WSpołeczność

Spotykajmy się, czyli co przywiozłam z Poznania i Influencer Live Poznań 2019

Spoko, o stanikach też będzie 😉 Uspokajam, bo sama nie lubię na blogach okolicznościowych wpisów, typu: jak to byłam na konferencji dla blogerów i kogo tam spotkałam, bo jeśli mam być szczera – z całym szacunkiem dla ludzi blogosfery i influęsery (a do niektórych mój szacunek jest naprawdę duży) – dla mnie zawsze najważniejsze są te, no, staniki 😉 A na równi z nimi, a w sumie to nawet ważniejsi są ludzie, z którymi dzielę moją manię tudzież misję. Czyli Wy i to, co razem z Wami wspólnie tworzymy – społeczność kobiet otwartych na swoją cielesność oraz lubiących dawać swoim ciałom i zmysłom piękne rzeczy.

Konferencja Influencer Live Poznań 2019, na którą pojechałam sobie do Poznania w zeszły weekend (pierwsza w moim życiu konferencja blogerska i cały czas się zastanawiam, czy ostatnia), była oczywiście pełna tematów z cyklu: jak zarabiać na blogu ładne hajsy (i tu dużo było popisów tych, którzy przekształcili swoje blogi w intratne biznesy). Oraz technikaliów, typu jak wypozycjonować blog w Google, co oczywiście także mnie żywo interesuje – bo wiecie, blogerka też musi coś jeść, mieć gdzie mieszkać, na czym blogować i za co kupować te staniki, których nie dostaje za darmo, a w tym celu statystyki i inne takie muszą się zgadzać 😉 . Ale najbardziej w tej wycieczce ucieszyło mnie co innego.

Spotkanie Stanikomaniaczek, czyli silna grupa lokalna

Uwielbiam spotykać Stanikomaniaczki na żywo. Chociaż, kto mnie trochę zna, ta wie, że nieszczególnie umiem brylować w towarzystwie – nie bez powodu znacznie więcej piszę, niż gadam i szczerze podziwiam konferencyjnych prelegentów, którzy umieją w wystąpienia publiczne. Jednak spotkania w realu to dla mnie hipercenna rzecz. Temat bieliźniany zbliża nas do siebie, otwiera głowy i sprzyja tworzeniu szczególnego wspólnego frontu. W końcu, skoro mamy ze sobą rozmawiać o naszych piersiach, to musi na wejściu zniknąć pewna bariera, którą na co dzień rzadko opuszczamy. To niesamowita sprawa, że dzieje się to nie tylko za ekranami komputerów i smartfonów, ale też na żywo, przy kawie i placuszkach orkiszowych 😉 To dla mnie milion razy ważniejsze, niż liczba lajków i serduszek w społecznościówkach.

Fot. Anna Kamińska a.k.a. Światłoczułość

Co się robi na spotkaniach Stanikomaniaczek? Na przykład… ogląda cudze staniki. I tu pewnie ktosia zapyta, po co komu wiedza, co kto inny nosi pod bluzką i czemu macamy nawzajem swoje rzeczy osobiste? Dokładnie na tej samej zasadzie, na której czasem oglądamy i przymierzamy nawzajem swoje ciuchy – żeby się dowiedzieć, skąd wziąć taką fajną rzecz, jaką ma koleżanka. Jest to cenna wiedza w przypadku osób o szczególnych wymaganiach, które nie mogą ubierać się w sieciówkowe biustonosze, bo te przeważnie są na nie na przykład za małe. Albo szukających lepszej jakości, czy wyjątkowego designu. Rzeczy, które wiele z nas nosi – biustonosze w szerokim zakresie rozmiarów, ubrania dla sylwetek o większym biuście – są trudno dostępne w powszechnym obiegu. Musimy wiedzieć, gdzie szukać dobrego sklepu ze stanikami, albo jak kupować online tak, żeby się udało. Tej wymianie informacji w dużym stopniu służy nasza społeczność.

Fot. Anna Kamińska a.k.a. Światłoczułość

Stanikowa społeczność poznańska wyrosła jeszcze na forum Lobby Biuściastych i spotyka się dość regularnie od lat, mimo że samo forum, jak chyba większość for, ostatnimi czasy zaliczyło spadek ruchu. Ale szczególnie ucieszyło mnie to, że na naszym spotkaniu, które odbyłyśmy w piątek w wielce przyjaznym miejscu – wegańskiej kawiarni Geranium Caffe Vege Kuchnia na Jeżycach – było też sporo Osób spoza tego starego grona i zostały one wciągnięte na specjalną listę mailową. Mam nadzieję, że poznańska grupa stanikowa będzie dalej rosła w siłę i organizowała spotkania, na które czasem wpadnę mimo odległości (czy wiecie, ile czasu się jedzie pociągiem z Warszawy do Poznania? Co ciekawe, krócej niż z Łodzi! Ale i tak strasznie długo, zwłaszcza jak pociąg się spóźni 😉 ).

Tak więc, droga poznańska tudzież wielkopolska Stanikomaniaczko – jeśli nie jesteś jeszcze na liście Stanikowej Frakcji Poznańskiej, zgłoś się! 🙂

Spotkania z małymi biznesami – Avocado, Bretelle, Urkye…

Mam takie zboczenie zawodowe, że ilekroć trafiam do innego miasta, sprawdzam, jakie ciekawe bieliźniane firmy znajdują się w okolicy. Potem sonduję, czy nie udałoby się wprosić tu i tam i przede wszystkim pogadać i zbadać ofertę. A potem może zrobić reportaż, może promocję, może recenzję… Tak zrobiłam i tym razem.

Z Ulą Jerzak, twórczynią marki Urkye, zobaczyłam się na naszym spotkaniu. Macie jeszcze jeden powód, dla którego warto bywać na Mityngach Stanikoholiczek bądź Spotkaniach Syren Lądowych i Stanikomaniaczek (spotkania z Syrenami w nazwie organizujemy wspólnie z autorką bloga Galanta Lala, której tym razem niestety nie udało się do nas dotrzeć, chlip chlip) – czasem można obejrzeć prototypy i nowości różnych marek. Zdradzę, że Ula pracuje nad wzorzystymi koszulami oraz nowym modelem żakietu (który nawet przymierzałam, ale niestety jedyny na razie istniejący egzemplarz nie był w moim rozmiarze 😉 ).

Na stojaka – Ula w żakiecie, a na stole m.in. koszula w arbuzy 🙂

O co chodzi z marką Urkye (wymawiaj: urke) i dlaczego o niej wspominam? Ula tworzy ubrania na różne wielkości biustu! Koszula Urkye nie rozejdzie ci się na piersiach i będzie dobrze leżała we wszystkich miejscach, pod warunkiem oczywiście, że dobierzesz właściwy z trzech rozmiarów „biustowych”, plus właściwy rozmiar odzieżowy. Spoko, da się zrobić. A uczucie, gdy wreszcie masz na sobie coś dopasowanego – bezcenne. Sukienki też są, i bluzki dzianinowe – ostatnio często widujecie je w recenzjach staników w roli „koszulek brafitterskich”, czyli wykorzystywanych przeze mnie do pokazania, jaką formę nadaje stanik biustowi w ubraniu (np. ostatnio – kopertówka). Ubrania Urkye są w całości szyte w Polsce. Prywatnie Ula jest po prostu fajną osobą, mamą i oczywiście stanikomaniaczką oraz, uwaga, blogerką bieliźnianą – wpadnijcie czasem na blog Stanikolove.

Inną słynną marką z siedzibą w Poznaniu jest Avocado. Avocado niestety nie prowadzi sklepu – więc wprosiłam się do pracowni, również na Jeżycach, gdzie akurat nie odbywała się praca, ale udało mi się obejrzeć kolekcję i pogawędzić z Anią Lejwodą, twórczynią marki. Rozmawiałyśmy dużo o ciele i ciałopozytywności w kontekście sesji katalogowych i nie tylko oraz o niezwykle wymagających realiach tworzenia niszowej i luksusowej marki bielizny w Polsce.

Do Avocado mam sentyment niemal od początków marki, czyli już od ładnych kilkunastu lat. To szmat czasu i doświadczenia, a kolekcje cały czas zachwycają. Popatrzcie tylko (i zobaczcie recenzje staników Avocado 🙂 ).

Last but not least – pierwszą firmą, którą odwiedziłam, był sklep Bretelle, prowadzony przez dwie siostry – brafitterki. Niedługo przeczytacie wywiad z dziewczynami o tym, w co najbardziej lubią się odziewać poznańskie biusty i co oferuje Bretelle zarówno tym niewielkim, jak i największym popiersiom oraz karmiącym mamom, dla których oferta jest szczególnie bogata.

Bretelle. „Siostry Sisters” i ja

Jesteśmy influencerkami zmian

Takiego sformułowania użył Robert Biedroń, który, jak to ma w zwyczaju, wygłosił ognistą przemowę na otwarcie konferencji Influencer LIVE Poznań. Trzeba powiedzieć, że ta fraza całkiem pasuje do naszej działki. To my, dzięki naszym akcjom na onlajnie, wywołujemy zmiany w oflajnie 🙂 A porzucając ten częściowo przecież sztuczny podział na on- i off- – spotykając się, zarażamy innych potrzebą zmiany na lepsze. Jestem święcie przekonana, że nie nosiłybyśmy dziś staników w rozmiarach do R, gdyby lata temu nie powstały o tym foraski i blogaski, a dziś również – instagramy i fejsy. Dziś każda z nas może mieć stanikowo-ciuchowo-ciałopozytywny profil – wystarczy wziąć smartfona, założyć konto i pstryknąć sobie fotkę. I już całkiem sporo osób takie treści tworzy.

Przyznam się Wam, że kiedyś, zwłaszcza w okolicach nominacji i laurów w konkursie Blog Roku (dziś ten konkurs nazywa się Gala Twórców i mimo zmiany nazwy dalej nie mogę już brać w nim udziału – no bo już się nabrałam, chlip), zapraszano mnie (bezskutecznie) na konferencje blogerskie w roli prelegentki. Ale nigdy nie pociągała mnie ta rola, bo raz, żem introwertyczka, a dwa – czułam, że moim głównym polem działania jest nie jakaś, wówczas dla mnie abstrakcyjna, „blogosfera”, tylko społeczność tworząca się wokół naszego tematu i branża bieliźniano-brafittingowa. Na konferencji jednak pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że oprócz wszystkiego o tym, „jak zarobić”, całkiem sporo mówiło się o społecznościach powstających wokół influencerów. O tym, jak je tworzyć i dbać o nie, jak być odpowiedzialnym, jak chronić nie tylko siebie, ale i swoich czytelników przed hejtem, jak dbać o atmosferę wokół tego, co się tworzy i jak współdziałać ze swoimi odbiorcami. Myślę, że z tego, co tu wspólnie stworzyłyśmy – nie tylko blogerki czy np. twórczynie marek, ale w przynajmniej równej mierze aktywne komentatorki – rzeczywiście wielu i wiele mogłoby się mnóstwo nauczyć.

Dziękuję więc wszystkim, które spotkałam na poznańskiej wycieczce – czytelniczkom, kobietom biznesu, a wreszcie blogerkom (na Boginię! Ani jednej fotki na ściance nie mam z tej konferencji. Jednak jestem totalnie dzikim zwierzęciem 🙂 ) i prelegentkom (prelegentom też). Nawiasem mówiąc, płeć żeńska była niezwykle silnie reprezentowana. Nie znam liczb, ale wygląda mi na to, że blog i instagram są kobietą. 

Taką przeróbkę grafiki ILP widziałam u jednej z instagramerek, ale przepraszam, nie mogę sobie przypomnieć, u której 🙁 Jeśli ktosia wie, dajcie proszę znać, a niezwłocznie podam pomysłodawczynię!

Podsumowując – droga Osobo! Jeśli masz ochotę w swojej okolicy dołączyć do spotkań stanikomaniaczek – póki co, śledź wydarzenia na fanpejdżu Stanikomanii, zapisz się na newsletter, kiedy go wreszcie uruchomię [wali się w czoło], zaglądaj na grupę Stanikomaniaczki. Możesz w ogóle nie oglądać się na mnie, tylko skrzyknąć się z innymi w swojej okolicy, mieście lub miasteczku. Jak pokazuje przykład poznański, efekty są świetne!

Jeszcze raz dzięki! 🙂

A może uczestniczycie w innych społecznościach, czy to lokalnych, czy też skupionych wokół jakichś miejsc bądź ludzi w internecie – a może same je tworzycie? Napiszcie, w jakich! Co Wam to daje? Jaką ma dla Was wartość?  

Może ci się spodobać