WRecenzje

Przytul kotka na jesień, czyli recenzja biustonosza w panterkę KrisLine Simone

Cętkowane desenie i biustonosze z paseczkami dzielą miłośniczki bielizny na skrajnie przeciwne frakcje. Niezależnie jednak od tego, czy na każdy stanik w panterkę rzucasz się jak dzika kotka na zdobycz, czy też na widok cętek prychasz z pogardą, oraz czy możesz jeszcze patrzeć na paseczki w dekolcie (te można zdjąć!) – ta recenzja może cię zainteresować także ze względu na inne walory opisywanego modelu (a nawet dwóch). Mam na myśli kroje biustonoszy: pierwszy z nich to jeszcze nieopisywany na niniejszych łamach soft full cup marki KrisLine, a drugi, który przez chwilę wystąpi gościnnie – to już znany, ale moim zdaniem wciąż niedostatecznie popularny half cup, marzenie wielu bardziej biuściastych stanikomaniaczek.

Zaintrygowałam? Zapraszam – tego kotka możesz bezpiecznie pogłaskać! 🙂

KrisLine – Simone soft full cup, rozmiar: 80HH; Simone figi high waist, rozmiar: XL

[Rozmiary katalogowe biustonosza: 60 FF-S, 65 F-R, 70 E-P, 75 DD-O, 80 D-N, 85 D-M, 90 D-L, 95 D-KK, 100 D-K, 105 D-JJ, 110 D-J, 115 D-I; rozmiary fig: XS-3XL; cena biustonosza: 197,80 zł; cena fig: 89,80; komplet otrzymałam od producenta]

Estetyka

Kiedy po raz pierwszy założyłam Simone, z boku usłyszałam: „Wow, wyglądasz, jakbyś miała biust w panterkę!” Faktycznie jest to pierwszy w moim życiu stanik z tym zwierzęcym wzorem o miseczkach z tak cienkiego tiulu, że deseń wygląda, jakby występował naturalnie na skórze. Gwoli uczciwości trzeba co prawda dodać, że dolna część miseczki nie jest jednowarstwowa, lecz została wzmocniona dodatkową, równie cieniutką warstwą, jej odcień jednak sprawia, że na moim ciele jest niewidoczna. I faktycznie wizja nagich piersi w panterze cętki nie opuszcza mnie, gdy mam na sobie ten komplet 😉

Wzór staje się nieco bardziej wyrazisty w miejscach, gdzie znajduje się na ciemniejszym tle – jak boki biustonosza i mostek. Trochę mi zawsze szkoda, gdy cały tył jest jednolicie czarny, ale może cętki na całości byłyby już przesadą? Nie da sie ukryć, że jest to deseń, który mocno rzuca się w oczy.

Czarny haft w górnej części miseczek raczej pozostawia mnie obojętną, ale zupełnie nie przeszkadza w podziwianiu kociego wzoru. Ot, po prostu dodatkowy akcent. Miłym dodatkiem jest zawieszka na mostku w oprawce koloru złota. Jest OK, choć zachęcam firmę KrisLine do poeksperymentowania z bardziej różnorodną biżuterią. Taki sam wisiorek, tylko srebrny, mam już przy turkusowej Melanie.

Wielką atrakcją Simone są paski dekoltowe. Tak, wiem, że nie dla wszystkich – jeśli nie kochasz się w paseczkach, możesz je jednak bez żadnego kłopotu zdjąć, bo są mocowane do stanika subtelnymi haczykami. Jeśli dwa paski to dla ciebie za wiele, ale chętnie zaakceptujesz pojedynczy – również masz taką możliwość.

A skoro jesteśmy przy paskach – ramiączka Simone znów trochę przytłoczyły mnie swoją szerokością, ale z drugiej strony – może dzięki temu wygodniej jest „obsługiwać” paseczki, bo na ramiączkach mieszczą się bez problemu po dwie „szlufki” do regulacji.

Zarówno ramiączka, jak i same paski i haczyki w złotym kolorze są dobrej jakości, bardzo solidne jest też czterostopniowe zapięcie.

Paseczki w dekolcie – obsługa 🙂

Jak już wspomniałam, jeśli nie przepadasz za paseczkami w dekolcie – możesz je po prostu zdjąć i na zawsze zapomnieć o tym, że panterkowa Simone była paseczkowcem.

Jeśli zaś lubisz się opleść jak największą ich liczbą, to polecam użyć dwóch paseczków, przekładając każdy z nich przez środkowe oczko tak, by jeden przypiąć oboma końcami do prawego ramiączka, a drugi – do lewego. Teoretycznie możliwy jest też inny układ – dwa paseczki poziomo jeden nad drugim, przypięte do przeciwległych ramiączek, ale u mnie wtedy paseczki stają się za luźne.

Oto, jak wygląda mój paseczkowy „pajączek” po odpięciu od stanika:

Można też przypiąć jeden paseczek, zahaczając go do ramiączek po obu stronach. Usunąć jeden paseczek jest trochę trudno, bo oczko pośrodku jest małe, ale przy odrobinie cierpliwości – da się zrobić 🙂

Paseczki nie mają regulacji długości, ale można ją w pewnym zakresie zmieniać, przypinając je do różnych szlufek. Na każdym z ramiączek mamy aż trzy „piętra” szlufek, każde zawierające po dwie: bliższą i dalszą, by można było przypiąć pasek bliżej dekoltu lub dalej. Dalsze przypięcie sprawia, że pasek się skraca.

Trzy piętra szlufek na ramiączku

Aż cztery stopnie przypięcia mamy także pośrodku, na mostku, co pozwala regulować długość środkowego, krótkiego paseczka:

Środkowy paseczek zamocowany na skrajną szlufkę na mostku

U mnie nalepiej zdaje egzamin przypięcie do skrajnie górnych i dolnych pięter szlufek. W ten sposób uzyskuję maksymalny efekt dekoltowy i pasujące do moich proporcji długości pasków. U ciebie oczywiście optymalny wariant może być inny.

Dopasowanie

Zero zdziwień – 80HH pasuje mi w Krisie od zeszłego roku, niezawodnie w każdej konstrukcji. Mam wrażenie, że kiedyś była to marka mniej konsekwentna rozmiarowo, obecna jednolitość mnie zachwyca.

I dyżurna uwaga: to, że widzicie w tym rozmiarze podwojoną literę, nie oznacza, że Krisline stosuje rozmiarówkę brytyjską. Kris ma własny system rozmiarów, w którym wykorzystuje dwuliterowe oznaczenia, ale nie pokrywają się one z rozmiarami brytyjskimi.

Czy 80HH z mojej metki to dobry odpowiednik brytyjskiego 36GG? Jako że zwykle noszę UK 36G lub 38FF – mogę znów powiedzieć, że… prawie się zgadza.

Pod biustem Simone jest średnio, nie bardzo ścisła, tyły jednak są zrobione z dobrze pracującej dzianiny (powermesh) i nie należą do bardzo rozciągliwych. Jak już dobierzecie sobie odpowiedni rozmiar pod biustem – raczej nie będzie się „rozwlekał”.

Kształt

Forma piersi w Simone soft full cup to marzenie każdej stanikomaniaczki o ortodoksyjnych wymaganiach. Biust jest super podniesiony, zebrany, okrągły, choć jest to okrągłość nieco bardziej zaakcentowana na szczycie piersi niż w przypadku Melanie, którą recenzowałam poprzednio. Może to kwestia konstrukcji, a może użytych materiałów. Tak czy inaczej – maks.

Na deser – Simone Half Cup Soft, który totalnie nie ustępuje full’owi w dziedzinie kształtowania 🙂

Konstrukcja i podtrzymanie

W marce KrisLine konstrukcja nazywana Soft Full Cup oznacza pełne, nieusztywniane miseczki na fiszbinach. Czym różni się od konstrukcji, którą pokazałam w recenzji kompletu Melanie – do której jest „na oko” bardzo podobna? Rzeczywiście: tu i tam miseczki uszyte są z 4 części: górnej, dwóch dolnych i 1 bocznej, a po angielsku taka konstrukcja z boczną częścią nazywa się side support. Wszystkie te części doskonale widać z zewnątrz, ponieważ szwy wygodnie podkreślono w tym modelu lamówkami 🙂

Soft Full Cup marki KrisLine różni się od zwykłego miękkiego side supporta nieco bardziej zabudowanymi, „ogarniającymi” miseczkami – mostek (środek) ma co prawda podobną wysokość, ale nieco wyższe są boki. Konstrukcja ta równie dobrze podnosi i zbiera piersi, jak Soft Side Support. Moim zdaniem jest szczególnie godna polecenia biuściastym o naprawdę dużych rozmiarach miseczki, jak K czy L, dla których tamten krój może być niedostatecznie podtrzymujący. Ma to przynajmniej odzwierciedlenie w jego zakresie rozmiarów, który jest o kilka miseczek większy niż przeciętnego side supporta. Firma KrisLine słusznie pokazuje ten krój w katalogu na modelce o naprawdę dużym rozmiarze miseczki.

Simone w wersji full cup podtrzymuje biust bardzo dobrze.

(W wersji half cup zresztą też, z dokładnością do tego, że w tak niskich i otwartych miseczkach nie bardzo da się tak mocno unieruchomić piersi, jak w pełnych. Zerknijcie jednak do zdjęć pod koniec… 😉 )

Wygoda

Podobnie jak Melanie – chwalę Simone za komfort szerokich ramiączek. I tak samo jak tam, nie chwalę za fiszbiny boczne i ostrawą krawędź pośrodku, na dole mostka – obie rzeczy stoją mi na przeszkodzie w uznaniu Simone za superwygodniczka. Przesiedziałam (siedzenie to zawsze trudny test wygodnictwa dla moich staników) w niej jednak parugodzinną okazję towarzyską, w przejrzystym topie zresztą, i wszystkie to przeżyłyśmy 🙂

Wydaje mi się, że Soft Full Cup ma też bardziej komfortowe dla mnie fiszbiny – są po bokach nieco dłuższe i może dlatego bardziej odginają się na boki, mieszcząc wygodnie moje piersi na szerokość. Tak czy inaczej, nie czuję się ściskana fiszbinami w tym modelu.

Do kompletu

Figi Simone High Waist, rozmiar: XL

Mając do wyboru #majtkizgolfem i stringoszorty poszłam oczywiście w te pierwsze. Figi z wysokim stanem Simone są wygodne, siedzą na tułowiu bez zwijania i zapewniają całkiem uczciwą porcję przejrzystości, dzięki czemu prezentują się dość lekko. Mają ciekawy krój oraz zdobi je pośrodku przyjemny paseczek z kółkiem, nawiązujący do paseczków doczepianych do stanika. Czego mi w nich brakuje – to większej ilości panterki! Jest tylko na środkowej wstawce, pokrytej haftem – stanowczo za mało ją widać…

Plus za to, że pasuje na mnie XL i nie potrzebuję dodawać sobie więcej iksów – choć jakby co, mam w zapasie jeszcze dwa rozmiary. Zawsze coś, choć najlepiej byłoby móc potencjalnie dojść chociaż do 5X.

A oto radość z kompletu 🙂 Najpierw z full-, a następnie z half cupem. W obydwu świetnie się czuję, chociaż to half daje mi więcej satysfakcji. Z tego, że udało mi się po raz kolejny udowodnić, że nie jest to krój przeznaczony wyłącznie dla małych rozmiarów.

Fotki w full cupie:

Fotki w half cupie:

Konstrukcja half cup soft naprawdę skutecznie trzyma się na biuście 🙂 Nawet gorliwie „wytrząsane” piersi nie chcą wypaść z miseczek!

Galeria

Kocica w stanie oswojonym 🙂

Podsumowanie

Jestem zadowolona z tego kompletu, a właściwie nawet dwóch 😉 Obie konstrukcje uważam za bardzo udane, a całą linię za bardzo efektowną i pasującą na jesienny sezon.

Ciekawa jestem, jak wiele stanikomaniaczek należy do frakcji pro-panterkowej, a ile do pro-paseczkowej, oraz ile – do obu jednocześnie 😉 Skusiłybyście się na tego kotka? 🙂 

Może ci się spodobać