WRecenzje

Anya, czyli jak zostałam “bezfiszbiniarą”. Recenzja biustonosza bez fiszbin Gorsenia Anya

Jestem fiszbiniarą – tak według ostatnich językowych trendów określiłabym siebie, odkąd w świadomy sposób dobieram sobie staniki. Pewnie niejedna z was ma podobnie. To miseczki na drucianym stelażu zapewniają najbardziej cenione efekty brafittingu, czyli podnoszą i podtrzymują biust ukształtowany w kanoniczną okrągłą formę. I radzą sobie z tym, nawet jeśli jest to biust bardzo duży.

Mimo to z dużą ciekawością przymierzam ostatnio bezfiszbinowce. Firmy przestały się ich bać i tworzą coraz lepsze modele, które zaczynam nosić z coraz większą przyjemnością.

Do takich należy Anya – dość nietypowy produkt łódzkiej firmy Gorsenia. Dlaczego nietypowy? Gorsenia od lat stawia na tiule, koronki, hafty i wszystko, co tradycyjnie kojarzymy z seksowną bielizną damską, jak np. model Paradise. A tu – bum! Minimalistyczny, w sportowym stylu bezfiszbinowiec! To, że go tak polubiłam, nawet dla mnie jest niespodzianką.

Gorsenia – Anya, rozmiar: 85G, konstrukcja: K422; kolory: czarny, beżowy

[Rozmiary biustonosza: 70 D-J, 75-85 B-J, 90 B-I, 95 B-H, 100 B-G, 105-110 B-C; cena biustonosza: 100 zł 85 zł (kod rabatowy -15% do 31.12.2020: ANYA15); biustonosze otrzymałam od producenta]

 

Estetyka

Pierwsze spojrzenie na ten model u większości wywoła zapewne reakcję typu „ee, nie ma o czym rozmawiać” albo „to chyba miał być sportowy?”. Nie da się ukryć, nie jest to efektowny projekt, a o jego estetyce nie da się wiele powiedzieć, może poza tym, że ma jakiś kolor. Czarny. Albo beżowy. Nawiasem mówiąc, czerwony tudzież neonowy róż totalnie nie zaszkodziłyby jako dostępne warianty 🙂

Dla tych z nas, które w bieliźnie szukają przede wszystkim ozdobności, Anya może nie istnieć. Ja jednak muszę z całym przekonaniem powiedzieć, że do takich osób nie należę. W biustonoszach szukam wielu rzeczy – ozdobność i tradycyjna damskość to tylko niektóre z nich. Wierzcie mi, czasem mam ochotę zapomnieć o kwiatkach, koronkach i tiulach, choć nadal je kocham. Po prostu od wszystkiego chce się czasem odpocząć, uprościć, zredukować estetykę do funkcji. Cisnąć w kąt wyobrażenia o tym, czym jest tzw. kobiecy wygląd i mieć gdzieś presję, by tak właśnie wyglądać.

Stylistycznie rzecz biorąc Anyi najbliżej jest do staników sportowych z kolekcji bazowych. Jej jedynym elementem, który można by nazwać ozdobą, są panele z elastycznej siatki podszytej elastycznym tiulem, które widać na mostku i wzdłuż górnej krawędzi miseczek. Siatka zdobi także wierzch poszerzonych ramiączek.

Anya nie jest jednak tak zabudowana, jak sportowe modele i można założyć do niej może nie bardzo duży, ale jakiś dekolt. Nadaje się do wyjścia z domu w normalnym ubraniu, nie tylko w dresie 😉 Równie dobrze, rzecz jasna, działa w biurze domowym. Jeśli masz dosyć ozdóbek, albo po prostu potrzebujesz dla odmiany prostego, gładkiego stanika (na przykład pod koronkowy top) – idź w Anyę.

Nie mam na razie zastrzeżeń co do jakości materiałów i dodatków – mocne dzianiny, dobrej jakości zapięcie i ramiączka spełniające swoją funkcję, stanik dobrze znosi pranie.

Dopasowanie

Duży plus dla Anyi za to, że pasuje na mnie dokładnie w tym samym rozmiarze, co inne modele Gorsenii na fiszbinach, na przykład Paradise – czyli 85G. Obawiałam się, że będę musiała przymierzyć kilka rozmiarów, by wybrać właściwy, ale okazało się to niepotrzebne.

Mam wrażenie, że czarna Anya jest nieco ciaśniejsza od beżowej.

Kształt

Być może nie ucieszy ortodoksyjnych zwolenniczek uniesionych i zebranych kulek, ale uważam, że jak na model „bezprzewodowy”, Anya kształtuje bardzo dobrze. Przyzwoicie podnosi biust – pod ubraniem nie widzę wielkiej różnicy w porównaniu z przeciętnym modelem na drucie, choć muszę przyznać, że w ciągu dnia piersi nieco opadają. Trochę też przypłaszcza dekolt. Miseczki są modelowane termicznie, nie szyte, czemu być może zawdzięczamy zaokrąglenie biustu (tradycyjne bezfiszbinowce lubią robić “rakiety”) oraz, rzecz jasna, gładkość pod ubraniem (Anya nadaje się pod korpobluzki).

(pod bluzką: Anya beżowa)

Konstrukcja i podtrzymanie

Anya jest przyzwoicie trzymającym modelem, zwłaszcza jak na bezfiszbinowca (pamiętajmy, że fiszbiny grają sporą rolę w podtrzymaniu piersi dzięki temu, że je rozdzielają i służą jako stelaż dla miseczek). Trzeba jednak powiedzieć wyraźnie, że mimo wyglądu, nie jest to biustonosz sportowy – nadaje się moim zdaniem do lekkiej aktywności jak każdy przeciętny, dobrze dopasowany stanik, jest też bardzo wygodny – ale nie podtrzyma biustu tak mocno, by dało się w nim biegać czy skakać, zwłaszcza gdy chodzi o większy rozmiar. Doskonale natomiast nadaje się po prostu do codziennego noszenia.

Miseczki nie są typowo elastyczne, ale naddają się nieco. Cały dół, podszyty od wewnątrz bawełną, jest niemal całkowicie stabilny, dodatkową stabilizację zapewniają wstawki po bokach miseczek. Niech was nie zmyli ich wygląd – nie jest to rozciągliwa bawełenka, ale dość gruba, mocna, praktycznie nieelastyczna dzianina. Tył z dwóch warstw, powermeshu i dzianiny, jest mięsisty, sprężysty i dobrze trzymający. Ramiączka dzięki temu, że rozciągają się tylko w tylnej części, są niezbyt elastyczne.

Formę stanika stabilizują też pionowe fiszbiny boczne, które tu znajdują się tuż za miseczkami i są dość długie.

Biorąc pod uwagę skuteczność w podtrzymywaniu i kształtowaniu, konstrukcję tego bezfiszbinowca oceniam jako bardzo dobrą, choć konstruktorka nie musiała się tu szczególnie dużo natrudzić, jeśli chodzi o miseczki – są one termicznie kształtowane, nie zszywane z kawałków.

Wygoda

Dlaczego wybieramy staniki bez fiszbin? Chyba dlatego, że uchodzą za wygodniejsze. Wynika to częściowo z uprzedzenia do fiszbin, które w niezbyt dobrze dobranym staniku powodują ucisk i dyskomfort, dobrze dopasowany fiszbinowiec jednak potrafi być bardzo komfortowy. Tak czy inaczej, uwolnienie się od sztywnych elementów zawsze powoduje pewną ulgę. Z moich doświadczeń – biustonosze bezfiszbinowe jednak nie zawsze są wygodniczkami. Potrafią np. uciskać ramiączkami i dołem, bo w tych miejscach mocno opiera się ciężar biustu (zwłaszcza ramiączka w bezstelażowym staniku naciskają mocniej).

W Anyi czuję, że ciężar w większym stopniu niż w fiszbinowcach opiera się na ramionach, ale ramiączka są na to przygotowane. Ich przednia część jest zrobiona z cienkiej pianki gorseciarskiej, od zewnątrz obszytej ozdobną siatką, a od spodu tą samą mocną, stabilną bawełną, którą widzimy u dołu i po bokach od wewnątrz stanika. Od spodu są miłe w dotyku, żaden ze szwów nie jest wyczuwalny.

To, czego obawiałam się w Anyi najbardziej, to fiszbiny boczne. Już przymierzając bałam się, że będzie z nimi bieda i skończy się na szybkim usunięciu „patyków”, jednak tak się wcale nie stało – nawet po kilku godzinach nie pamiętałam, że je mam! Muszę jeszcze poddać Anyę zaawansowanym testom w rodzaju całego dnia w staniku, ale jestem dobrej myśli.

Ważnym czynnikiem w przypadku staników bez fiszbin jest u mnie możliwość stykania się piersi pośrodku. Nie przepadam za tym zjawiskiem, gdy jest ciepło. Mniej mi doskwiera przy chłodniejszej pogodzie. Bezfiszbinowce wolę nosić w listopadzie niż w lipcu. Anya ma jednak tę cechę, że co prawda nie rozdziela piersi i pozwala im się dotykać, ale też nie stula ich ze sobą, tak jak się to dzieje w kilku innych znanych mi modelach, np. w Libi marki Ava (którą mimo to też bardzo lubię). Jak dotąd ani razu nie cierpiałam w Anyi na boob sweat (choć zobaczymy, co będzie w lipcu…).

Do kompletu… co tylko chcesz!

Figi Anya nie istnieją – szkoda, bo  dobre, proste majtki mogłyby być świetnym dopełnieniem tego modelu. Ich brak sprawił, że doceniłam jeszcze jedną zaletę prostych, bazowych modeli – można je zestawiać z różnymi dołami, bawić się w różne miksy i macze – i wcale nie muszą to być „codzienne” majtki, mogą być także te od innych kompletów. Moim zdaniem wyjątkowo dobrze czarna Anya zgrywa się z kratą (majtki firmy Comexim), a beż zyskał niecodzienne zestawienie z panterką (Elomi) 🙂 Ciekawe, co na to miłośniczki idealnego dopasowania staników do majtek? 😉

Na koniec – „serving suggestion”, czyli Anya pod koronkowym topikiem. Kto powiedział, że „namiot w czerni” nie nadaje się do pokazywania? Nie ja!

Galeria

Nie ma tu może zbyt wielu intrygujących zbliżeń, ale trochę więcej zdjęć na biuście w obu kolorach – zerknąć warto.

Podsumowanie

Powtórzę, że nie spodziewałam się, że dobry minimalistyczny bezfiszbinowiec pojawi się akurat w ofercie Gorsenii, którą znamy ze zgoła innych projektów. Jak to  świadczy o firmie? Moim zdaniem jak najlepiej – o wszechstronności i dobrym wyczuciu rynku. Z powodu warunków pandemicznych wiele z nas więcej przebywa w domu i przyzwyczaja się do noszenia wygodnych rzeczy. Jeśli chodzi o styl, także mamy czas zmian i obalania stereotypów – chyba już dawno nie wierzymy, że osoba kobieca ma obowiązek stroić się w koronki i kwiatki, prawda? Na uwagę zasługuje tu też fakt, że firma nie poszła na łatwiznę i swojego bezfiszbinowca naprawdę dopracowała – nie jest to „zapchajdziura” na trudniejsze czasy, ale naprawdę niezły model i mam nadzieję, że na stałe trafi do oferty bazowej.

Gdzie kupić Anyę? Tym razem szczęście mają miłośniczki zakupów online – model jest dostępny w firmowym e-sklepie w obu kolorach i pełnej rozmiarówce. Jeśli wolicie zakupy stacjonarne, pytajcie w lokalnych salonach brafitterskich, na przykład ze Spisu Dobrych Sklepów, albo z mapy salonów udostępnionej przez firmę Gorsenia.

Uwaga, kod rabatowy!

Z okazji niniejszej recenzji i aż do końca grudnia 2020 możemy kupić obie Anye ze stanikomaniacką zniżką -15% na kod ANYA15 🙂 

 

 

Anya wchodzi do mojej szafy na dłużej. Ciekawa jestem, czy wam też będzie się dobrze nosiła – a może wciąż nie po drodze wam z bezfiszbinowcami? Czy też macie już jakieś ulubione?

 

Może ci się spodobać