WRecenzje

Srebrna Lucy

Być może dziwicie się, że ostatnio tak obficie zasypuję Was recenzjami, biorąc przykład z panującej wokół śnieżycy 🙂 Przyczyna jest prosta – w sumie już niedługo na topie znajdą się wiosenne nowości, a kolekcja zimowa powoli odejdzie w cień. A tu tymczasem tyle jeszcze zostało do opisania! Śmiem bowiem twierdzić, że tegoroczna jesień naprawdę obfitowała w piękne modele. Po prostu nie potrafię ich pominąć, zwłaszcza że tak wiele z nich pokazało się w moich ulubionych kolorach 😉 Do tego jeszcze nacierają nowe na naszym rynku marki, które także wołają o eksplorację. Jednym słowem – nawał! Łapmy więc kolejną śnieżynkę, póki jeszcze wisi w sklepach!

Lucy to kolejne spełnienie moich kolorystycznych marzeń, po fioletowej Arabelce i turkusowej Arizie. Pozostałe srebrne marzenia to Lara marki Elomi oraz Evie marki Fantasie, naprawdę urodziwe sreberko… Zacznę jednak od marzeń spełnionych 🙂

Freya – Lucy, rozmiar: 34GG, kolor: srebrny [Rozmiary miseczek: D-J, obwody: 28-38 (60-85), cena: 209 zł]

 

Estetyka

(4,5)

Lucy to jeden z kilku modeli z rodziny satynowych balkonetek do miseczki J. Zachwycałam się już perłową Katie – do serii tej mam wyjątkową słabość właśnie z powodu gładkiego, lekko połyskliwego materiału, z którego uszyte są miseczki. Dzięki niemu nawet w codziennej, pastelowej kolorystyce staniki te robią bardzo eleganckie wrażenie, a co dopiero w wydaniu szarosrebrnym (czekam na złoto i miedź!). Roślinny ornament miseczek został powtórzony na bokach z mocnej siatki – lubię taką jednolitość, sprawia wrażenie, że model jest dopracowany.

Wykończenie miseczek i ozdoby nie są czarne, lecz ciemnografitowe. Brawo za delikatne kokardki, atut większości modeli marki Freya – to nie jest kawałek zwykłej wstążki, dostępnej w każdej kwiaciarni 😉

Wadą są w moim odczuciu zbyt szerokie ramiączka. Tym razem zdecydowałam się na miseczkę GG, co sprawiło, że „wskoczyłam” na wyższy poziom wzmocnienia niż w Katie. Nie przeszkadzają mi szersze boki i zapięcie, ale ramiączka szerokości 2,2 cm sprawiają wrażenie nieco dziwaczne, mimo że ozdobna guma jest całkiem ładna.

Dopasowanie

(4)

Podobnie jak w przypadku Katie, tak i tu odniosłam wrażenie, że miseczki są nieco większe od przeciętnej, choć nie o cały rozmiar. Dlaczego zdecydowałam się tym razem na GG? Cóż, trochę powiększyły mi się wymiary, poza tym trochę z eksperymentatorskiej ciekawości. Myślę, że mogłabym jeszcze skusić się na G, ale GG przekonało mnie do siebie ostatecznie lepszym podtrzymaniem.

Ocenę obniżam głównie ze względu na rozciągliwy obwód, choć szerokość boków w tym rozmiarze sprawia, że zachowuje się on lepiej niż w Katie.

 

Kształt

(5)

Noski zadarte, lecz zaokrąglone 🙂 Bardzo dobre podnoszenie i zebranie z boków. Pierś w górę i do przodu – na piątkę.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

(5)

Jeśli rozciągliwość obwodu przynosi straty w podtrzymaniu, to są one znikome. Zapobiega im szeroki pas i pionowe fiszbiny boczne. Wysokość boków jednak nie jest przesadna, miseczki nie uwierają w pachy, a fiszbiny leżą idealnie.

Jedyny mankament to lekkie marszczenie się miseczki na szwie biegnącym w stronę ramiączka, występuje jednak tylko na mojej mniejszej piersi i wydaje się być raczej kwestią rozmiaru niż kroju.

Miseczki są oczywiście nieco wyżej zabudowane niż w rozmiarze 34G, jednak nie postrzegam tego jako wady – biust wygląda ładnie, koronka nie wychyla się z przeciętnego dekoltu, choć do głębszych wycięć Lucy się nie nadaje. Ale ostatecznie – to nie plunge ani half-cup.

Czuję się w Lucy stuprocentowo bezpiecznie. Można biegać 🙂

 

Wygoda

(5)

Zdarza się, że czuję ozdobioną pętelkami dolną krawędź stanika, lecz w sposób, który mi nie doskwiera. Poza tym Lucy jest komfortowa i niewyczuwalna.

 

Cena

(2)

Oceną tą wyrażam swój stanowczy sprzeciw wobec: 1) zjawiska pod tytułem „biustonosze za dwieście złotych”, 2) dyskryminacji G-plusów.

Co dokładnie mam na myśli? „Przecież takie staniki są po dwieście złotych!” to argument często podnoszony w momencie, gdy próbujemy przekonać kogoś do zmiany rozmiaru stanika, jeśli zmiana ta dotyczy przejścia z bardziej na mniej „typowy” rozmiar. Z reguły daje się jakoś przekonać naszą rozmówczynię, żeby mimo wszystko spróbowała nowej jakości życia w dobrze dobranym biustonoszu – podsuwając jej tańsze, często nawet dużo tańsze propozycje. I tak się jakoś składa, że przeważnie pochodzą one z wyprzedaży w angielskich sklepach tudzież z serwisów aukcyjnych, co jest doprawdy smutne. Chciałabym móc uczciwie proponować w takich sytuacjach sklepy polskie, których przecież jest już tak dużo.

Cena Lucy należy do tych irytujących utrącaczy argumentów za zmianą rozmiaru, pretekst do „Aniemówiłam, że po dwieście?”. I jakby nie patrzeć, nasza oponentka będzie miała świętą rację – dwieście złotych to naprawdę za dużo za normalny w końcu, choć bardzo ładny stanik.

Druga sprawa – w rozmiarach do miseczki G włącznie stanik ten jest o 10 zł tańszy. To nie jest polski wynalazek – podobne różnice występują w sklepach brytyjskich. Pamiętacie akcję Bust4Justice? Moim zdaniem to trochę nieładnie – uzależniać cenę od rozmiaru… Zwłaszcza jeśli cena tego tańszego wariantu i tak jest bardzo wysoka.

 

Podsumowanie

Lucy jest jednym z moich ulubionych staników, choć za dobre G-plusowe podtrzymanie musiałam zapłacić szerokachnymi ramiączkami. Srebrna satyna i zgrabny krój sprawiają, że eksperymentu nie żałuję. To bardzo dobry model, dopracowany i świetnej jakości, która jednak z trudem uzasadnia tak wysoką cenę… Na szczęście udało się odrobinę ją obniżyć 🙂

Uwaga, promocja!

Zielonogórski sklep KAROline.pl (działający stacjonarnie na ul. Sikorskiego 6) oferuje stanikomaniaczkom aż 15% zniżki na model Lucy – do 17 stycznia. Na hasło stanikomania (małymi literami) sreberko stanie się więc nieco tańsze 🙂

 

Może ci się spodobać