WRynek i moda

Najpopularniejszy stanik świata

„Wylansowany 40 lat temu model Doreen firmy Triumph jest najpopularniejszym stanikiem na świecie” – głosi opis na stronach sklepu figleaves.com. Mogę bez trudu uwierzyć, że Triumph sprzedaje najwięcej staników na Ziemi – pierwsza lokata jest więc całkowicie uzasadniona.

Spoglądając na to coś zaczynam się jednak bardzo, ale to bardzo dziwić. Czyżby to szuflady naszych babek były pełne Doreen? Bo chyba nie nasze biusty (?). Czy te statystyki pochodzą sprzed 39 lat? Czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach, nie będąc w sytuacji przymusowej, wydałby 23 funty na tę dziwaczną uprzężopodobną konstrukcję, na której widok mam ochotę zajrzec sobie w dekolt, żeby sobie przypomnieć, jak wygląda stanik?

Powiedzmy sobie szczerze – miękkie bezfiszbinowce, zwłaszcza te szyte na nasze DD-plusy, z reguły nie powalają urodą. Szerokie ramiączka, zabudowanie po szyję – to cena, jaką płacimy za brak fiszbin i jakichkolwiek usztywnień, bo całą robotę musi odwalić materiał – dlatego jest go więcej. Ale bez przesady – to naprawdę nie musi być aż takie brzydkie.

Zerknijmy na ten Radiance firmy Royce – opływowa linia, okrągły kształt biustu, połyskliwy haft, a drożej tylko o 3 funty. Albo na skromną Naturanę Rapport (niestety, miski H nie uświadczysz). Czy choćby sportowy Shock Absorber, choć to odrobinę inna kategoria: wygodny (choć uwaga: nie należy brać zbyt wąskiego obwodu, bo będzie naprawdę ciasno – to z własnego doświadczenia), ale trzymający biust niczym żelazo, oddychający, może niepiękny, ale przynajmniej ma jakiś styl… Dlaczego miękkich, dobrze podtrzymujących, a przy tym akceptowalnych estetycznie modeli na duże miseczki jest tak mało? Zapewne temu właśnie paskudna Doreen zawdzięcza swoją popularność. Osobiście kibicuję Royce.

Może ci się spodobać