WBrafitting

Ile płacę i dlaczego tak drogo?

Większość z nas, reprezentantek dalszych rejonów biustowego alfabetu, nieraz zadawała sobie pytanie: dlaczego, u licha, ciężko wywalczona, często zdalekich stron sprowadzona szmatka w odpowiednim rozmiarze potrafi kosztowaćtyle, co cała reszta garderoby, nie wspominając o kosztach wysyłki? Jakie tajemniczeprawo przyrody sprawia, że właścicielka B-biustu może zaspokoić swojąbieliźnianą potrzebę za cenę mniejszą od obiadu, a F-biusty wydają na tę przyjemnośćrównowartość miesięcznego wyżywienia czterech kotów? Czy naprawdę mocny,niezbyt rozciągliwy materiał i nieco szersze ramiączka uzasadniają pięciokrotneróżnice w cenie?

Przypuszczam, że: po pierwsze – do odziania F-biustu potrzeba jednak więcejsurowca. Ale czy 5 razy wiecej? O nie, na to mnie producenci staników nienabiorą. Może jest to inny, lepszy, droższy surowiec? W tej dziedzinie czujęsię już nieco mniej pewnie. Firma Freya na swojej stronie pisze tak:

Pytanie: Dlaczego tak trudno zdobyć modne biustonosze w rozmiarach powyżejmiseczki G?

Odpowiedź: Wiemy, że macie z tym kłopoty. Nie zabrzmi to zbyt pocieszająco,ale powodem tego stanu rzeczy jest fakt, że jest ogromnie trudno wyprodukowaćodpowiednio leżący biustonosz w tych większych rejonach rozmiarowych, ponieważwiele cienkich, przejrzystych materiałów zwyczajnie się do tego nie nadaje. Niebędziemy wchodzić w szczegóły, ale wierzcie nam: to jest trudne!”

Jestem skłonna uwierzyć Freyi, że uszycie biustonosza w rozmiarze J z tejsamej tkaniny, co w rozmiarze B może być niemożliwe. Ale czy to samo jestprawdziwe dla rozmiaru E czy F? I, wreszcie, czy jest to wystarczającymuzasadnieniem dla kosmicznych cen? Nie siedzę w przemyśle gorseciarskim, alejako klientce zwyczajnie trudno mi uwierzyć, że nieciekawy model w zdechłymbeżu MUSI kosztować tyle, co koronkowe cacuszko, albo i kilka takich cacuszek –a różni je głównie ta magiczna literka alfabetu. A może coś jeszcze? Krój? Myślinżynierska? Bez przesady, w tej dziedzinie chyba wszystko już wymyślono. Każdaz nas zna przynajmniej jeden typ biustonosza i potrafi naszkicować, jakmniej-więcej jest skonstruowany. Już dawno istnieją gotowe szablony i algorytmyna G-staniki. A może jednak materiał? Czy ten przejrzysty powernecik jestnaprawdę na wagę złota? Guma na ramiączka? No cóż, gotowej odpowiedzi na tepytania nie znam – być może kiedyś zdobędę tę wiedzę, gdy zapragnę Uszyć Stanik…Wierzę szczerze, że stanika na F-biust nie da się sklecić całkiem z byle czego –ale, z drugiej strony, czy można z dowolnego gałganka uszyć coś odpowiedniegodla B? Dlaczego szycie większych rozmiarów przedstawia się nam jako kosmicznątudzież kosmicznie drogą technologię?

Nasuwa się tu, rzecz jasna, najbardziej oczywiste twierdzenie: towar wartjest tyle, ile klient jest gotów za niego zapłacić. Z jakichś przyczyn DD-plusysą towarem rzadkim, niemal luksusowym, a wciąż niewielka konkurencja na tymrynku pozwala na radosne windowanie cen. Mniej radosne dla klientek.Najwyraźniej jest nas ciągle za mało, proszę Pań! Zatem kupujmy staniki! A takserio – możemy tylko pracą u podstaw sprawić, żeby było nas więcej 🙂 To znaczy, przekonywaćnieprawidłowo ostanikowane znajome, którym zapięcia podjeżdżają pod kark, aatuty przelewają się przez miski, do zweryfikowania pomiarów i rozmiarów, ahandlowców – do powiększania asortymentu. Nasze Lobbystki już podejmują takiepróby. A więc, Lobby, do ataku!

Może ci się spodobać

23 komentarze

  • maith

    Co do ilości materiału – na 95B zużyje się go więcej niż na 70F, zatem argument o ilości materiału odpada w przedbiegach.

    Ja wierzę, że staniki takie jak Freya Arabella czy Panache Salsa są wyjątkowe – ale większość staników na F+ to nie ukrywajmy brzydkie beżowe szmaty.

    23 lutego 2007 at 23:34 Reply
  • limonka_01

    A może to kwestia krótszej kolekcji. Wiadomo, że rozmiary najbardziej popularne szyje się w największej liczbie i dlatego koszt jednostkowy może być mniejszy.
    Tak jest w innych dziedzinach, im badziej masowy produkt, tym niższa cena. Być może w produkcji staników ta zasada również obowiązuje?

    23 lutego 2007 at 23:43 Reply
  • brzuchalek

    Wszystko to prawda jest… ale nie cała. Piękne staniki są drogie, bo są towarem luksusowym. I tak naprawdę to nieważne, jak dużą mają miseczkę, bo te najpiękniejsze w małych rozmiarach są tak samo drogie jak te z górnych rewirów biuściastości. I podobnie, mały staniczek w cenie obiadu zazwyczaj nie grzeszy ani wygodą, ani urodą. Tak że w tym wypadku, to wszystkie cierpimy na to samo, niech sie to nazywa upodobaniem do rzeczy pięknych 🙂 Panowie mają swoje samochody, a my staniki… no i samochody oczywiście 🙂
    Co nie zmienia faktu, ze mamy stanowczo za mały wybór staników! Wywieranie nacisku na producentów i handlowców oczywiście jest jak najbardziej wskazane.

    24 lutego 2007 at 11:13 Reply
  • kasica_k

    Jak porownac takiego Rigby’ego chocby z Valisere, to faktycznie wychodzi podobnie. A w nizszych rejonach? Przecietny Triumph to jakies 20 euro, a przecietna Fantasie – 40. Troche pojechalam z ta pieciokrotna cena, ale roznica jest 😉 W przypadku modeli Triumpha szytych np. do F tez cena od razu skacze ze 2 razy… Pamietam taki wpis z knickersbloga o wyprzedazach – autorka najpierw podala kilka fajnych propozycji ponizej 10 funtow, a potem przyznala sie, ze w zaden sposob nie mogla znalezc niczego porownywalnego cenowo i jakosciowo w duzych rozmiarach. My wiemy, ze da sie znalezc i za 5, ale jak czesto zdarzaja sie takie okazje?

    24 lutego 2007 at 11:59 Reply
  • yaga7

    Hmm, a może to jest tak, że te staniki na B-biusty muszą tylko ładnie wyglądać? I nic więcej? Nie muszą dobrze podtrzymywać, nie muszą być nierozciągliwe, wystarczy, że będą i tyle.
    A dużo więcej wymaga się od stanika na F-biusty.
    Poza tym my jesteśmy wybredne 😉 Stanik na duży biust musi być doskonale dobrany, żeby spełniał swoją rolę. A czy równie doskonale dobrany musi być stanik na B-biust? nie sądzę 😉
    Niestety nie mogę powiedzieć jak to było u mnie, bo nie pamiętam czasów, gdy miałam B-biust, hehe 😉

    Dlatego może jednak trochę więcej kasy trzeba włożyć w badania i rozwój staników na większe biusty niż na biusty mniejsze. Co oczywiście wcale nie tłumaczy aż 5-krotnej róznicy w cenie. Ale dwukrotną? czemu nie.

    24 lutego 2007 at 15:39 Reply
  • brzuchalek

    Rzadko i za rzadko! To jasne. Ale w tych stanikach jest cos więcej, to nie tylko część garderoby 🙂 Jak tak sie zastanowiłam, co mnie tak ciągnie do oglądania (niestety tylko) tych staników, to ich uroda i to, że są tylko moje, czyli kobiece, toz to kwintesencja czegos dla kobiety. Bo bez stanika to ja jestem Brzuchalkiem, a w pieknym staniku to ja się zamieniam w kobietę 🙂 Stąd mi przyszło do głowy to porównanie do panów i ich samochodów.

    24 lutego 2007 at 20:10 Reply
  • aska01

    Co ciekawe, kupując stanik w supermarkecie, też zauważyłam różnicę – do D były o kilka euro tańsze niż powyżej (oczywiście powyżej był niewielki wybór, ale typowe czarne i białe full-cupy też czasami się przydają). Nic specjalnego w konstrukcji, żadnych siateczek podtrzymujących, lepszego materiału, a większe obwody z miseczką do D w cenach normalnych – mimo pewnie podobnego zużycia materiału. Podatek od luksusu? 😉

    24 lutego 2007 at 23:19 Reply
  • besame.mucho

    Mi się wydaje, że to też dlatego, że mniej firm produkuje duże staniki. Jeśli chodzi o małe to konkurencja jest ogromna, więc firma, która narzuci wysokie ceny raczej nie znajdzie klientek (pomijam firmy “luksusowe” dla ktorych wysoka cena jest częścią strategii, chodzi mi o te, które mają dotrzeć do przeciętnej klientki). Producentów dużych staników jest o wiele mniej i wikększośc z nich ma podobne ceny, więc nie ma takiej konkurencji, która zmusiłaby ich do obniżenia cen (zwłaszcza że nie ma tu też sytuacji typu “jak wszędzie będzie drogo, to po prostu klientki przestaną kupować”, bo posiadanie stanika to jednak konieczność.
    To tak ogólnie, jeśli chodzi o różnice cen na świecie. W Polsce te różnice są jeszcze większe, bo bielizna w dużych rozmiarach jest, jak wiemy, bardzo ciężko dostępna, więc sklepy, które zdecydują się na sprowadzenie kilku staników mają konkurencję niemal zerową i mogą narzucać ceny czasem naprawdę kosmiczne.

    25 lutego 2007 at 10:27 Reply
  • brzuchalek

    Nie, ale tak jest przy wielu towarach, nie tylko przy stanikach. I nie tylko przy luksusowych, a nawet szczególnie nie przy luksusowych. To akurat jest zapewne zwiazane z wielkością produkcji. Krótsza seria, większa cena. Normalka.

    25 lutego 2007 at 10:29 Reply
  • brzuchalek

    Moja odpowiedż była dla Aski01 🙂 A Besame oczywiście ma rację. Duże biusty raczej muszą być w coś ubrane, małe moga sie tylko przykrywać 🙂 Czyli najwieksze zadanie przed nami, to uświadamianie handlowców, ze jesteśmy dużą grupą konsumencką. Tym bardziej, ze tak naprawdę to wśród dojrzałych kobiet chyba najpopularniejsze są własnie biusty C-D-E-F. Przynajmniej jak tak patrze po znajomych kobietach.
    A czy to, ze jesteśmy duża grupą wpłynie na zrównanie cen?
    Otworzyłam własnie katalog firmy wysyłkowej, dołączony do jakiejś gazety i co widzę. Ceny różne w zależności od rozmiaru. Największe są najdroższe. I oczywiście wcale nie chodzi o staniki.

    25 lutego 2007 at 10:56 Reply
  • limonka_01

    Problem w tym, że produkty skierowane do kobiet dojrzałych, są zwykle pozycjonowane cenowo wyżej. Szczególnie widać to w kosmetykach. Z nieznanych mi przyczn producenci uważają, że mają one większą siłę nabywczą lub są w skłonne więcej wydawać na siebie.

    25 lutego 2007 at 11:36 Reply
  • brzuchalek

    A co gorsza, maja rację 🙂 Może to nie zawsze działa w odniesieniu do siły nabywczej i skłonności do wydawania, ale do potrzeb dojrzałych kobiet na pewno! W dojrzałą buźkę trzeba bez wątpienia więcej wklepać niż w młodą 🙂

    25 lutego 2007 at 11:41 Reply
  • limonka_01

    Młode buźki z problemami też potrzebują dużo wklepywania, a w cenę kosmetyków do dojrzałych cer wliczone są złocone literki na fantazyjnych pudełkach. Co do wartości samych mazideł można tak samo dyskutoawć jak o różnicach w cenach staników.

    25 lutego 2007 at 11:50 Reply
  • brzuchalek

    Literki na pudełkach są wliczone w cenę kosmetyków z każdej półki i dla każdej grupy wiekowej. I jasne, że nie ma to nic wspólnego z wartością tego co w środku. Tu nie wiedzę żadnej różnicy między produktami dla młodych i dla starszych. W cenach też. Szczególnie jak sie np. przekonuje nastolatki, ze muszą sobie odżywiać skórę i likwidować celulitis 🙂

    25 lutego 2007 at 13:24 Reply
  • aska01

    Brzuchalek, ale ja miałam na myśli rozmiary E i F w tym wypadku, z metką C&A czy czegoś na kształt, a nie Panache czy Freyi 🙂 Jak słusznie zauważyła Maith, ilość materiału na 75F i 95B będzie podobna, cena niekorzystna dla posiadaczki F, a jakość stanika przeciętna. Po prostu nie widzę w tym wypadku uzasadnienia dla skoku ceny.

    25 lutego 2007 at 13:39 Reply
  • brzuchalek

    Aśka, bo go nie ma. Tak samo jak między różną ceną tych samych majtek, tyle że w rozmiarze S i M. To pewnie strategia handlowa. A tak w ogóle to ja też jestem za tym, żeby kwitła wolność, równość i braterstwo :))) A ze nie chcą kwitnąć, to juz inna sprawa.

    25 lutego 2007 at 14:21 Reply
  • kasica_k

    Ktoras z Forumowiczek pisala o zakietach – ze ma do wyboru albo za male, albo takie w cenach w sam raz dla prezesek spolek Skarbu Panstwa, czy cos w tym guscie 😉 Tak, jakby dojrzala kobieta o przecietnych dochodach byla postrzegana jako taka, ktora juz ubierac sie nie chce albo nie musi… Brrr.

    Niedawno widzialam sie ze znajoma, ktora twierdzi, ze w mlodosci byla praktycznie bezbiustna, ale teraz, mimo bardzo drobnej budowy, ma uczciwe C, a moze i wiecej. Nie ma dzieci, piersia nie karmila… Gdyby byla dzieciata, albo choc troche przytyla, ta rasowa malobiusciasta uroslaby pewnie do uczciwego E. Wracajac do cytatow z pani B. Johnson – przecietna dojrzala kobieta to przynajmniej D. Nasze “duze rozmiary” to po prostu rozmiary dla doroslych, drogie Panie 🙂

    26 lutego 2007 at 01:08 Reply
  • anna-pia

    Yaga7 – pamiętam, jak za zamierzchłych czasów miałam B i też nie znosiłam, jak mi zapięcie latało, a biust wyłaził dołem/górą/bokami. IMO to kwestia uświadomienia, do czego tak naprawdę słuzy stanik.

    27 lutego 2007 at 14:01 Reply
  • magdalaena1977

    A mnie najbardziej bolą takie nieduże fantazyjne staniczki np w H&M za kilkadziesiąt złotych i brak takowych w moim rozmiarze.

    Albo to, że Triumph potrafi wyprodukować stanik za 40 zł na B, a na F to już musi być za 120 zł

    4 marca 2007 at 00:37 Reply
  • kasica_k

    No bo zobacz, ile to literek jest pomiedzy: C, D, E – co najmniej 3, wiec i cena musi byc 3 razy taka 😉

    5 marca 2007 at 18:34 Reply
  • brawurka79

    WITAM … Problem z rozmiarami stanika jest ….mam pytanie czy zna ktoś namiary do produdentów , hurtowni z bielizną o duzych rozmiarach miseczka CDEF.Chciałabym otworzyc sklep z ładną bielizna z niedrogimi konkurencyjnymi cenami. Podaje mój adres e-mail jeśli ktoś zna namiary prosze o wskazówki barbarapop@o2.pl

    21 kwietnia 2008 at 10:37 Reply
  • sylwiastka

    Mnie się wydaje,że za mało firm szyje staniki dla biuściastych oraz dla wąskoobwodowych – moga dyktować wyższe ceny, bo i tak świadome swojego rozmiaru konsumentki je kupią. Jeśli chodzi o “fantazyjne, kolorowe staniczki z H&M” uwierzcie mi nie chiałybyście ich nosić nawet gdyby były w rozmiarze np 75G. Przed uświadomieniem miałam jeden taki za 40 zł…i nigdy wiecej, jakość nieporównywalnie niższa, nie nadawały się do noszenia.

    21 kwietnia 2008 at 11:07 Reply
  • Asia

    No niestety. Wszedzie trabia o tym, zeby nosic dobra bielizne. Nigdy nie zrozumiem czemu kawalek materiału z drutem ma być drozszy nieraz niz skórzane buty. To jest chore, że kobiety maja płacić ciężkie pieniądze za niezbędne rzeczy.

    11 listopada 2017 at 13:36 Reply
  • Leave a Reply