WKolekcje

Elomi na jesień 2014, czyli dekadencki przepych

Po sielskiej kolekcji wiosenno-letniej marki Elomi postanowiłam od razu zaprezentować Wam następną. Oto przed Wami jeszcze ciepłe zdjęcia próbek, które udało mi się zrobić tuż przed majowym weekendem 🙂 Mając obydwie kolekcje w świeżej pamięci od razu dostrzegam, że część moich tęsknot wyrażonych w poprzedniej notce ma szansę ziścić się już niedługo. Ciekawa jestem, czy będziecie podzielały moje odczucia.

Nawoływałam poprzednio do „więcej Fauve w Elomi”, mając na myśli koronki, bogate hafty i wzory – to wszystko, co kojarzy nam się z luksusem, obfitością, zmysłowością – i ta kolekcja częściowo przynajmniej podąża w tę właśnie stronę. Mamy więc desenie kojarzące się z bliskowschodnim przepychem, koronkę, wielobarwny haft i nadruki. Oczywiście nie bez wpływu na te skojarzenia pozostała sesja, gdzie bielizna została zaprezentowana w towarzystwie cieżkiej, orientalnej biżuterii i wzorzystych draperii. Niestety nadal brakuje ozdób w samej bieliźnie, wciąż też brakuje mi zwiewności, przejrzystości, miękkich ażurów, ale mam nadzieję, że i tego się kiedyś doczekamy w jednej z czołowych marek bieliźnianego plus size.

Wieczór z Bijou Soirée

Tym razem zacznę od usztywnianego formowca, którego w poprzedniej notce okrzyknęłam plus-size’owym Deco 🙂 W nowej, strojnej wersji Soirée jest bowiem moim ulubionym modelem w tej kolekcji. Na bezszwowy podkład w ładnym odcieniu cielistego (delikatny nudziak, żadne tam brudne beże) nałożona została czarna koronka o bogatym wzorze, tworząc jakby iluzję jeszcze głębszego dekoltu.

Zawsze byłam nieco niechętna wobec połączeń koronki ze sztywną, bezszwową miską, co stanowiło dla mnie dysonans, ale Bijou Soiree ujęła mnie swoją urodą. Model ten zdobi okładkę katalogu, czemu się wcale nie dziwię.

Przy okazji mogłam porównać konstrukcję Bijou z Deco. Oto fotka porównawcza z Deco Charm. Srebrna „dekówka” jest w tym samym rozmiarze co Bijou – 36FF.

Porównanie wykazało, że Bijou ma mostek identycznej wysokości, co Deco. Z boku zaś fiszbina sięga o ok. 1-1,5 cm wyżej niż w Deco. Różnią się wyraźnie miejscem umocowania ramiączek – w Bijou ramiączko wyrasta z miseczki bliżej jej środka niż w Deco. Miseczka w tym miejscu jest wyżej zabudowana. Dlatego Bijou możemy nosić do dekoltów o podobnej głębokości co Deco, trzeba jednak uważać na dekolty głębokie i jednocześnie szerokie i rozłożyste, bo z takich miseczka może wystawać.

Oprócz tego Bijou wystąpi także w wersjach niekoronkowych: sezonowej czerwonej oraz czarnej i cielistej. Czerwona i czarna mają różowe dodatki. Wszystkie wyposażone są z tyłu w haczyk do spinania ramiączek.

Rozmiary Bijou: 34 F-H, 36-42 E-H, 44 E-G.

Wężowa Kenza i ptasia Lexi

Skóra węża – dzikość i luksus w jednym. A gdy jeszcze przyprawi się ją tęczowymi barwami… Kenza to kolejny spektakularny wzór tej kolekcji. Co prawda wolałabym ją w wersji z satynową dzianiną typu simplex, ta siateczka jednak też prezentuje się fajnie. Do tego bogaty wielokolorowy haft. To jedyny model tej kolekcji z tak wyraźnymi złocisto-zielonymi tonacjami – warto odnotować, bo to rzadkość.

Jej krój to plunge z side-supportem. Niestety, jak większość tego typu krojów w Elomi, jest mocno zamknięty u góry i ma tendencję do wcinania się w biust. Żeby w pełni go ocenić, potrzebowałabym swojego zwykłego rozmiaru – 36G, bo próbki w 36FF są na mnie za małe (ze wszystkich modeli najlepiej leży Caitlyn, która w tym rozmiarze jest po prostu dobra – wysokie zabudowanie miseczek ma tu zapewne spore znaczenie).

Rozmiary Kenzy to: 34 G-JJ, 36-40 E-JJ, 42 E-J, 44 E-G.

Lexi to przedstawicielka gatunków pierzastych 🙂 Piórka powracają w naszych D-plusach od kilku lat, dość wspomnieć np. Bellise z obecnej kolekcji Sculptresse czy Ruffle My Feathers z zeszłosezonowej kolekcji Frei. Tym razem w kolorach ziemi.

Jej krój to plunge oparty na znanych nam już modelach Valentina i Jocelyn. Rozmiary Lexi: 34 G-HH, 36-42 D-HH, 44 D-G, 46 D-DD.

Amarantowy przepych

Trzy modele w tej kolekcji łączą nasycone odcienie amarantu z czerwienią, maliną czy też mocnym, nawet neonowym koralem. Pierwszy z nich to kolejna wersja modelu Persia. Sama nie wiem, czy wolę tę, czy też niebieską wersję wiosenną.

Rozmiary Persii: 34 G-JJ, 36-42 E-JJ, 44 E-G.

Tessa to kolejny obok Kenzy model oparty na półprzejrzystym tiulu, krój dziedziczy podobno po Imogen i Renee. Jest to full-cup, jednak niżej zabudowany na mostku i pod pachami od Caitlyn. Ujęła mnie tym neonem 🙂

Rozmiary Tessy: 34 G-JJ, 36-42 E-JJ, 44 E-G.

W nasyconym fiolecie z malinowymi dodatkami wystąpi znana nam dobrze plandżowa Betty.

Oczywiście zagości także w bazie (róż, czerń, w tym koszulka babydoll – ta jednak tylko w czerni). Rozmiary Betty: stanik 34G-HH, 36-42 D-HH, 44 D-G, 46 D-DD; babydollka 34 G-H, 36-42 E-H.

Róże

A może orchidee? A do tego jeszcze camellia – tak bowiem zwie się kolor jednej z dwóch sezonowych wersji, jakimi uraczy nas Caitlyn. Obie całkiem urokliwe, choć ja skłaniam się chyba ku drugiej – ciemnogranatowej (ink), bo będą aż dwie.

Bezkonkurencyjna rozmiarówka Caitlyn pozostaje bez zmian, tak samo jej wersje bazowe oraz bezfiszbinowa. Rozmiary fiszbinowego: 34-36 E-K, 38-42 DD-K, 44-46 DD-HH. Rozmiarówka stanika bez fiszbin (tylko biały i czarny): 36-48 E-G, 38-48 D-G, 40-48 B-C.

W malinowym kolorze zwanym cerise wystąpi znany już miękki bezszwowy piankowiec Amelia. Narzekałam na niego w poprzedniej notce, w szczególności na brzeg misek. Prawdopodobnie jednak niesłusznie, bo winny był błąd w szyciu starej próbki. Obecna jest pod tym względem bez zarzutu, żadnego odstającego brzegu.

Materiał, z którego zrobiona jest Amelia, zwie się spacer foam. Jest to piankowe tworzywo, wyglądające sztywniej od zwykłego materiału, ale dość miękkie, na pewno nie tak sztywne jak większość sztywnych bezszwowców. Pod światło da się zauważyć, że jest porowata, przepuszcza więc powietrze. To może być fajny wybór na lato, choć pod względem kształtowania wolę jednak Bijou.

Oprócz malinowej sezonówki Amelia wystąpi także w bazowym cielistym i czerni. Rozmiary Amelii: 34 G-HH, 36-40 DD-HH, 42 DD-H, 44 DD-GG, 46 DD-FF.

Atrament

Dwa udane modele w odcieniach niebieskiego (oba w katalogu zwane ink, czyli atrament): wspomniana już wcześniej Caitlyn

…oraz Eva. Ten model w poprzedniej kolekcji siedział sobie cicho w bazie, w tej pokaże się w świetnej wersji dżinsowej. Cała w satynie, będzie chyba moją kolejną faworytką, choć raczej w rozmiarze 36G. Zachwycają mnie aksamitkowe wykończenia oraz pętelkowe zdobienia na ramiączkach.

Rozmiary Evy: 34 G-JJ, 36-42 E-JJ, 44 E-G.

Baza

W całości w bazie pozostanie Rita – brak będzie w sezonie jesiennym sezonowego koloru (wiosną były, przypominam, aż dwa). Jeśli więc macie chrapkę na kolorową Ritę, zapolujcie na nią teraz i latem.

Poza tym w bazie siedzi to samo, co poprzednio, nie będę się zatem powtarzać. Różnicę zauważyłam tylko jedną: babydollka z serii Maria pokaże się także w czerni.

Kroje i rozmiary

Rozmiarowo bez zmian. Majtki nadal w rozmiarach M-4XL i tym razem poświęcę im osobny podpunkt 🙂 Obwody staników nadal zaczynają się od 34 (nasze 75) i rozmiar ten występuje najczęściej dopiero od miseczki G. Trzon rozmiarówki to obwody od 36 (nasze 80) w górę.

Jeżeli chodzi o kroje – w tej kolekcji brak modelu longline. Dominują plandże i full-cupy o nieco niższym zabudowaniu niż Caitlyn.

Chciałabym zwrócić uwagę na pewne charakterystyczne cechy krojów w marce Elomi. Są one z reguły zamknięte, tj. zamykają pierś od góry i nie dają szansy na look typu „jabłuszka na tacy”. To zamknięcie jest zbyt mocne nawet dla mojego biustu i w wielu modelach mam problem z wcinającą się krawędzią. Nie wiem jak inne użytkowniczki, ja postulowałabym np. wprowadzenie bardziej elastycznych koronek u góry.

Elomiki mają też ramiączka wszyte blisko środka miseczki (nie po bokach, jak w typowych balkonetkach), a także mocno rozdzielają piersi. Przypuszczam, że takie konstrukcje najlepiej służą piersiom naprawdę sporym i ciężkim – bardzo trudno byłoby je podnieść i zebrać z przodu na podobieństwo half-cupów czy bandeau i zachować przy tym dobre podtrzymanie i komfort noszenia. Myślę, że przydałoby się jednak poeksperymentować z trochę bardziej balkonetkowymi czy halfo-podobnymi krojami, których jedyną reprezentantką pozostaje bazowa Imogen. Można by w takich modelach na początek pozostawić szerokie obwody, lecz zmniejszyć zakres miseczek, tak by ciężar piersi nie był tak wymagający dla konstrukcji. Rozmiary 100E też są wśród nas.

Majtki

Pod wpływem jednej z moich nieocenionych komentatorek zwracam szczególną uwage na “doły” 🙂 Ich zaletą jest zakres rozmiarowy do 4XL (ileż to razy słyszałam, że panie plus size mieszczą się w biustonosze D+, jednak komplety są dla nich nieosiągalne ze względu na za małe majtki!), a w serii Elomi Curve (bielizna korygująca) nawet do 6 XL. Mają z reguły wyższy stan niż w innych markach, co mnie osobiście bardzo odpowiada, bo nie ma nic bardziej irytującego niż wiecznie zsuwające się czy zwijające od góry majtki. Dominują figi, w niektórych modelach mamy do kompletu szorty (Eva, Bijou, Etta, Nala, Asia), z rzadka także stringi (Betty, Imogen, Maria).

Czego mi brakuje w majtkach Elomi? Większej lekkości, zwiewności, frywolności. Majtki Elomi są „mocne”, jak biustonosze – a może przydałaby się czasem jakaś falbanka, więcej przejrzystego tiulu, podkreślający kształty pionowy szew na pośladkach? Majtki nie mają tak ciężkiego zadania jak stanik – można by tu zaszaleć z delikatniejszym materiałem. Najciekawsze majtki moim zdaniem mają modele tiulowe, takie jak Betty czy Kenza, które są właśnie półprzejrzyste z tyłu. Ładne i koronkowe są figi do Bijou Soiree.

Detale

Cieszą mnie w tej kolekcji koronki Bijou Soirée i niektóre ozdoby, jak tiulowa kokardka Bijou Soirée czy granatowe aksamitki Evy. Tęsknię jednak za biżuterią. Zachwycam się nadrukami: Persia, Kenza, Lexi. W haftach wygrywają Kenza i neonowa Tessa.

 

Galeria

Nacieszcie oczy 🙂 Wśród próbek – wszystkie modele sezonowe biustonoszy, plus niektóre majtki z przodu oraz z tyłu 🙂 I sporo zoomów na detale.

Katalog

Nie powiem, bardzo mi się podoba ta atmosfera bogactwa i zanurzenia w przyjemnościach życia 🙂 Modelka wygląda jak perska księżniczka. Tym razem żadnych wyblakłych pasteli – nurzamy się w nasyconych i ciemnych barwach oraz ciepłych fakturach. W sam raz na jesień i zimę.

Ciekawa jestem, jakie wrażenia wywołała w Was ta kolekcja na tle poprzedniej. Czy nadal macie ochotę rzucić się na niektóre modele z wiosny, czy też wolicie zaczekać na późne lato, jesień i zimę? Czy zyskałyście nowe „musisztomiecie”? 🙂

Może ci się spodobać