WKolekcje

Cleo na lato… 2010! (Nowa kolekcja Panache – nadziei i rozczarowań część I)

Pokaz kolekcji wiosna-lato 2010 zorganizowany przez So Chic!, dystrybutora bielizny Panache, zaskoczył nieco większym rozmachem i energią, niż zeszłowiosenna prezentacja kolekcji zimowej. Na imprezie w warszawskim hotelu Bristol przedstawiono kolekcje dobrze nam znanych marek: Superbra, Masquerade, Cleo i Atlantis, a dodatkową atrakcją, nieobecną na pokazie „zimowym”, były kostiumy kąpielowe (bardzo obiecujące!). Uderzyło mnie spore (wyraźnie rosnące) zainteresowanie ofertą Panache. Po zakończonym pokazie wcale nie było łatwo dokładnie przyjrzeć się bieliźnie – przedstawiciele sklepów, nie tylko warszawskich, przybyli bowiem tłumnie. Starałam się jednak zobaczyć jak najwięcej – wrażenia postaram się Wam zaprezentować w kilku notkach.

Kolejny sezon w Panache przyniesie trochę zmian – niektórym przyglądam się z nadzieją, inne z kolei, przynajmniej na pierwszy rzut oka, budzą rozczarowanie. Mam nadzieję, że i Wy podzielicie się w komentarzach swoimi opiniami.

Na pierwszy ogień – największa nadzieja i chyba największy zawód, czyli młoda marka Cleo. Jej debiut wiosną tego roku przyniósł nam bardzo udane miękkie modele o szerokim zakresie rozmiarów i jednocześnie bardzo dobrej, lekkiej wizualnie konstrukcji, jak George czy Brooke, a także cieszące się ponoć wielkim powodzeniem wśród posiadaczek drobniejszych biustów usztywniane pół-balkonetki skrojone z pionowym cięciem miseczek – Charlie i Robyn.

Na szczęście George nie zamierza nas opuścić – pojawi się w kolejnym wcieleniu barwnym, a nawet trójbarwnym, w miseczkach D-J i obwodach 60-85. Barwy owe jednak nie przemówiły do mnie zupełnie – kremowo-żółta krateczka budzi skojarzenia raczej kuchenne, a błękitne hafty wręcz je wzmacniają. Główną zaletą George’a 2010 pozostanie, obawiam się, konstrukcja…

 

Portret George’a wiosennego

Uroki żółtej kratki

Powyżej: George na wybiegu i w katalogu

Brooke w kolekcji brak, pojawiła się natomiast podobnie skrojona Frances (miseczki D-J, obwody 60-85). Ucieszyłabym się, gdyby okazała się jej godną następczynią – jest bowiem bardzo ciekawie, „łąkowo” ubarwiona i ma cudownie pasiaste kokardki (wg katalogu znajdują się one, oprócz mostka, również przy łączeniach ramiączek z miseczkami, na modelach pokazowych tych przyramiączkowych nie było – mam nadzieję, że jednak będą… Na katalogowym zdjęciu wyglądają jak dorobione programem graficznym!).

Liliowa łączka z bliska

Urok pasiastej kokardki


Powyżej: Frances na wybiegu oraz w katalogu

Największym zaskoczeniem jest zupełny brak w kolekcji wspomnianych wyżej usztywnianych pół-balkonetek. Zamiast nich musimy się zadowolić dwoma usztywnianymi modelami plunge (miseczki D-G, obwody 60-85).

Pierwszy z nich, Toni, wygląda jak następca zimowego plunge’a Billie, głównie za sprawą grochów. W letnim modelu są one jednak umieszczone na białym tle, a całość w moim odczuciu nie sprawia ani wyjątkowego, ani szczególnie eleganckiego wrażenia. Ot, staniczek, jakich wiele w sieciówkach, tyle tylko, że z nieco większym zakresem rozmiarów (60-85 D-G).

Drugi dekoltowiec, Jo, jest nieco smaczniejszy – tu na białym tle widnieje różowo-koralowo-grafitowy kwiatowy wzór, miły jest też detal w postaci pasiastej kokardki (jestem fanką pasiastych kokardek!) między miseczkami. Miseczki wyglądały też jakoś zgrabniej i okrąglej niż w Tonim.

Jo i jego kokardka

Jo w całej okazałości

Katalogowy Jo

Wielką zagadką jest, jak też będą się owe plandże prezentowały na biustach w różnych rozmiarach. Na przykładzie prototypowych egzemplarzy w rozmiarze 70E, niestety niezbyt dobrze  dopasowanych do wymiarów modelek, nie było łatwo tego ocenić.

Piątym i ostatnim Cleosiem (czemu ta kolekcja taka mała?) była Kara, miękki biały plunge do miseczki G. Górną krawędź miseczek wieńczy ozdobna tasiemka, co budzi obawy przed wpijaniem się i zaburzaniem gładkiej linii piersi. Ogólnie krój tego modelu nie wydaje się zbyt zgrabny.

Na zakończenie katalogowe fotki Toni’ego i Kary, które ukarałam brakiem zdjęć z pokazu:


Podsumowując: brawo za kontynuację niektórych dobrych konstrukcji i nagana za brak kontynuacji innych! Nie rozumiem, czemu na kolejne dwa sezony nie przewidziano w Cleo ani jednego usztywnianego modelu skrojonego z pionowym cięciem miseczek… Czyżby robiły zbyt dużą konkurencję droższej marce Masquerade? Ich zaletą przecież była nie tylko cena – na wielu biustach układały się lepiej ze względu na wyjątkowo niskie zabudowanie.

I ostatnie, równie wielkie jak powyższe, rozczarowanie – zakres rozmiarów Cleo skurczył się – w katalogu na wiosnę 2010 brak miseczki C! Co na to nosicielki rozmiarów 60C i 65C? Chyba znam odpowiedź: ubiorą się w polskiej Milenie…

Może nasze opinie konsumenckie przekonają producentów do przywrócenia zarzuconych rozmiarów i konstrukcji w kolejnych sezonach? Co Wy na to?

Może ci się spodobać