WWydarzenia

Bielizna nie-użytkowa, czyli brafitterka na targach w Paryżu

Na zdjęciu po prawej, patrząc od prawej – autorka artykułu Dorota razem z Miss Sophie Cake, autorką bloga Two Cakes on a Plate współpracującą z fińskim sklepem Lumingerie, w którym można kupić m.in. polską bieliznę D+ 🙂 Jej paryski trend report przeczytacie tutaj.

 

Dziś zapraszam Was do Paryża, na targi Salon International de la Lingerie 🙂 Targi te to jedna z najważniejszych na świecie bieliźnianych imprez. Gdy Dorota zaproponowała mi, że przygotuje dla nas relację z ostatniej edycji, która odbyła się 20-22 stycznia, podskoczyłam z radości i wytrzeszczyłam oczy z ciekawości 🙂 Byłam ciekawa nie tylko samych najnowszych kolekcji (które zresztą już częściowo znamy), ale także tego, jak w stolicy mody traktuje się temat brafittingu i szerokich zakresów rozmiarów.

Zapraszam Was więc do zaspokojenia ciekawości i oddaję głos Dorocie.  Zarówno tekst, jak i ilustracje stworzyła Dorota (na końcu notki zapraszam do galerii zdjęć). 

 

Paryz_Empreinte_01_b

Empreinte

 

Zabieranie się do tego tekstu zajęło mi trochę czasu – chciałam, żeby było zwięźle i ciekawie dla każdej stanikomaniaczki spragnionej światowych nowinek. Jednak musiałam sobie te targi „przetrawić”, zanim zmierzyłam się z tematem.

Do Paryża pojechałam jako świeżo upieczona właścicielka salonu z brafittingiem – pierwszego z prawdziwego zdarzenia na ziemi greckiej – z myślą o markach, które chciałabym mieć w bliższej lub dalszej przyszłości w moim sklepie,  ale też, żeby zobaczyć co w bieliźnianym świecie piszczy, jakie są trendy i nowinki.

 

Brafitting

Przede wszystkim chciałam się dowiedzieć, jak na paryskich salonach ma się brafitting. Otóż, hmm… ma się nijak. Niby był obecny na targach, ale nie do końca. Temat dopasowania biustonosza został „ogarnięty” przez przedstawicielki rodziny marek Wacoal (Fantasie, Freya, Huit, Wacoal, b.tempt’d, Elomi, Goddess) – po francusku przez panią, która zajmuje się szkoleniami dla francuskich sklepów, a po angielsku – przez jedną z managerek sprzedaży. Półgodzinna prezentacja odbyła się nawet nie w głównej przestrzeni konferencyjnej, ale w salce wypoczynkowej mieszczącej 20, góra 30 osób. Nie żeby prezentacja była zła – Wacoalowi trzeba przyznać, że na rzeczy się zna, sęk raczej w skrótowości, bardzo podstawowych treściach i dostosowaniu poziomu do słuchaczy, którzy o brafittingu nie słyszeli nigdy w życiu (uproszczenia: jak mały biust, to stanik usztywniany, pełny biust – full-cup, itp.) A to chyba nie powinno dotyczyć osób, które w branży bieliźniarskiej działają od lat… Już wprowadzenie pani prelegentki, która oznajmiła, że stanik to narzędzie służące do uzyskania pożądanego kształtu biustu, wzbudziło zdumienie u sporej części widowni. Na pytanie, jaki element biustonosza jest najważniejszy, pierwsza odpowiedź, która padła brzmiała „miseczki”, a druga „ramiączka” (mojego BACKBAAAAND niemal wykrzyczanego z jednego z tylnych rzędów nie dosłyszano). I tu jest pies pogrzebany. W Paryżu biustonosz nie jest postrzegany jako konstrukcja, która ma nadać piersiom pożądany kształt, podtrzymać i unieruchomić, ale jako element świata mody, gdzie najważniejszy jest design, a nie rola użytkowa. I to było bardzo mocno widać na targach.

 

Paryz_Parfait_01_b

Dorota i Charlotte od Parfait – jednej z tych marek, które nie pomijają rozmiarów D+ 🙂

 

Zacznijmy od modelek – dobrze dopasowany stanik można było zobaczyć na takowych naprawdę sporadycznie i tu nawet dobre angielskie marki nie były wyjątkiem, chociaż postarały się na pewno bardziej niż pozostałe – Panache i Wacoal jako jedyni przywieźli ze sobą modelki plus size. Żadnej z nich niestety nie zobaczyliśmy na wybiegu. Była na nim tylko jedna z nieco większym biustem (na moje oko 28G – 30FF), którą w ciągu półgodzinnego pokazu udało się nam zobaczyć w JEDNYM dobrze dopasowanym staniku – Freya Deco, przez pozostałą część pokazu biedna baunsowała sobie w próbkach zapewne w rozmiarze 75D. Pozostałe chudzinki (żeby nie było, nie mam nic przeciwko szczupłym modelkom, ale bardzo dużo przeciwko lansowaniu tylko takiego typu sylwetki jako idealnej), którym pewnie dobrałabym rozmiary 60-65 C-D-DD, radośnie pomykały w próbkach, które posądzam o rozmiar 75B. A że tempo pokazu było szybkie, główna nauka, którą wyciągnęłam z z pokazu była taka, że nawet niewielkie biusty w świetnej kondycji w źle dobranym biustonoszu potrafią naprawdę mocno podskakiwać.

Oprócz podskakujących biustów (mój partner określił pokaz mody jako bouncewear show) podjeżdżające po plecach obwody były widokiem naturalnym i tak powszednim na targach, że gdybym nie wiedziała, jak biustonosz powinien, a jak nie powinien leżeć, to pewnie bym sobie pomyślała, że taki jest porządek wszechświata i stanik ma tak robić. No, ale jak się zatrudnia modelki z obwodami 55 do maksymalnie 65, a produkuje staniki od 75, to czegóż się spodziewać… Oprócz przechadzających się między stoiskami modelek z podjeżdżającymi obwodami epatowano nas zewsząd wyfotoszopowanymi fotografiami pań w duuuużo za małych stanikach z fiszbiną w miejscu powodującym u mnie ból zębów. No, ale przynajmniej wiedziałam, dokąd nie zaglądać.

 

Trendy

Nie jestem zbyt dobrą obserwatorką trendów, więc zacznę od czegoś nie do przeoczenia – kolor biały wraca triumfalnie w bieliźnie codziennej i wiele marek zaczyna uwzględniać go w kolekcjach sezonowych albo dodaje do bazy. Nie powiem, żeby mi się to podobało – ani nosić, ani sprzedawać białego nie lubię, ale fanki tego koloru mogą się wreszcie czuć usatysfakcjonowane.

 

Paryz_Gossard_09_b

Gossard

 

Paryz_Empreinte_10_b

Empreinte

 

Paseczki trzymają się mocno, ale obok nich pojawiają się w większych ilościach ozdobne kołnierzyki dopinane do staników, albo całkiem niezależne, jak również ozdobne plecy (na razie w mniejszych rozmiarach). Pokazują się też w większych ilościach staniko-topy, body z zakrytym dekoltem oraz bardziej zabudowane longline’y i generalnie konstrukcje, które można nosić jako odzież.

 

Paryz_Gossard_07_b

Gossard

 

Paryz_Gossard_19_b

Gossard

Paryz_Gossard_15_b

Gossard

Wysokie majtki zdecydowanie triumfują na salonach, a stringi odchodzą raczej do lamusa. Retro-majty robią się coraz bardziej sexy, a Wacoal pokusił się nawet – uwaga – o seksowną bieliznę modelującą. Jest ona czerwona, a struktura modelująca mimo mocy bardzo ażurowa i rzeczywiście sexy – zwłaszcza w kolorze czerwonym. Niestety działania wyszczuplającego nie dało się zaobserwować, bo sexy shaper był prezentowany na modelce w rozmiarze XS…

 

Paryz_Wacoal_01_b

Wacoal

 

Parfait

Przede wszystkim producent kontynuuje nową markę w zakresach mało-średniobiuściastych MOD, która swoją premierę ma właśnie teraz (sezon SS 2018) – a tam takie ciekawostki, jak małobiuściasty bezfiszbinowy strapless ze sznurowaniem miedzy miseczkami, plunge zapinany z przodu z paseczkami i interesująco rozwiązanymi ramiączkami, high-apex, piękne body (zdecydowanie tutaj underwear as outerwear – przyznam, że zachorowałam na to body i mam zamiar sobie takie sprawić, najlepiej we wszystkich kolorach). Zakresy rozmiarowe – z grubsza 32-40 B-F. Dlaczego, pytam, nie ma rozmiaru 30?

 

Paryz_MOD_09_b

MOD

Paryz_MOD_01_b

MOD

Paryz_MOD_07_b

MOD

Parfait kontynuuje sportowce – zarówno bezfiszbinowy, jak i na fiszbinie. Oba ciekawe i solidnie wyglądające (ta siatka w bezfiszbinowcu!). Oba sięgają tradycyjnie dla Parfait do angielskiego G.

 

Paryz_Parfait_21_b

Parfait

 

Oprócz sportowców kontynuowaną ciekawostką jest Adriana – miękki biustonosz (przez producenta nazwany braletką, wg mnie braletką nie jest a raczej bardzo udanym bezfiszbinnowcem, koleżanki z bra-nży przymierzały już podobno gdzieś i doceniły) w pełnej rozmiarówce marki. W sezonie jesień-zima pojawi się w fiolecie. Genialnym rozwiazaniem jest babydollka na konstrukcji tego stanika. Nareszcie ktoś na to wpadł i będę miała w czym spać!

 

Paryz_Parfait_11_b

Parfait

Do tej pory D-plusy miały wybór pomiędzy babydollkami w rozmiarach stanikowych z fiszbinami (Spać w fiszbinach? Zakładać tylko jako bieliznę erotyczną? Nosić jako halkę pod luźniejsze sukienki?) a koszulkami w rozmiarach konfekcyjnych, które większego biustu nie są w stanie ogarnąć. Adriana babydoll to dla mnie zdecydowany musthave! [niestety nie mamy fotki – tylko koszulek na drucie… 🙂 przyp. red.]

 

Paryz_Parfait_12_b

Parfait

Oprócz tego debiutuje nowy miękki longline Cora z ciekawym mykiem konstrukcyjnym – lekkim zewnętrznym usztywnieniem samego dołu miseczek (32-44 D-G) oraz piękny full-cup Lulu w trzech kolorach z kontrastową koronką oraz w wersji babydoll.

 

Paryz_Parfait_18_b

Parfait

 

Panache

Kolekcja AW 2018 jest według mnie bardzo udana. Zielenie, szarości, gołębie niebieskości i fiolety a także kilka zupełnych nowości. Wśród strojów kąpielowych pojawią się nowe kroje bikini: oparty na znanym i kochanym Ardourze z dekoltem w serduszko i dwa halternecki (usztywniany, bardzo w stylu vintage i miękkie trójkąty). Część strojów dwuczęściowych będzie mieć do wyboru wysokie majtki, a dwa z nich majtki z pasem, który można zamienić w spódniczkę. [więcej o kolekcji Panache AW18 znajdziecie tutaj :-)]

 

Paryz_Panache_01_b

Panache Swim

 

Wacoal

Od jakiegoś czasu marki Freya, Fantasie, Elomi, b.tempt’d i Wacoal należą do tej samej korporacji i były świetnie widoczne na targach – jedna z większych przestrzeni wystawowych, porównywalna z francuskimi gigantami. W czasie wizyty u nich skupiłam się na Elomi i B.tempt’d, więc przepraszam fanki Frei i Fantasie. Elomi zdecydowanie zrobiła furorę tatuażowym modelem z odpinaną ozdobą dekoltu Toni –już od pierwszego targów model został gwiazdą instagrama [mojego instagrama także – przyp. red. ;-)]

 

Paryz_Elomi_01_b

Elomi

Paryz_Elomi_08_b

Elomi

 

Paryz_Elomi_03_b

Elomi

Paryz_Elomi_11_b

Elomi

 

Paryz_Elomi_14_b

Elomi Swim

 

Empreinte

Byłam jeszcze u Gossarda (białe i czerwone koronkowe Glossies, smutna wiadomość o dyskontynuacji bezfiszbinowca na mniejsze biusty) oraz w ramach obczajania marek high-endowych u Empreinte, Ulli oraz Adiny Reay. Empreinte rzeczywiście mnie oczarowała jakością tkanin i wykonania oraz ponadczasową elegancją. Modelki prezentujące ich bieliznę miały bardzo dobrze dobrane biustonosze (rzadkość w Paryżu). Jednak żal, że mimo iż marka reklamuje się jako luksusowa dla dużych biustów, to luksusem mogą się cieszyć biusty maksymalnie do europejskiego H (czasem do G), a większość krojów to dość siermiężnie wyglądające full-cupy (no bo przecież H to taki olbrzymi biust, tylko full-cup).

 

Paryz_Empreinte_12_b

Empreinte

Paryz_Empreinte_14_b

Empreinte

Paryz_Empreinte_08_b

Empreinte

Paryz_Empreinte_06_b

Empreinte

Paryz_Empreinte_05_b

Empreinte

 

Ulla

Lukśna i na naprawdę duże biusty jest za to niemiecka Ulla (miski do europejskiego L, duże obwody), która oprócz full-cupów i klasycznych trzyczęściowych balkonetek wprowadziła przejrzysty buduarowy plunge, a także gorsety, halki z biustonoszem, stroje kąpielowe i, co ważne dla plus-sizek – majtki w rozmiarach do 60!

 

Paryz_Ulla_01_b

Ulla

Paryz_Ulla_05_b

Ulla

Paryz_Ulla_06_b

Ulla

Paryz_Ulla_07_b

Ulla

 

Adina Reay

Ostatnią high-endową marką, którą odwiedziłam, była Adina Reay. Zdecydowanie jest to bielizna piękna, designerska i bardzo wysokiej jakości, ale czy warta cen, w których jest sprzedawana? Trudno powiedzieć…

 

Paryz_Adina_01_b

Adina Reay

 

Paryz_Adina_02_b

Adina Reay

 

Paryz_Adina_03_b

Adina Reay

 

Paryz_Adina_04_b

Adina Reay

 

Polskie marki

Polska na targach nie była szeroko reprezentowana – a szkoda. Z bielizny pojawiła się marka Vena razem z erotyczną Let’s Duck, małobiuściasto-braletkowe Le Petit Trou i Undress Code, Gabriella i Veneziana reprezentowały pończosznictwo, a Sensis i Coemi –  piżamy i loungewear.

 

Łódź a Paryż

Jako że jestem nowa w bra-nży, targi w Paryżu były drugimi, w jakich uczestniczyłam, po jesiennym Salonie Bielizny w Łodzi. Jakie są podobieństwa i różnice między tymi dwiema imprezami?

Paryż to światowa stolica mody i rzeczywiście tak jest – światowo. Targi trwały trzy dni i zostały zorganizowane w olbrzymim i bardzo wygodnym pawilonie wystawowym. Pokazy mody były świetnie zaaranżowane jako show i robiły wrażenie pełnego profesjonalizmu. Oprócz pokazów w trakcie targów odbywały się również prelekcje i odczyty na tematy związane z branżą – sprzedaż, trendy itp. po francusku i angielsku. Targi łódzkie są o wiele mniejsze i zdecydowanie mniej „wielkoświatowe” – trwają jeden dzień i gromadzą tylko marki polskie, albo te działających aktywnie na rynku polskim dystrybutorów marek zagranicznych.

W Paryżu z zasady wystawiają się marki, które albo maja już wyrobioną pozycję, albo mocno aspirują, żeby się przebić. Oprócz bielizny bogato reprezentowane były stroje kąpielowe, loungewear, piżamy i wyroby pończosznicze. Cały osobny dział przeznaczony był dla producentów materiałów, koronek i półproduktów służących do wytwarzania bielizny.

Nie zapomnijmy też o tym, że uczestnictwo w międzynarodowych targach to niebotyczny koszt dla wystawców. Osoby wizytujące targi również wykupują wejściówki. Za dużymi pieniędzmi idzie świetna organizacja – generalny brak ścisku i uczucia przeładowania i przeludnienia, co było dla mnie problemem w Łodzi. Tam miałam wrażenie, że i czas i miejsce organizacji targów nie są odpowiednio pojemne, żeby pomieścić tylu ludzi i tak wiele potencjału i że treść zdecydowanie przeważa nad formą. W Paryżu forma była perfekcyjna, ale tej ciekawej dla mnie treści proporcjonalnie dużo mniej.

Jednym z przejawów organizacyjnego dopracowania targów paryskich był fakt, że przedstawiciele sklepów dostawali opiekunów posługujących się ich językiem. My jako grecki sklep dostaliśmy opiekunkę greckojęzyczną. I tu mała anegdotka – była nią przemiła dziewczyna około trzydziestki – pół-Greczynka, pół-Francuzka z pełniejszą figurą i sporym biustem. Mimo że pracowała na targach już trzeci czy czwarty raz, w rozmowie wyznała mi, że nie wie, co to takiego brafitting, a sama nie jest w stanie znaleźć dla siebie (w Paryżu!) ani dopasowanych staników, ani tym bardziej czegoś w jej guście – nie „babcinego” i „namiotowatego” – i że nie spodziewała się, że na targach są takie marki! No to teraz wyobraźcie sobie kogoś, kto pracuje przy organizacji targów łódzkich, ma biust i nie wie, co to brafitting. Mało prawdopodobne, prawda? W Paryżu brakowało mi też możliwości przymierzenia próbek, takiej jak genialna przymierzalnia brafittingowa towarzysząca łódzkim targom.

Podsumowując – Łódź i Paryż to dwie zupełnie różne imprezy pod względem rozmiaru, renomy, podejścia do tematu bielizny i obecności brafittingu. Do Łodzi mam zamiar wybrać się ponownie i pojawiać się regularnie – jeśli nie uda się dwa razy, to przynajmniej raz w roku. Do Paryża na targi już raczej się nie wybiorę (chociaż nigdy nie mówię nigdy). Więcej interesujących wystawców jest dla mnie na targach INDX w UK, więc bardzo prawdopodobne, że za kilka miesięcy podzielę się z Wami relacją również stamtąd 🙂

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wielkiego świata! 🙂

 

Salon International de la Lingerie 20-22.01.2018

 

No i jak wrażenia? Jak Wam się podobało w Paryżu? 🙂 

 

Może ci się spodobać