WRecenzje

Molke Prism Pride – noszę z dumą. Recenzja modelu Original Bra

Są takie brandy, które recenzuję z wyjątkową satysfakcją – a nawet poczuciem, że noszenie ich produktów jest dla mnie czymś w rodzaju wyróżnienia. Takie, które reprezentują wartości cenniejsze dla mnie niż luksusowe materiały, efektowna konstrukcja, czy szacowne logo. Wartości – to jednak nie wszystko. Dla naszych ciał równie ważny, a nawet ważniejszy, jest konkret.

I ten konkret, czyli funkcjonalność, wygoda i rozmiarówka (obejmująca biusty w zakresie porównywalnym z rekordzistką Ewą Michalak), w przypadku topów i biustonoszy bez fiszbin Molke są równie godne pochwały, co inkluzywność i etyka tego brandu. Rewizytujemy model Original w pięknej tęczowej odsłonie, którą można nosić z przyjemnością nie tylko w Miesiącu Dumy! 🙂

Molke: Original Bra – Prism Pride, rozmiar: XL Cosmic; figi High Rise Briefs – Prism Pride; rozmiar: XL

[Rozmiary biustonosza: XS-3XL Stellar-Thunder (wg tabeli ekwiwalent rozmiarów UK 26-54 / EU 55-125 pod biustem, miseczek UK A-M/ EU A-T), tabela rozmiarów na stronie produktu); rozmiary fig: XS-7XL; cena biustonosza: 234 zł, cena fig: 99 zł; recenzja w ramach współpracy afiliacyjnej z firmą Molke (niektóre linki w recenzji mogą być linkami afiliacyjnymi – to znaczy, że jeżeli kupisz coś na stronie, wchodząc z mojego linku, to dostanę za to napiwek – będzie mi bardzo miło, jeśli to zrobisz!)]

Estetyka

Jeśli nie kochasz koronek i tiuli, albo lubisz sobie od nich odpocząć, za to nie masz nic przeciwko gładkim materiałom, z nadrukami lub bez, to produkty Molke mogą być tym, czego potrzebujesz. Zwłaszcza jeśli nie kochasz przy tym fiszbin oraz nie przeszkadza ci look kojarzony bardziej z topem niż z biustonoszem. Jednorożce? Dinozaury? Kwiaty? Tęcza? Bazgrołki? To wszystko ma lub miała w repertuarze ta szkocka marka (wszystkie wzory są autorskie). Moja pierwsza recenzja Originala (sprzed czterech lat) dotyczyła takiego oto kosmicznego wzoru:

Galaktyczne jednorożce znalazły się w Molkowej bazie na trwale i cały czas można je kupić. Mój nowy czarno-tęczowy model to projekt tego sezonu i jest tak udany, że mam nadzieję, iż spotka go to samo.

Również na stałe (chyba?) obecny w kolekcji jest np. taki uroczo tęczowy Retro Rainbows:

Tęcza jest we wzorach Molke obecna stale, również w postaci klasycznego zestawu kolorów flagi Progress Pride, która wygląda tak:

Kolory: 5 węższych pasków symbolizuje osoby transpłciowe i niebinarne (jasny błękit, jasny róż, biel), zmarginalizowane społeczności osób kolorowych (brąz), a także osoby żyjące z AIDS wraz ze stygmą i uprzedzeniami, które ich dotyczą, oraz tych, którzy zmarli z powodu choroby (czerń). Domena publiczna  [https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=92282672]

W tych kolorach powstał w pierwszym rzędzie wzór Pride:

Jeśli jednak nie chcesz aż tak przebierać się za tęczę, albo po prostu lubisz czerń (jak ja!) to bardziej stonowany Prism Pride, gdzie „flagowe” jest tylko  wykończenie, będzie super rozwiązaniem – i to nie tylko na marsz równości. To wzór, który świetnie nadaje się do dyskretnego ozdobienia bardziej wydelkotowanego outfitu, lub też może sam wystąpić w roli outfitu, jako top czy bikini w komplecie z dołem. Nawiasem mówiąc, wyobraźmy sobie, jak super byłoby, gdyby powstała seria z wszystkimi istniejącymi pride flags… To byłoby coś! (Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o różnych orientacjach, tożsamościach i ich flagach, polecam tę stronę, albo coś po polsku).

Molke oczywiście istnieją i w innych wzorach (co pewien czas pojawiają się nowe! Warto śledzić Molkowe sociale!) oraz w gładkich kolorach – jak np. czarny, trzy kolory skóry (od jasnego beżu po ciemny brąz), czy granat lub fiolet. Ich dostępność jest różna, ale te najbardziej bazowe zwykle są w największym wyborze rozmiarów.

Wracając do Prism Pride – poza wyglądem, robi bardzo solidne wrażenie również w dotyku. Materiał nie jest cienki, nie prześwituje, szwy są bardzo gęste i staranne – muszą wytrzymać naprężenia, którym poddawany jest cały biustonosz w czasie zakładania, bo jako że zapięcia brak – trzeba go na siebie wciągnąć. Że już nie wspomnę o podtrzymaniu dużego biustu. Brak zapięcia powoduje, że model ten prezentuje się równie interesujaco z przodu, co z tyłu 🙂

Czerwona podszewka nie tylko wzmacnia część miseczkową, ale i fajnie wygląda.

Dopasowanie. Jak dobrać Molke Original?

Od czasu testowania poprzedniego Originala (w rozmiarze L Super) minęły u mnie 4 lata, a w tym czasie moje ciało stało się większe i bardziej bezkompromisowe 😉 Zdecydowałam więc powiększyć rozmiar do następnego obwodu – XL – i przeliczyć miseczkę w dół, z Super na Cosmic. Zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę, nowy rozmiar pasuje po prostu idealnie, podobnie jak majtki – XL zamiast wcześniejszego L (i High Rise zamiast Mid Rise). I am extra large, I contain multitudes! 🙂 W nowym rozmiarze nie czuję nadmiernego ścisku ani pod biustem, ani na ramionach, obwód trzyma się na miejscu, biust jest podtrzymany.

Tabela rozmiarów Molke jest niecodzienna i wygląda tak (od poprzedniej recenzji przybył rozmiar 3XL! 🙂 – podstawą jest tu porównanie rozmiarów Molke do brytyjskich rozmiarów biustonoszy.

Na podstawie rozmiarów brytyjskich, jakie noszę, wciąż powinno pasować mi L Super, albo nawet L Cosmic, ale w większym obwodzie czuję się zdecydowanie lepiej. Nie mam jeszcze doświadczenia z innymi modelami Molke (testowanie Flexi mam w nieustających planach, zwłaszcza że ma powstać jego nowa, udoskonalona wersja), ale w mojej ocenie Originalsy są raczej ciasne. Jeśli zatem wahasz się, czy wziąć mniejszy czy większy rozmiar pod biustem – radzę raczej ten większy.

Jeśli masz dobrany rozmiar brytyjski – posłużenie się tą tabelą nie będzie dla Ciebie problemem. Jeśli nie znasz swojego rozmiaru UK, możesz posłużyć się kalkulatorem rozmiarów Molke, szkoda tylko, że pomiary trzeba wykonać w calach lub przeliczyć na cale – kłopotliwe, ale da się zrobić. U mnie akurat żadna z metod nie sprawdziła się w stu procentach, obie sugerują mi stary rozmiar (a kalkulator dodatkowo podaje mi inny rozmiar UK niż noszę) – w moim przypadku mają tendencję w kierunku za mocnego zaniżania obwodu i przeszacowywania miseczki. Wystarczyło jednak wziąć rozmiar siostrzany, by otrzymać idealne dopasowanie.

Kształt

No i znowu – dla mnie kształt nadawany przez Molczaka jest nawet lepszy niż w tradycyjnych stanikach, wolę mieć biust bardziej kompaktowy. Ale wiem, że duża część z Was nie lubi spłaszczania, a on trochę to robi, nie stawiam mu zatem maksa. Lekki wypłaszcz ma tę zaletę, że przy ciężkim biuście naprawdę daje większą wygodę – im mniej wystaje do przodu, tym mniej ciągnie i obciąża. Poza tym Original dobrze zbiera biust (co widać w ciuchu), podnosi jak przeciętny bezfiszbiniak, czyli nie pod brodę, ale wystarczająco.

Pod wydekoltowane topy Molke Original nadaje się świetnie, jeśli masz ochotę go eksponować. Jeśli nie, to musisz wybrać coś bardziej zakrywającego.

OK, pod topem to wygląda fajnie, ale jak to się będzie nosiło np. pod koszulą? Zwłaszcza taką dobrze leżącą na biuście? No to zobaczmy. Koszula na fotkach to dobrze Wam już znana Elegancja marki Urkye, która doskonale leży na mocno uwypuklającym biust staniku. A na lekko spłaszczającym Molke? Mimo że koszula jest skrojona z miejscem na większy biust, u mnie nie tworzą się żadne nieestetyczne luzy (choć muszę zaznaczyć, że była dobrana tak, by nie była opięta). Po prostu wypukłość jest łagodniejsza. Biust jest zebrany, zwarty – a co najważniejsze, nadal mogę się swobodnie wyprostować bez uczucia, że guziki polecą. W zwykłych koszulach za to ten lekki wypłaszcz ujawnia swoje lekko minimizujące zalety.

Koszula Urkye Elegancja, pod spodem Molke Original – front

Koszula Urkye Elegancja, pod spodem Molke Original – półprofil

Konstrukcja i podtrzymanie

Konstrukcja Originala jest w gruncie rzeczy ultra prosta, ale doskonale sprawdza się w działaniu – w czym mocne, nie nadmiernie rozciągliwe dzianiny mają decydujący udział. Original jest czymś w rodzaju topu-kopertówki, wykończonego lamówką, którego „miseczki” zachodzą na siebie pośrodku i nie są ze sobą połączone.

Trudno uwierzyć, ale nie ma tu żadnych skomplikowanych zaszewek ani cięć (w bardzo dużych rozmiarach cięcie występuje). A jednak działa – i to w naprawdę potężnym zakresie rozmiarów, porównywalnym chyba tylko z naszą polską Ewą Michalak.

Jak widać, część miseczkowa plus przednia połowa „ramiączek” jest złożona z dwóch warstw dzianiny, dzięki czemu materiał jest naprawdę stabilny (ściślej mówiąc – rozciąga się, ale niezbyt 🙂 ).

Z tyłu materiał jest już pojedynczy, ale nie znaczy to bynajmniej, że cokolwiek podjeżdża do góry. Całość naprawdę dobrze się trzyma dzięki dużej powierzchni i również mocnej, szerokiej gumie pod biustem.

Biust w Originalu jest, jak na bezfiszbinowca, nieźle przytwierdzony do klatki i ustabilizowany. Zakładka pośrodku pozwala nieco zapanować nad głębokością dekoltu.

Wygoda

Zacznę od kwestii chyba najbardziej, nomen omen, palącej dla osób z dużym biustem: rozdzielenie piersi. Wiele z nas nie lubi modeli bez fiszbin za to, że piersi często się w nich stykają pośrodku, dając uczucie gorąca i powodując wzmożone pocenie, czyli „boob sweat” w wersji nie „under” a „between”. Wierzcie mi, ja też wiem, co to znaczy zalewać się potem, jestem człowiekiem w perimenopauzie. W Molke sobie z tym poradzili. Koperta Originalowa daje się spokojnie ułożyć tak, że piersi są od siebie odseparowane prawie całkowicie. W dodatku model ten nie zbiera piersi na siłę i nie zwiększa nadmiernie powierzchni styku. Oczywiście zależy to również od rozmiaru – „thunderbiust” będzie trudniejszy do rozdzielenia na całej wysokości niż mój „kosmobiust”, ale i tak zaskakuje mnie, że jest to rozwiązanie aż tak skuteczne.

Poza tym Original jest wygodniczkiem. Jeszcze nie był testowany w 30 stopniach w cieniu – tu niestety pewne obawy wiążę z wykończeniami szwów od wewnątrz i ich spotkaniem z rozgrzaną, mokrą skórą. Pamiętam, że poprzedni model w podobnych warunkach trochę tarł pod biustem, ale ten odczuwam jako mniej ciasny – może lepszy rozmiar rozwiąże problem.

Cieszy mnie za to niezmiernie, że w końcu ktoś pomyślał i ukrył szew na ramiączku, łączący przód z tyłem. A zdarzają się braletki, w których ten szew, wypadający dokładnie na szczycie ramienia, gdzie nacisk jest największy, niemiłosiernie mnie gniecie. Tu oczywiście – nic z tych rzeczy!

Osobną kwestią jest wkładanie i zdejmowanie (trója 😉 ).  Jest to trudniejsze niż w przypadku modeli z zapięciem. Original jest mało elastyczny i ciężko mi go wciągnąć przez barki, a następnie przełożyć obwód przez biust. Za to lepiej idzie mi wciąganie go dołem – przez biodra. Jeśli masz figurę raczej top-heavy, czyli więcej na górze niż na dole, spróbuj tej metody. Dla mnie zakładanie/zdejmowanie to główna wada tego Molczaka – czasem w momentach większego fizycznego zmęczenia po prostu nie chce mi się z nim siłować i wybieram coś innego (np. na jogę noszę model zapinany). Coś za coś – albo podtrzymanie, albo rozciągliwość.

Do kompletu

Figi z wysokim stanem Molke Prism Pride High Rise Briefs, rozmiar: XL

Najlepsze w tych majtkach, oprócz tego, że są po prostu zwyczajnymi wygodnymi majtkami, jest dla mnie ich wystawanie nad paskiem. Pierwszy raz w życiu poniekąd korzystam z wracającego co jakiś czas do trendów looku z gumką od gaci wystającą ze spodni! 😀 Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy, gdy na górze mam crop top – co da się łatwo urzeczywistnić, gdy masz drugą część kompletu. Do tego jednak niezbędny jest model z wysokim stanem, więc jeśli też masz chęć poepatować tęczową gumą, wybierz ten model (do wyboru jest/był również średni stan – Mid Rise).

Gumka od gaci Prism Pride jako część styluwy 😀 Są na tyle wysokie, że gumka może się wywinąć – nie szkodzi.

Abstrahując od looku, wysoki stan jest dla mnie jednak wygodniejszy od średniego (przetestowanego przy okazji kosmicznych jednorożców), bo nie ma absolutnie żadnej tendencji do zjeżdżania.

Rozmiarówka tych majtek jest godna uznania – do 7XL! Są nieco mniejsze, a może po prostu mniej rozciągliwe niż znane mi dotychczas brytyjskie majtki, w których wciąż wybieram Lkę – ale i tak.

Mam nadzieję, że nie razi Was, że pokazuję wnętrze majtek. W końcu to równie ważna, a może nawet ważniejsza ich część, bo dotyka bezpośrednio delikatnej strefy ciała. Nie dzieje sie tu nic problematycznego – ot, miło, że dodatkowa warstwa materiału w kroku też jest kolorowa. A mogłaby przecież być czarna. Firma szczyci się tym, że stara się wykorzystać ścinki, dlatego zdarza się, że w majtkach znajdują się skrawki materiału w nadruk nie od kompletu, tu akurat trafiła się tęcza.

Potencjał stylizacyjny

Gigantyczny! Co tu dużo mówić – taki komplet to outfit, bielizna i bikini w jednym. Zapraszam na spontaniczną sesję w ogródku 🙂

Galeria

Tu przewijaj, żeby zobaczyć wszystkie foty leżące/brafitterskie.

Podsumowanie

Cieszy mnie ogromnie ten komplet i mój powrót do tej marki. Daje mi ona tę przyjemną pewność, że w razie praktycznie dowolnej zmiany rozmiaru mam do dyspozycji elastyczne bezfiszbinowe rozwiązanie, które działa, a do tego jest przyjemne dla oka i duszy oraz jest rozwiązaniem etycznym (przypomnę, że swego czasu Molke dostała ode mnie odznakę Etyka Stanika 🙂 ). Marka Molke produkuje lokalnie w Szkocji, godziwie płaci osobom pracującym i reklamuje swoje produkty, pokazując je na różnorodnych ciałach różnorodnych osób, w tym m.in. osób z niepełnosprawnościami. Polecam szczerze jej profile socialmedialne, w tym grupę Fans of Molke na Facebooku (mam nadzieję, że z czasem stanie się jakoś obecna także w Fediwersum). Sporo o inkluzywnej filozofii marki możecie dowiedzieć się z bloga firmowego.

Swój komplet noszę na co dzień zarówno pod zwykłe codzienne ciuchy, jak i z intencją pokazania fragmentu w dekolcie czy nad paskiem (#molkeflash :-)).

Tęcza

W kontekście pride flag, tęczy i noszenia tęczowych akcesoriów – jak wiemy, sporo marek stosuje pinkwashing i co roku w czerwcu ubiera się w symbole LGBTQIA+ wyłącznie w celach marketingowych. Tęczę od Molke możesz jednak nosić ze świadomością, że wspierasz faktycznie inkluzywną firmę przyjazną dla osób queerowych.

A co jeśli nie jesteś taką osobą – czy noszenie tęczowego stanika czy innego akcesorium nie będzie kulturowym zawłaszczaniem symbolu? Wiele osób sojuszniczych zadaje sobie to pytanie. Moje stanowisko, podobnie jak wszystkich osób queerowych, z którymi zdarzyło mi się o tym rozmawiać – jest takie, że totalnie nośmy tęczę niezależnie od tego, w którym miejscu szerokiego spektrum orientacji i tożsamości się znajdujemy. Dlaczego? Bo w ten sposób przedstawiasz siebie jako osobę bezpieczną. Taką, w której towarzystwie osoba dowolnej orientacji czy tożsamości może przebywać bez konieczności starannego maskowania się, z obawy, że zachowasz się nieprzyjaźnie lub wręcz wrogo. Dziewczyna może w twojej obecności trzymać swoją dziewczynę za rękę, chłopak – powiedzieć, że mieszka z chłopakiem, a osoba niebinarna poprosić, byś nie mówił_ do niej „pani”… To wiele znaczy dla osób, które na co dzień dotyka stres mniejszościowy.

Jak kupić Molke?

Na razie jedynym źródłem produktów Molke pozostaje firmowa strona w UK. Dla nas, jako osób z kraju należącego do EU, oznacza to konieczność dopłaty VAT, jednak obecnie odbywa się to już w koszyku zakupowym – doliczane jest 48 zł dodatkowej opłaty (zawiera koszt wysyłki). Dotyczy to zamówień poniżej £130 (co się dzieje powyżej – nie udało mi się, jak dotąd, sprawdzić).

A jeśli chcę inną konstrukcję, np. z zapięciem?

Jeśli nie pasuje Ci kopertowy dekolt, albo zależy ci na modelu z zapięciem biustonoszowym – Molke oferuje też model Flexi Size, który zamierzam również wypróbować, zwłaszcza że ma pojawić się jego nowa udoskonalona wersja. Podobno też potrafi rozdzielać piersi, korzystając ze ściągacza pośrodku. W tym momencie możesz sprawić sobie np. Retro Rainbows 🙂

Molke Flexi Size Bra – Retro Rainbows

Jeśli zaś wolisz coś mega prostego – możesz spróbować modelu Racerback Bralette. Jest to top w różnych rozmiarach obwodowych plus 2 wielkości biustu – zgaduję, że jest mniej wszechstronny rozmiarowo od pozostałych i może nadawać się dla bardziej samonośnych biustów, ale może również dam mu kiedyś szansę.

Na zakończenie 🙂

Jeśli masz ochotę sprawić sobie Molczaka – będzie mi ogromnie miło, jeśli skorzystasz z linków zawartych w tej recenzji. Dzięki Twoim zakupom dostanę napiwek, który pomoże mi w utrzymaniu blogaska (czyli np. w płaceniu za domenę i hosting, czy zakupy, że już nie wspomnę o pracy włożonej w moją bra-twórczość i działalność :-)). Prism Pride co prawda w dużym stopniu znikł już z magazynu, w czym zapewne pomógł Miesiąc Dumy (choć mam nadzieję, że wróci!), ale innych biustonoszy Molke jest całkiem sporo do wyboru.

Będzie super, jeśli podzielisz się wrażeniami z dopasowywania, a potem noszenia Twojego nowego Molczaka! 🙂

A jeśli nie masz jeszcze swojego – może masz jeszcze jakieś pytania? Albo opinie, którymi chcesz się podzielić na temat tego rodzaju alternatywnej bielizny? A może masz pomysł, jak włączyć top Molke do stylizacji? Czekam na Twój głos!

[UWAGA: zachęcam Was do komentowania w blogu! Komentarze w serwisach społecznościowych szybko tracimy z oczu, a tutaj mogą one nieść cenną wiedzę dla innych osób. Treść zamieszczona na Facebooku (który jest zatkanym reklamami, schyłkowym miejscem) jest treścią dla nas straconą. W formularzu do komentowania wystarczy podać jakikolwiek nick i e-mail, nie trzeba nigdzie się logować.]

Może ci się spodobać

4 komentarze

  • Zof

    Wiesz, że fanuję molki! Prism mnie kusiło, ale nie mogłem uzasadnić kolejnego zakupu bieliźnianego, jak już prawie wcale nie noszę staników 😀 chociaż molki cudownie sprawdzają się jako topy pod ogrodniczki.

    A Twoje prismowe stylówki są wspaniałe!

    1 lipca 2025 at 20:59 Reply
    • Stanikomania

      Dziękuję!
      Faktycznie świetnie idą pod ogrodniczki, ten już nawet wystąpił w tej roli. Ale ogrodniczki za pstrokate i go zagłuszyły. Gorzej, że mnie też jakoś zagłuszyły… Czy potrzebuję nowych ogrodniczek? Hm. Nie bądźmy pochopni 😉

      2 lipca 2025 at 04:10 Reply
  • Ola

    Mam w szufladzie Molke w rozmiarze 30D konstrukcji Flexi ze ściągaczem po środku, który kupiłam kiedy przestałam tolerować większość tradycyjnych biustonoszy. Molke jest polecany jako wygodniczek, ale niestety marszczenia (przy ściągaczu) i szwy wewnątrz trą i gryzą mnie niemiłosiernie, więc jest praktycznie nienoszony. Teoretycznie ma też tę zaletę, że łatwo go używać do karmienia. Jeśli ta konstrukcja ma być ulepszona to może zrobię drugie podejście.

    19 lutego 2026 at 10:50 Reply
    • Stanikomania

      W świetnym momencie napisałaś, bo właśnie dostałam do testowania tę nową, ulepszoną konstrukcję (starej nie mam). Będę dawać znać jak się sprawuje i na pewno zrobię recenzję.

      19 lutego 2026 at 15:32 Reply

    Leave a Reply