej klientki. Dla mnie takie topy to a) bielizna – viz. nie nosi się ich na wierzchu, co tym samym oznacza, że wbudowany stanik jest zbędny; bądź b) ciuch sportowy, co tym samym oznacza, że podtrzymanie przy pomocy wbudowanego stanika jest zbyt słabe. Nie wiem, ile osób myśli podobnie, ale pewnie dość znacząca ilość, skoro topy nie są masowo produkowane.

    Nie wyobrażam sobie, gdzie mogłabym wybrać się w takim odzieniu – do pracy się nie nadaje, a w czasie wolnym wolę latem sukienki i zwiewne materiały. Sport – jak jest gorąco, to biegam w samym Szoku, mam dwa: różowy i morski, wyglądają wystarczająco ubraniowo. Zresztą ciężko byłoby grać w tenisa czy biegać w takim topie, nawet moje nieduże piersi wybiłyby mi zęby. Do spania owszem, ale są ładniejsze i bardziej sypialniane propozycje – np. koszulki z kokardką Lepela, mam i używam czasem.

    Tankini natomiast bardzo lubię i noszę jedynie takie kostiumy. Na miasto, moim zdaniem, absolutnie się nie nadają, oczyma duszy widzę siebie i swój spływający hektolitrami potu krem z filtrem, gotującą się w sztucznym, obcisłym tankini w centrum miasta. Bleh.

    29 kwietnia 2011 at 16:34 Reply
  • pinupgirl_dg

    O właśnie, sukienki. Świetnie wyglądam w maxi na cienkich ramiączkach i czasami sobie pozwalam na paradowanie tak bez stanika, ale fajnie by było, gdyby ktoś uszył coś takiego z wbudowanym stanikiem. Taka sukienka na szerszych ramiączkach czy z rękawami to już nie to samo.
    No i koszulki bieliźniane z wbudowanym stanikiem – też bym nie pogardziła, uwielbiam takie komplety: koszulka z majtkami, coś takiego jak bieliźnane tankini by się przydało.

    29 kwietnia 2011 at 19:27 Reply
  • mefistofelia

    Zgadzam się co do tankini. Kostiumowa lycra nie nadaję się wg mnie do noszenia poza plażą/basenem.
    Zwróciłyście uwagę na zdjęcie pani w czarnym topie Bravissimo? To z profilu. Nie kupię u nich tym bardziej

    29 kwietnia 2011 at 21:16 Reply
  • ptasia

    @Mefistofelia: aż poszłam obejrzeć. O co Ci chodzi? O potencjalną obróbkę przez grafika?

    29 kwietnia 2011 at 21:20 Reply
  • Gość

    jesli chodzi o zdjęcie z mambra to owszem pani nie ma tam pachy XD

    29 kwietnia 2011 at 21:30 Reply
  • ptasia

    No trochę jej zanika 🙂 Ale myślałam, że chodzi o zdjęcie na stronie Bravissimo?

    29 kwietnia 2011 at 22:03 Reply
  • maith

    Topy z wbudowanym stanikiem to GENIALNY pomysł.

    Jedyny problem, to że większość kobiet na razie o tym nie wie.
    Czemu? Bo nigdy nie miały okazji spróbować.

    A to niebywała wygoda i lekkość latem.

    29 kwietnia 2011 at 22:36 Reply
  • miss-alchemist

    Ja z tej frakcji, co topy z wbudowanym stanikiem traktuje jako zbędny wydatek 😉 Wcale nie jest mi gorąco w staniku, żeby uważać, iż taki top da +10 do lekkości latem, a absolutnie nie przejmuję się wystającymi ramiączkami w żadnej sytuacji 😉

    29 kwietnia 2011 at 22:54 Reply
  • aleksandromaniak

    Bardzo chętnie bym przygarnęła coś takiego, och bardzo chętnie. I wcale nie dlatego, że nie lubię wystających ramiączek, wręcz przeciwinie, specjalnie dobieram, żeby kolory kontrastowały. 😉 Chęć jest prozaiczna : w zeszłym roku w sierpniu pracowałam na takim długim kursie językowym z atrakcjami – oprócz lektoratów było dużo imprez, wycieczek itd. W Warszawie można było się upiec po prostu. I tak : bez stanika absolutnie nie, bo mimo, że do pracy casual zupełnie, to wiadomo ;), stanik usztywniany plus bluzka w południe w mieście – no, super. 😉 Niestety, żaden miękki na mnie nie leży zupełnie, poza jednym kąpielowym Freji. Taki top byłby więc wybawieniem. Co do ramiączek – przy rozmiarze 30 FF często mam takie w stanikach (poza frejowymi szelkami), więc myślę, że by się trzymało, jak należy. Tylko, że oczekiwałabym koloru, wzorku itd. Co do topów Panache – poza idiotycznymi kolorami, są również od obwodu 32. Zastanawiałabym się, czy nie zakupić jako góry od piżamy (koszulka i szorty to mój zestaw :P), wtedy 32 by było OK, ale cena mnie zniechęciła skutecznie.

    29 kwietnia 2011 at 23:04 Reply
  • mefistofelia

    Chodziło mi o to zdjęcie: http://www.bravissimo.com/products/strappy-tops/
    Pierś ewidentnie celuje w dół. Być może wbudowany stanik jest po prostu na modelkę za mały, ale nie wygląda to zachęcająco.

    30 kwietnia 2011 at 00:10 Reply
  • katriel

    Ćwierć wieku temu moja mama obcinała ramiączka staników i przyszywała je (staniki, nie ramiączka) w dwóch punktach do letnich sukienek (miejscami
    u góry miseczek, tam gdzie wcześniej było ramiączko). W ten sposób miała
    tylko jedną parę ramiączek – tę od sukienki – i jednocześnie normalny stanik
    z równie ścisłym obwodem jak zwykle (nie bardzo ścisłym, to fakt), dodatkowo
    podtrzymany trochę ramiączkami sukienki (nie tak dobrze, jak podtrzymałyby
    ramiączka stanika, ale zawsze).

    30 kwietnia 2011 at 01:09 Reply
  • anna

    Probowalam 2 topy Bravissimo jak jeszcze mieli szerszy asortyment i nigdy na mnie nie pasowaly. Normalnie nosze obwody 28 lub 30, ale w tych koszulkach nie ma i nigdy nie bylo obwodow 28, natomiast obwody 30 byly duzo za duze! Po zalozeniu koszulki z obwodem 30 i w miare dobra miseczka efekt ktory otrzymywalam byl nieporownywalnie gorszy niz gdy zakladam normalny stanik i koszulke — wygladalam duzo grubiej, troche bezksztaltnie i mialam niemile wrazenie, ze biust jest nie tam gdzie trzeba. Brrr!

    Wole wystajace ramiaczka!

    30 kwietnia 2011 at 01:40 Reply
  • ptasia

    @Mefistofelia. A, o to Ci chodzi. Przyznaję, że trochę dziwnie wygląda ten profil, ja się bardziej zastanawiałam nad jakimś powiększaniem w Photoshopie. Nie sugerowałabym się tym jednak, te topy naprawdę potrafią świetnie leżeć, jak widać chociażby tu, w tym starszym modelu: balkonetka.pl/katalog/bra/bravissimo-halter-neck-top-ov02 Ja mam obecnie jeden gładki czarny, z profilu jest idealnie okrągły kształt (uwielbiam go i b. często noszę), oraz jeden sample Panache, który ma trochę za duże na mnie miski. Szczerze mówiąc raczej obstawiałabym, że Oliwię (ta modelka Brav) wsadzili w za duży niż za mały.

    30 kwietnia 2011 at 09:04 Reply
  • ptysiowa_7

    Tak, ten kształt na zdjęciu topu z Bravissimo jest straszny, rzuciło mi się to w oczy przy przeglądaniu któregoś z poprzednich katalogów Bravissimo, tylko tam top był chyba beżowy.
    Osobiście jestem z frakcji niepotrzebujących takich topów, bo:
    – nie przeszkadzają mi wystające ramiączka, czasem dobieram je kontrastowo, a jak nie chcę, żeby były widoczne, to mogą być beżowe
    – topy noszę raczej na szerszych ramiączkach, gdzie wystawanie nie jest tak ostentacyjne
    – mam duże wymagania odnośnie do staników, wątpię, żeby stanik z wbudowanego topu dawał mi taki kształt, jak chcę (no chyba, żeby taki top zrobiła firma Fauve, albo Effuniak)
    – nie przeszkadzają mi w upał usztywniane staniki, więc myślę, że i w straplessie bym wytrzymała, zwłaszcza, że chyba znalazłam straplessa dla mnie po 4 latach uświadomienia:)
    – jeśli już podoba mi się coś, co jest na cieniutkich ramiączkach, to zwykle nie jest to zwyczajny top, a na przykład sukienka
    – kasa. Zwykłe topy kupuję za góra 50 zł, za sukienkę z wbudowanym stanikiem mogłabym dać więcej, ale musiałaby mi się naprawdę podobać
    – wahania rozmiaru. W razie zmiany rozmiaru muszę wymieniać tylko staniki, ciuchy pasują cały czas te same. Tutaj w przypadku zmiany rozmiaru o miseczkę, taki top już byłby nie do noszenia.

    30 kwietnia 2011 at 10:58 Reply
  • Ajekcento

    Cóż za niespotykany zbieg okoliczności, właśnie dziś rano przechodziłam przez ten “dylemat”. Zakupiłam niedawno bluzeczki “bokserki” i teraz problem jaki ubrać stanik. Czy wybrać normalny stanik usztywniany, czy jednak streplessa z ukośnie zapiętymi ramiączkami? W streplesie kształt nie taki i jakieś dziwne poczucie nietrzymania, a w zwykłym widać ramiączka na plecach… w ostateczności nie wybrałam żadnego 🙂 Ale to rozwiązanie sprawdza się tylko w zupełnie swobodnych okolicznościach. Więc niestety rozwiązanie problemu wciąż przede mną. Może macie jakieś pomysły?

    30 kwietnia 2011 at 15:41 Reply
  • ptysiowa_7

    Tak, ściągacz ramiączek. Ja mam taki
    http://www.soyelle.pl/cigacz-ramiczek-biustonosza-bezowy-czarny-bialy-transparentny-silikonowy-p1323.html
    ale można też zrobić samemu ze starego ramiączka.

    30 kwietnia 2011 at 16:43 Reply
  • anna

    Ooooo! Wlasnie zauwazylam taka ciekawostke:
    “This bra really is a great multiway solution! It comes with multiway straps and becomes strapless when worn with specially designed Pepperberry tops that allow you to hook the bra into your straps on the top.”

    czy ktos mial okazje wyprobowac???

    cytat pochodzi z opisu Nova Bra by Bravissimo:
    http://www.bravissimo.com/products/lingerie/everyday-essentials/nova-bra/black/pa23bl/?show=all&sort=1

    30 kwietnia 2011 at 17:51 Reply
  • kasica_k

    Ooo, bardzo ciekawe! Te nowe topy dopiero co się pojawiły, więc pewnie jeszcze poczekamy na recenzje, ale brzmi nader obiecująco 🙂

    30 kwietnia 2011 at 19:10 Reply
  • diuszesa

    Ja też nie noszę topów, bo jak dla mnie są mało praktyczne. Chociaż – gdybym miała szczupłe ramiona, to może znalazłoby się więcej praktycznych zastosowań 😉

    Ten ostatni stanik ciekawy. Idąc dalej tym tropem, to można byłoby się pokusić o samodzielną robotę. Wziąć stanik z odpinanymi ramiączkami, ale nie strapless, tylko taki z miską ciętą skośnie (wiem, wiem, tu nie dla każdego rozmiaru będzie możliwość, niestety…), następnie do topu od wewnętrznej strony przyszyć zaczepy do ramiączek. Ramiączka od topu uciąć, zakończyć zaczepem, doczepić do stanika. Zamaskować szycie i łączenie jakąś ozdóbką. Trochę roboty jest, no ale efekt pewnie lepszy niż strapless lub gotowy top, i troche kasy w kieszeni zostaje. 🙂

    1 maja 2011 at 00:06 Reply
  • kasica_k

    Tak, to jest pomysł, tylko zakładając, że ramiączka stanikowe będą pasowały do topu i nie będą się zanadto kojarzyły z bielizną… no i rzeczywiście nie jest to rozwiązanie dostępne dla wszystkich rozmiarów, bo multiwaye, podobnie jak straplessy, są ograniczone rozmiarowo, podobnie polska bielizna z odpinanymi ramiączkami (w niektórych polskich firmach to popularne, ale raczej w ograniczonym zakresie rozmiarów).

    A oto top Bravissimo przeznaczony do noszenia z Nova Bra – ramiączka podejrzanie przypominają właśnie ramiączka stanikowe, i chyba niezbyt mi się to podoba – powinny być czymś bardziej “bluzkowym” obszyte.
    http://www.bravissimo.com/pepperberry/products/tops/vest-tops/pintuck-lace-cami/fuchsia/fk09fu/?show=16&sort=1

    1 maja 2011 at 00:19 Reply
  • kasica_k

    A tu kolejny nowy model z działu “vest tops” – ponoć ma w ramiączkach pod spodem zapięcia, którymi można objąć ramiączka stanika. Rozwiązanie, które pewnie wiele z nas już stosowało przy podobnych fasonach. Trochę pocieszające, że w Bravissimo jednak znowu zaczęli myśleć o “The Wyłażące Ramiączko Problem” 😉
    http://www.bravissimo.com/pepperberry/products/tops/vest-tops/seersucker-stripe-cami/candy-stripe/sd01cs/?show=16&sort=1

    1 maja 2011 at 00:23 Reply
  • azymut17

    Ja też jestem z grupy niepotrzebujących takich topów. Kupiłam kiedyś taki w Bravissimo, ale mało nosiłam, bo schudłam i zrobił się za duży.
    Obecnie nie potrzebuję takich rzeczy, bo uważam, że bluzki na cienkich ramiączkach są trochę bieliźniane, przeznaczone na bardzo nieformalne okazje, a na takich nie jest problemem wystające ramiączko 🙂 Poza tym czuję się w nich za bardzo rozebrana (trochę w zniwelowaniu tego uczucia pomagają długie rozpuszczone włosy) i szybko marznę, nawet w lato.

    1 maja 2011 at 17:00 Reply
  • sunako-chan

    a ja noszę topy w lecie i mam w nosie modę 😛 no i nie każdy pracuje non stop, żeby odrzucać danego ciucha ze wzgl. na to, że to pracy nie pasuje. Występuje oczywiście typowy problem – za mało przewidzianego miejsca na biust w sieciówkowych topach.

    1 maja 2011 at 22:40 Reply
  • sharteel

    No, ja i tak chronię przed słońcem ramiona i na nich znamiona, w upał noszę więc rękawki a nawet rękawy, z przewiewnych materiałów. Wcale nie jest w nich za gorąco.
    Taki top z wbudowanym stanikiem mógłby u mnie wchodzić w grę najwyżej jako bielizna – np. podkład pod coś szydełkowego (nawet całkiem mi się podoba ten pomysł). Ale musiałby być dużo tańszy niż teraz ;-/

    2 maja 2011 at 01:08 Reply
  • viv78

    A może zastosować taki patent jak moja mama lata temu. Pamiętam, że poświęciła jeden stanik i przyszyła do ramiączek zatrzaski (coś w tym stylu http://www.stoklasa.pl/zatrzaski-metalowe-wielkosc-6-wyrob-czeski-x12708 ). No i we wszystkich bluzkach/sukiekach z wąskimi ramiączkami miała w odpowiednich miejscach drugą część zatrzasków i to sobie spinała. To były czasy PRLu kiedy biustonosze były brzydkie. Teraz właściwie nie widzę powodu, dla którgo miałabym aż tak maskować ramiączka, ale jak komuś to naprawdę przeszkadza…

    2 maja 2011 at 16:40 Reply
  • maith

    A dla mnie te topiki, to letni niezbędnik, bo toto jednak jest bluzeczką a nie stanikiem, za to odczuwalność cieplną dla mnie jak stanika.
    Do stanika się nie rozbiorę, do topika w wielu sytuacjach mogę.
    I teraz:
    -jak w pracy jest klimatyzacja a na zewnątrz upał, to można iść w topiku a na miejscu założyć leciutki letni żakiecik,
    -można sobie dobrać topiki nadające się i do pracy i na wycieczkę, bo mające odpowiedni, nienarzucający się styl i kolor. Wiadomo, że biały topik z koronką byłby bieliźniany. Ale czarny czy kawowy bez bieliźnianych elementów już nie.

    Na marginesie myślę, że niechęć do wystających ramiączek rośnie wraz z biustem.

    2 maja 2011 at 21:57 Reply
  • azymut17

    Maith – słusznie prawisz. Freyowe ramiączka w 30DD to zupełnie inna bajka niż 30J…
    Co do tego wychodzenia z biura to jednak nie do końca się zgodzę, bo da się to zastosować w samochodzie, ale w komunikacji publicznej, kiedy tłok w godzinach szczytu jest taki, że zgrzani ludzie leżą mi na plecach, tulą się do dekoltu i ściskają za ramiona, to wolę gdy odgradza mnie od ich potu jakaś cienka warstwa materiału 😉

    2 maja 2011 at 23:23 Reply
  • ciociazlarada

    Też to zauważyłam po komentujących:) Wydaje mi się, że zależy jeszcze mocno od karnacji i zamiłowania do opalania się. Ja przestałam się w ogóle nawet próbować opalać jakieś 10 lat temu i mam tylko jeden jedyny ciuch bez jakichkolwiek rękawów, który nie jest bielizną – nawet go znalazłam w sieci i mogę się pochwalić: tinyurl.com/68w85s3 Powiem szczerze, że by się tej sukience wbudowany stanik przydał, bo normalnego założyć się nijak nie da.

    Chyba też wiele zależy od stylu ubierania się, w sytuacji, którą opisała Maith czułabym się jakbym założyła żakiet na koszulę nocną/sportową. Po prostu nie:) Szkoda trochę, że nie robią takich topów z naprawdę mocnymi stanikami, bo fajnie jest np. poepatować golizną:) na korcie tenisowym, tymczasem jedyne, co człowiek może zaprezentować od góry to “placek” (u mnie w domu się tak pieszczotliwie nazywa Shocki)

    3 maja 2011 at 11:57 Reply
  • pierwszalitera

    Tak prawdę mówiąc, wydawało mi się, że większość zdaje sobie sprawę z działania słonecznego i woli nie eksponować delikatnej skóry ramion i pleców, nawet gdy nie posiada jasnej karnacji. Ja w słoneczne dni nawet dekoltów unikam. I jak zauważy się pierwsze objawy starzenia się skóry oraz tworzenia się przebarwień i “korali”, tam gdzie złapało się kilka lat temu nieopatrznie rumień, to zadaje się sobie pytanie, czy nie należało być ostrożniejszym już dużo wcześniej. 😉 Żakiecik na topik w kilmatyzowanym pomieszczeniu i rozbieranie się AKURAT na zewnątrz, to dla mnie więc opcja podobna do noszenia sandałów w śniegu. Zupełne niedopasowanie do warunków.

    3 maja 2011 at 13:35 Reply
  • indigo-rose

    Przecież właśnie po to ktoś wynalazł kremy z wysokim filtrem. Można spokojnie nasmarować się trzydziestką czy pięćdziesiątką i cieszyć skąpym odzieniem. 😉

    3 maja 2011 at 13:42 Reply
  • ptasia

    Po pierwsze, jak napisała Indigo-rose – od czego wysokie filtry?
    Po drugie, to zależy, jakie się ma warunki. W W-wie mieszkałam w pieruńsko gorącym mieszkaniu bez klimy, jak był upał, najchętniej chodziłabym niemal na golasa, ale zachowując przy tym jakieś minimum moralno-estetyczne (bo czasem ktoś mógł tam się jednak pojawić, nie mówiąc o tym, że dwa metry dalej okna kolejnego budynku…). Ergo taka koszulka. Teraz mieszkam na wsi. Latem też bywa gorąco, także niekoniecznie na słońcu, ale w cieniu na tarasie czy wokół domu. Ergo taka koszulka 🙂

    3 maja 2011 at 13:49 Reply
  • pierwszalitera

    Wysokie filtry nie zabezpieczają stuprocentowo przed słońcem, nie poddawałabym się złudnej iluzji. Poza tym są mażące, nieprzyjemne na skórze i posmarowane odpowiednio grubo w ogóle nie dodają urody. A jak połowa kremu zostaje w żakieciku, to trzeba by było smarować się na nowo. Bardzo praktyczne. 😉 Mimo tego smaruję odsłonietą skórę. Gdy muszę. Wolę jednak się zasłonić. No i na wsi nie mieszkam, chociaż nawet tam lepsze wydaje mi się bardziej zabudowane rozwiązanie. W końcu mieszkańcy gorących krajów arabskich też tradycjonalnie noszą zakrywające całe ciało szaty.

    3 maja 2011 at 14:02 Reply
  • ptasia

    W końcu mieszkańcy gorących krajów arabskich też tradycjonalnie noszą zakrywające całe ciało szaty.

    Na szczęście w kraju o klimacie arabskim nie mieszkam 😉 Co kto lubi, osobiście uważam, że przemykając się tu i ówdzie na słońcu i nie wystawiając się na nie specjalnie nic mi się nie stanie, a komfort cieplny mam znacznie lepszy. Znacznie bardziej wystawione na działanie słońca mam ramiona, gdy pływam (a w obecnych warunkach w sezonie letnim będę robić to bardzo często; tj. codziennie) czy, co planuję za kilka tygodni, gdy nurkuję/pływam z maską i fajką 🙂

    3 maja 2011 at 14:13 Reply
  • ciociazlarada

    Trzydziestka to nie jest raczej krem z wysokim filtrem. No i właśnie – mażą się. Stosuję sumiennie, ale równie mocno ich nienawidzę. Tłuste są, no cóż, tłuste, a te lekkie mnie niemiłosiernie swędzą i obżerają, bo często mają alkohol w składzie. Pomijam już fakt, że mój ukochany filtr kosztuje – pokrywanie kilka razy dziennie rąk, pleców, dekoltu = tubka na tydzień.

    Po domu owszem, mam taką koszulkę, nawet dwie. Lepel z kokardką. Naprawdę lubię takie zwiewne, przewiewne i kryjące tkaniny na lato, cóż mogę poradzić na to, że w topiku bym się a) ugotowała; b) usmażyła:)

    Wyobraziłam sobie właśnie ten żakiecik od wewnątrz;)

    3 maja 2011 at 14:17 Reply
  • ptasia

    Ale widzisz, dla mnie Lepel z kokardką (mam odpowiedniki do spania z Bravissimo) to już nie jest coś, w czym bym się pokazała panu listonoszowi dajmy na to, bo to jednak no, nie taki stanik i nie ten efekt. Tj. kilka lat temu nie miałabym problemu, bo jeszcze z 6 lat temu pomykałam całkiem często na wakacjach bez stanika lub w trójkątach na sznurku robiących za stanik, ale dziś to trochę inaczej wygląda.

    3 maja 2011 at 14:28 Reply
  • ciociazlarada

    Jak kto lubi. Ja pomykam po domu najczęściej w zrecyklingowanych sukienkach (lubię kobieco), albo po prostu w placku. W placku nie mam oporów przyjmować listonoszy, jak się zakocha, jego problem;)
    Do ogrodu naprawdę polecam wielkie, zwiewne męskie koszule po dużym ojcu (jeśli się ma takiego XL, ja mam) – fantastycznie się pracuje i leni, chłodzą, chronią przed słońcem, można postawić kołnierz – jak ktoś sobie spalił kark kiedyś nieopatrznie, to wie o co chodzi. No najnormalniej w świecie nie ma w moim życiu miejsca na takie topiki:D

    3 maja 2011 at 14:42 Reply
  • ptasia

    No tak, to faktycznie co kto lubi, bo ja na swój placek mówię chomąto i nie wyobrażam sobie założenia go dla przyjemności, zwłaszcza, że trochę głupio kupiłam za ciasny 😀 Tatę większego mam, ale jakoś nie podobają mi się jego koszule, jeśli w ogóle, to koniecznie z paskiem… No i rękawy chyba bym musiała obciąć, bo sięgałyby mi do kolan 🙂
    Trochę offtop nam się zrobił ;D

    3 maja 2011 at 14:55 Reply
  • ciociazlarada

    Ano offtop. Ten placek to z lenistwa, wiem, że powinnam go zdejmować bo nie jest chyba aż tak zbawienny dla biustu, ale odkąd praktycznie codziennie coś ćwiczę, to on się tak ostaje na dłużej… Mam dwa które piorę na zmianę, więc zapachowa motywacja nie występuje:)

    3 maja 2011 at 15:05 Reply
  • kasica_k

    Otóż to, co kto lubi i gdzie mieszka 🙂 Nie spaceruję w mieście po słonecznych ulicach, w ogóle unikam wychodzenia z pomieszczeń w godzinach nasłonecznienia – przez tych 5 czy 10 minut przemykania się np. z domu do samochodu czy sklepu nie mam raczej szans się oparzyć słonecznie 🙂 Nie używam też kremów z filtrem, oprócz twarzy, chyba że w czasie urlopowych wycieczek, kiedy spaceruję w słońcu. A im mniej materiału mam na sobie, tym lepiej się czuję w dusznym mieście w upalne lato, niezależnie od miejsca przebywania. W związku z tym dla mnie coś na ramiączka to żelazny element letniego stroju, czy to będą sukienki, czy bluzki. I chętnie bym powitała również sukienki z wbudowanymi stanikami 🙂

    3 maja 2011 at 15:22 Reply
  • kay

    Mysle, ze te koszulki po prostu slabo sie sprzedawaly. Jesli ja mam trudnosc z doborem stanika, to strach pomyslec, jak trudno jest dobrac koszulke i stanik w jednym. Rozne sa ksztalty sylwetki i taka koszulka jest na pewno trudniejsza do zrobienia. Mnie zwykle takie rzeczy nie sa potrzebne, chociaz mysle, ze czasami by sie przydalo (ale to bardzo rzadko i nie czulam z tego powodu potrzeby kupienia dodatkowej sztuki bielizny).

    3 maja 2011 at 19:20 Reply
  • kryklu

    Przeczytałam wszystkie wcześniejsze wypowiedzi i w dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego top z wbudowanym stanikiem jest lepszym rozwiązaniem w czasie upałów niż cienka bluzka z szerokimi ramiączkami/bez rękawów/z krótkimi rękawkami. Czy te kilka centymetrów materiału czyni aż tak wielką różnicę?
    Mam 2 topy z Bravissimo na makaronikowych ramiączkach z wbudowanym piankowym stanikiem, z których już wyrosłam metodą przytycia. W każdym razie mam porównanie. I zdecydowanie wolę biubiowe bluzeczki z cieniutkiej wiskozy + stanik dający lepszy kształt niż bravissimowy. I wygodnie, i pasuje w różnych sytuacjach, nie tylko wakacyjno-działkowych.
    Jedynym powodem noszenia takich topów jest dla mnie chęć pokazania pięknego, młodego ciała, a że takim nie dysponuję, to i na topy ochoty nie mam 🙂

    3 maja 2011 at 19:37 Reply
  • pierwszalitera

    Świetnie to ujęłaś kryklu – chęć pokazania pięknego, młodego ciała. 😉 Co jest całkowicie akceptowanym argumentem, trzeba tylko nazwać po imieniu. Przypomniało mi się właśnie, że namiętnie nosiłam kiedyś minispódniczki i szorty, ale kryterium były faktycznie nogi, a nie chęć zaoszczędzenia materiału przy upale. 😉

    3 maja 2011 at 20:56 Reply
  • kasica_k

    Moim argumentem jednak nie jest, a już na pewno nie głównym, choc nie będę tu poddawać pod dyskusję swej urody 😉 Może po prostu nie jesteście wrażliwe na upał? Bo mnie te “pare centymetrów” gołej skóry (dekolt, ramiona, plecy) robi różnicę bardzo dużą, jeśli oczywiście mowa o upale, a nie tym, co mamy dziś w Polsce 🙂 Tak samo różnicę robi mi sukienka czy spódnica do kolan w porównaniu z długą, czy szorty w porównaniu z długimi spodniami. Odkąd przekonałam się do noszenia krótszych spódnic (i w ogóle spódnic, bo kiedyś byłam dziewczyną spodniową :), latem wyraźnie mniej się przegrzewam.

    3 maja 2011 at 21:43 Reply
  • maith

    -W dużych miastach latem bywa koszmarnie gorąco też w cieniu
    (wtedy fajnie mieć pod spodem topik, a nie stanik)
    -A na wycieczce latem (ja tam lubię lasem w górach) może się zrobić gorąco od samego chodzenia
    (też topik)

    3 maja 2011 at 23:57 Reply
  • kryklu

    Oczywiście odczuwanie gorąca to sprawa indywidualna. Ja w czasie upałów wolę ubrania więcej zakrywające, ale z cienkich, przewiewnych materiałów. Takie ubrania lepiej chronią przed słońcem i umożliwiają jednocześnie parowanie potu z całej powierzchni ciała. W przylegających do ciała topach uszytych z niezbyt cienkiego materiału, z grubym gąbkowym stanikiem było mi goręcej, niż w cienkich bluzkach, zakrywających ramiona i cienkim staniku pod nimi.
    No i ciągle będę się upierać przy względach estetycznych. O ile u lekarza, na basenie czy na plaży nie mam specjalnych zahamowań, to w innych miejscach staram się odsłaniać tylko te moje fragmenty, które wg mnie nadają się do pokazywania. O miejscu i okolicznościach nie wspominam bo to oczywiste.
    Doskonale znosiłam upały na południu Europy w długich, przewiewnych spodniach, ponieważ uznałam, że moje nogi są niepokazywalne. Natomiast bardzo chętnie eksponuję dekolt, który moim zdaniem jak najbardziej jest pokazywalny 🙂

    4 maja 2011 at 01:50 Reply
  • kryklu

    I żeby nie było niedomówień: fatalnie znoszę upały i jestem otyła.

    4 maja 2011 at 01:55 Reply
  • kryklu

    Maith, w środku upalnego lata w dużym mieście odrobina cienkiego materiału na ramionach nie wpłynie chyba na niczyją termoregulację. Piankowe staniki wszyte w topy grzeją chyba bardziej 🙂
    A do lasu, z obawy przed insektami, nie poszłabym raczej w bluzce na ramiączkach, tak samo jak w krótkich spodniach czy sandałach.
    W odkryte góry, z obawy przed słońcem też nie wybrała bym się w topie.

    4 maja 2011 at 02:11 Reply
  • kasica_k

    Przewiewne materiały to fajna sprawa, ale… ostatnio większość rzeczy, które widuję w sklepach, jest przezroczysta. Dużo mniej komfortowo czuję się w przejrzystej bluzce, pod którą widać stanik, niż z odkrytymi ramionami czy plecami… no i jednak upieram się, że na moją termoregulację zakrycie kawałka ciała, wszystko jedno czym, wpływa. Po prostu nic tak dobrze nie chłodzi, jak powiew powietrza na gołej skórze. Ale rozumiem, że różne osoby mogą mieć zupełnie różne upodobania w tym względzie. Choć dziwi mnie, że tyle się tutaj pojawiło głosów przeciwko cienkim ramiączkom, bo pamiętam, jak często na forum biuściaste dziewczyny narzekały, że przez konieczność noszenia staników muszą sobie latem odmawiać topów czy sukienek na ramiączkach ze względu na konieczność noszenia stanika – to był zawsze jeden z najpopularniejszych argumentów, że życie z dużym biustem jest taaakie okropne 🙂

    4 maja 2011 at 02:51 Reply
  • kryklu

    Tak się porobiło, że właściwie noszę tylko biubiowe bluzki, więc z przezroczystością nie mam problemu, a też bym tego nie chciała.
    Ramiączka bluzek o szerokości np. 3cm nie grzeją chyba jakoś strasznie, a stanikowe ramiączka spokojnie się pod nimi chowają.
    A czy ktoś spotkał topy ze stanikami niegąbkowymi, które pięknie grzeją? Ten temat jest jakoś omijany przez obrończynie topów 😉
    Ja nigdy nie narzekałam na wystawanie staników spod letnich ubrań. Kiedy mój biust był samonośny, nie miałam oporów żeby chodzić bez biustonosza. Do głowy mi nie przychodziło stosowanie jakichś naklejek na brodawki czy innych maskowaczy naturalnego kształtu. Dzisiaj dla młodych dziewczyn to jest nie do pomyślenia. Inne czasy, inna estetyka… Mnie się nie podobają plastikowe przezroczyste ramiączka…
    Ja w ogóle mało kumata jestem i zdumiewa mnie oburzenie, że nie wszystko jest dla wszystkich. Przecież różnimy się, nie we wszystkim dobrze wyglądamy, nie we wszystkim dobrze się czujemy. A wystawanie stanika spod ubrania to nie jedyne ograniczenie w naszym życiu. A jednak ostatnio ciągle odnoszę wrażenie, że ksiądz ślubu nie da, jeśli panna młoda nie wystąpi w gorsecie bez ramiączek 😉 Taki przymus się zrobił.

    4 maja 2011 at 04:21 Reply
  • ciociazlarada

    Kryklu mądrze pisze (polać jej dowolnie wybranego napoju:)) Co do gąby w topikach, jedyne staniki jakie noszę w upały to cała “rodzina” Freyi Daisy i Leony, Arabelle i Eleanor. Jak ktoś mi znajdzie topik z takim przewiewnym stanikiem to obiecuję, że pierwsza go założę i odbędę rundę pokutną wokół dowolnie wybranego placu. Mam jeden taki top z Figleaves i stanik jest tak pancerny, że jak w nim śpię to regularnie budzę się w nocy i ściągam to pieroństwo z gorąca. Nie mówię już o tym, że kształt nadaje nieco kontrowersyjny (widział ktoś prostopadłościenny naleśnik?)

    I jeszcze jedna rzecz, taka ogólna. Dziewczyny, miłośniczki topów i nie, używajcie filtrów, choćby tylko latem, w cieniu również. To po prostu prosty, zdrowy rozsądek. Skóra wam podziękuje już po jednym sezonie, obiecuję. Opalają to się przysłowiowi panowie na budowie, a nie my – eteryczna stanikowa elita;)

    4 maja 2011 at 07:05 Reply
  • yaga7

    “Ja w ogóle mało kumata jestem i zdumiewa mnie oburzenie, że nie wszystko jest dla wszystkich. Przecież różnimy się, nie we wszystkim dobrze wyglądamy, nie we wszystkim dobrze się czujemy. “

    Ja też mało kumata jestem 😉
    Bo ja uważam, że wszystko jest dla wszystkich, o ile tylko ktoś się dobrze w czymś czuje.
    Czyli dwie osoby o takiej samej figurze i stanie skóry mogą kompletnie inaczej na siebie patrzeć – jedna będzie uważać, że jej ramiona i plecy są okropne i nalezy je zakrywac, bo tak wypada, a druga będzie uważać, że skoro lubi chodzić w topikach na ramiączkach, to ma do tego święte prawo.
    I nie lubię sztucznych ograniczeń. Owszem, zdroworozsądkowe tak, ale bez przesady. Więc jak ktoś chce mieć zielone ramiączka pod różowym topikiem, ależ proszę bardzo, mnie to nie przeszkadza. Ja może bym tego nie założyła, ale z kolei ja założę coś, co komuś innemu kompletnie nie będzie do estetyki pasować i też się będzie na mnie dziwnie patrzeć. Takie życie. Moim zdaniem nie ma jednej słusznej estetyki i jednego słusznego wyglądu – każdy ma trochę inaczej.

    (Kiedyś prowadziłam dyskusję na temat pokazywania górnej części ramion u osób w pewnym wieku. Ja uważałam, że jak komuś pasuje i ktoś się dobrze czuje, czemu nie. Ale moja rozmówczyni, skądinąd kontrowersyjnie i gotycko ubrana, uważała, że absolutnie w pewnym wieku nie powinno się społeczeństwa skazywać pod względem estetycznym na takie widoki 😉 )

    Tak samo są osoby, którym chłodniej w przewiewnych ciuchach i są osoby, którym chłodniej w bluzkach przy ciele, z jak największą ilością odkrytej skóry. Ludzie są po prostu różni. I często jest tak, że jedna frakcja drugiej frakcji nie zrozumie.

    Jak mam sporo topów Bravi z okresu 75E/F, teraz są na mnie za małe. Do pracy pod żakiet bym ich raczej nie założyła, ale w warunkach miejsko-wakacyjnych, w stylu do sklepu i z powrotem, były świetne. Eksploatowałam je także na wszelkich wakacyjnych wyjazdach i też nie narzekałam. I akurat mnie było wygodniej nakładać filtr, jeżeli miałam na sobie taki topik, bo mniej ciuchów mi się brudziło.

    A letnich, przewiewnych sukienek w życiu nie miałam, bo nigdy nie mogłam takich na siebie kupić. Całkiem możliwe, że gdybym miała możliwość wyboru, wolałabym takie przewiewności. No ale dopiero teraz mogę to sprawdzić, dzięki Bravissimo czy Pepperberry i ich maxi sukienkom.

    4 maja 2011 at 08:09 Reply
  • kryklu

    “Ja w ogóle mało kumata jestem i zdumiewa mnie oburzenie, że nie wszystko jest dla wszystkich. Przecież różnimy się, nie we wszystkim dobrze wyglądamy, nie we wszystkim dobrze się czujemy. ”

    “Ja też mało kumata jestem 😉
    Bo ja uważam, że wszystko jest dla wszystkich, o ile tylko ktoś się dobrze w czymś czuje.”

    Yaga, czy my przypadkiem o tym samym nie piszemy?
    Ty bronisz prawa prawa do noszenia topów, ja wolę zakryte przewiewności, ale żadna z nas nie odżegnuje się od wypróbowania opcji przeciwnej, a tym bardziej dalekie jesteśmy od zakazywania komukolwiek czegokolwiek. Rozmawiamy tu sobie o osobistych upodobaniach. Dyskutować możemy najwyżej o prawach biologiczno-fizycznych, jeśli uciekamy się do argumentów z tych dziedzin. Natomiast zasadność domagania się różnorodności również ubraniowej jest bezdyskusyjna.
    Mnie samej topy nie kuszą, ale jestem skłonna bronić prawa do ich noszenia i ich dostępności dla tych, które ich pragną 🙂

    4 maja 2011 at 10:16 Reply
  • ptasia

    Rany boskie, prawie dyskusja jak na zajęciach z filozofii na studiach. To ja jeszcze tylko dorzucę porównanie, które mi wczoraj przyszło do głowy – pamiętacie reklamy szamponu Wash’n’go z początku lat 90-tych? “Pod prysznic z dwiema butelkami?! O nie! Ja chcę umyć głowę i już!”. Koszulka i stanik, co nie będzie wyłaził?! Koszulka i stanik, co mnie odparzy?! O nie! Ja chcę założyć koszulkę i już!
    Na koniec mam jeszcze radosną wiadomość, dla tych, co te koszulki lubią: podobno w kolekcji High Summer ma być wersja w paseczki 🙂

    4 maja 2011 at 15:41 Reply
  • yaga7

    Kryklu, no może częściowo o tym samym, faktycznie 🙂

    Ptasia, ech, paseczki i tak nie dla mnie 😉
    Na razie zobaczymy, co wyjdzie z przewiewnych bravi sukienek, może będą pasować i stwierdzę, że takie topy to już nie dla mnie.

    4 maja 2011 at 15:49 Reply
  • ptasia

    No dobra, mają być też podobno jakieś nowe bandeau (kobalt bodajże?), ale tylko do G.

    4 maja 2011 at 15:52 Reply
  • pinupgirl_dg

    kryklu – chyba coś w tym jest, ja uważam, że mam wyjątkowo ładne ramiona i też bym je chętnie w takim topiku wyeksponowała (dla odmiany dekolt nie jest moją najmocniejszą stroną), ale wizja spieczonej skóry mnie odstrasza. Jestem z tych, którzy całe lato najchętniej przesiedzieliby w wannie z lodem, ale te 3-5cm ramiączka w bluzce, czy nawet rękawki, nie pogarsza znacząco sprawy. Porównanie z długimi spodniami i szortami to nie do końca to samo. W sumie mogłabym się na taki topik skusić, ale nie za tę cenę i nie przy moich dochodach… ale chciałabym coś takiego mieć.
    Dodatkowym plusem takiego topu jest to, że mogłabym założyć dowolne majtki i nie martwić się o komplet 😀 (no dobra, teraz kompletów też nie noszę, ale trochę mnie to gryzie).

    4 maja 2011 at 17:28 Reply
  • kasica_k

    @yaga7 pisze: “A letnich, przewiewnych sukienek w życiu nie miałam, bo nigdy nie mogłam takich na siebie kupić.” – o to, to, pod tym mogłabym się podpisać 🙂 Letnie sukienki, które wg moich standardów są przewiewne i nadają się na duży upał, posiadam sztuk dwie, i pod względem estetycznym nie stanowią mojego ideału. Mają szerokie ramiączka (to takie sukienko-worki, które były modne rok-dwa lata temu), a ja wbrew poradom stylistów doradzających szerokie ramiączka osobom z szerokimi ramionami, wcale takowych nie lubię. No, nie podobają mi się i już, wyglądam w nich jak kwadrat. To dla mnie kompromis – do zaakceptowania, ale gdybym mogła, wymieniłabym je natychmiast na cienkie tasiemki. To samo mam z rękawkami letnich bluzek – od kilku lat modne są fasony, które mi się nie podobają i w których wyglądam źle – bufki, motylki, falbanki itd. Trudno dostać coś z prostym rękawem. I znowu spaghetti strapsy wygrywają 🙂 Plus dobre dopasowanie do biustu, które zapewnia rozmiarówka stanikowa topów a la Bravissimowe strappy topy. Mamy różne gusta i upodobania, dlatego po prostu powinien być wybór. Motyle dla romantyczek, spaghetti dla miłośniczek włoskiej kuchni 😉 A w ogóle – drodzy producenci, dajcie mi naprawdę ładne sukienki na mój rozmiar, na mój biust i na mój gust, a chętnie rozstanę się latem z zestawem top+spódnica, bo tak jest zawsze goręcej niż w sukience. Na razie Bravissimo vel Pepperberry nie staje jak dla mnie na wysokości zadania. Czekam na BiuBiu 🙂

    5 maja 2011 at 01:00 Reply
  • zmijunia.lbn

    PierwszaLitera – Kiedy coś takiego nosić? Na przykład kiedy jest upał i autentycznie marzysz o jakimś powiewie wiatru na ramionach czy plecach. 🙂

    5 maja 2011 at 18:25 Reply
  • pierwszalitera

    zmijunia.lbn, przecież napisałam, że dla mnie w czasie upału to niepraktyczne. Upały są równoznaczne ze słońcem, a słońce prosto na ramiona, to nie dla mnie. Nie czułabym się też dobrze ze spoconą skórą na wierzchu, do której klei się kurz. Mam poza tym sukienki i bluzeczki z krótkim rękawem z leciutkiej wiskozy, która chłodzi i jest przyjemna dla skóry. Bardzo dobrze sprawdza się też len, albo jedwab. Jestem nawet pewna, że zakrywając ciało, chronię go właśnie przed wysoką temperaturą palącego słońca, ale każdy musi wiedzieć sam, co dla niego jest dobre.

    5 maja 2011 at 18:51 Reply
  • felisdomestica

    Od słońca najlepiej chroni śnieżnobiała odzież zasłaniająca cialo. Efekt noszenia “topików” już teraz widać na ulicach u całkiem młodych kobiet. Liczne plamy i przebarwienia na skórze, zmarszczki na dekolcie. Niestety ciągle rządzi moda na opaleniznę. Niewiele kobiet zdaje sobie sprawę że starzenie skóry i zmarszczki jest mniej pochodną wieku, a bardziej wlaśnie ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe.
    Jak wygladała Brigitte Bardot w wieku 54 lat:

    http://www.celebitchy.com/wp-content/uploads/2008/04/37888480.jpg

    była pomarszczona jak 70-latka.

    6 maja 2011 at 15:35 Reply
  • yaga7

    Ja się potrafię doskonale NIE opalić, łażąc w topikach, z odkrytą skórą i smarując się 50-tką. Przetestowałam podczas x letnich wyjazdów.

    6 maja 2011 at 16:06 Reply
  • kasica_k

    Nie no, come on – to chyba od solarium i maniakalnego opalania, a nie od noszenia topików? 🙂 No przepraszam, ale ja nie zamierzam latem chodzić po mieście w długich rękawach, jakoś się pogodzę z zagrożeniem zmarszczkami 🙂 Nie dajmy się zwariować. A moda na brązową opaleniznę chyba już dawno minęła, teraz raczej rządzą filtry.

    6 maja 2011 at 16:07 Reply
  • pierwszalitera

    Filtry są pławieniem się w złudnym bezpieczeństwie. Powszechne używanie filtrów nie spowodowało spadku częstotliwości występowania czerniaka złośliwego, więc aż tak bardzo bym na nie przy profilaktyce fotostarzenia się skóry też nie liczyła.

    6 maja 2011 at 16:27 Reply
  • yaga7

    Proponuję wobec tego całe lato spędzać w zamkniętym pomieszczeniach, z opuszczonymi żaluzjami i nie wychodzić na słońce 😉

    I nie powiedziałabym, żeby filtry były powszechnie stosowane. Zwłaszcza blokery 50+. Może 5-tki czy 15-tki są powszechne, bo są dodawane do kosmetyków, ale 50-tki na pewno nie.

    6 maja 2011 at 16:35 Reply
  • pinupgirl_dg

    Hmm, wśród moich znajomych filtrowanie rządzi. Ja sama też byłam filtromaniaczką, ale odpuściłam sobie. I mimo wysokich filtrów widzę różnice w stanie skóry na ramionach i dekolcie, a np. na udach, która na słońce rzadko jest wystawiana. Odpukać, zmarszczek nie ma, ale pieprzyki i przebarwienia już niestety tak :|. Więc odpuściłam sobie zabawę z filtrami, których szczerze nienawidzę i których teraz używam tylko jeśli uprawiam sport na świeżym powietrzu. W lato chodzę raczej zakryta, dłuższe, ale jasne i przewiewne rzeczy (jedwab rządzi, miałam jedną jedwabną koszulę po babci i pobiła wszystkie topy), kapelusze itd.

    6 maja 2011 at 17:58 Reply
  • felisdomestica

    kasico, a jaka jest różnica dla skóry pomiędzy leżeniem na plaży przez trzy godziny, a łażeniem w topiku po plaży przez te same trzy godziny? Żadnej. Słuchałam w zeszłym roku w TOKFM audycji o czerniaku. Wydzwaniały różne osoby i pytały o bezpieczne opalanie. Pan doktor był nieugięty i nie dał się przekonać, że opalanie w ruchu jest zdrowe :-). Trzeba też pamiętać, że filtry nie pochłaniają całego spektrum ultrafioletu. To, że się nie opalisz, nie znaczy że jesteś bezpieczna. Słońce jest niezbędne do życia, ale jest też zabójcze.

    6 maja 2011 at 18:02 Reply
  • pinupgirl_dg

    Aha – nie jestem wrogiem słońca, nie demonizuję go, nawet w to lato mam nadzieję się trochę opalić, ale dla mnie połączenie stosowania filtrów z normalnym życiem (nie z leżeniem na plaży), przestrzeganie należnych odstępów smarowania, poprawki przy poceniu czy przetarciu, nakładanie odpowiednio grubej warstwy – jest niemożliwe. Chyba, że teraz świat się posunął do przodu, nie siedzę w temacie od kilku lat. Stosowanie filtrów zgodnie z zaleceniami udaje mi się tylko na plaży, po czym z ulgą zmywam tę tłustą warstwę i wskakuje w ciuchy. Co nie znaczy, że wpadam w panikę, gdy słońce świeci na moją gołą, nieofiltrowaną skórę, wychodzę z założenia, że słońce to naturalna sprawa, ale staram się oszczędzać jej wrażeń, jeśli mogę. I unikam słońca w okolicach południa z tego powodu, że w pełnym słońcu jest mi po prostu gorąco, a poza oparzeniem czy rakiem ryzykuję też popękane naczynka, do których mam skłonność.

    6 maja 2011 at 18:22 Reply
  • kay

    Nie popadajmy w przesade.Slonce jest fajne, ale glownie zima. Latem jest mi po prostu za goraco. Smaruje sie filtrem, nosze kapelusz i siedze w cieniu.

    6 maja 2011 at 18:33 Reply
  • kasica_k

    @felisdomestica, ale ja nie piszę o plaży, tylko o chodzeniu po mieście. W ogóle nie mówimy tu o opalaniu, tylko o normalnym życiu, w końcu nie każda z nas ma dwa miesiące wakacji i spędza je spacerując po plażach 🙂 Wydaje mi się, iż przejście się z domu do samochodu w koszulce na ramiączkach albo wyjście na lancz w odkrywającej ramiona sukience raczej nie zagrozi mi rakiem. A na słońcu się nie prażę, bo to nudne, jeśli siedzę na zewnątrz, to w cieniu, po górach chodzę w rękawach, bo wiem doskonale, jak się kończą gołe ramiona (kremy z filtrami mają dla mnie tę wadę niestety, że spływają z potem, filtry rozkładają się i trzeba pamiętać o smarowaniu się na nowo co jakiś czas). A morza i inne akweny są IMHO atrakcyjne ze względu na kąpiele, nie na opalanie, a do tych jednak fajniej jest się trochę rozebrać, więc kostiumy kąpielowe są mimo wszystko bardzo potrzebne 🙂

    6 maja 2011 at 18:43 Reply
  • ptasia

    Podpisuję się pod wszystkim, co Kasica napisała powyżej (obleczona w koszulkę ze stanikiem Bravissimo, redukującą dekolt do pępka w bluzce nałożonej na koszulkę) – kto mówił o plaży???

    6 maja 2011 at 19:02 Reply
  • pinupgirl_dg

    Ale słońce świeci tak samo na piaszczyste plaże, jak i na miejskie ulice :). Może się okazać, że tych spacerów do samochodu i z samochodu do sklepy wyjdzie znacznie więcej, niż 10 minut, warto na to zwrócić uwagę. Co nie znaczy, że nie kibicuję koszulkom na ramiączkach z wbudowanym stanikiem, sama bym nosiła, tylko nie latem po mieście, ale po domu albo na imprezy – bardzo chętnie.

    6 maja 2011 at 19:09 Reply
  • maith

    Przecież twarz, szyja i dekolt są wrażliwsze niż tylko ramiona.

    To co niby się zyskuje wystawiwszy się na słońce nie w topiku a w bluzce, ale bez golfu (szyja) i bez zasłonięcia twarzy (nawet kapelusz z szerokim rondem wszystkiego cały czas nie zasłania)

    Lato jakoś przetrwać trzeba. To może zacznijmy od niewystawiania się tak na słońce 🙂
    I nie odrzucajmy tak tych kremów z filtrem.

    Bo jeśli ktoś chroni twarz, szyję i dekolt, to i ramionom w topiku nic się nie stanie.

    A jak ktoś wierzy, że tylko materiał jest w stanie ochronić przed słońcem, to powinien konsekwentnie nosić coś na kształt afgańskiej burkii.

    6 maja 2011 at 23:11 Reply
  • pinupgirl_dg

    Kapelusz świetnie daje radę, pod warunkiem, że ma dość szerokie rondo, a takie teraz nie są zbyt popularne. Jeśli nie kapelusz, to chociaż czapka z szerokim daszkiem i postawiony z tyłu kołnierz, ewentualnie rozpuszczone włosy, ale włosy też nie przepadają za UV. Takie rozwiązanie stosuję zwykle chodząc po górach lub jeżdżąc na rowerze czy biegając, więc zwykle razem z filtrami. Żeby ukryć ramiona potrzebowałabym parasolki, co też nie jest złym pomysłem. Kremów z filtrem nie lubię, wolę już się kleić od potu, niż od kremu, ale odpowiednie materiały i luźny krój raczej załatwiają sprawę. Co nie znaczy, że uważam, że wyjście z gołymi ramionami to grzech, każdy ma inne ciało i może reagować inaczej.

    6 maja 2011 at 23:55 Reply
  • kasica_k

    Mieszkając przez pewien czas w tropikach, chodziłam z parasolką, co w niektórych miejscach na Ziemi jest powszechnym zwyczajem – zupełnie nie rozumiem, czemu to tak niepopularne u nas latem 🙂

    7 maja 2011 at 00:12 Reply
  • pierwszalitera

    Niektóre osoby zapominają, co oznacza filtr. To nie jest przyzwolenie na nieograniczone wystawianie skóry na słońce, a tylko przedłużenie naturalnej “odporności”. Więc przy jasnej skórze może się okazać, że nawet przy filtrze 50 mogę wystawić moją skórę na pełne słońce tylko przez maksymalnie godzinę. Droga do pracy, z pracy, zakupy, mały spacer po parku i mogę znacznie przekroczyć ten czas. Nie należy zapominać, że szyba samochodu przed UV nie chroni. A że się nie opalam, nie znaczy, że uniknęłam działania słońca. Ja nawet jak mam wyraźne objawy sparzenia nie dostaję koloru. Na trzeci dzień, gdy ustąpi zaczerwienienie, skóra znowu jest blada, więc brak opalenizny o niczym nie świadczy. I może maith ma inne informacje, ale według moich, ramiona należą do słonecznych tarasów, podobnie jak nos, dlatego obrywają większą ilość ultrafioletu od twarzy. I też nie demonizuję słońca, czasem wychodzę sobie na parę krótkich minut na balkon tylko w majtkach, bo to przyjemne uczucie i pozytwnie działające na organizm, ale wychodząc z domu na dłużej wolę chronić wrażliwe miejsca ubraniem. Afgańska burka do tego wcale nie jest potrzebna.

    7 maja 2011 at 14:58 Reply
  • ciociazlarada

    “Przecież twarz, szyja i dekolt są wrażliwsze niż tylko ramiona. “

    Przepraszam bardzo, ale to nieprawda, żeby nie napisać kompletna bzdura. Twarz, szyja i dekolt są, w porównaniu z ramionami, regularnie, dzień w dzień wystawiane na działanie promieni UV, które docierają do nas nie wtedy, kiedy słońce świeci, ale 365 dni w roku. Dlatego owszem, są zazwyczaj bardziej i szybciej ZNISZCZONE, niż ramiona, stopy, plecy… Z wrażliwością nie ma to absolutnie nic wspólnego.

    7 maja 2011 at 17:25 Reply
  • maith

    Ja akurat słońce demonizuję. Może po prostu mniej się na nie w efekcie wystawiam…
    Tak czy inaczej moim zdaniem jednak nos bywa bardziej narażony niż ramiona.
    A zalet topików upatruję też w dużej mierze w noszeniu ich zamiast stanika, co daje możliwość zdejmowania od czasu do czasu bluzki czy żakieciku, czy innego bolerka.
    No do stanika się nie rozbiorę, a do topika mi się zdarzało i bardzo mi się ta opcja podoba 🙂
    Podobnie jest przy zmiennym wietrze. Wtedy też to się można zasłaniać, to odsłaniać.

    8 maja 2011 at 01:28 Reply
  • aleksandralm

    To ja wsadze kij w mrowisko i powiem ze baardzo lubie sloneczko i opalanie sie. Nie lubie natomiast samoopalaczy i tych wszystkich balsamow brazujacyh:( Nie odpowiada mi ich zapach tudziez to ze brudza jasne ubrania. Filtrow uzywam, staram sie nie przeginac z ekspozycja sloneczna. W ubieglym sezonie opalalam ise glownie poznym popoludniem. W tym pewnie bedzie tak samo…

    8 maja 2011 at 09:06 Reply
  • pierwszalitera

    Co za kij w mrowisko aleksandralm? 😉 To w końcu twoja skóra i to ty będziesz ponosić konsekwencje. Napiszę tylko tyle, że mnie się też kiedyś wydawało, że po 40-stce nie ma życia, więc nie ma się co martwić jakąś tam profilaktyką, najważniejsze, że teraz mi fajnie.
    😉 A skoro się nie opalam, to nie używam też samoopalaczy. Bo po co? Mnie się jasna skóra bardzo podoba.

    8 maja 2011 at 12:18 Reply
  • sunako-chan

    a ja bym nie powiedziała, że używanie filtrów jest powszechne, chyba, że uważamy że to co piszą dziewczyny na Wizażu i innych forach za odzwierciedlenie “realu” 😛
    W moim najbliższym otoczeniu nie ma prawie dziewczyn, które by używały do twarzy kremu z filtrem, część oczywiście używa do ciała w lecie, ale też nie szczególnie wysokich faktorów. Znam tylko wyjątki od tej reguły – jeśli któraś ma faktycznie wrażliwą skórę, choroby skórne itp.
    W kremach do twarzy coraz częściej się pojawiają filtry, ale tych kremów nadal jest mały procent. Podobno w naszej strefie klimatycznej filtr 15 w kremie powinien być “obowiązkowo”, a w drogeryjnych kremach trafia się naprawdę rzadko. I nie potrafię naprawdę zrozumieć czemu noszenie topików musi od razu oznaczać prażenie się na słońcu i pokładanie zbytnej ufności w nałożony filtr…

    9 maja 2011 at 00:20 Reply
  • anna-pia

    Bardzo lubię topy Bravissimo, jeden nawet naszam na mniej oficjalne okazje pod żakiet. Mam jedną uwagę – owszem, ten, który Kasica kiedyś opisywała, faktycznie był niedopracowany, bo ramiączka ciągną się strasznie, a miseczki są na tyle głęboko wycięte, że przy większym biuście (ja mam ten top w kolorze bordo, rozmiar 75FF) podtrzymanie staje się mocno umowne. Natomiast inne topy, które przewinęły się przez moją szafę, albo mają bardziej zabudowany stanik, który nie wymaga już mocniejszych ramiączek, albo szersze ramiączka, albo jedno i drugie 🙂 Zresztą, na ostatnim zdjęciu tej notki 35plus.blox.pl/2009/10/Szelki-czy-spaghetti-czyli-ramiaczka-maja-glos.html widać wąskie ramiączka i szerokie, jedne i drugie nierozciągliwe.
    Sama chciałabym wiedzieć, czemu Bravissimo zarzuciło produkcję topów, z mojego punktu widzenia znikały jak sen złoty. Może skończyła się umowa z Panache albo testują inną markę? Mam nadzieję, że topy z wbudowanym stanikiem wrócą w bogactwie wzorów i kolorów, bo IMO tankini nie nadaje się do noszenia zamiast.

    11 maja 2011 at 19:48 Reply
  • kasica_k

    Oprócz tego topu, na który obie narzekamy, miałam też halternecka z bardziej zabudowanym stanikiem w środku, ten wcale nie miał ramiączek, tylko wiązanie na szyi z dość szerokich pasków materiału. Trzymał lepiej, choć niestety na mnie jakoś się nie układał. Cały był z elastycznej satynowej dzianiny w kolorze śliwkowym i była to wieczorowa bluzka – nie bieliźniana koszulka, jak często odbierane są te obecne zwykłe topy. BTW mam wrażenie, że część wrażeń w komentarzach bierze się ze zdjęć z początku notki, które przedstawiają obecną marną ofertę. Tego, o co najbardziej chodzi, właśnie na nich nie ma. Dlatego powstała ta notka 🙂

    12 maja 2011 at 11:30 Reply
  • kay

    Ja nie lubie taplania sie w filtrach, wiec kupuje 50 i smaruje sie tylko raz dziennie.

    17 maja 2011 at 18:48 Reply
  • Madzik

    Czy ktoś z Was wie, jak się nazywa ten środkowy zestaw między Brasilia a Pink Hibiscus?
    Piękny jest, a nie napisane kto to i co to 🙂
    Proszę podzielcie się wiedzą…

    19 maja 2011 at 14:55 Reply
  • kasica_k

    “Na samym początku wzrok mój przyciągnął pasiak marki Panache, czyli Lucille” 🙂

    19 maja 2011 at 15:40 Reply
  • Lingerie Please

    I agree with everything you said. Poland makes such lovely lingerie. Lets see some cami tops please!

    12 czerwca 2012 at 11:59 Reply
  • kasica_k

    @LingeriePlease, thank you for your comment. Do you have any favorite Polish brands?

    12 czerwca 2012 at 14:42 Reply
  • Leave a Reply