WBrafitting

Biust siedemnasty – subtelna przemiana

Stęsknionych za biustami w roli głównej wypada mi przeprosić za to, że z „Biustu tygodnia” zrobił się znowu biust miesiąca. Zaległości jednak wkrótce nadrobię dzięki dzielnym modelkom, które zgłaszają się tłumnie 🙂

Bohaterką dzisiejszej „przemiany” jest Ola – wysoka (177cm) dziewczyna o szczupłej figurze i pełnych piersiach. Przygodę z „nowym, lepszym rozmiarem” zaczęła około rok temu, gdy kupiła biustonosz Melissa 0238 w rozmiarze 75E, w którym występuje na zdjęciu po lewej. Od tamtej pory nieco się zmieniło. Ola przeszła łagodną ewolucję na dwóch płaszczyznach: po pierwsze, zaczęła odważniej sięgać po węższe obwody, po drugie – zmieniły się także jej wymiary. Z 78 cm pod biustem i 99 w biuście sprzed roku zrobiło się aktualne 74 pod biustem i 102 w obwodzie biustu. Co się wydarzyło? Czy Ola schudła magicznym sposobem wszędzie, z wyjątkiem piersi?

Nie, nie stało się nic, co mogłoby wpłynąć na ich wzrost – nic oprócz zmiany podejścia do dobierania biustonoszy. Ola stanowi przykład zjawiska często opisywanego przez kobiety, które rezygnują z niewłaściwie dobranych staników, zbyt dużych pod biustem i o za małej miseczce, na rzecz tych dobrze dobranych: swoistej „migracji” biustu. Okazuje się, że gdy pierś nareszcie zyskuje wystarczająco dużo miejsca w miseczce, by poczuć się swobodnie – zaczyna coraz bardziej ją wypełniać. Znikają za to różne fałdki i wybrzuszenia wokół miseczki. Okazuje się niekiedy, że część biustu była przez długi czas „wpychana” w obwód pod biustem! Stąd prawdopodobinie owa magiczna zmiana wymiarów Oli: mniej pod biustem – więcej w biuście… Wszystko to brzmi niewiarygodnie, dopóki nie doświadczy się tego samemu – a występowanie owego zjawiska potwierdza wiele osób.

Wróćmy jednak do zdjęć. Obydwa zostały zrobione niedawno – na pierwszym (po lewej) widzimy Olę w starej Melissie, na drugim (po prawej) – w nowym staniku Panache Chantilly w rozmiarze 70G. Biegłe w rozmiarologii stanikowej wiedzą, że Melissowe miseczki są nieco mniejsze od brytyjskich, toteż obecne Panachowe G w Melissie miałoby jeszcze wyższą literkę.

Nie trzeba się zbyt uważnie wpatrywać, by zauważyć, że biust w nowym rozmiarze prezentuje się zupełnie inaczej. Na lewej fotce jest spłaszczony i kieruje się bardziej w dół, na prawej – piersi są wyraźnie uniesione i niewątpliwie „patrzą” do przodu. Biust w 75E jest ciężkawy i płaski, a w 70G – lekki i wyraźnie wydatniejszy.

I kolejna para fotek – tym razem od frontu:

Tu już sprawa jest subtelniejsza. Ola przyjęła na nich nieco różne pozycje – po lewej jej biust wygląda wręcz na większy. Na zdjęciach z przodu trudno ocenić jego wymiary, jednak polecam zwrócić uwagę na to, co dzieje się pod biustem. W 75E widać bardzo wyraźne fałdki materiału bluzki pod piersiami. Biust sprawia wrażenie cięższego i wiszącego. W 70G – nic z tych rzeczy! Uniesienie biustu sprawia, że materiał pod nim nie załamuje się i nie marszczy, sylwetka wygląda lżej i szczuplej.

Ten sam biust – dwa rozmiary – dwa zupełnie różne efekty… Czy macie wątpliwości, który lepszy?

Zwrócę jeszcze uwagę na liczby. Przy obecnych 74 cm pod biustem, zmierzonych ciasno, czyli tak, jak należy to czynić, Ola ma na sobie biustonosz w rozmiarze 32(70) – znany z raczej ciasnego obwodu pod biustem Panache Chantilly (sama noszę ten model). Rozmiar 34(75) uznaje obecnie za zbyt luźny. Ponadto twierdzi, że ewolucja trwa i całkiem niewykluczone, że za pewien czas sięgnie po węższy obwód pod biustem.

Na zakończenie słówko do zdziwionych i wątpiących: tak, ten widoczny, lecz przecież wcale nie ogromny biuścik nosi brytyjską miseczkę G! Tak właśnie prezentuje się miseczka G przy rozmiarze 70 pod biustem – czas więc porzucić przesądy, że cokolwiek spoza zakresu A-D jest dziwacznym odstępstwem od normy. Miseczki G są wśród nas 😉 i to jest ich wielkokrotnie więcej, niż nam się zdaje. Niestety, nader często nieświadomie odziewają się w coś zupełnie dla nich nieodpowiedniego…

[Podziękowania dla modelki! Wszystkie prawa do zdjęć zastrzeżone]

Może ci się spodobać