WRecenzje

Jasminum

 

Zanim zaznajomimy się z tajnikami pracy pewnego działu projektowania (hmm, nie wiem, czy nie za dużo Wam obiecuję w związku z dalszym ciągiem reportażu z Panache ;), zajmę się niektórymi efektami jego działalności. Chodzi o model, o którym była tu już wiele razy mowa, i który stanowi powiew nowości i – moim skromnym zdaniem – zaczątek nowych obiecujących kierunków w Panache. Kierunki te to m.in. zerwanie z praktycznym monopolem kroju, który nazwałabym „balkonetką tangowatą” 🙂 i wprowadzenie nowego typu konstrukcji, kojarzącej mi się nieco z marką Fantasie ze względu na tak zwany side-support (o mojej słabości do Fantasie i jej krojów opowiadam Wam nie od dziś). Mowa o kroju Jasmine, który, z tego co widzimy po zapowiedziach jesiennych, ma zamiar zadomowić się w tej marce na dobre. Co bardzo mnie cieszy, ponieważ od razu zostałam jego oddaną fanką.

Superbra by Panache – Jasmine, rozmiar: 36G, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 30-38, cena: 165 zł w sklepie myBra.pl]

Estetyka

Na początek słówko o tytule – kto pamięta ten film? Odkąd go obejrzałam, wszystko co ma związek z jaśminem, kojarzyć mi się będzie z Jasminum 🙂 Jednak Jasmine zdradza raczej tropikalne pochodzenie – choć, gdy bliżej przyjrzeć się roślinkom na tym nadruku, wyglądają całkiem swojsko (jakieś trawy, a tu i ówdzie – czyżby owies? 🙂

 

Do rzeczy jednak: gdyby wizja Jaśminy została zrealizowana idealnie i w pełni, punktacja byłaby maksymalna. Szalenie podoba mi się ptasi deseń, uwielbiam też wielobarwne, papuzie motywy na ciemnych tłach. Ale… rozczarowuje jakość nadruku – jest trochę zbyt rozmyty, a czerń nie dość czarna. Nie obraziłabym się też, gdyby kolibrów było trochę więcej w stosunku do perłowo-szarawych motywów roślinnych. Podoba mi się jednak mrocznawy, niebanalny charakterek Jasmine. Noc w dżungli? Raczej noc skrzyżowana z łąkową sielanką, ale sprzeczności zawsze są pociągające 🙂

Dlatego mimo zastrzeżeń wersja czarna jest moją zdecydowaną faworytką i uważam ją za lepszą od obecnej kwiecistej wiosennej. Tę drugą wolę w szalonym wydaniu przygotowanym dla brytyjskiej sieci sklepów Bravissimo – ma pojawić się w czerwcu, jak można dowiedzieć się na fejsie – stamtąd ukradłam fotkę 🙂

Czaję się też na jesienny róż!

Ostatnio prawie za każdym razem, gdy mam w ręku coś z Panache, pozytywnie zaskakują mnie ramiączka. Pozostaję co prawda wielką fanką doskonałych jakościowo ramiączek Evedenowskich (mimo że czasem straszą szerokością), ale te panaszowe mają w sobie coś, czego nie mają tamte. Są przeważnie trochę węższe (za to grubsze ze względu na podszycie), subtelniejsze, a mimo to wygodne i stabilne. Tu bardzo ładnie współgrają z całością ozdobnym brzeżkiem. Dobrze, że nie są prostą taśmą.

Wpływ na ocenę estetyki Jasmine ma też jej świetny wygląd na biuście. Jest dość nisko zabudowana, ma linię zbliżoną do poziomej, trochę wręcz kojarzy się z half-cupem. I tak właśnie moim zdaniem powinna prezentować się prawdziwa balconette bez full-cupowatych tendencji. Plus ta ażurowa koronka. To po prostu bardzo seksowny model.

Dopasowanie

Zero wątpliwości, zero zastrzeżeń. 36G pasuje idealnie, jak większość, zatem – wszystko w normie.

Kształt

Wielkie wow – to jeden z najlepiej kształtujących modeli w mojej kolekcji. Zebranie piersi do środka jest znakomite – nie potrzebuję mocniejszego. Biust jest też dobrze uniesiony, linia dolna nie wznosi się tak mocno ku górze jak w słynnych „podnośnikach” marki Cleo, jest bardziej okrągła, ale zdecydowanie wznosząca. Profil jest idealnie okrągły i ani odrobinę nie spłaszczony. Różnica między kształtem nadawanym zazwyczaj przez klasyczne modele Superbra jest dla mnie wyraźna: tu mamy dużo mocniejsze zebranie z boków i zupełny brak przypłaszczania czy rozstawiania. Efekt: idealne kulki podane do przodu.

Konstrukcja

Miseczki Jaśminy skonstruowane są nie z 3, lecz z 4 części, z czego jedna stanowi tzw. side support, czyli boczny panel podtrzymujący. Panache nazywa go side panel. Jest on dosyć spory i może dlatego bardzo skuteczny.

Miseczki nie są też nadmiernie zabudowane (mam wrażenie wyeksponowania, a nie zasłonięcia), a konstrukcja całości zachowuje się nienagannie: rozdziela, przylega i podnosi. Wszystko na swoim miejscu. Maks!

Podtrzymanie

Jest pewien mankament sytuacji, gdy biust jest mocno podany do przodu i ani trochę nie przypłaszczony. Odkryłam mianowicie, że w ciągu dnia ten spektakularny lift Jasmine słabnie, tył trochę się podnosi i jeśli chcę wrócić do początkowego „wow”, muszę Jasmine co parę godzin na sobie poprawić. Uwaga: nie znaczy to, że pas jest za luźny bądź źle pracuje. Nie wyobrażam sobie noszenia ciaśniejszego czy mocniej obciskającego. Po prostu mój ciężki biust i miękkie ciało nie dają się kształtować w dowolny sposób i ulegają grawitacji, nie mogę więc w nieskończoność podawać biustu jak na tacy, chyba że zakuwając go razem z tułowiem w sztywny pancerzyk.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na support, oprócz kroju i obwodu, jest tutaj elastyczna koronka w górnej części miseczek, która sprawia, że miseczki dostosowują się pięknie do piersi (mojej niewielkiej, ale istniejącej asymetrii w ogóle nie widać) i eliminuje wszelkie problemy z wpijaniem się, wcinaniem, odstawaniem bądź odznaczaniem się krawędzi. Ta elastyczność jednak powoduje, że góra piersi bardziej „pływa” niż w stanikach całkowicie nieelastycznych. Coś za coś – albo plastyczność/sprężystość albo totalna stabilność. I tak jestem pozytywnie zaskoczona, bo naprawdę bałam się tej koronki – niepotrzebnie. Elastyki jednak mają swoje zalety, o czym przekonałam się także przymierzając model Idina (o tym w innym odcinku 🙂

Wszystkie te zastrzeżenia nie powodują jednak, że Jasmine staje się biustonoszem niedostatecznie podtrzymującym. To wciąż dobrze podtrzymujący stanik, tyle że nie pancernik.

Wygoda

Nie mam większych zastrzeżeń do komfortu w Jaśminie. Ramiączka są bardzo wygodne, a dół podszyty taśmą nigdzie nie gryzie ani nie drapie, łącznie z dołem mostka, na który czasem narzekam. Na fotce poniżej mamy tę właśnie część stanika, która jest jedną z moich ulubionych – pod warunkiem, że jest odpowiednio podszyta 🙂

Koronka jest mięciutka i nie gryzie, a zapięcie ma odpowiednio długi języczek wyścielony porządną warstwą miękkiego puchatego materiału, podobnie jak ramiączka. Te są w przedniej części nieelastyczne, podszyte tym panaszowskim „misiem”, za którego lubię ramiączka w tej firmie i który sprawia, że nawet bardzo wąskie, pozostają komfortowe. Ostatnio jednak firma ramiączka trochę poszerzyła, ale nadal nie jest to ekstremum – tu: 16 mm.

Punkt odejmuję za końcówki fiszbin między piersiami. Jednak kłują! Choć znacznie mniej i później to zauważam, niż mi się to zdarzało np. w przymierzanych niekiedy modelach marki Cleo.

Cena

Może trochę za wysoka? Jasmine jest ładna i przyzwoita jakościowo oraz starannie wykonana, ale jednak nie sprawia wrażenia luksusowej (może gdyby spełnione były te warunki, o których pisałam wyżej w punkcie Estetyka…). Poziom, który obecnie uznaję za dobry dla codziennych staników dla nas – Polek, z naszymi przeciętnymi zarobkami i cenami innych ubrań w sklepach, to przedział do 150 zł. Wiele brytyjskich biustonoszy D+ ten poziom znacznie przekracza, w Superbra ceny zawsze były… hmm „w miarę” do niego zbliżone i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Galeria

Polecam Waszej uwadze detale, zwłaszcza nadruki 🙂

Podsumowanie

Marka Superbra przyjemnie mnie zaskoczyła Jasminą. Patrząc na ostatnie kolekcje i zapowiedzi widzę, że dużo się w niej ostatnio dzieje dobrego i chyba nie tylko ja mam takie wrażenie. Kilka dni temu miałam okazję poprzymierzać nowy model Idina i również jestem mile zaskoczona, zwłaszcza balkonetką, o której na pewno napiszę.

Wracając do Jasmine – krótko mówiąc, superstanik 🙂 Jeden z moich ulubionych ostatnio, a pod względem modelowania biustu – wg mnie bezapelacyjnie najlepszy wytwór marki Superbra jak dotąd. Dodatkowo będzie teraz miał dla mnie wartość sentymentalną, ponieważ tak się złożyło, że jest to stanik, w którym poleciałam po raz pierwszy do Kraju Staników 😉

Uwaga, promocja!

Jasmine zakupiłam w sklepie myBra.pl, stosunkowo nowym na naszej stanikomaniackiej scenie. Jeżeli zdecydujecie się wypróbować ptasią Jasmine – polecam zniżkę: -10% na hasło „stanikomania” do 30 kwietnia! Oraz zwracam uwagę na miły fakt, że dostawa jest darmowa, jeśli dokona się przedpłaty.

Nie będę ukrywać, że ze sklepem myBra.pl trochę się znamy – pisuję dla niego edukacyjne teksty i udzielam czasem stanikologicznego wsparcia. Mogłabym w związku z tym podejrzewać, że po znajomości zostałam potraktowana wyjątkowo, ale zapewniono mnie stanowczo, że moja paczka została wyekspediowana dokładnie w takiej formie i takim tempie (szybkim), w jakim trafia do wszystkich klientek, nie tylko bra-blogerek 🙂 Biustonosz dostałam zapakowany w solidne pudełeczko, a w środku znalazłam kilka miłych gratisów, no ale nie mogę zdradzać wszystkiego 😉 Wspomnę może tylko o specjalnej taśmie do mierzenia się, która stanowi coś w rodzaju miarki i kalkulatora/tabeli rozmiarów w jednym – może być poręczna do szybkiego brafittingu na okolicznych kobietach. Jeśli zdecydujecie się na zakup tam, chętnie wysłucham wrażeń, a skargi i wnioski z przyjemnością przekażę „komu trzeba”.

Na zakończenie pytanie do Was: wypróbowałyście już Jasmine? Która z wersji barwnych podoba Wam się najbardziej?

Może ci się spodobać