WBrafitting, Ciałopozytywność

„Tu się brzydko wylewa”? Zatrzymajmy pacho-szejming!

To będzie tekst o tym, jak normalny wygląd fragmentu naszego ciała dorobił się złej sławy oraz szejmingu. A także o tym, jak pogoń za dobrze dopasowanym stanikiem przyczynia się do propagowania ciałonegatywnej fobii przed… kobiecą pachą. I nie chodzi tym razem o owłosienie.

Jeśli szukałaś w sieci porad, jak dobrać stanik, to pewnie się z tym spotkałaś. Wszędzie się pisze, że jednym z objawów, że stanik jest źle dobrany, a konkretnie – ma za małą miseczkę, jest tak zwane wylewanie się pod pachą, zwane też niezbyt apetycznie „bułami podpachowymi”. Chodzi o wybrzuszenia, które pojawiają się po bokach biustu w momencie, gdy ściśniemy pierś za małą miseczką biustonosza. Pierś w za małej misce nie tylko wydostaje się górą czy bokami, ale też jest ściskana, co dodatkowo przyczynia się do rozlewania się tkanki wokół – zarówno tej należącej do piersi, jak i okolic. To wszystko prawda. Rzeczywiście – w staniku o za małych miseczkach biust „wylewa” się na boki, albowiem ciało, które nie zmieściło się w biustonoszu, gdzieś zmieścić się musi.

Odkąd w naszych internetach toczy się rozmowa o brafittingu, mnożą się wątpliwości, jakiego rodzaju nierówności w okolicach pachy należy zaliczać do „buł podpachowych do skorygowania rozmiarem stanika, a jakie – do normalnych cech anatomii, ponieważ – surprajs – nawet bez stanika nie jesteśmy w tym miejscu równe i gładkie (z czego, jak się okazało, nie każda/każdy zdaje sobie sprawę). Przez długi czas myślałam, że problem został już przepracowany. Najwyraźniej jednak nie jest – co dotarło do mnie w momencie, gdy zaczęłam częściej wrzucać w internet swoje półgołe selfiacze. Takie jak ten:

 

IMG_1260

Biustonosz: Ava, model Libi, źródło: mój instagramcio

Pod tym zdjęciem pojawił się komentarz, że pierś moja brzydko się wylewa bokiem. Nie po raz pierwszy czytam takie uwagi, a czasem pytania, czy mi to zjawisko nie przeszkadza. Nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie – w tym konkretnym modelu, aby zakryć ciało w okolicy pachy, musiałabym zapewne sprawić sobie inny rozmiar, o za dużej miseczce, i cierpieć ból ocieranej skóry przy poruszaniu rękami.

Zacznijmy jednak od tego, co właściwie tam się „wylewa i dlaczego oraz jak wygląda pod spodem?

 

Naga prawda o pachach

Zapraszam na nagą sesję 😉 czyli zobaczmy, jak wygląda pacha takiej osoby jak ja, gdy nie ma na sobie bielizny.

Na poniższej fotce widzicie mnie, jak stoję prosto bez stanika. Zakrywam sobie dłonią brodawkę, żeby było cenzuralnie (przepraszam za odrosty na lakierze) – niestety nie sprawiłam sobie jeszcze fajnych nasutników, a cieliste naklejki maskujące okropnie mi się nie podobają. Dłoń służy tylko do zakrycia – moja pierś wisi sobie całkowicie swobodnie, jak natura przykazała (i ma prawo – patrz notka o obwisłych biustach).

 

Pacha_01_b1

Pacha_02_b1

 

Jak widzicie, w okolicy pachy mam wypukłość – fałdkę, poniżej której zaczyna się pierś. Widać ją także z profilu – w postaci cienia pod spodem. Mam ją niezależnie od tego, czy mój biust jest uniesiony bądź przyciśnięty stanikiem, czy nie. Tak naprawdę, wszyscy ludzie mają w tym miejscu coś. To coś jest bardziej lub mniej, czy prawie wcale niewidoczne – ale jest. Tam pod spodem znajduje się mięsień piersiowy większy – który rzeczywiście jest spory i przebiega skosem od ramienia w kierunku mostka, pod piersiami – a tu, pod pachą, jest jego krawędź. Na wierzchu jest trochę nadmiarowej skóry, która służy do tego, żebyśmy mogły podnosić rękę i ruszać ramieniem. Raczej nie ma opcji, żeby w tym miejscu być całkiem gładką – czy gładkim – jak z plastiku. 

Warto sobie popatrzeć, jak wygląda mięsień piersiowy większy i jak pracuje:

 

Mięsień piersiowy większy – grupa powierzchowna mięśni klatki piersiowej

 

Teraz, gdy już mamy jasność, że ten wypukły element pod pachą nie jest fragmentem wypchniętej przez za mały stanik piersi, przyjrzymy się, co dzieje się z pachą, gdy podniesiemy pierś do góry.

Na poniższych fotkach widzicie, jak podnoszę sobie dłonią pierś mniej więcej na taką wysokość, jak robią to staniki, które odczuwam jeszcze jako wygodne. Nie jestem w stanie zrobić tego w dokładnie taki sam sposób, jak czyni to stanik – nie obejmę dłonią całej piersi (bo jest na to za duża) i nie zbiorę jej z kilku stron tak, jak miseczka, jednak na zdjęciu od frontu starałam się delikatnie zgarnąć ciało w sposób jak najbardziej zbliżony do tego, w który działają moje biustonosze.

 

Pacha_05_b1

Pacha_04_b1

 

Jak widzicie, samo podniesienie piersi do góry generuje u mnie kolejną fałdkę. I zapewne wiele z Was, mających większe piersi, a zwłaszcza takie o wydłużonym kształcie albo wiotkie, zauważy coś takiego u siebie.

Widoczność tej fałdki zależy w dużej mierze od tego, jak skonstruowano stanik, który mamy na sobie: od tego, jak mocno podnosi biust oraz od wykrojenia miseczki w okolicy pachy.

Powtórzę – także i ta nierówność nie wynika z wylewania się piersi poza za małą miseczkę. Wynika ona z konsystencji mojego ciała, kształtu i stanu piersi, a przyczyną jej powstania jest podniesienie piersi do góry.

 

Pacha w staniku

Zobaczmy teraz, jak wygląda pacha, gdy mam na sobie biustonosz. Dla przykładu wybrałam 3 modele: Libi – bezfiszbinową nowość Avy (tę samą, której fotkę widziałyście już wyżej), fiszbinową balkonetkę Curvy Kate – model Victory oraz – również na fiszbinach – plandż Kiki plus-sajzowej marki Elomi.

Przyjrzymy się im po kolei, a następnie porównajmy je ze sobą.

Libi:

Pacha_06_b11

Pacha_07_b1

 

Victory:

Pacha_10_b1

Pacha_09_b1

 

Kiki:

Pacha_11_b1

Pacha_08_b1

 

Pachy_front_b1

Libi – Victory – Kiki

 

Pachy_profil_b1

Libi – Victory – Kiki

 

Jak widzimy, każdy z tych staników daje trochę inny wygląd pachy. Pierwszy, bezfiszbinowy Libi najbardziej odsłania pachę, ze względu na swój krój. Ramiączko wyprowadzono bliżej środka miseczki i dalej od pachy, niż w Victory czy Kiki, co sprawia, że pacha jest wyeksponowana w sposób, do którego może nie być przyzwyczajona przeciętna użytkowniczka balkonetek.

Stanik bez drutu jednocześnie najsłabiej podnosi mi biust. A mimo to podpachowe nierówności są w nim najbardziej widoczne, zwłaszcza en face. Dlaczego? Po prostu dlatego, że są odsłonięte. W Victory czy Kiki krój miseczek jest taki, że okolica pachy jest bardziej osłonięta miseczką i mniej zwraca uwagę, niż w Libi.

Ciekawym przypadkiem jest Kiki. Elomi, jako marka kierowana do kobiet plus size, ze sporymi zarówno piersiami, jak i rozmiarem pod biustem, przewiduje we wszystkich modelach zwiększoną przestrzeń w okolicy pachy. Miseczka ma w tym miejscu więcej materiału i jest mocno wykrojona, tak by wygodnie było kobiecie grubszej – o szerszej ramie ciała i z większą ilością tkanki tłuszczowej. Przyznam się, że czasem mi to w Elomi przeszkadza – bo nie do końca wypełniam to miejsce, i to widać – z drugiej strony nie przypominam sobie, by było mi kiedykolwiek niewygodnie w biustonoszu tej marki. Pełna swoboda ruchu i żadnego ścisku pod pachą – to w sumie wielki pozytyw.

 

IMG_1260

 

Wracając do domniemanego wylewania się piersi z miseczki w staniku Libi – to miejsce, które widać na mojej instagramowej fotce, to, kolejno: wypukłość pod pachą, fałdka powstająca wskutek uniesienia piersi oraz fragment ciała z góry/boku piersi. Głęboki wykrój pachy oraz konstrukcja Libi z ramiączkami bliżej środka, a dalej od pach sprawia, że miejsce to jest bardziej odsłonięte niż w innych stanikach. Co nie oznacza, że dochodzi tam do jakiegokolwiek nadmiernego ściśnięcia czy spędzającego nam sen z powiek „wylewania się” piersi z za małej miski.

 

Pacha a brafitting

Niestety pacho-fobia, mam wrażenie, nie omija także brafitterek, choć wydaje się, że najmocniej ulegają jej klientki. Przyczynia się do tego na pewno stylistyka zdjęć reklamowych bielizny – spec od photoshopa niestety nie przepuści żadnej pasze! Przykładów znajdzie się sporo. Że już nie wspomnę o starej, dobrej tłuszczofobii – przecież, jeśli coś się wybrzusza, to na pewno jest to tłuszcz, a tłuszczu nienawidzimy, mój ssskarbie.

Rozumiem dbałość o to, by miseczki na pewno nie były za małe, a piersi z nich nie uciekały. To codzienna troska każdej brafitterki. Źle jednak, gdy dążenie do właściwego dopasowania zamienia się w walkę z naturalną anatomią. Celem dobrania właściwego stanika nie jest likwidacja wszelkich nierówności pod pachami, a wygodne zmieszczenie biustu w miseczkach i podtrzymanie go.

Rzecz jasna, każda z nas ma prawo nosić to, co lubi. Jeśli chcesz zamaskować pachę – twój wybór! Pamiętaj jednak, że naturalna ludzka pacha nie przypomina pachy lalki i jest to zjawisko zupełnie normalne.

Co do „wylewającej się” piersi – sam fakt, że jakiś fragment piersi jest widoczny poza stanikiem, trudno uznać za wadę samą w sobie. Jak wyżej – dąż do zakrycia, jeśli tak wolisz, ale nie popełniasz grzechu, pozwalając na wyglądanie. Wyglądanie to nie to samo, co wylewanie się. Wylać się można z czegoś za małego. Przed za małym oczywiście także przestrzegam! 🙂

 

I ty masz łono pod pachą!

Na zakończenie ciekawostka – niedawno rzuciły się na mnie w internetach newsy o tak zwanej „armpit vagina”, czyli tłumacząc dosłownie, pochwie pachowej. Zapewne nie chodzi o pochwę jako taką (używanie określenia pochwa na całość kobiecych genitaliów jest bardzo niefortunnym błędem), choć nie jestem pewna, co dokładnie wyobrażała sobie autorka tego określenia – ponoć była to ta oto kobieta:

 

JenniferL źródło: Daily Mail

 

Czy chodziło o srom, czy też może o kształt przypominający złączone uda i wzgórek łonowy? Nie mam pojęcia! Pewnie dlatego, że nie cierpię na tak daleko posuniętą obsesję 🙂 Tak czy owak, pochwa pachowa jest podobno modową wpadką, przez którą drżą gwiazdy.

Wymyślono więc kolejną, naturalną cechę ludzkiego ciała, której kobieta powinna się wstydzić: normalny wygląd pachy. Zresztą nawet bez tych genitalnych wymysłów pachy są na cenzurowanym. A to niedogolone, a to niedostatecznie gładkie i pachnące, pokryte skórą z mieszkami włosowymi i gruczołami potowymi. Po prostu fuj.

Bezskutecznie usiłuję wyobrazić sobie stan umysłu osoby, która znajdując się w towarzystwie kobiet w sukienkach czy topach bez rękawów wszędzie widzi ŁONA! 🙂 Wypadałoby chyba współczuć. A już na pewno nie brać takich wymysłów poważnie.

Proszę cię więc, droga Stanikomaniaczko, bądź spokojna – twoje pachy są normalne i nie przypomniają niczego innego niż to, czym są – pachami! Zaakceptuj swoje pachy – a do tego, co też ważne, nie czepiaj się cudzych 🙂 A staniki dobieraj tak, by dobrze się czuć. Jeśli nie chcesz, nie masz obowiązku zasłaniać pach i ich okolic, czy też wpychać ich do miseczek stanika. Zastanawiam się, czy oprócz galerii normalnych biustów czy normalnych sromów nie przydałaby się nam jeszcze jedna… galeria normalnych pach! 🙂 A może by taka akcja: przyślij mi swoją pachę? Niech nas zobaczą! 😉

 

Może ci się spodobać