WRecenzje

Lupoline pod lupą, czyli spotkanie po latach

Wiele razy tutaj zbierało mi się na wspomnienia z czasów moich, nazwijmy to, bra-początków. Zwykle rozpisywałam się o godzinach spędzanych w przymierzalniach nieistniejącego już przybytku Marks&Spencer, w którym to zaopatrywałam się w piękne koronkowe (już takich ładnych nie robią!) 38DD tudzież 36E (większych nie było), przy okazji po raz pierwszy zgłębiając tajniki UK-rozmiarówki. Dziś sięgam do jeszcze głębszych pokładów wspomnień.

Polska firma Lupoline działa na naszym rynku ponoć już od 1992 roku. Nie pamiętam, kiedy oglądałam ich kolorowe staniki, wiszące na wieszakach nieistniejącej już także Galerii Centrum w centrum Warszawy, mogło to być nawet przed czasami przybycia Marksa do naszego kraju, czyli naprawdę dawno. Pamiętam za to, że jak na polską bieliznę, miseczki były zaskakująco duże, jednak z podtrzymaniem mojego wtedy już nie tak małego biustu nie radziły sobie. Firma nie zaskarbiła sobie więc mojej sympatii – no bo jak to tak, rzucać we mnie turkusowym tiulem z różowymi haftami (coś takiego zapamiętałam – nie wiem, czy firma to potwierdzi ;), nie zapewniając jednocześnie supportu – a nie byłam wtedy jeszcze tak wybredna, jak teraz!

Z pewną rezerwą podchodziłam więc do propozycji przetestowania obecnych produktów marki. I owszem, sprawdzone przeze mnie modele nie są bez wad, ale jeśli Lupoline poprawi te drobne mankamenty, to mamy kolejną szansę na przyzwoitą, ładnie leżącą, i co ważne, przyjaźnie kosztującą bieliznę D+.

Przed Wami więc:

Lupoline, model 1404, rozmiar: 85F, kolor: czarny [Rozmiary: 85-95 C-D, 75-95 E-F, 75-90 G, 75-85H, 75-80I, cena: 84,99 63,74 zł. Biustonosz został mi dostarczony przez producenta.]

Od frontu. Niestety nie da się ułożyć tak, by było ładnie widać środek 🙂

Estetyka

Zacznę od estetyki nazwy 🙂 „Model 1404” nie przemawia do mnie zbytnio, będę zatem nazywać go pieszczotliwie Lupką. Co prawda większość nazw modeli biustonoszy jest nieciekawa i powtarzalna (te wszystkie Pamele, Klaudie… większość firm angielskich również nie wykazuje nazewniczej inwencji), jednak zawsze przyjemniej byłoby zwracać się do swojego stanika po imieniu, nieprawdaż? 😉

Wracając do wyglądu samej Lupki – nie jest to może designerski fajerwerk, ale nie jest też nieprzyjemna dla oka. Za to sfotografować ją „na pusto” tak, żeby było widać choć kawałek koronki i żeby całość miała możliwie mało dziwaczny kształt, jest niepodobieństwem 🙂 Lupka na leżąco układa się w najdziksze formy – jak zresztą każdy pólsztywniak. Nie została jednak przeznaczona do oglądania luzem, lecz na biuście 🙂

Jej klimat bardziej pasowałby na jesień lub zimę niż wiosnę – być może dlatego właśnie jest przeceniona, co zresztą czyni z niej prawdziwą okazję dla załapujących się na rozmiarówkę (czyli obwodów 75+ i do tego całkiem sporych, jak się okaże za chwilę, biustów).

Mostek z miniaturową kokardką. Koronka, czego tu nie widać, jest w różyczki 🙂

Koronka jest ładna, miękka w dotyku i elastyczna, przez co pięknie, gładko leży na piersi, ułożonej w ładną kulkę przez usztywnianą część dolną. Miła w dotyku jest też drukowana dzianina pokrywająca miseczkę, z wzorem również przypominającym koronkę, czego z daleka jednak nie widać. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale ten deseń kojarzy mi się trochę męsko, jakby z wzorem na krawacie, muszce czy fularze. Odbiega od wzorów, do których jesteśmy przyzwyczajone w bieliźnie, i to jest w nim ciekawe. Aczkolwiek budzi też lekkie asocjacje obiciowo-zasłonowe.

Deseń przypominający czarną koronkę na beżowym tle

Lupka jest uszyta porządnie, nie widać żadnych większych kiksów. 3-haftkowe zapięcie nie odkształca się. Kokardka jest skromniutka, ale to dobrze, bo na plan pierwszy wysuwa się tu deseń. Ramiączka z przodu zdobi krótka ozdobna naszywka, co dodatkowo trochę ujmuje im (za dużej) elastyczności. No właśnie – ramiączka. Lupka to coś dla miłośniczek wąskich ramiączek – mają szerokość zaledwie 1,5 cm. Co wygląda przyjemnie, ale ma niestety swoje wady.

Wąskie, 1,5-centymetrowe ramiączko

Dopasowanie

Tabela rozmiarów opracowana przez Lupoline w moim przypadku się nie sprawdza, a raczej sprawdza się połowicznie. Co ciekawe, słusznie sugeruje mi obwód 85. 80tki były na mnie autentycznie za ciasne w obu przymierzanych modelach – a mierzyłam jeszcze jasny Model 1366 (zobaczcie, jaka cena!). Tym samym jednak mój rozmiar w Lupoline różni się od zdecydowanej większości noszonych przeze mnie staników, bo z reguły 80 pasuje. Można więc pochwalić produkty za uczciwość wobec tabeli, ale jednocześnie narzekać na niestandardowość. Gdybym miała kupować Lupoline w e-sklepie innym niż firmowy, to pewnie nie szukałabym wcale tabel (które dalece nie zawsze mają sens), tylko kupiła to, co zwykle pasuje i miała nadzieję… Podsumowując, Lupki wyglądają na wąskie obwodowo.

Pełnym zaskoczeniem są duże miseczki. Wedle tabeli powinnam celować w rozmiar 85G, zresztą ledwie się weń mieszcząc. Tymczasem ten rozmiar był na mnie wyraźnie za duży. Skończyło się na 85F, który pasuje doskonale. Co ciekawe, metka zawiera także przeliczenie na rozmiar angielski – 38F. Ja dałabym jej raczej FF.

Zapięcie od spodu, widać metkę

Kształt

Duży pozytyw. Półusztywniana Lupka daje wspaniale podniesione i zebrane kulki. To kolejny, po przymierzanej wcześniej Avie, półusztywniany model dający tak dobry kształt (by the way, zachęciło mnie to pośrednio do skonkretyzowania planów związanych z Avą – rozglądam się intensywnie za czymś fajnym z tej marki, może coś polecicie?). Ogromnie mnie cieszy, gdy widzę, że polska firma potrafi coś naprawdę dobrze skroić. Łączenie części koronkowej z usztywnianą nie odznacza się pod ubraniem ani nie daje szpiczastego kształtu (z daleka wygląda trochę jakby obszyto szew jakąś lamówką czy aksamitką, jednak niczego takiego tam nie ma). Koronka jest elastyczna niczym w panaszowskiej Jasmine i świetnie dopasowuje się do kształtu piersi.

Okrągły, podniesiony i zebrany kształt – z biustem w środku prezentuje się świetnie 🙂

Konstrukcja

Oddzielam ocenę konstrukcji od podtrzymania, choć zwykle są razem. Po to, by móc bez przeszkód konstrukcję pochwalić. Miseczki są skrojone bardzo dobrze, dają wspomniane już wcześniej piękne podniesienie, zebranie i zaokrąglenie. Krój jest trzyczęściowy – balkonetkowy. Wysokość miseczek pod pachami jest jak w przeciętnej balkonetce, za to mostek jest trochę niższy, co daje bardzo przyjemny efekt w dekolcie.

 Mostek – nieco niższy niż w brytyjskich balkonetkach

Podtrzymanie

Najchętniej tę kategorię też bym podzieliła – na „podtrzymanie obwodem/miseczkami” i „podtrzymanie ramiączkami”, ale że to byłaby już przesada, muszę postawić z żalem ocenę uśrednioną. Dlaczego? Miseczki półusztywniane, dobrze skrojone, świetnie trzymają piersi w ryzach. Tył trzyhaftkowy, z dzianiny może nie pancernej, dość elastycznej, ale w sumie nieźle pracujący i trzymający poziom. To wszystko sprawia, że nieszczęsne ramiączka nie mają tu tak wiele do roboty, jak w wielu innych modelach. I całe szczęście, bo większej pracy wykonać nie są one w stanie. Ramiączka są wąziutkie, półtoracentymetrowe, i przy tym dosyć ciągliwe, przez co biust dostaje lekkiego baunsu. To nie jest jakiś uciążliwy bauns. Zdarzało mi się kilka razy zwracać stanik do sklepu z powodu tragicznie rozciągliwych ramiączek, tu jednak nie czuję takiego przymusu. Nosić się da. Ale gdybym miała taką możliwość, poprosiłabym producenta o wymianę ramiączek na szersze i/albo mniej rozciągliwe.

Od tyłu: widać dokładnie skrzydełka i ramiączka

Co ciekawe, w miseczkach G ramiączka są już szersze – uzyskują szerokość przeciętną dla mojego rozmiaru, ok. 18 mm. Te 3 milimetry robią różnicę. Tak więc te z Was, które potrzebują większego rozmiaru miseczki niż ja, mogą się nie obawiać za wąskich ramiączek.

Przy dobieraniu ramiączek producent powinien brać pod uwagę nie literkę miseczki, która w różnych rozmiarach obwodów da przecież różną objętość miseczek i co za tym idzie, ciężar piersi. Powinien brać pod uwagę właśnie ciężar biustu. W obwodzie 85 już przy miseczce E w tym modelu wymaga on moim zdaniem szerszych, a już na pewno mniej rozciągliwych ramiączek.

Wygoda

To mógłby być idealnie wygodny biustonosz… Wyściełane bawełną miseczki, niewpijające się gumki, niegniotące fiszbiny. Dobra konstrukcja, usztywnienie miseczek i szeroki tył powodują, że nie dochodzi do nadmiernych naprężeń, ucisków i wgniotów. Nawet te wąskie ramiączka, o dziwo, nie uwierają.

Gorzej, że obcierają boczne usztywnienia pionowe. Nie są wszyte tak, jak moim zdaniem powinny, czyli z końcówkami wprowadzonymi pod spód taśmy, lecz przyszyte na wierzchu. Dolny koniec mi dokucza, czego nie zauważyłam po wstępnych przymiarkach i krótszym noszeniu, a dopiero po 5 godzinach w staniku. Przez pierwszych parę godzin jest wygodne, później zaczynam się irytować. Być może nie będą na to narzekały osoby, które w tych akurat miejscach nie mają miękkiego ciała, w które sztywny element mógłby się wbijać. Ja jestem w tym miejscu wrażliwa… Nie rozumiem, czemu nie wszyscy producenci ukrywają te końcówki, czy jest to istotnie bardziej pracochłonne w szyciu?

Końcówka usztywnienia bocznego. Wygląda niepozornie, a gniecie.

Cena

Dla mnie bomba, zwłaszcza po zniżce. Choć i cena regularna jest zachęcająca w porównaniu ze stukilkudziesięciozłotowymi cenami zdecydowanej większości D-plusów, nawet polskich marek.

Jeszcze bardziej zdumiała mnie regularna cena modelu 1366, który także przymierzałam – 39 zł! Model ten nie ustępował konstrukcyjnie ani jakościowo opisywanej tu Lupce, nie zdecydowałam się na niego głównie ze względu na niepraktyczny dla mnie kolor. Bo leżał tak samo dobrze. Zwracam uwagę na fakt, że bielizna Lupoline jest szyta w Polsce. A zatem można w naszym kraju wyprodukować niedrogi biustonosz D+, w co zaczynałam już bardzo wątpić. Ciekawe, w jaki sposób firmie udaje się uzyskać tak przyjazną cenę, podczas gdy inne mają z tym trudności. Przyznam, że nie mam pojęcia, ile bielizna Lupoline kosztuje stacjonarnie – może tylko firmowy e-sklep może zaoferować tak przyjazne ceny?

Galeria

Zapraszam do rzutu okiem na większą liczbę fotek. Lupka nie okazała się niestety zbyt fotogeniczna, dopiero w kontakcie z biustem rozkwita 🙂

Podsumowanie

Co tu dużo mówić, Lupka natchnęła mnie optymizmem. Kolejna z polskich firm zdecydowała się zaopatrywać większe biusty i konstrukcyjnie całkiem nieźle daje sobie radę. Do poprawienia są właściwie detale – takie jak dopasowanie szerokości ramiączek do wielkości miseczki, czy sposób wszycia usztywnień. A cena zaczyna zbliżać się do poziomu, przy którym można zacząć mówić o ostanikowaniu na każdą kieszeń.

Pozytywnie zaskakuje całkiem spory zakres rozmiarowy miseczek. Jeżeli ja mieszczę się w F lub G, to znaczy, że zarówno brytyjskie GG, jak i H, a może nawet HH, mają szansę zmieścić się w Lupkowe H, I czy J. W dziale na duży biust dyskryminuje się jednak węższe obwody – brak nie tylko 65, ale i 70… Choć z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę ścisłość obwodów. Może więc osoby noszące zwykle 70 załapią się na 75?

Jestem nad wyraz ciekawa, jak z trwałością tej bielizny. Mam Lupkę na tyle od niedawna, że trudno mi to ocenić. A może Wy będziecie mogły rzucić nieco światła na sprawę?

Na zakończenie podkreślę raz jeszcze, że firma Lupoline szyje swoją bieliznę w Polsce, czym zresztą słusznie chwali się na opakowaniach wysyłanych towarów. Tym lepiej.

Uwaga, promocja!

Promocja jest tym razem naprawdę mega 🙂 Firma Lupoline zdecydowała się zachęcić nas do wypróbowania swoich produktów 20% rabatem do końca kwietnia! Rabat będzie dostępny w sklepie firmowym na hasło „stanikomania” – do wpisania w koszyku zakupowym – i dotyczy wszystkich produktów, z wyjątkiem działów „Wyprzedaże” „Najtaniej” „II gatunek”. Nie obejmuje jedynie transportu. Jeśli wartość zakupów przekroczy 150 zł, wysyłka pocztą jest gratis. Można więc zaszaleć zakupowo bez większych wyrzutów sumienia 😉

Jeśli znacie już firmę Lupoline, proszę podzielcie się swoją opinią 🙂 Jej przedstawiciele, z tego co zauważyłam, chętnie słuchają uwag i sugestii. Miło byłoby kolejną polską firmę przeciągnąć na biuściastą stronę mocy, nieprawdaż? 🙂

Może ci się spodobać