WRynek i moda

Zrzuć ramiączka!

Pełnia lata oraz szczyt sezonu ślubnego wołają o poruszenie tematu bezramiączkowców, czyli straplessów. Zwłaszcza, że od ostatniej notki na ten temat (nie licząc niekrórych recenzji) minęło już mnóstwo czasu!

Strapless, czyli po polsku biustonosz bez ramiączek, to taki biustonosz, który umożliwia nam pokazanie światu nagich ramion – bez tych przecinających je tasiemek, które niekiedy poważnie zakłócają harmonię stroju, zwłaszcza eleganckiego. Nadaje się świetnie do topów na cienkich ramiączkach i sukienek odkrywających ramiona, które tak chętnie wdziewamy latem, czy to na co dzień, czy na specjalne okazje. Większość straplessów wyposażona jest w zaczepy służące do wpinania dowolnych ramiączek, co umożliwia też zakładanie ich na różne sposoby – krzyżowanie na plecach, zakładanie jednego ramiączka na szyję, itp. (takie biustonsze zwie się często multiway, czyli do noszenia na różne sposoby).

Wybór bezramiączkowców dla pełniejszych biustów w ostatnim czasie nieco się powiększył, doszły nowe marki, tym bardziej więc warto zrobić przegląd rynku i przy okazji pomóc w dokonaniu wyboru tym z nas, które ze straplessami nie miały jeszcze do czynienia.

Rozmiarówka

Temat to, jak zwykle, drażliwy. Nie raz już ubolewałam nad marnym wyborem rozmiarów wśród straplessów, które do niedawna kończyły się na miseczce G (brytyjskiej). Pierwszy wyłom należy do firmy Panache, której model bezramiączkowy Evie (spadkobierczyni dawnego Special Occasions) dostępny jest od niedawna w niektórych polskich sklepach (m.in. w lubelskim Body) – sięga on do miseczki H (obwody 65-85). Budzącym nadzieję modelem, przeznaczonym jednak głównie dla pań noszących szersze rozmiary pod biustem (od 80), jest też strapless marki Elomi z serii Smoothing. Zakres miseczek to DD-GG, jednak miseczki wg moich obserwacji są nietypowo duże (niewykluczone, że pasują nawet na brytyjskie J) – być może mamy do czynienia z pierwszym modelem bezramiączkowym nadającym się dla naprawdę pełnych figur! Ucieszyło mnie także pojawienie się bardzo eleganckiego modelu Ava marki Fantasie, do miseczki GG (w wersji białej – wymarzony wg mnie biustonosz ślubny!).

Miękki czy usztywniany?

Będę szczera – większości kobiet z większym biustem nie polecałabym straplessów nieusztywnianych, przeważnie bowiem nie dają wystarczającego podtrzymania i słabo modelują biust. Co prawda w dobrze dobranym rozmiarze stanika ramiączka nie odgrywają decydującej roli w podtrzymaniu, trudno je jednak całkowicie pominąć, zwłaszcza że od bezramiączkowców wymagamy też, by zapewniały nam bezpieczeństwo w ruchu, np. w tańcu.

Dla osób, które nie przepadają za sztywnymi miseczkami, istnieje jednak alternatywa w postaci miękkich, koronkowych straplessów na fiszbinach, i to całkiem urodziwych, takich jak Confetti marki Panache (do miseczki G) czy Cally Fantasie (do miseczki FF) – oba mogą stanowić część wieczorowego lub ślubnego kompletu.

Klasyczne szycie

Pierwszą grupę usztywnianych straplessów stanowią biustonosze o miseczkach tradycyjnie zszywanych z kilku części, usztywnionych miękką gąbką.

Najczęściej spotykany krój to większa część górna połączona z dwiema dolnymi poziomym szwem – w taki sposób skonstruowana jest wspomniana wcześniej Evie czy weteran marki Panache, Special Occasions (miseczki C-G, obwody 65-90), a także model z nowej serii markowanej przez brytyjski sklep Figleaves – Figleaves D-G multiway. Wadą tego kroju jest rozstawianie piersi na boki i niekiedy spłaszczanie ich w płaszczyźnie poziomej (niesławne kacze dzioby).

Drugim, znacznie szczęśliwszym ze względu na kształt biustu rozwiązaniem wydaje się miseczka z kilku części zszytych pionowo, tak jak w modelach z serii Hestia marki Masquerade. Stanik z odpinanymi ramiączkami z tej serii (który bardzo lubię i swego czasu zrecenzowałam) występuje w rozmiarach miseczek D-G i obwodach 65-85 i z powodów estetycznych moim zdaniem świetnie nadaje się jako bielizna ślubna (rzecz jasna, w odmianie białej 🙂 – po zdjęciu stroju prezentuje się znacznie bardziej kusząco niż wyżej wspomniane Panache i Figleaves.

Nowoczesne modelowanie

W tym sezonie nastąpił prawdziwy wysyp „biuściastych” straplessów modelowanych termicznie. Moim zdaniem nie bez powodu – to chyba najlepszy technicznie (i przy okazji mój ulubiony, pominąwszy może buduarową Hestię) rodzaj bezramiączkowców, który nareszcie wydaje się nieźle radzić sobie zarówno z podtrzymaniem, jak i zebraniem z boków i modelowaniem większego biustu. Nie znaczy to wszakże, że straplessy typu moulded nie są pozbawione wad – ich przewaga nad typowymi trzyczęściowcami w rodzaju Special Occasions nie ulega jednak kwestii.

Przede wszystkim „modelowce” nie dziobują, a jeśli rozstawiają biust na boki, to na pewno znacznie mniej, niż staniki ze szwem poziomym. Sztywne miseczki podtrzymują piersi najmocniej z dotychczas omówionych gatunków. Do tego miseczki są bezszwowe, co sprawia, że nadają się pod cienkie, przylegające do ciała kreacje.

Na bezramiączkowej scenie pojawiły się marki, których producenci zdecydowali się w ostatnim czasie uruchomić serie „D-G” – Ultimo i Wonderbra. O ile plunge Ultimo uważam za wyjątkowo nieudane konstrukcyjnie, o tyle straplessy prezentują się całkiem obiecująco.

Z Wonderbra (Everyday strapless) zawarłam bliższą znajomość i jestem nim zachwycona – daje ładny kształt biustu, znakomicie podtrzymuje, a do tego jest wygodny. Ciekawa jest jego budowa – boki uszyte są z mocnej siatki, od spodu dodatkowo wzmocnionej elastycznymi taśmami. Taśmy te nie tylko dają mocniejsze podtrzymanie, ale także zawierają dodatkowe paseczki silikonu, zapobiegające przesuwaniu się biustonosza. Podobne silikonowe paseczki poprowadzono wzdłuż całej górnej i dolnej krawędzi stanika – rozwiązanie często stosowane w bezramiączkowcach. Do tego zaczepy ramiączek z tyłu występują w liczbie czterech, co daje dodatkowe możliwości konfiguracyjne. A wszystko to, plus wygoda i dobra jakość wykonania, za £23.50 – byłby to mój idealny strapless, gdyby nie zakres miseczek – do G 🙁 Polecam Wonderbra szczęściarom, które mieszczą się w jego rozmiarówce.

Obraz nie byłby pełny bez wspomnienia o biustonoszach Panache z serii Porcelain – zwykłym straplessie zwanym Porcelanką oraz bardziej ozdobnej wersji Oasis (D-G, obie wyróżnia plandżowy dekolt), a także klasycznym Smoothing marki Fantasie. Przypomnę jeszcze Avę – w to GG mam nadzieję się zmieścić! 🙂

Wady!

Oprócz wymienionych wcześniej problemów z kształtem i zebraniem z boków, a raczej jego brakiem – w przypadku modeli szytych z części – główną wadą straplessów jest ich zabudowanie. Często okazuje się, że wprawdzie możemy pozwolić sobie na obnażenie ramion, lecz jakikolwiek inny dekolt jest wykluczony – miseczki sięgają bowiem tak wysoko, że wyglądają spod stroju (wyjątkiem jest nieco bardziej wycięta na mostku Porcelanka). Wysokie miseczki, wysokie mostki, szerokie boki i tyły (zapinane na trzy, a nawet cztery haftki) to cechy większości bezramiączkowców. W przypadku ciężkich, naprawdę dużych biustów trudno wprawdzie spodziewać się mocno wyciętych staników, ale jak zwykle – przy wąskich obwodach pod biustem nadmiary te są często zbędne.

Oprócz dziobowania w biustonoszach szytych, w stanikach modelowanych miewamy do czynienia z wcinaniem się górnej krawędzi w biust, załamywaniem się dolnej części miseczki nad fiszbiną. Podobnie, jak w innych stanikach, tak i we wszystkich straplessach miewamy do czynienia z popularnym „syndromem złej konstrukcji”, czyli kombinacją zbyt rozciągliwego obwodu ze zbyt szerokimi, rozchodzącymi się na boki miseczkami o za wysokich, sięgających pod pachę bokach.

Estetyczna nuda

Jako stanikomaniaczka muszę zaprotestować przeciwko dominacji klasycznej trójcy! Mowa oczywiście o kolorach biały-czarny-cielisty. Dlaczego straplessy traktowane są tak do bólu „technicznie”? Czy każda kobieta potrzebuje tylko trzech bezramiączkowców: białego na ślub, czarnego na Sylwestra i cielistego nie wiadomo po co? 🙂 Dlaczego jedyny nie-trójcowy kolor, jaki nam ostatnio zaoferowano, to Porcelanka w ciemnym brązie i bladym różu? A gdzie wiśnie, fiolety, turkusy? Marzy mi się wybór kolorów – pod każdy top i każdą sukienkę!

O wzorach też szkoda wspominać – większość bezramiączkowców jest beznadziejnie gładka, a przecież nawet bezszwowe miseczki można pokryć materiałem w żakardowy wzór. Mało też wśród straplessów ozdobnych boków czy detali na mostkach.

Podsumowując – postęp na rynku, na którym do niedawna królowały nieszczęsne Special Occasions Panache oraz Ivory Rose Fantasie, jest niewątpliwy. Wciąż jescze pozostało dużo do zrobienia w dziedzinie straplessów, zarówno w kwestii rozmiarów, jak i konstrukcji oraz estetyki. Może rodzime firmy zmierzą się wreszcie z tym trudnym tematem? Czyżby Polki ich zdaniem nie potrzebowały bezramiączkowców?

Na koniec proszę Was o podzielenie się doświadczeniami – czego najbardziej brakuje Wam w bezramiączkowcach, a z czego jesteście zadowolone?

A może macie jakieś ślubne bądź wieczorowe rozwiązania stanikowe, którymi chciałybyście się podzielić?

[Zdjęcia wykorzystane w notce należą do: Figleaves, Bravissimo, So Chic!]

Może ci się spodobać